PBF - Jaśmin i wiśnia

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 listopada 2015, 13:33

"Red Neon", 20 grudnia 2021, 00:30

Atmosfera w klubie tężała z każdą sekundą, a w dłoniach kilku osób bystre oczy Gonzalesa spostrzegły znajomy kształt wyciągniętych naprędce kart alarmowych TraumaTeam, gotowych po przełamaniu ściągnąć na miejsce ewentualnej zbrodni oddział ratunkowy medycznej korporacji.

- Zostawcie go! - zadymioną przestrzeń klubu przeciął ostry krzyk młodej dziewczyny o przyciętych modnie włosach; stając w rozkroku wymierzyła w plecy człowieka z nożem lufę wyciągniętego z torebki małokalibrowego pistoletu - Natychmiast albo wezwę policję!

- Nie twoja sprawa - powiedział Kubańczyk odwracając w stronę studentki głowę i lustrując ją złowieszczym spojrzeniem - Chyba, że ty też handlujesz na naszej ulicy. Handlujesz?

- Zostawcie go, powiedziałam! - w rozedrganym głosie dziewczyny pojawiła się nuta oczywistej histerii jawnie dowodząca braku doświadczenia w podobnych sytuacjach - Ty tam, wezwij gliny!

Żądanie skierowane było do skamieniałego za kontuarem barmana, ale ten nie uczynił najmniejszego ruchu. Gonzo pojął w lot, że gość musiał znać kubańskich gangsterów i że musiał się ich naprawdę obawiać, skoro nie ingerował w napaść na jednego ze swoich klientów.

- Schowaj spluwę, a nic ci się nie stanie - oznajmił Kubańczyk z nożem uśmiechając się jednocześnie zdawkowo. Uśmiech ten podniósł nieco kąciki jego ust przydając im wyjątkowo nieładnego wyrazu - Liczę do trzech... raz...
Wyczuwacie tę wiszącą w powietrzu dramatyczną kulminację wydarzeń? :o

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 16 listopada 2015, 14:20

No dobrze, co Bob ma?
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 listopada 2015, 14:23

Subaru! :P

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 listopada 2015, 20:56

"Red Neon", 20 grudnia 2021, 00:31

Zasłaniając swym ciałem skuloną pośród innych gości Mulan, Bob namacał dłonią noszony w uprzęży pod pachą pistolet. Fikser nie rozstawał się praktycznie nigdy ze swoim starym Avengerem, utrzymywanym w doskonałym stanie i zawsze do pełna załadowanym. Indianin z San Moro nie zamierzał z premedytacją pakować się w kłopoty na obcym terytorium, ale liczył się z groźnymi komplikacjami zatargu przy barze. Rozlana krew nie była dla niego niczym nowym, dużo bardziej martwił się perspektywą przestraszenia kuriera, który lada chwila mógł zjawić się w "Neonie" z nowiutką kartą identyfikacyjną Mulan.

- dwa... - powiedział nie wieszczącym niczego dobrego głosem Kubańczyk przy barze. Prześladowany przez niego młody mężczyzna szarpnął się gwałtownie w próbie uwolnienia z opresji, ale drugi z Latynosów złapał go za szyję osadzając mocarnym uściskiem w miejscu.

- Policja! - w głębi tłumku studentów rozległ się czyjś zdesperowany okrzyk, który natychmiast został powtórzony przez kilka innych osób. Blondynka o modnie przyciętych włosach przeniosła ciężar ciała z nogi na nogę, nie przestając mierzyć do napastników ze swej broni.

- W porządku, wygrałaś! - Kubańczyk z nożem wcisnął jakiś guziczek w rękojeści broni i ostrze wsunęło się do niej bezszelestnie - Tylko się przypadkiem nie postrzel!

Drugi z napastników puścił czerwieniejącą na twarzy ofiarę, odepchnął młodzieńca tak silnie, że ten zatoczywszy się upadł na najbliższy stolik przewracając się wraz z nim i jego zawartością na podłogę.

