PBF - Bournemouth after Midnight

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 25 kwietnia 2015, 10:44

Thomas podniósł do ust szklankę ze śliwowicą, powąchał ją i odstawił na miejsce. Nie był to mdły lecz kusząco słodki zapach vitae. Skrzywił się, już sama woń alkoholu kazała mu się wycofać, nigdy nie był jej miłośnikiem. Siedział wygodnie w fotelu z założoną nogą na nogę i to sprawiało mu komfort. Patrzył przed siebie i analizując bezwiednie składał przed twarzą swoje dłonie w domek tworzą go i rozkładając na nowo.

- Oh, spokojnie ja nie histeryzuję tylko chłodno kalkuluję. Wiadomo, że po takim manewrze jaki wykonała w Rhino musi sprawę jakoś zakończyć. Nie może pozwolić by ktokolwiek wyżej postawiony w klanie przeczytał moje wspomnienia. Za działanie przeciw członkom klanu są u nas solidne i nieuchronne kary to fundament piramidy. Choć należy wziąć pod uwagę, że Elza ma liczne zasługi dla klanu. Oczywiście dla niej wymierzona kara byłaby w takim razie znacznie mniejsza. Oczywiście ktoś kto by przeszukiwał umysł mógłby się z nią porozumieć i sprzedać mnie w zamian za przysługę. Gdyby jednak nie miała możliwości tego zatuszować zawsze może otwarcie twierdzić, że nigdy tak naprawdę nie planowała mnie zabić. Stwierdzi wówczas, że przecież ona nigdy nie spaprałaby tak sprawy a musiała udawać że chce się mnie pozbyć dla dobra klanu ponieważ... i tutaj jakaś wiarygodna bajeczka. - domek z rąk rozłożył się po raz ostatni i bezpowrotnie.

- Jedynym rozwiązaniem dla mnie jest złapanie Matki in flagranti, co może być niezwykle trudne. Choć biorąc pod uwagę współpracowników jakich obecnie posiada - Thomas się szeroko uśmiechnął pokazując pełen garnitur białych jak śnieg zębów - może to być teraz wykonalne. Dużo bym dał by móc zobaczyć jej reakcję kiedy zorientuje się jakich partaczy wysłano do Zurychu. Zupełnie inny materiał niż ten z którym była przyzwyczajona pracować przez ostatnie kilkadziesiąt lat. - powiedział z nieustającym uśmiechem i złośliwym błyskiem w oku.

- A o do Rzymu, to nie bardzo wiem co oczekujemy tam znaleźć. Jakieś pomysły? Jakieś resume naszego tropu?- spojrzał na Achille.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 25 kwietnia 2015, 13:03

Xavier nie odzywał się. Obserwował członków koterii, podobnie jak Vallo patrząc na gesty, zachowanie i sposób myślenia swoich towarzyszy. Siedział w tej chwili wygodnie na miękkim fotelu popijając małymi łykami kolejnego drinka. W pewnym momencie Thomas spojrzał na Price'a mówiąc: Muszę tylko zdobyć dowody. Xavier nie odezwał się od razu, dając sobie czas na ułożenie wypowiedzi.

- A o do Rzymu, to nie bardzo wiem co oczekujemy tam znaleźć. Jakieś pomysły? Jakieś resume naszego tropu?- Tremere spojrzał na Achille.

- Zgadzam się z doktorem Moreau w kwestii twojego braku opanowania emocji. Nie zrozum mnie źle i potraktuj moje słowa, jako ocenę osoby z zewnątrz.

Ventrue spojrzał na Thomasa z pewnością siebie typową dla liderów:

- Ciało i kości masz inne, ale dusza pozostała ta sama. Dalej jesteś tym samym Thomasem, który obawia się swojego stwórcy. Rozumiem, że Elza jest jednym z starszych i zawsze jak o niej wspominasz, w twym głosie można wyczuć strach. I to właśnie głównie strach o swoje przetrwanie determinuje twoje działania. Zgadzam się z Achille, że troszeczkę histeryzujesz i popadasz w objęcia obsesji na punkcie Elzy. Masz inne ciało, nowe możliwości.

