PBF - Dzieci Ulrica
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
- Ta obręcz na jej szyi blokuje jej magię - wyrzucił z siebie Gunter - Czy to niesankcjonowana Czarownica ? Dzika ? Jeśli tak to dlaczego jeszcze żyje ?
Pytanie techniczne: czy Gunter jest skuty ? A jeśli tak to czy zwykłymi kajdanami na rękach ? Tak, że w razie czego mogę sięgnąć do kieszeni czy za cholewę ?
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Drakwald, późna zima roku 2509
Stawiając jedną stopę na schodku Voorman obejrzał się ponad ramieniem i skupił swój wzrok na postaci Hummela.
- Czarownica? Nie, to trofeum hrabiego Hrothgara. Bestia w ludzkiej skórze, kiedy jest to jej na rękę. Trzymajcie się od niej z daleka, póki my nie rozprawimy się z jej... rodziną. Zajmiemy się wami w dalszej kolejności, każdym z osobna. A w ciemnościach trudniej wam będzie coś nawyrabiać, tedy będziecie się musieli obejść smakiem w kwestii mojej latarni.
Chichocząc pod nosem w maniakalnej uciesze, czarodziej wspiął się w górę schodów i wyszedł przez otwartą klapę na podłogę wyższego piętra. Uwięzieni w piwnicy ludzie odprowadzili go zdesperowanymi spojrzeniami, nie chcąc znaleźć się ponownie w smolistej ciemności podziemi.
Huk zatrzaskiwanej klapy wydał im się grzmotem armatniego wystrzału.
- Zakatują nas tutaj! - załkał brodaty nieznajomy, który obwiniał o śmierć brata równie nieznaną kobietę - Umrzemy tu jak nic!
Stawiając jedną stopę na schodku Voorman obejrzał się ponad ramieniem i skupił swój wzrok na postaci Hummela.
- Czarownica? Nie, to trofeum hrabiego Hrothgara. Bestia w ludzkiej skórze, kiedy jest to jej na rękę. Trzymajcie się od niej z daleka, póki my nie rozprawimy się z jej... rodziną. Zajmiemy się wami w dalszej kolejności, każdym z osobna. A w ciemnościach trudniej wam będzie coś nawyrabiać, tedy będziecie się musieli obejść smakiem w kwestii mojej latarni.
Chichocząc pod nosem w maniakalnej uciesze, czarodziej wspiął się w górę schodów i wyszedł przez otwartą klapę na podłogę wyższego piętra. Uwięzieni w piwnicy ludzie odprowadzili go zdesperowanymi spojrzeniami, nie chcąc znaleźć się ponownie w smolistej ciemności podziemi.
Huk zatrzaskiwanej klapy wydał im się grzmotem armatniego wystrzału.
- Zakatują nas tutaj! - załkał brodaty nieznajomy, który obwiniał o śmierć brata równie nieznaną kobietę - Umrzemy tu jak nic!
Voorman się oddalił, możecie znowu spiskować. Co do pytania Kargana, Hummel jest skuty w sposób identyczny jak pozostali więźniowie, kajdanami opasającymi założone za plecy ręce. Jeśli przykucnie, zdoła sięgnąć do butów. Przy odrobinie wysiłku zdoła też rzucić jakiś czar. Pytanie Bernarda do czarownicy zadam w osobnym wpisie. Ktoś chce dać sobie obciąć kciuki? 
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Drakwald, późna zima roku 2509
W ciemnościach wypełniających kamienną piwnicę zapadła przedłużająca się cisza, zakłócana jedynie pochlipywaniem brodatego więźnia. Do uszu Johana dobiegł odgłos cichego szurania czyniony przez siłującego się z niesforną beczką Bernarda oraz metaliczny szczęk kajdan, których bezskutecznie próbował się pozbyć Gunter.
- Możesz odciąć mi kciuki? - spytała znienacka ukryta w mroku dziewczyna o srebrzystych włosach - Żebym zdjęła te obręcze? Masz czym odciąć? Albo jak odgryźć?
Strażnik dróg poczuł zimny dreszcz na dźwięk tego pytania, a myśliwy przestał się mocować z beczką rozważając jej propozycję w myślach.
W ciemnościach wypełniających kamienną piwnicę zapadła przedłużająca się cisza, zakłócana jedynie pochlipywaniem brodatego więźnia. Do uszu Johana dobiegł odgłos cichego szurania czyniony przez siłującego się z niesforną beczką Bernarda oraz metaliczny szczęk kajdan, których bezskutecznie próbował się pozbyć Gunter.