Właściciel noża uniósł wyżej obie dłonie cofając się o krok i przesłaniając sobą kompana. Nieprzyjemny uśmieszek wciąż gościł na jego twarzy, a przyglądający się mężczyźnie zza ramienia Boba Gonzo spostrzegł w końcu coś, co ubiegło wcześniej jego uwadze: tatuaże wykonane z reagującej na zmiany hormonalne chemoskóry, zapalające się ciemnoczerwoną barwą na policzku i szyi pierwszego Kubańczyka.

Tatuaże gangu Voodoo.
To bardzo niebezpieczny gang, cieszący się wyjątkowo złą sławą. Dodatkowo ten uaktywniony mimowolnie tatuaż, zdradzający wzrost adrenaliny Kubańczyka...

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 17 listopada 2015, 10:12

Clarens zatarł ręce z radości i przez chwilę się zastanawiał, który z uczestników draki w barze stanie się zaraz jego pacjentem. Obstawiał Pannę z gnatem. Kubańczyk coś jej szykował. Jakąś straszliwą niespodziankę, która zaraz się pojawi przy wizgu odpalonego dopalacza... Białas czuł to w kościach. Czuł tow kościach choć do końca miał nadzieję, że się myli. Może zrobiłby coś gdyby nie miała chłoptasia, którego postanowiła ratować. Granie trzeciego koła w czyimś love story go nie iteresowało

Nawet zamoczyć nie miał bym szansy, to po co się wychylać - pomyślał dokańczając kolorowego drinka.
Gdzie moje zabawki, tutaj czy w samochodzie? Raczej unikam zostawiania bez opieki "nowej świętej torby"
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 17 listopada 2015, 15:06

- To el gangeros z gangu Voodoo. - szepnął Gonzales niemal wprost w ucho Boba: - Gdyby nie kurier na któego czekamy to byśmy ci pokazali z Białasem jak się takich leszczy załatwia.

Korzystając z chwili spokoju, Gonzo strzelił fotkę świstka papieru, zapamiętał dokładnie personalia gościa, którego szukała Mulan i dopisał na tym skrawku papieru swój numer telefonu. Chciał spróbować włożyć go niepostrzeżenie w kieszeń w dziewczyny, ale Chinka zorientowała się i zdziwiona spojrzała na Gonza. Fixer dyskrtetnie przyłożył palec do ust w uspokajającym geście i skierował dłoń z karteczką w dłoń dziewczyny, przekazując informacje. Palce Eduardo na chwilę zamknęły się wokół filigranowej dłoni azjatki. Potem powoli wycofał dłoń.

- Znajdę go. - szepnął do Mulan

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 listopada 2015, 22:07

"Red Neon", 20 grudnia 2021, 00:32

Dziewczyna ponownie przestąpiła z nogi na nogę, a mowa jej ciała podpowiedziała Clarensowi nagły przypływ nadziei na polubowne rozwiązanie zatargu. CIemnoczerwona chemoskóra na szyi Kubańczyka przygasła po kilku uderzeniach serca, po czym zapłonęła ponownie barwą rozświetlającą kontury symboli gangu Voodoo.

Gangster przesunął się dziwnie nie pasującym do powagi sytuacji tanecznym krokiem w bok, w ułamku chwili odsłaniając na nowo swego przyciśniętego do kontuaru kompana. Studentka o modnie przyciętych włosach podążyła lufą pistoletu za postacią Kubańczyka ze złożonym w dłoni nożem, kiedy zatem ujrzała w wyciągniętej ręce drugiego przestępcy broń, nie zdążyła na czas wystrzelić.

Nałożony na siebie huk trzech wystrzałów zlał się w jeden ogłuszający dźwięk, uzupełniony o ucięty w ułamku chwili okrzyk młodej kobiety. Wnętrzem baru wstrząsnęła kakofonia przerażonych okrzyków. Pierwsi gapie rzucili się pod stoliki lub w kierunku wejścia do toalet, nim jeszcze ugodzona wszystkimi trzema pociskami dziewczyna upadła na podłogę.

Nóż w dłoni drugiego Kubańczyka otworzył się ponownie. Będący pierwszą ofiarą Latynosów młody chłopak, próbujący niemrawo podnieść się na nogi, dostał ostrzem po gardle. Brutalne i bezwzględne w swym zamiarze, cięcie otworzyło szyję człowieka na wysokości tchawicy, strumień tętniczej krwi opryskał twarze skulonych najbliżej świadków. W powietrzu zawibrowały jeszcze donośniejsze wrzaski ludzi.

