PBF - Wybawiciel

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 26 września 2015, 15:05

- Pozwolisz, że sam zdecyduje, czy to jest ciekawe, czy nie - Ahmed rzucił beznamiętnym tonem, udając, że w ogóle go to nie interesuje. W środku drżał cały z podniecenia; sekrety, zapomniane pomieszczenia i wiedza to były rzeczy, którymi zajmował się po robocie. Chwilowo zapomniał o syfie latającym w powietrzu i skutecznie brudzącym jego nową marynarkę z H&M. Nawet powstrzymał odruch niedotknięcia ściany dłonią - poczuł, jak drobinki kurzu przelatują mu pomiędzy palcami.

Zajrzał do środka, wstrzymując oddech.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 26 września 2015, 18:34

- Wystarczy podposać panie de Jong...

Concierge odsunął delikatnie podsunięte pod nos papiery:

- Chwila moment, mam upoważnienie do przejęcia budynku, a nie jego skrzydła. Mogę to uczynić jeśli przełożenie wyrażą zgodę, a pewnie nie będą zadowoleni z opóźnień i komplika...

Zaniemôwił słysząc robotników, którzy dokopali się do jakiegoś tajnego pomieszczenia:

- Sam pan widzi. W planach macie sami spore nieścisłości...

Odpalił latarkę w telefonie i ciekawie zajrzał do wnętrza.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 27 września 2015, 00:55

Wnętrze pomieszczenia było długie ale wąskie i w całości zostało wykonane z ciosanego kamienia. W dłuższych, bocznych ścianach co parę kroków od siebie znajdowały się wykonane z kamienia stele w których wyrzeźbiony był celtycki krzyż* i jakieś napisy w języku którego żaden z was nie znał. W przeciwnym końcu pomieszczenia, do którego ledwie dosięgało wasze światło widać było jedynie zarys stołu bądź czegoś podobnego, na którym chyba coś leżało. Nikłe światło nie pozwalało jednak zobaczyć coś więcej.

Po chwili Camille przyniósł w końcu roboczą żarówkę osłoniętą stalową siatką na długim przedłużaczu taką jaką zwykle używają mechanicy. Błysk bystrego światła odbił się pomarańczowym blaskiem w pomieszczeniu. Erwin z wyraźną ulgą wyłączył zapalniczkę, która powoli robiła się nieprzyjemnie gorąca. Pozostali powyłączali zaś świecące komórki, które już nie był potrzebne. Teraz wszystko było na tyle dobrze oświetlone by się móc wszystkiemu się przyjrzeć. Mężczyźni którzy weszli zaczęli się ciekawie rozglądać po pomieszczeniu zauważając znacznie więcej szczegółów.

Jedna z wąskich ścian odkrytego pomieszczenia nie była wykonana z kamienia lecz murowana z cegły. Na wiekowej czerwonej wypalance były widoczne ślady, jakby po drapaniu pazurami.

Dookoła pomieszczenia na wysokości mniej więcej wzroku, czerwoną farbą ktoś wypisał serię napisów po łacinie.
...cotidianum da nobis hodie;: et dimitte nobis debita nostra,: sicut et nos dimittimus debitoribus nostris;: et ne nos inducas in tentationem;: sed.. /tu wykuta przez Numbiego wyrwa w murze zniszczyła fragment/ ...a Malo. - odczytał fragment na głos Baart.
Bez tego fragmentu zupełnie wypacza to cały sens. - przemknęło przez głowę deJonga.

W najbardziej odległym od wyrwy miejscu tego wiekowego pomieszczenia znajdował się otoczony pięcioma niewielkimi menhirami kamienny stół lub ołtarz. Kiedy zaciekawieni mężczyźni tam podeszli stwierdzili, że obecnie spełniał on jednak rolę katafalku. Leżała bowiem na nim drobnej postury zakonnica odziana w stary rozpadający się habit. Ciało było bardzo wysuszone i przypominało zmumifikowane truchła jakie archeolodzy znajdują czasem w starożytnych grobowcach.

Ahmed próbował ogarnąć myślami całość tego dziwnego miejsca doszukując się jakiegoś choćby ogólnego sensu w tym co widzi. Im dłużej się nad tym zastanawiał tym bardziej górowała jedna niepokojąca myśl. Wyglądało to jakby jakiś chory umysł w bluźnierczy sposób połączył święte chrześcijańskie obrządki ze starożytnymi pogańskimi ceremoniami Celtów. Bądź odwrotnie.