- Możesz odciąć mi kciuki? - spytała znienacka ukryta w mroku dziewczyna o srebrzystych włosach - Żebym zdjęła te obręcze? Masz czym odciąć? Albo jak odgryźć?
Strażnik dróg poczuł zimny dreszcz na dźwięk tego pytania, a myśliwy przestał się mocować z beczką rozważając jej propozycję w myślach.
Jest pierwsza osoba zainteresowana uwolnieniem na modłę Bernarda! 
-
Rikandur
- Reactions:
- Posty: 392
- Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
- Has thanked: 36 times
- Been thanked: 3 times
[Bernard Knappe, knujący myśliwy]
"Dziołszko, a jak ci się rana zapaprze? Jak ty pomożesz mi, ja łobiecuje że ci pomoge. Na róg Taala i zęby Ulrica. Tylko czy mnie łusłuchasz? Ja wim lepi jak z ludziami postempować. A drugi roz czarownik zły ciem nie daruje. Może powidz jako un cie złapał gdy ja się łuwolnię ..."
*ŁUBU-DUBU* odgłos czaszki uderzającej o beczkę
"A niech to zielone łosrajo! Moja łeba ... ludziska, lepi rence z przodu mić. Jacy chentni?"
"Dziołszko, a jak ci się rana zapaprze? Jak ty pomożesz mi, ja łobiecuje że ci pomoge. Na róg Taala i zęby Ulrica. Tylko czy mnie łusłuchasz? Ja wim lepi jak z ludziami postempować. A drugi roz czarownik zły ciem nie daruje. Może powidz jako un cie złapał gdy ja się łuwolnię ..."
*ŁUBU-DUBU* odgłos czaszki uderzającej o beczkę
"A niech to zielone łosrajo! Moja łeba ... ludziska, lepi rence z przodu mić. Jacy chentni?"
Misiu gry! Czas na odrobinę akrobacji i odstawienie niziołka-gumy. Po pierwsze kulę się wyciągając ręce do tyłu jak najmocniej by przepchnąć stopę między nimi. Jak się wywrócę to trudno. Znoszę z godnością. Jak uda się z jedną to powtarzam z drugą. Wynik upragniony, rączki z przodu! Wtedy wyjmuję kozik z bucika i pomagam innym chętnym w akrobacjach.
Czarownik to czarownik i basta! Dobre to zostają druidami (zielone lub bursztynowe Kolegium) a reszta to taka trefna jest.
Czarownik to czarownik i basta! Dobre to zostają druidami (zielone lub bursztynowe Kolegium) a reszta to taka trefna jest.
Ostatnio zmieniony 30 kwietnia 2015, 21:19 przez Rikandur, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
- Po pierwsze nie Czarownik a Czarodziej - rzucił Gunter w kierunku strażnika dróg - a po drugie nie Czarodziej a uczeń. Zdajesz sobie
sprawy jak skomplikowane jest zaklęcie teleportacji ? Nie zdajesz sobie sprawy bo i skąd. Powiem Ci tylko, że jest...bardzo skomplikowane.
Gunter rozglądał się uważnie usiłując w pobliżu wypatrzyć coś co mogło by posłużyć za obiekt, z którego można by zrobić prymitywną latarnię
niestety kompletne ciemności uniemożliwiały wypatrzenie czegokolwiek. Nagle Hummel zamarł...
Kajdany. Przecież mam na rękach kajdany - przebiegła mu przez głowę błyskawiczna myśl.
Gunter usiłował wymacać obręcze kajdan by sprawdzić czy są na nich naniesione jakieś blokujące magię runy...
sprawy jak skomplikowane jest zaklęcie teleportacji ? Nie zdajesz sobie sprawy bo i skąd. Powiem Ci tylko, że jest...bardzo skomplikowane.
Gunter rozglądał się uważnie usiłując w pobliżu wypatrzyć coś co mogło by posłużyć za obiekt, z którego można by zrobić prymitywną latarnię
niestety kompletne ciemności uniemożliwiały wypatrzenie czegokolwiek. Nagle Hummel zamarł...
Kajdany. Przecież mam na rękach kajdany - przebiegła mu przez głowę błyskawiczna myśl.
Gunter usiłował wymacać obręcze kajdan by sprawdzić czy są na nich naniesione jakieś blokujące magię runy...
No dobra nie ma co tak siedzieć - jak sprawdzę kajdany i niczego nie wyczuję to spróbuję "zaświecić" nieco zaklęciem Poblask.
Keth dane wysłałem Ci na PRIV - jak się uda wystarczy na godzinę świecenia...W końcu nie jest powiedziane, że muszę świecić przed sobą
Keth dane wysłałem Ci na PRIV - jak się uda wystarczy na godzinę świecenia...W końcu nie jest powiedziane, że muszę świecić przed sobą
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 151 times
"...Powiem Ci tylko, że jest...bardzo skomplikowane."