Xavier poprawił się w fotelu, po czym kontynuował spokojnym tonem:

- Masz nas jako sprzymierzeńców, wyglądasz zupełnie inaczej i do tego oficjalnie jesteś martwy. Czego chcieć więcej? Nie znam się na wewnętrznych sprawach klanu Tremere, ale czy decydując się na taką operację plastyczną nie wypisałeś się automatycznie z klanu Tremere? W mojej ocenie dla starych paranoicznych czarodziejów przeszedłeś właśnie do Sabatu. Jak chcesz im wytłumaczyć taką przemianę? Od zawsze miedzy klanem Tzmimisce i Tremere istniał konflikt. Przemyśl to, zanim poświęcisz całą swoją energię na zdobycie dowodów przeciwko swemu stwórcy, by na końcu zostać zniszczony za podejrzenie o bycie kretem.

Xavier przechylił się w fotelu w stronę swojego rozmówcy:

- Nawet dla mnie podejrzany jest fakt, że nasz gospodarz podarował ci taki unikatowy prezent. Dość ciężko mi ocenić jego wartość, ale wiem jedno... Nic nie dostaje się za darmo i nie będę jedynym którego spotkasz, który będzie się zastanawiał jak udało ci się tego dokonać. Radzę poważnie zastanowić się nad całkowitą zmianą tożsamości. Nie masz wpływowych sojuszników w klanie Tremere, więc nie masz czego tam szukać. Rozejrzyj się i otwórz oczy... Komu naprawdę możesz teraz zaufać? Hmmm? Nie szukaj sprawiedliwości tam gdzie jej nie możesz uzyskać. Może gdybyś miał szczęście i mógł opowiedzieć tą historię jednemu z Justycjariuszy Camarilli, który akurat nie miałby nic ważniejszego do zrobienia...
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 25 kwietnia 2015, 22:50

Oni mają rację, gówno to kogo obchodzi, że runął mi właśnie cały świat.

A więc dobrze, dosyć już o mnie i moich problemach. Panowie pozwolą że przeproszę i nie wrócę więcej do tej sprawy. Zatem ad rem, podsumujmy co wiemy. Proszę łaskawie uzupełniać jeśli coś pominąłem. - Thomas ruszył chłodnym analitycznym tokiem.

- Co od rezydencji na Pearce Avenue. Włamywacze czegoś szukali w nocy siedemnastego, około drugiej trzydzieści. Ze smutkiem informuję że wśród nich byli antitribu Tremerów. Możemy to przyjąć chwilowo za pewnik ponieważ łączy się z Elzą. Wychodzą zostawiając rysunki których mamy zdjęcia oraz próbki krwi. Sądzimy, że willi nie było niczego, czego mógłby szukać jakikolwiek nieumarły. Zakładamy w takim razie że nie szukano czegoś tylko kogoś a dokładniej Pana Vallo. Pytanie po co?

- Mary Shelley w istocie była Toreadorem, tak jak jej mąż Percy. Oboje zginęli z rąk Sabatu w odstępie kilkudziesięciu lat. Mary była dla Pana Vallo bliską osobą i kimś więcej niż jedynie siostrą z Camarilli. Osobiście złożył jej szczątki w grobowcu w Bournemouth. Przez ponad wiek nikt nie interesował się grobami. Od niedawna to prawdopodobnie sabat mocno interesuje się mogiłami Mary i jej męża. Kilka miesięcy temu splądrowano grób Percy Shelley w Rzymie. Co do tego grobowca w Rzymie to oficjalne źródła wspominają o akcie wandalizmu podczas którego grobowiec zdewastowano i ktoś odsunął płytę nagrobną wciągnął i zbezcześcił zwłoki. Zwłoki poety pozostały w miarę całe, ale jak wiadomo bez serca. Jak było faktycznie przekonamy się być może na miejscu. Jeśli tylko Pan Vallo skontaktuje nas z osobą z wiecznego miasta byśmy mogli bezpiecznie tam prowadzić dalsze śledztwo. Choć moim zdaniem co było im potrzebne już zostało zabrane.

- Szczątki Mary oraz serce Percego leżą prawdopodobnie nadal w grobowcu przy St. Peters Church. Chyba że od naszego wyjazdu coś się zmieniło. Byliśmy tam z Achille na cmentarzu ale nic nie znaleźliśmy. Grobu nie odważyliśmy się otworzyć i to był duży błąd. Teraz popełniamy drugi zostawiając mogiłę samej sobie.