- Chyba jakaś Świętą tutaj pochowano... - Numbi przeżegnał się po chrześcijańsku - Spójrzcie na to... - Numbi wysunął powoli palec w kierunku szyi zakonnicy i koniuszkiem delikatnie uchylił rąbka rozpadającego się habitu. Błysnęło coś żółtego. Po czym podniósł to delikatnie na końcu palca, nieco w górę tak by każdy z zebranych mógł dokładnie obejrzeć. Był to celtycki torques wykonany ze szczerego złota, nabijany w kilku miejscach czerwonymi jak krew klejnotami. Był gruby niczym kciuk rosłego mężczyzny i misternie zdobiony po całości. W wyglądzie przypominał dwie splecione istoty zwrócone do siebie pyskami w ich oczach tkwiły zaś czerwone kamienie.

[center]Obrazek[/center]

W obliczu znaleziska, na chwilę zapadła zupełna cisza.

Myśli Erwina szybko skalkulowały wartość naszyjnika. Sam kruszec musiał ważyć chyba z kilogram, z czego na pewno było to pełne złoto a nie jakieś dmuchane badziewie jakiego dzisiaj pełno. Do tego dochodziły zapewne rubiny no i trudna do wyszacowania wartość historyczna. Na wolnym rynku pewnie byłby wart jakąś abstrakcyjnie wysoką kwotę, która rozwiązywałaby wszelkie finansowe potrzeby.

- Nie mogę znaleźć słów podzięki Panie deJong, że Pan nie podpisał tego dokumentu przed chwilą. - Powiedział zamyślony Pascal, gapiąc się na ozdobę z dziwnym błyskiem w oczach - Dzięki Panu, udało mi się właśnie uniknąć jednego z być może największych życiowych błędów...

Jego uśmiech rozbłysną tak szeroko, że widać było różowe końcówki jego dziąseł. A potem zgasło światło żarówki, pogrążając wszystko w zupełnej ciemności...
*chodzi mi konkretnie o francuski odpowiednik czyli croix nimbée
Zakładam, że weszli wszyscy za wyjątkiem Davida.
Ewentualne deklaracje jak nie to przyjmuję, że każdy odpala swoje światełka według możliwości.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 27 września 2015, 10:43

Assad przygryzł wargi ze złości. Forsa forsą, ale te pomieszczenie z pewnością kryło w sobie jakąś aurę tajemnicy. Co prawda jako audytor i tak nie miałby za wiele do powiedzenia... Ale przynajmniej pod byle pretekstem mógłby tutaj przychodzić o każdej porze dnia i nocy, wedle upodobania. Gdyby to tylko należało do Azure Limited...

Jebane robole zbyt się pośpieszyły. Miał nadzieję wspomóc de Jonga i szybko załatwić interes, a tak... wyjdą z pustymi rękami. I premia i cały misterny plan w pizdu. Dyrektor oddziału... ba! Cały zarząd! Tak się wkurwi, że prawdopodobnie to koniec korpokariery Ahmeda i Baarta. Egipcjanin czuł, że właśnie ... hej! Zaraz!

- W takim razie trzeba renegocjować umowę. Jestem pewien, że Azure Limited zapłaci panu odpowiednią sumę za cały ten kompleks - stwierdził Ahmed i nie czekając na odpowiedź, bez skrępowania zaczął się rozglądać po pomieszczeniu. Póki piłka w grze, musi wykorzystać szansę i zbadać to, co było niezbadane od stuleci.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 27 września 2015, 15:25

Baart odruchowo przeżegnał się widząc zmarłą. Czuł, że trzeba uszanować zmarłą, tym bardziej, że wszystko wskazywało na to iż była osobą stanu duchownego.

Widział jak inni zachłannym wzrokiem spoglądają na omamiające blaskiem złoto, rodząc prostacką chciwość. Nie wiedział czy miejsce było tylko spokojnym miejscem spoczynku czy miejscem zbrodni. Sprawa mogła mieć znamiona zabójstwa i należało powiadomić policję, choć szczerze wątpił czy powstrzyma to od grabieży rzucających na prawo i lewo kaprawymi oczami robotników i ich szefa, a nawet Ahmeda:

- Proszę niczego nie dotykać. To jest sprawa dla policji. Powinni wszystko zabezpieczyć.