Johann słuchał z rosnącym niepokojem. Od momentu kiedy pojmali ich pachołkowie barona, liczył na czarodzieja. Być może nie robiłby sobie takich nadziei gdyby nie fakt że kiedy był pewien że widział ja czarodziej daje mu znaki*. Od tamtego momentu, aż do teraz żył w głębokim przeświadczeniu, że czarodziej ma plan uwolnienia ich z opresji. Co więcej że jest to plan bardzo magiczny. Z czasem nabrał nadziei, graniczącej z pewnością że będzie on polegał na przeniesieniu ich w jakieś bardziej odległe a za razem bezpieczne miejsce. Słyszał niegdyś o magach którzy potrafili robić takie rzeczy. Nie mogli się oni oczywiście równać z magami bojowymi, jakich Johann niezwykle wysoko cenił, lecz cóż takich się nie znajduje byle gdzie... A tego obszarpańca znalazł na zapyziałej, zapomnianej przez bogów i ludzi wsi. Dziura to była taka, że nawet chaos tam nie zaglądał. Johan uznał zatem, że taki nader skromny zakres sztuk magicznych, polegający jedynie na przenoszeniu, znajdował się absolutnie w zasięgu tego łapserdaka, którego spotkał włóczącego się pomiędzy zagonem kapusty a obórką. Zapewne w poszukiwaniu wyrzuconych tam przez chłopów resztek.
Ale jak to?! Mówi że to bardzo skomplikowane i trudne. Mówi jak ten syn kowala co mi odwrotnie uchwyt do tarczy przybił. Wtedy tez miałem od początku złe przeczucia, co się w dodatku sprawdziły. Ale zaraz. Czy to oznacza że on nie potrafi jeszcze tego prostego zaklęcia przenoszącego telepapracji (sic!).
- Chcesz powiedzieć że nie możesz nas stąd zabrać? - Johann nie krył zdziwienia. - Gunter do jasnej cholery! Mieliśmy milion szans na ucieczkę po drodze, a ja czekałem cały czas na ciebie! A ty mi teraz mówisz takie rzecz?
Johann słuchał z rosnącym niepokojem. Od momentu kiedy pojmali ich pachołkowie barona, liczył na czarodzieja. Być może nie robiłby sobie takich nadziei gdyby nie fakt że kiedy był pewien że widział ja czarodziej daje mu znaki*. Od tamtego momentu, aż do teraz żył w głębokim przeświadczeniu, że czarodziej ma plan uwolnienia ich z opresji. Co więcej że jest to plan bardzo magiczny. Z czasem nabrał nadziei, graniczącej z pewnością że będzie on polegał na przeniesieniu ich w jakieś bardziej odległe a za razem bezpieczne miejsce. Słyszał niegdyś o magach którzy potrafili robić takie rzeczy. Nie mogli się oni oczywiście równać z magami bojowymi, jakich Johann niezwykle wysoko cenił, lecz cóż takich się nie znajduje byle gdzie... A tego obszarpańca znalazł na zapyziałej, zapomnianej przez bogów i ludzi wsi. Dziura to była taka, że nawet chaos tam nie zaglądał. Johan uznał zatem, że taki nader skromny zakres sztuk magicznych, polegający jedynie na przenoszeniu, znajdował się absolutnie w zasięgu tego łapserdaka, którego spotkał włóczącego się pomiędzy zagonem kapusty a obórką. Zapewne w poszukiwaniu wyrzuconych tam przez chłopów resztek.
Ale jak to?! Mówi że to bardzo skomplikowane i trudne. Mówi jak ten syn kowala co mi odwrotnie uchwyt do tarczy przybił. Wtedy tez miałem od początku złe przeczucia, co się w dodatku sprawdziły. Ale zaraz. Czy to oznacza że on nie potrafi jeszcze tego prostego zaklęcia przenoszącego telepapracji (sic!).
- Chcesz powiedzieć że nie możesz nas stąd zabrać? - Johann nie krył zdziwienia. - Gunter do jasnej cholery! Mieliśmy milion szans na ucieczkę po drodze, a ja czekałem cały czas na ciebie! A ty mi teraz mówisz takie rzecz?
* post numer #23 tam zaplanowałem całą tą scenę. Podziwiajcię moją przebiegłość 
Ostatnio zmieniony 30 kwietnia 2015, 21:49 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Wbrew pozorom w świecie Warhammera jest wyraźne rozróżnienie między Czarownikiem a Czarodziejem (Magiem).
