12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79
Nie szczędząc sił sędzia rzucił się w stronę Kenwortha, wślizgnął się za jego kabinę, zanim którykolwiek z bikersów zdążył do mężczyzny strzelić.
Zawieszenie Reo jęknęło, a potem wóz podskoczył w górę uwolniony od ruchliwego ciężaru. Coś upadło z metalicznym szczękiem na betonowy plac za tylną klapą paki. Wychylający się zza ciężarówki Mad Dog zobaczył czarnoskórego gangera, który upuścił na ziemię nóż i błyskawicznie wyciągnął spod kurtki pistolet. Biker pociągnął kilka razy za spust mierząc w coś, czego sędzia jeszcze nie widział, a co musiało się znajdować tuż za paką ciężarówki. Kule uderzyły w cel z donośnym wizgiem metalu trafiającego w metal.
W powietrzu narastał dziwny dźwięk, kojarzący się żołnierzowi z jakimś szybko się poruszającym mechanizmem: piłą tartaczną dla przykładu.
Murzyn przestał strzelać, zaczął się cofać w stronę ogrodzenia autostrady z oklapłymi nagle ramionami i otwartymi pod wpływem szoku ustami, wpadając wprost na próbującego podnieść się z betonu kierowcę Reo. Ściskany przez szofera przedmiot wypadł mu pod wpływem tego zderzenia z ręki, spadł na plac, pękł z suchym trzaskiem rozsypując po betonie jakieś elektroniczne podzespoły.
- Ty durniu! Coś ty... - przerażony kierowca Reo zawył niczym obłąkany, nie zdołał jednak dokończyć swych słów.
Dźwięk obracającego się szybko mechanizmu przeszedł znienacka w ogłuszający ryk. Sędzia mógłby przysiąc, że w powietrzu pojawił się promień ognia i stali, który niczym palec bezlitosnego Boga dotknął obu mężczyzn. Tam, gdzie jeszcze przed chwilą znajdowali się Murzyn i szofer, teraz w powietrzu opadały drobne ludzkie szczątki. Krew oraz strzępy ciał i ubrań pokrywały spory fragment betonu. Promień oślepiającego światła wyrył się na siatkówkach Mad Doga i unieruchomionego w szoferce cysterny Maxa, po czym zgasł równie raptownie jak się pojawił.
Zszokowany sędzia zrobił niepewnie kilka kroków wzdłuż pojazdu, rejestrując słuchem przeraźliwe wrzaski bikersów. I wtedy, wyjrzawszy zza burty Reo, ujrzał napastnika.
Było to niezwykłe monstrum o owadzich kształtach, pokryte matową warstwą metalu. Teleskopowe odnóża o ostrych jak brzytwa krawędziach unosiły kanciasty korpus, pod którym wisiało na wysięgniku działko o sześciu obracających się z ogromną szybkością lufach. Mechaniczny zabójca odwrócony był do Mad Doga tyłem, poświęcając swą uwagę motocyklistom.
Sędzia uświadomił sobie w ułamku chwili, na co patrzy, chociaż nigdy wcześniej nie miał możności zmierzyć się z takim horrorem. To był Łowca: mechaniczny morderca zbudowany przez Molocha, siejący śmierć i zniszczenie na ludzkim terytorium podług instrukcji zakodowanych w jego procesorze, ukrytym bezpiecznie pod warstwą pancerza.
Mad Dog nie miał pojęcia jak ta potworna maszyna trafiła w ręce kierowcy Reo, ale domyślał się, że ktoś gdzieś przeprogramował dla własnych potrzeb uszkodzonego Łowcę... Łowcę, który po zniszczeniu systemu zdalnego sterowania nagle zaczął działać na własną rękę.
Sędzia może teraz otworzyć ogień do Łowcy z pozycji, w której się znajduje; może czym prędzej cofnąć się z powrotem w stronę cysterny, by wyciągnąć z kabiny Maxa; może rzucić się w otwarte drzwi budynku stacji; bądź zaskoczyć mnie innym pomysłem! Yarin, co robi Twoja postać?