- Nie mogę znaleźć słów podzięki Panie deJong, że Pan nie podpisał tego dokumentu przed chwilą. - Powiedział zamyślony Pascal, gapiąc się na ozdobę z dziwnym błyskiem w oczach - Dzięki Panu, udało mi się właśnie uniknąć jednego z być może największych życiowych błędów...

- Myślę, że podpisując cokolwiek naraziłbym firmę na ogromne straty. - odsapnął spokojnie concierge.

- Ahmed... kompleks jest nic nie warty dla Azure. Teraz położy na tym łapsko konserwator zabytków i miną lata za nim będzie można zacząć jakiekolwiek remonty na tym terenie. Lata przez które firma będzie musiała utrzymywać budynek nie czerpiąc żadnych zysków. Nie są aby wartość precjozów pokryły choćby w małym ułamku straty wynikające z opóźnień.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 27 września 2015, 22:23

- Niemniej jednak to świetna darmowa reklama na cały kraj albo i dalej. Spokojnie... - Powiedział Pascal - za chwile na pewno włączy się awaryjny system zasilania.

Nic jednak takiego nie nastąpiło. Wydarzyło się natomiast kilka innych dziwnych zdarzeń*.

Słychać rumor zwalanych kamieni przy wejściu.

Coś popycha Davida ale utrzymuje równowagę.

W ciemności słychać jakąś szamotaninę.

Camille wyrzuca z siebie krótki tok siarczystych przekleństw.

Nagle ciemność rozdarł krótki krzyk bólu.

Baart sięgał właśnie po komórkę by rozświetlić na nowo pomieszczenie, kiedy poczuł, że jakaś siła uderza gw pierś przewracając. Komórka poszybowała w bliżej nie określoną stronę.

Nagle zapala się światło, którego źródłem jest komórka Ahmeda i niemal równocześnie odpala się zapalniczka Erwina. Na katafalku nie ma ciała, ani torquesa. Została sama głowa zakonnicy. Camille leży pod ścianą i podnosząc się klnie na czym świat stoi. Z drugiej strony leż w kurzu Baart. Pascal trzyma się za zakrwawioną twarz. Brakuje Numbiego.
Żaby wam ułatwić zadanie zdarzenia celowo są podane nie chronologicznie. Za wyjątkiem zapalenia światła oczywiście.

Informacyjnie. Mamy naprawdę dobre tempo w tym pbf, szacuję że za 2-3 moje posty powinny nastąpić przebudzenia gdzie dostaniecie w końcu swoje arkana i zacznie się zabawa na poważanie.
Nie czekałem na Koszala, bo będzie dopiero we wtorek.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 28 września 2015, 10:17

- Dobra, do huja! Pod ścianę wszyscy. -ręce Ervina zacisnęły się na rewolwerze. Błyskawicznie odsunął się od reszty stając plecami do wyrwy, przez którą weszli.
- Mam wyjebane, kto co komu pociągnie i za ile.- ton głosu kierownika robót nie był tak stalowy, jak chciałby brzmieć Stahler, zdradzał objawy chwilowej niepoczytalności niebezpiecznie dryfującej w kierunku paniki.

- Jak nie skończymy roboty to nie dostanę kasy. Jak to jest nawiedzona buda, w dodatku jakiś zabytek to nie będę mógł jej skończyć, bo się przypierdoli konserwator. Reklamówki Pan nie nakręcisz. Ty ciołek hotelu tu nie zrobisz, a Ty doktor wariatów weźmiesz do siebie na chatę, bo w zabytku nie posiedzą.- Stahler mówił coraz rozsądniej, wydawał się uspokajać.