Polecam zajrzeć do Królestwa Magii
Polecam zajrzeć do Królestwa Magii
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 151 times
Wbrew pozorom nie każdy strażnik dróg czytał ten dodatek i wbrew pozorom nie każdy jest piśmienny.
Lecz nie smuc się Czarusiu jak Ci się nie podoba, to Johann znajdzie ci rychło nową nazwę.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Rikandur
- Reactions:
- Posty: 392
- Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
- Has thanked: 36 times
- Been thanked: 3 times
Karganie, ze smutkiem zmuszony jestem cię poinformować że jako jedyny w drużynie jesteś osobą piśmienną. 
Mój wyznawca druidyzmu lubi tylko czarodziei z kolegium zielonego i bursztynowego (Jade, Amber) i nazywa ich druidami. Królestwa Magii to byłaby księga zmarnowana nań bo użyłby stron bez obrazków jako podpałki ... albo w świątyni dumania.
A nasz strażnik dróg, jako pobożny Sigmaryta, spaliłby bezbożny grymuar na stosie! I całe miasteczko by radosne okrzyki wznosiło, z lokalnym klecha na czele.
Mój wyznawca druidyzmu lubi tylko czarodziei z kolegium zielonego i bursztynowego (Jade, Amber) i nazywa ich druidami. Królestwa Magii to byłaby księga zmarnowana nań bo użyłby stron bez obrazków jako podpałki ... albo w świątyni dumania.
A nasz strażnik dróg, jako pobożny Sigmaryta, spaliłby bezbożny grymuar na stosie! I całe miasteczko by radosne okrzyki wznosiło, z lokalnym klecha na czele.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Drakwald, późna zima roku 2509
Mrucząc coś pod nosem Gunter uwolnił cząstkę swego kiełkującego talentu i westchnął z ulgą, gdy jego kajdany zaczęły promieniować znienacka jaskrawą poświatą. Obdarty bratobójca stęknął głucho przerażony popisem nienaturalnych mocy, strażnik dróg gwizdnął przez zaciśnięte zęby.
- Może jednak na coś się nam przydasz - powiedział rozglądając się bacznie po rozjaśnionej magicznym blaskiem piwnicy. Jej światło wyłoniło ponownie z mroku twarze uwięzionych w pomieszczeniu ludzi, ustawione w kątach beczki oraz zawieszone na haczykach pod sufitem pęki ziół.
Bernard Knappe znieruchomiał zaskoczony demonstracją umiejętności Guntera, w pociesznej pozie: zdążył bowiem w międzyczasie przełożyć między skutymi nadgarstkami jedną nogę. Wydając z siebie jakieś pomruki myśliwy dokończył akrobatyczną czynność, przekładając przez kajdany drugą nogę i kucając na kamiennej posadzce z szerokim uśmiechem na twarzy.
Mrucząc coś pod nosem Gunter uwolnił cząstkę swego kiełkującego talentu i westchnął z ulgą, gdy jego kajdany zaczęły promieniować znienacka jaskrawą poświatą. Obdarty bratobójca stęknął głucho przerażony popisem nienaturalnych mocy, strażnik dróg gwizdnął przez zaciśnięte zęby.
- Może jednak na coś się nam przydasz - powiedział rozglądając się bacznie po rozjaśnionej magicznym blaskiem piwnicy. Jej światło wyłoniło ponownie z mroku twarze uwięzionych w pomieszczeniu ludzi, ustawione w kątach beczki oraz zawieszone na haczykach pod sufitem pęki ziół.
Bernard Knappe znieruchomiał zaskoczony demonstracją umiejętności Guntera, w pociesznej pozie: zdążył bowiem w międzyczasie przełożyć między skutymi nadgarstkami jedną nogę. Wydając z siebie jakieś pomruki myśliwy dokończył akrobatyczną czynność, przekładając przez kajdany drugą nogę i kucając na kamiennej posadzce z szerokim uśmiechem na twarzy.
Magia Hummela wynosi 1. Rzucam kostkę 1k10 uzyskując wynik 5. Zaklęcie Poblask ma poziom trudności 3, więc udało się rzucić czar. Kajdany skuwające początkującego adepta magii zaczęły promieniować światłem niczym prawdziwa latarnia!
Knappe zdołał przełożyć nogi przez kajdany tak, by jego ręce znalazły się z przodu!
Knappe zdołał przełożyć nogi przez kajdany tak, by jego ręce znalazły się z przodu!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Drakwald, późna zima roku 2509
- Jesteś takim samym czarownikiem jak ten stary?! - wykrztusił z siebie brodaty morderca, przyciśnięty plecami do kamiennej ściany piwnicy i składający dłonie w znak odpędzającego zło sigmaryty. Rozdygotany wieśniak nie odrywał wzrok od ukontentowanego swym zaklęciem Hummela, kręcącego się na wszystkie strony w taki sposób, by jego umieszczone na plecach kajdany oświetliły jak największą przestrzeń piwnicy.