Zabójca z pistoletem wypalił w sufit pomieszczenia, roztrzaskał w drobny mak obudowę jednego z wentylatorów.

- Nikt nie grozi Voodoo! - wrzasnął zanosząc się jednocześnie maniakalnym chichotem - Rozumiecie, ćwoki! Nikt z nami nie pogrywa!

- Spierdalamy! - nożownik uderzył kompana w ramię, odskoczył w kierunku drzwi klubu obrzucając wzrokiem pełną przerażonych osób przestrzeń lokalu.
Okrutna codzienność Night City - brutalna przemoc w biały dzień! Dwie ofiary niesławnego gangu, krew rozlana na oczach dziesiątków świadków! Włazicie na wszelki wypadek pod stoliki czy tylko wciskacie się za plecy innych przypadkowych gapiów?

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 18 listopada 2015, 07:27

Bob drgnął mimowolnie, kiedy dziewczyna oberwała. Sprytny manewr - pomyślał. Po chwili jej chłopak wykrwawiał się błyskawicznie z przeciętą tętnicą.
Nikt nie grozi Voodoo! - poniosło się w zapadłej nagle ciszy - Avenger opuścił kaburę i zginął w wielkiej dłoni Indianina. Zły zwrok Boba lustrował uciekających gangsterów. NIe był to najlepszy moment na zatarg z gangiem, ale Bob miał swoją dumę. I też nie lubił jak mu grożono... Tym razem jednak miał pod opieką klienta. Schował drobną postać Mulan za swoją sylwetkę i czekał na dalszy rozwój sytuacji.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 18 listopada 2015, 08:36

Biały wypuścił powietrze. Stało się to czego nie chciał, a nawet gorzej bo teraz on musiał wybierać kogo ratować. Zakładając, że w ogóle w jednym czy w drugim przypadku była jeszcze szansa coś zrobić. Korzystają ze swojej wielkości i siły bezpardonowo zaczął przeciskać się przez szpaler gapiów do postrzelonej dziewczyny. Ona mogła mieć jakieś szanse, chłopak który dostał po tchawicy... Clarens się nawet nie oszukiwał. To była kwestia sekund, żeby się wykrwawił. Nienawidził kiedy sytuacja kazała mu wybierać tak jak teraz.

Oczywiście mógł to olać ale jakaś część jego wnętrza mówiła mu, że nie byłby w stanie o tym potem przestać myśleć. Podobna sytuacja już się kiedyś zdarzyła i Clarens nie chciał znowu mieć wyrzutów sumienia. Wolał boleć nad startą paru baksów niż mieć moralnego kaca giganta.

Cholera jasna... tak to jest jak ci oprócz wiedzy robią wkładkę jakimś primum non nocere. - pomyślał bezceremonialnie przeciskając się przez tłum.

- Z drogi do cholery, lekarz idzie!
Człapię ratować laskę, zobaczymy jaka sytuacja. Przypomina o pytaniu o moje graty.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 18 listopada 2015, 15:19

Gonzo był wstrząśnięty. Choć nie raz i nie dwa brał udział w strzelaninie, to chyba zawsze był jedną ze stron w walce. Nie było wtedy czasu na moralne dywagacje czy na przyglądanie się gasnącym życiom. Obserwowanie tej jatki jako bierny choombas było masakrycznym doświadczeniem. Eduardem wstrząsnął dreszcz, nawet nie powstrzymał Białasa próbującego pomóc trupom.

Szok minął równie szybko jak się pojawił i fixer zaczął znó myśleć trzeźwo:

- Słuchaj mnie Bob. Trzeba inną miejscówkę zoorganizować, żeby skórkę odebrać. Tu zaraz psiarnia wjedzie i z transakcji nici. Dzwonię do Kitty, żeby w inne miejsce kuriera wysłała.