- Wygodniej będzie jak każdy zrobi swoje i uzna, że nic się nie stało. Nikt tu nie musi darmo dawać dupy. Dobrze mówię!!? -niemal wrzasnął wymachując gnatem.- No pytam się kurwa, czy dobrze mówię? Jeśli tak, to najpierw poszukamy Numbiego. A póki co komóreczki kładziemy na gruzie. Doktorek idzie pierwszy, bo zna kompleks, a reszta usrańców za nim.- albo to jakiś chory dowcip albo.. nie! Nie ma kurwa takich rzeczy na świecie, ktoś tu robi mnie w człona, a ja nie dam się bujać. Ervin Stahler, człowiek prostej natury usiłował zrozumieć sytuację. Poszedł po najmniejszej linii oporu zwyczajnie wypierając wydarzenia, których przed chwilą był świadkiem.

Spoiler!
Gnata mam nienaładowanego, noszę go ze sobą, bo nigdy nic nie wiadomo. Ogółem to mam ze 6 pocisków do niego. To jakiś stary rewolwer.
No to jak tak, to pora podgrzać atmosferę. :/dymek
Ostatnio zmieniony 28 września 2015, 10:23 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Yarin
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 18 czerwca 2015, 14:08

Post autor: Yarin » 28 września 2015, 12:18

David starał się zajrzeć do środka, ale jakaś wewnętrzna blokada starała się, aby nie przekroczył progu pomieszczenia. Mężczyzna zupełnie nie zwracał na nią uwagi, i w końcu wychylił głowę tak, że mógł obejrzeć niewielki pokój.
Beltforta przeszły dreszcze. Nie lubi oglądać horrorów, jednak często ulegał Mary Ann, która była ich wielbicielką. To, na co właśnie patrzał mogłoby być jedną ze scen z takiego właśnie filmu. Jego uwagę przykuły zwłaszcza zwłoki kobiety. Nigdy w życiu nie widział rozkładającego się truchła na własne oczy. Puls przyspieszył, w ustach zaczęło brakować śliny, a głowa była na początkowym etapie kołowania.

David chciał stąd wyjść.

Po chwili znalazł się w środku. Miał wrażenie, że się potknął. Może poczuł lekkie popchnięcie, jednak nie było to możliwe - za nim nikt nie stał po prostu i było to zwyczajne "zdawało mi się".

To, co wydarzyło się za chwilę spowodowało, że David spanikował. O ile w sytuacjach stresowych potrafił im nie ulegać, o tyle ta była czymś zupełnie innym, niż niezadowolone miny klientów, próba wyjścia z sali prezentacyjnej, czy brak erekcji po ponad 80-godzinnym maratonie w pracy. Wrzask oraz brak światła przesądziły o braku kontroli nad sobą - David momentalnie cofnął się, by znaleźć ścianę. Kiedy to się stało, kucnął i schował głowę w dłoniach.

David jakby zza ściany słyszał głosy pozostałych - udało mu się przezwyciężyć strach, podniósł głowę i zauważył, że brakowało jednego z nich.

- Na litość boską... - powiedział cicho.

- ... mówki Pan nie nakręcisz... - dosłyszał David. Po informacjach Ahmeda i całej tej sytuacji było to już przesądzone. Mężczyzna w tym momencie chciał jedynie wyjść z budynku, pojechać do hotelu, wziąć prysznic i zasnąć na co najmniej 10 godzin.

Beltfort posłusznie rzucił komórkę na środek - z prostymi i nieokrzesanymi meksykańcami, którzy wymachują bronią nie ma żartów.
- Pierdol się - powiedział cicho, jednak spojrzał na Erwina.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 28 września 2015, 20:34

- Allachu akbar - zabełkotał Ahmed, ale zaraz oprzytomniał. Wydarzenia toczyły się zdecydowanie za szybko. I do tego jakiś idiota wymachujący bronią! Tego było za wiele. Audytor odłożył swojego samsunga Galaxy S4, swoje ulubione cacko. Był nieźle wystraszony, zwłaszcza tym krzykiem bólu. Coś tu cholernie było niewporządku, i Ahmed nie wiedział jeszcze co. Nie miał zamiaru rozstawać się z tym światem, ale... hm, chwila!

Nagły przebłysk myśli wybuchł w głowie egipcjanina. Wszystko ułożyło mu się w jedną, idealną całość...