- Ani chybi zamknięta na rygiel od góry - stwierdził Johan, który natychmiast wspiął się na schody dokonując oględzin blokującej wyjście klapy - Jakby się postarać i solidnie walnąć, może byśmy dali radę wyłamać ją siłą, ale narobimy hałasu jak nic.
- Chcecie uciec z lochu hrabiego? - brodaty obdartus oderwał wzrok od Guntera i obejrzał się w stronę strażnika dróg - Jesteście zbrodzienie z Mrocznego Lasu? Puszczańskie oprychy? Ja z wami nie idę, bo jak nas najdą, obwieszą na śmierć!
- Moje rany szybko się goją - odezwała sie ponownie srebrzystowłosa dziewczyna w obroży i umagicznionych kajdanach - Zresztą lepsze dłonie bez kciuków niźli miecz wbity w serce. Pomożesz mi?
- Jesteś dziecięciem Ulryka? - zapytał w odpowiedzi Bernard, który zdążył już wyciągnąć z cholewki buta niewielki nożyk. Bijąca od kajdan Hummela poświata odbijała się refleksami na małym ostrzu myśliwego. Podobnie jak w oczach pięknej więźniarki.
- Niektórzy tak nas zwą - odpowiedziała dziewczyna - Mam na imię Katarina. Mój ojciec niebawem tu przyjdzie, ale nie chcę czekać na niego bezczynnie. Hrothgar musi zapłacić za wyrządzone nam krzywdy. Zdejmiesz moje kajdany?
Knappe nic nie odrzekł, kucając z nożykiem w dłoniach i spozierając w zamyśleniu na więźniarkę. Kobieta odwzajemniła jego spojrzenie i jej niesamowite oczy zaszły znienacka dziwną mgiełką.
- Nie umrzesz od miecza ani od grotu strzału ani też od kłów i pazurów zwierzęcia - oznajmiła przemawiając wypranym z emocji głosem, który swym nienaturalnym brzmieniem przyprawił wszystkich o lodowate ciarki - Wyzioniesz ducha przeszyty żelazem, zawieszony na haku jakoby połeć mięsa, pod niebem bez gwiazd i w ciemności nie zrodzonej z nocy.
W pomieszczeniu zapadła długa chwila ciszy, przerwana dopiero niepewnym chrząknięciem strażnika dróg. Katarina odzyskała panowanie nad sobą, wzięła w ryzy objawiający się samowolnie talent wieszczenia. Jej spojrzenie wciąż świdrowało postać niespokojnego myśliwego.
- Jesteś takim samym czarownikiem jak ten stary?! - wykrztusił z siebie brodaty morderca, przyciśnięty plecami do kamiennej ściany piwnicy i składający dłonie w znak odpędzającego zło sigmaryty. Rozdygotany wieśniak nie odrywał wzrok od ukontentowanego swym zaklęciem Hummela, kręcącego się na wszystkie strony w taki sposób, by jego umieszczone na plecach kajdany oświetliły jak największą przestrzeń piwnicy.
- Ani chybi zamknięta na rygiel od góry - stwierdził Johan, który natychmiast wspiął się na schody dokonując oględzin blokującej wyjście klapy - Jakby się postarać i solidnie walnąć, może byśmy dali radę wyłamać ją siłą, ale narobimy hałasu jak nic.
- Chcecie uciec z lochu hrabiego? - brodaty obdartus oderwał wzrok od Guntera i obejrzał się w stronę strażnika dróg - Jesteście zbrodzienie z Mrocznego Lasu? Puszczańskie oprychy? Ja z wami nie idę, bo jak nas najdą, obwieszą na śmierć!
- Moje rany szybko się goją - odezwała sie ponownie srebrzystowłosa dziewczyna w obroży i umagicznionych kajdanach - Zresztą lepsze dłonie bez kciuków niźli miecz wbity w serce. Pomożesz mi?
- Jesteś dziecięciem Ulryka? - zapytał w odpowiedzi Bernard, który zdążył już wyciągnąć z cholewki buta niewielki nożyk. Bijąca od kajdan Hummela poświata odbijała się refleksami na małym ostrzu myśliwego. Podobnie jak w oczach pięknej więźniarki.
- Niektórzy tak nas zwą - odpowiedziała dziewczyna - Mam na imię Katarina. Mój ojciec niebawem tu przyjdzie, ale nie chcę czekać na niego bezczynnie. Hrothgar musi zapłacić za wyrządzone nam krzywdy. Zdejmiesz moje kajdany?