- W domenie działa szpieg, który być może jest tym samym kto tak chętnie rzuciłby okiem na monitoring Xawiera. Jego tożsamości nie ustaliliśmy jak dotąd. Całe miasto jest w stanie gotowości bojowej przed potencjalnym atakiem sabatu. Panuje lęk, rodzina się zbroi. Jedynymi osobami którym możemy tam zaufać jest książę oraz szeryf.

- Moim zdaniem kluczem jest właśnie Pan, Panie Vallo albo coś zostało przemilczane albo nie pamięta Pan czegoś co tym kluczem jest. Zakładam to drugie ale nie mam absolutnie żadnego pomysłu jak wydobyć z nieświadomości coś co wydarzyło się ponad sto lat temu. Nawet jeśli Mary była Panu bliska i pamięć o tym został na dłużej. Może, pan wybaczy, ale powinniśmy zadać pytanie jak bardzo bliska i czy nie może być tu kluczem afekt kogoś kto nadal żyje i nie może wybaczyć ani zapomnieć.

Thomas spojrzał z lekką obawą na Ventrue, czuł że stąpa w tej chwili po nader kruchym lodzie.

- I na koniec z rzeczy mało istotnych. Niewątpliwie przydałby się nam jakiś ghul do zadań w dzień gdy będziemy w Rzymie oraz do pomocy przy powrocie do Bournemouth. Niestety ostatnio trudno o dobrą służbę czego sam jestem najlepszym przykładem. Choć na pewno wiele chętnych osób przyszło by na taki casting nieśmiertelności gdyby go tylko ogłoszono.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 maja 2015, 14:57

Z przyjemnością oświadczam, że do sesji dołaczy Merslide, który przejmie postać Marcusa. Pozostaje mi życzyć mu dobrej zabawy, a reszcie koterii duzo cierpliwości do Malkavianina;)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 maja 2015, 21:52

Rezydencja Furstenhof; 21/11/14; po 23:00

Rundstedt stał milczący, hipnotycznie wpatrzony w padajacy za oknem śnieg i jakby zupełnie obojetnie przysłuchujacy się rozmowie, ale obserwujacy go kątem oka Achile był pewien, że diabeł uważnie słucha i waży w myślach wiele rzeczy. Uwaga o ojcu Gerharda, choć wypalona w ciemno zdawała się być trafną i Toreador w skrytosci serca cieszył się pokazem niesamowitej dedukcji, która musiała wywrzeć wrażenie, zapewne nie tylko na samym gospodarzu. Widząc, że Tzimisce odwraca się skierował wzrok na Marcusa, tak aby nie dac poznać, że od dłuzszej chwili przyglądał się intrygującemu go diabłu.

- Thomas miał zginąć w odpowiedniej chwili. Miał wskazać trop, a potem zginąć. Dzięki interwencji pana Moreau, jesteś tu wciąż z nami. Ale trop jakiego szukała panna von Bock był inny. Elza nie szukała tu ani mnie, ani Ercharda. Dowiedziałaby się, jak któregoś z nas dopaść w bardziej dogodnym miejscu. Inny był cel rajdu. - Rundstedt przemówił spokojnie i skierował znacząco wzrok na Michaela, tym samym przychylając się do wczesniej wyrażonego przez Steinbacha zdania.

- I ja dochodzę do tego samego wniosku panowie. - potwierdził Ventrue: - I w świetle tego co mówicie o Sabacie, Elzie i wszystkim innym, zaczynam mieć przypuszczenia, dlaczego znalazłem się w centrum tej kabały i co może być kluczem do wszystkiego...
Coś zaczyna się wyjaśniać. Ale powoli do tego dojdziemy. Jakieś teorie panowie? Tego, który najbardziej zbliży się do tego co chce powiedzieć Vallo wynagrodzę extra pdekiem. Wytężajcie głowy;)

Hipotezy mogą być w watku technicznym. Nie koniecznie trzeba wchodzić w słowo primogenowi Ventrue;)

Czy to może pora aby Marcus ocknął się z depresji niczym Skrzetuski na zgliszczach Rozłogów?
Ostatnio zmieniony 01 maja 2015, 23:47 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.