To pewnie jeden z pojebanych, zachodnich "pranksterów-sranksterów", robiących kawały na nieświadomych ludziach w zamian za nabijanie wyświetleń filmów i zgarnianiem kasy od naiwnych widzów.
Ta myśl odbijała się echem po umyśle audytora, rozbudzając w nim drzemiącą złość. Assad nigdy nie rozumiał tego typu zjebów, którzy za marne grosze narażali innych na długotrwałą terapię, stres czy straty materiale, by na końcu przybić im piątkę i polansować się w internecie.

Na pewno ten Ervin zalicza się do takiej grupy pokurwieńców: nieźle ich postraszy, a potem wyskoczy ze znaną formułką "it's a prank!". Ten rewolwer to pewnie też atrapa. A to zasraniec jeden! Ja mu, kurwa, dam pranki! - pomyślał Ahmed, otrzepując kurz z marynarki.

- A spierdalaj, nie będę uczestniczył w twoim show! Możesz wyłączyć te jebane ukryte kamery i przestać wymachiwać tym kapiszonem dla dzieci. Nigdzie nie idę. Hej, Numbi! Wyłaź! To już koniec, możesz krzyknąć te swoje "it's a prank!" - krzyknął Omar, chowając do kieszeni swojego smartfona. Miał już dość i chciał jak najszybciej opuścić ten budynek i udać się do hotelu.

- Baart, chodź, zmywamy się stąd. To jakaś dziecinada.
Ostatnio zmieniony 28 września 2015, 20:47 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 29 września 2015, 09:27

Jeśli ktoś myślał, że młody concierge ulegnie zbiorowej panice, to grubo się mylił. De Jong był zdumiewająco spokojny. W przeszłości już nie raz grożono mu bronią. Za pierwszym razem był nastolatkiem i myślał, że jest krôlem miasta. Wtedy posrał się w gacie i zaczął beczeć jak dziecko, zdając sobi sprawę, że mieście są są więksi kozacy niż on. A potem jeszcze kilkukrotnie, gdy fiknął do ruskiego ziomka w klubie. I jeszcze gdy dwóch gostków jumało mu prochy, które miał zdilować, a dwa dni później, gdy diler, do którego należały dragi upomniał się o kasę. Za każdym razem Baart przyjmował to coraz spokojniej i teraz widok Meksykańca z rewolwerem nawet nie przyśpieszył rytmu bicia serca.

Kierownik stracił kontrole nad sobą. O pare euro był gotów wystrzelać wszystkich.

Niech Bóg ma go w swej opiece, zmiłuje się nad nim i uwolni od Szatana podszeptującego do grzechu, Amen.

Słyszał Ahmeda pyskującego... Błąd. Erwin wyglądał jakby miał zamiar zrobić użytek ze spluwy. Wiedział, z hotelowego szkolenia, że trzeba robić każe. Tyle ze szkolenia. Z doświadczenia wiedział, że trzeba słuchać przynajmniej do odpowiedniego momentu. Momentu kiedy można zrobić użytek z cegłówki. Najpierw półgłosem skarcił Ahmeda, prowokującego wariata:

- Ahmed zamknij się zanim nas wystrzela!

Potem bardzo spokojnie, niczym ksiądz na spowiedzi przemówił do Meksykanina:

- Na Boga Wszechmogącego... Spokojnie panie Erwin, odłożymy komórki i zrobimy tak jak mówisz.

Odłożył komórkę wcześniej aktywując połączenie z numerem alarmowym 112...
Spoiler!
jak tylko zauważe, że połączenie zaskoczyło, to zacznę głośną mowę niby do Erwina, ale tak naprawdę do operatora 112, podając miejsce i szczegóły. Np coś w stylu: - Erwin odłóż broń. Tu w skrzydle szpitala (nazwa) nie ma to sensu. Nie chcesz zabijać nikogo. Jest nas tutaj x koło pokoju mumer x na poętrze x, bla bla bla...
Ostatnio zmieniony 29 września 2015, 10:20 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 29 września 2015, 12:33