Knappe nic nie odrzekł, kucając z nożykiem w dłoniach i spozierając w zamyśleniu na więźniarkę. Kobieta odwzajemniła jego spojrzenie i jej niesamowite oczy zaszły znienacka dziwną mgiełką.
- Nie umrzesz od miecza ani od grotu strzału ani też od kłów i pazurów zwierzęcia - oznajmiła przemawiając wypranym z emocji głosem, który swym nienaturalnym brzmieniem przyprawił wszystkich o lodowate ciarki - Wyzioniesz ducha przeszyty żelazem, zawieszony na haku jakoby połeć mięsa, pod niebem bez gwiazd i w ciemności nie zrodzonej z nocy.
W pomieszczeniu zapadła długa chwila ciszy, przerwana dopiero niepewnym chrząknięciem strażnika dróg. Katarina odzyskała panowanie nad sobą, wzięła w ryzy objawiający się samowolnie talent wieszczenia. Jej spojrzenie wciąż świdrowało postać niespokojnego myśliwego.
Katarina chce, żeby Knappe zdjął jej kajdany poprzez obcięcie kciuków, ale może myśliwy wpadnie na inny pomysł, jeśli nie chce się posuwać aż do tak brutalnych rozwiązań? Kajdany Guntera rozświetliły całą piwnicę, ale nie ma w niej żadnej broni ani innych użytecznych przedmiotów mogących posłużyć za improwizowany oręż czy klucze do kajdan. Siedzący z Wami bratobójca odchodzi od zmysłów na widok wyczynów Katariny i Guntera – tylko patrzeć jak się sfajda albo zemdleje. Macie jakieś konkretne plany działania?
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Gunter pokręcił bezradnie głową słysząc co plecie Bernard. Zdawał sobie sprawę, że życie na wsi...czy nawet w lesie... nie sprzyja
zwiększaniu wiedzy o kultach i religiach Imperium, ale przecież nawet on powinien wiedzieć kto jest dzieckiem Ulryka a kto nim nie jest...
- Słuchaj no uważnie poczciwy łuczniku - Hummel skierował swoje spojrzenie na Bernarda - ona nie jest żadnym dzieckiem Ulryka.
Dziećmi Ulryka zwie się wilki, a ona... cóż w najlepszym przypadku to szalona wieszczka a w najgorszym to wilkołak. A możesz mi wierzyć
żaden wyznawca Ulryka nie pozwoli żyć wilkołakowi. Nawet w Kislewie.
Hummel przyjrzał się uważnie łypiącej w jego kierunku Katrinie usiłując sobie przypomnieć co jeszcze czytał o wilkołakach, kulcie Ulryka i jego
wyznawcach,
- Zmiana człeka w zwierzę pachnie Chaosem na milę zatem schowaj swój kozik do cholewy i ani myśl o uwalnianiu tej... istoty - rzucił przez zęby Gunter -
A już na pewno nie w chwili gdy reszta z nas jest skuta łańcuchami...
zwiększaniu wiedzy o kultach i religiach Imperium, ale przecież nawet on powinien wiedzieć kto jest dzieckiem Ulryka a kto nim nie jest...
- Słuchaj no uważnie poczciwy łuczniku - Hummel skierował swoje spojrzenie na Bernarda - ona nie jest żadnym dzieckiem Ulryka.
Dziećmi Ulryka zwie się wilki, a ona... cóż w najlepszym przypadku to szalona wieszczka a w najgorszym to wilkołak. A możesz mi wierzyć
żaden wyznawca Ulryka nie pozwoli żyć wilkołakowi. Nawet w Kislewie.
Hummel przyjrzał się uważnie łypiącej w jego kierunku Katrinie usiłując sobie przypomnieć co jeszcze czytał o wilkołakach, kulcie Ulryka i jego
wyznawcach,
- Zmiana człeka w zwierzę pachnie Chaosem na milę zatem schowaj swój kozik do cholewy i ani myśl o uwalnianiu tej... istoty - rzucił przez zęby Gunter -
A już na pewno nie w chwili gdy reszta z nas jest skuta łańcuchami...
Wedle wszelkiej wiedzy jaką posiada Gunter wilkołaki nie są żadnymi dziećmi Ulryka. W każdym razie nie współcześnie. Przemianę człowieka
w wilkołaka umożliwia Chaos i w związku z tym Gunter radziłby się trzymac od dziewki z daleka
w wilkołaka umożliwia Chaos i w związku z tym Gunter radziłby się trzymac od dziewki z daleka
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 151 times
Johann przyglądał się dokładnie klapie, szukał miejsca gdzie można by wetknąć nożyk i sztabę podważyć. Bywało, że kawałek drewna był przegniły i jeśli się tylko miało odpowiednio długi i wąski przedmiot to taki manewr przechodził.*
Potem zszedł parę kroków po schodach i począł próbować przerzucić kajdany jak Bernard.