Rdzenny niczym sam Podolski Niemiec latynoskiego pochodzenia zamarł przywodząc na myśl ciosany kloc z drewna.
- Dowcip. Tak? Chcesz mi powiedzieć, że to jest jebany dowcip?- twarz Stahlera była z kamienia, dało się wyczuć, że iskrę może rozpalić choćby brzęczenie skrzydeł komara. Potem nastąpiła długa chwila ciszy. Stahler przyłożył palec do ust na znak milczenia. Myślał nad sytuacją. Rewolwer błądził po niepewnych twarzach zebranych w ciasnym pomieszczeniu ludzi niczym wygłodniały rekin poszukujący tego, który zdradzi się jakimś gwałtownym ruchem, czy choćby szeptem. Stahler wciąż trzymał palec na ustach.
Rozważał szaloną sytuację, w której się znalał i zarazem której był świadkiem rozpaczliwie poszukując w niej wiarygodnej nuty, niczym topiący się w otchłani człowiek szamotał się usiłując pochwycić rękoma okruchy rzeczywistości unoszące się gdzieś bliżej powierzchni. Chybotliwy pomost rzucony przez egipcjanina stanowił jedyne oparcie, jedyne sensowne wytłumaczenie zajścia.
Niespodziewanie twarz jego rozpogodziła się jakby jakaś szalona myśl dryfująca poprzez kosmos trafiła przypadkiem na jego umysł drastycznie zmieniając stosunek.
- He he, no tak, racja. Wcale nie dałem się nabrać, kontynuujmy dowcip.- myślami Stahler był już daleko, rozpędzając się w swej chwilowej ucieczce jak tylko mógł dalece- we snach o błyskawicznej karierze bohatera krótkiego epizodu humorystycznego po ...
[youtube]https://youtu.be/7ZTD4jAoIro[/youtube]..

.. i choć cząstka duszy wciąż zaprzeczała tak bzdurnemu wytłumaczeniu wszystkiego, to w tej trudnej chwili Stahler nie znajdował lepszego kitu, by nakarmić sterany wódką i zbyt wieloma nieprzespanymi nocami umysł.

Opuścił broń.

- Poszukajmy Numbiego, pewnie się posrał w gacie ze strachu.... hehe- promienny uśmiech zagościł na kwadratowej twarzy. -.. aleście nas nabrali..
Oczywiście w filmiku zmieniamy nazwisko z Danny Trejo na Ervin Stahler, którego znacie jako kierownika budowy..
Ostatnio zmieniony 30 września 2015, 02:05 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 30 września 2015, 08:50

- Cholera! Skoro to nie sprawka Ervina, to kto mógłby być takim śmieszkiem, żeby robić taki "prank"? - pomyślał gorączkowo Ahmed, rozglądając się wokoło. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie; z pozoru prosta transakcja biznesowa z dodatkową wycieczką w stylu "urban explorer" zamieniła się w badanie tajemnic a potem w scenę rodem z taniego filmu akcji. A przecież wszystko miało być tak pięknie: Ahmed miał dostać premię plus parę dni wolnego, spokojne dni w miejscowej bibliotece i wieczory z dobrą książką i miodowym Jack'iem Danielsem... a tu taki chuj.

- Chodźmy. Zobaczymy gdzie się ten śmieszek ukrył. I schowaj, proszę, tą broń. Nie chcemy, by przypadkiem wystrzeliła - dodał już dyplomatycznym tonem, siląc się na przyjacielski uśmiech.
Spoiler!
Czy widzę coś interesującego w pomieszczeniu? A także: czy widzę, jak Baart dzwoni pod numer alarmowy?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 30 września 2015, 10:41

- To? Hehe, przecież to zwykły straszak z TFB*. Co najwyżej sam ze strachu wystrzelisz... Spoko, już chowam.- szybko odpalił Ervin z wciąż rozciągniętym bananem na twarzy. Błysk nie schodził z oczu kierownika budowy, gdy z entuzjazmem opuszczał pomieszczenie.
- To gdzie daliście te kamery?
*Toys For Boys- taka sieciówka z gadżetami dla dużych chłopców. Mają tam strój predatora i inne takie.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 września 2015, 13:48

Jeśli de Jong był wściekły gdy szpital zaczął się pokrętnie wycofywać z ustaleń z Azure, tak teraz gniew kipiał pod garniturem Baarta niczym siarczana woda w islandzkim gejzerze. Amatorszczyzna powalała z nóg. Kierownik robót swoim zachowaniem przypominał pacjenta szpitala. Kłębek cholerycznych nerwów nie będących na żadnej uwięzi. Przez chwilę nawet pomyślał, że Ahmed może na swój pokrętny sposób rację. Cała ta sytuacja była jakimś chorym prankiem z youtube'a. Miał dość! Spojrzał po wszystkich. Robotnik dokonał kradzieży i zbeszczeczenia zwłok osoby duchownej, a Erwin chciał go szukać?! Czy Baart był jakimś pieprzonym inspektorem Colombo? To sprawa dla policji i policja niech ją rozwiąże, wcześniej aresztując wariata grożącego normalnym ludziom.