Do diaska skoro jemu się to udało to może ja dam radę. Sigmarze dopomóż! Dodaj mi siły i zręczności bym przeszedł tę próbę godnie. Jakby nie było jestem dowódca tego cholernego pościgu i moi ludzie na mnie liczą, że ich wyciągnę z tej cholernej sytuacji. Sam zatem rozumiesz że nie mogę teraz dać d... - w tym momencie napiął się by wykonać ten trudny manewr**
Dalej słuchał co mówi Gunter.
- Hummel ma trochę rację. A to przecie czarodziej jak ten na górze więc z nim tez trzeba ostrożnie jak i z tym na górze. Wiesz jacy oni są wszyscy, niby gadają normalnie a jak ich wkurzysz to od razu ni stąd ni zowąd pozycje wiwisekcji składają. Tacy już oni wszyscy są, ci magowie. Trzeba tedy uważać komu się pomaga i kogo się wkurwia Bernardzie. Pomożesz zdjąć kajdany i się okaże, że w najlepszym przypadku jesteśmy sam na sam z wariatką co się ma za dziecię Ulryka. W najgorszym zaś... - przerwał, nie chciało mu przejść przez gardło co sobie wyobraził właśnie. Jednak ilekroć spoglądał na jej runy na kajdanach coś mu mówiło, że to zwykła wariatka nie jest.
- Z drugiej jednak strony dziewka powiedział, że od dawien jej ród miał słowo z tutejszymi dziedzicami. Znaczy, że z honorowego rodu pochodzi. Co byś zatem powiedziała gdybyśmy ci pomogli stąd zwiać, jak się uwolnimy pierwsi rzecz jasna. Dasz słowo honoru, że twój ojczulek gardeł nam nie poderżnie, hę? Bo pewno już pachołków i wieśniaków zbierać począł i się rychło pod dworem pojawi. Tylko mi proszę nie wróż, bo nie zdzierżę...
Potem zszedł parę kroków po schodach i począł próbować przerzucić kajdany jak Bernard.
Do diaska skoro jemu się to udało to może ja dam radę. Sigmarze dopomóż! Dodaj mi siły i zręczności bym przeszedł tę próbę godnie. Jakby nie było jestem dowódca tego cholernego pościgu i moi ludzie na mnie liczą, że ich wyciągnę z tej cholernej sytuacji. Sam zatem rozumiesz że nie mogę teraz dać d... - w tym momencie napiął się by wykonać ten trudny manewr**
Dalej słuchał co mówi Gunter.
- Hummel ma trochę rację. A to przecie czarodziej jak ten na górze więc z nim tez trzeba ostrożnie jak i z tym na górze. Wiesz jacy oni są wszyscy, niby gadają normalnie a jak ich wkurzysz to od razu ni stąd ni zowąd pozycje wiwisekcji składają. Tacy już oni wszyscy są, ci magowie. Trzeba tedy uważać komu się pomaga i kogo się wkurwia Bernardzie. Pomożesz zdjąć kajdany i się okaże, że w najlepszym przypadku jesteśmy sam na sam z wariatką co się ma za dziecię Ulryka. W najgorszym zaś... - przerwał, nie chciało mu przejść przez gardło co sobie wyobraził właśnie. Jednak ilekroć spoglądał na jej runy na kajdanach coś mu mówiło, że to zwykła wariatka nie jest.
- Z drugiej jednak strony dziewka powiedział, że od dawien jej ród miał słowo z tutejszymi dziedzicami. Znaczy, że z honorowego rodu pochodzi. Co byś zatem powiedziała gdybyśmy ci pomogli stąd zwiać, jak się uwolnimy pierwsi rzecz jasna. Dasz słowo honoru, że twój ojczulek gardeł nam nie poderżnie, hę? Bo pewno już pachołków i wieśniaków zbierać począł i się rychło pod dworem pojawi. Tylko mi proszę nie wróż, bo nie zdzierżę...
* da radę Mistrzu Gry?
** da radę Mistrzu Gry? Jeśli tak to oglądam kajdany jak są zapięte. Na klucz, na kłódkę, na metalowy bolec, czy jeszcze co innego. Może na suwak błyskawiczny?
** da radę Mistrzu Gry? Jeśli tak to oglądam kajdany jak są zapięte. Na klucz, na kłódkę, na metalowy bolec, czy jeszcze co innego. Może na suwak błyskawiczny?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Drakwald, późna zima roku 2509
Zlustrowana bacznym spojrzeniem Feldmanna klapa sprawiała wrażenie przeszkody nie do sforsowania, tak grubego drewna użyto do jej zbudowania. Strażnik dróg spróbował podważyć ją ramieniem, po czym westchnął ciężko i zszedł po schodkach z ogromną ostrożnością, bo skute za plecami ręce utrudniały mężczyźnie poruszanie się.
Po zejściu na chłodną kamienną posadzkę Johan jął wyginać się i stękać w próbie przełożenia przez kajdany torsu na podobieństwo Bernarda, szło mu to jednak bez porównania trudniej, ponieważ brodaty myśliwy był człowiekiem dużo mniejszej postury, przeraźliwie szczupłym na dodatek.
- Co byś zatem powiedziała gdybyśmy ci pomogli stąd zwiać, jak się uwolnimy pierwsi rzecz jasna - zapytał w trakcie tej czynności, stękając coraz głośniej i w coraz bardziej sfrustrowany sposób - Dasz słowo honoru, że twój ojczulek gardeł nam nie poderżnie, hę? Bo pewno już pachołków i wieśniaków zbierać począł i się rychło pod dworem pojawi. Tylko mi proszę nie wróż, bo nie zdzierżę...
- Nie muszę wróżyć, bo wiedzieć, że ci się to nie uda - odparła Katarina, dźwięcznym i wyraźniej rozbawionym tonem, który pozbawił ją przynajmniej cząstki otaczającej dziewczynę aury grozy - Jesteś za gruby. Dużo tłuszczu, dużo mięsa. Jak dzik, a do tych kajdan trza łasicy, iście jak ten tam chudzina.
Johan zdusił w ustach przekleństwo, bo opasane metalowymi bransoletami ręce prześlizgnęły się po jego pośladkach zatrzymując się przed kolanami.
- Masz za długie nogi - roześmiała się jeszcze dźwięczniej dziewczyna - Kiedy przyjdzie mój ojciec, będziesz niczym gronostaj w potrzasku, gotowy do oprawienia.
Zlustrowana bacznym spojrzeniem Feldmanna klapa sprawiała wrażenie przeszkody nie do sforsowania, tak grubego drewna użyto do jej zbudowania. Strażnik dróg spróbował podważyć ją ramieniem, po czym westchnął ciężko i zszedł po schodkach z ogromną ostrożnością, bo skute za plecami ręce utrudniały mężczyźnie poruszanie się.
Po zejściu na chłodną kamienną posadzkę Johan jął wyginać się i stękać w próbie przełożenia przez kajdany torsu na podobieństwo Bernarda, szło mu to jednak bez porównania trudniej, ponieważ brodaty myśliwy był człowiekiem dużo mniejszej postury, przeraźliwie szczupłym na dodatek.
- Co byś zatem powiedziała gdybyśmy ci pomogli stąd zwiać, jak się uwolnimy pierwsi rzecz jasna - zapytał w trakcie tej czynności, stękając coraz głośniej i w coraz bardziej sfrustrowany sposób - Dasz słowo honoru, że twój ojczulek gardeł nam nie poderżnie, hę? Bo pewno już pachołków i wieśniaków zbierać począł i się rychło pod dworem pojawi. Tylko mi proszę nie wróż, bo nie zdzierżę...
- Nie muszę wróżyć, bo wiedzieć, że ci się to nie uda - odparła Katarina, dźwięcznym i wyraźniej rozbawionym tonem, który pozbawił ją przynajmniej cząstki otaczającej dziewczynę aury grozy - Jesteś za gruby. Dużo tłuszczu, dużo mięsa. Jak dzik, a do tych kajdan trza łasicy, iście jak ten tam chudzina.
Johan zdusił w ustach przekleństwo, bo opasane metalowymi bransoletami ręce prześlizgnęły się po jego pośladkach zatrzymując się przed kolanami.
- Masz za długie nogi - roześmiała się jeszcze dźwięczniej dziewczyna - Kiedy przyjdzie mój ojciec, będziesz niczym gronostaj w potrzasku, gotowy do oprawienia.
Nie potrafię za bardzo opisać tej komicznej sceny, w której Johan ma kajdany poniżej tyłka, ale nie potrafi przełożyć przez nie nóg, bo ze względu na ich długość nie jest w stanie odpowiednio kończyn wygiąć. Żeby to sobie wyobrazić, spróbujcie złożyć dłonie za kolanami w pozycji siedzącej. Wygodnie? 