Zacisnął pięści...

Póki co concierge chciał dać upust złości i dać w ryj o wiele większemu Stahlerowi, ale powstrzymywała go tylko jedna rzecz. Co, jeśli spluwa była prawdziwa. Nie warto dostać kulki, żeby komuś dać po mordzie.

Chrząstki strzeliły głośno, pięści aż pobielały z uścisku.

A pierdolić!

Bez słowa ruszył ku Meksykańcowi...
Spoiler!
mam skazę niumiarkowanie wiec de Jonga trochę złość poniosła. mam zamiar wywalić prostego Erwinowi wygarniając że "CO TY SOBIE WYOBRAŻASZ CZŁOWIEKU! ŻE BĘDZIESZ TU WSZYSTKICH STRASZYŁ SPLUWĄ! SAM SOBIE POSZUKAJ SWOJEGO ROBOLA! JA DZWONIE PO POLICJĘ!"

Jeśli Stahler mnie nie zabije, to telefonu w związku z powyższym nie oddaje. Dzwonie i zgłaszam sprawę policji. Baart jest nrmalnym człowiekiem, a nie jakimś komandosem. Co robi normalny człowiek w obliczu przestępstwa? Dzwoni po policję.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 30 września 2015, 21:22

" - To? Hehe, przecież to zwykły straszak z TFB. Co najwyżej sam ze strachu wystrzelisz... Spoko, już chowam -powiedział Ervin"

Z Pascala jakby w jednej chwili zeszło całe wstrzymywane do tej pory powietrze...

- Wielki Nieba ale mnie Pan przestraszył... - powiedział sięgając powoli po swoją komórkę - Mogę? Muszę zadzwonić pilnie do Cosme, który jest na kontrolce żeby popatrzył w kamery gdzie jest teraz Numbi. Na pewnie nie udało mu się wyjść wszystkie elektronicznie zamknięte. Nawet te przez kuchnię i te do... - nie skończył.

Rozsierdzony Baart podszedł do rozświetlonej jedynie przez blask zapalniczkę twarzy kierownika i jednym szybkim prosty posłał ją w ciemność. Zapalniczka ze stukotem upadła na posadzkę.

- Oh, nie... - wyszeptał cichutko Pascal.

- Co ty sobie wyobrażasz człowieku! Że będziesz tu wszystkich straszył spluwą! Sam sobie poszukaj swojego robola. Ja dzwonię po...

SLAP!

Otwarta ręka wróciła z ciemności wraz z całym Meksykaninem o gniewnej twarzy i po szybkim płaskim locie boleśnie wylądowała na twarzy deJonga. Kierownik wrócił z ciemności niczym jakiś potwór w tanim horrorze klasy B. Najwyraźniej długi monolog Baarta i światło z komórki włączanej by wezwać policję zwabiły go ułatwiając mu namierzenie twarzy. Uderzenie nie było groźne, bardziej mogła zaboleć duma.

- Nie bądź babą chłoptysiu... - warknął Meks.
No dobra, to była pierwsza bójka dwd;
Może wsadzę kija w mrowisko ale czy jeszcze ktoś do niej dołącza? Jeśli tak proszę o informację po której stronie.
Ahmed, mogę ci zaproponować jedynie atak ciężką księgą obrachunkową. David może jakiś szybki filmik komóreczką, żeby potem wrzucić na youtuba? Jako taką poglądówkę szkoleniową w jaki sposób dobrze się bawić w przejmowanym psychiatryku, czy coś...

Nie zapomniałem. Numer 112 został wybrany z komórki wcześniej. Nikt się nie odzywał więc mają obowiązek kogoś wysłać na sprawdzenie zajścia. Do tej pory dyspozytor miał dość czasu by namierzyć lokację. Więc spodziewajcie się wizyty mundurowych niebawem.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

ODPOWIEDZ