To powiedziawszy wybrał mentalnie numer do ripperdoczki.
Tutaj lepiej nie finalizować zlecenia, bo może być zbyt dużo policji, która pewno naprawdę się tu zjawi.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 listopada 2015, 21:16

"Red Neon", 20 grudnia 2021, 00:33

W ciasnej przestrzeni zadymionego klubu wciąż nie cichły przerażony piski kobiet i przekleństwa wstrząśniętych brutalnymi aktami przemocy mężczyzn. Kubańczyk ściskający w dłoni zakrwawiony nóż skrzyżował na chwilę spojrzenie z wzrokiem podnoszącego się z klęczek Clarensa, wyszczerzył w stronę czarnoskórego medyka swe wykonane z ceramicznych spieków zęby w uśmiechu, który mroził krew w żyłach.

Nie czekając na swego kompana gangster okręcił się niczym fryga w miejscu i rzucił się w kierunku zewnętrznych drzwi lokalu. Dzielnica uniwersytecka cieszyła się wystarczająco wysokim statusem w oczach metropolitalnych bogaczy, by powietrzne patrole policji docierały tam w kilka minut, a Kubańczycy musieli wiedzieć, że pochwyceni na miejscu zbrodni ryzykowali karę śmierci.

Czas zwolnił w myślach roztrącającego gapiów Białasa kojarząc się mężczyźnie w absurdalny sposób z systemem VATS konsolowej wersji gry Fallout 6. Drugi z Kubańczyków cofał się od baru szachując klientów lokalu lufą swej broni, pierwszy dopadł w tym czasie drzwi.

W progu drogę zatarasował mu jakiś wchodzący do środka człowiek, najpewniej nie mający najmniejszego pojęcia o tragicznych wydarzeniach, które chwilę wcześniej rozegrały się we wnętrzu "Neonu". Zbroczony krwią nóż ponownie zalśnił w świetle bijącym od wielobarwnych lamp lokalu.
Napastnicy opuszczają lokal, choć najpewniej pozostawią w nim jeszcze jedną przypadkową ofiarę. Clarens rusza ku dziewczynie, swą bezcenną torbę ma przy sobie. Gonzo wyszukuje poprzez sprzęg numer Kitty. Bob zasłania ciałem Mulan chowając w dyskretny sposób za plecami broń...

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 18 listopada 2015, 21:26

... a kurier z papierami dla Mulan wchodzi do pubu dająć się głupio pociąć.. coś tak czuję
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 listopada 2015, 22:17

"Red Neon", 20 grudnia 2021, 00:34

Gonzo skrzywił się odruchowo na widok człowieka, który stanął na drodze rozpędzonemu gangsterowi z karmazynową chemoskórą. Biorąc pod uwagę kipiącą w żyłach Kubańczyka adrenalinę oraz oczywisty czynnik zaskoczenia, przybysz nie miał najmniejszych szans na ratującą życie reakcję.

Kubańczyk stęknął głucho, po czym zmienił w ułamku chwili kierunek przemieszczania się - oderwawszy się od podłogi poleciał w przeciwną stronę, uderzając z hałasem w chromowany bar. Głośny trzask mógł być spowodowany pęknięciem metalowego pokrycia mebla albo też złamaniem kręgosłupa, koniec końców nie miało to dla gapiów większego znaczenia, liczył się efekt finalny.

Popchnięty z niewiarygodną siłą, nożownik Voodoo został w ułamku chwili wyeliminowany z akcji, a w opinii fiksera być może nawet postradał życie. Jego pogromca - szczupły mężczyzna w kurtce w barwach khaki noszący przesłaniającą twarz czapkę z daszkiem - przeniósł spojrzenie na drugiego Kubańczyka. Gonzo nie widział wszystkiego w półmroku klubu i pośród potrącających go spanikowanych ludzi, ale mógłby przysiąc, że niedostrzegalne dotąd pod daszkiem czapki oczy przybysza zapłonęły na ułamek chwili silną czerwoną poświatą.

- Kurwa! - wrzasnął gangster obracając się w kierunku człowieka w wojskowej kurtce w zamiarze wycelowania w niego broni.

Czas zwolnił ponownie swój bieg.
Wychodzi na to, że wojowniczy studenciak w progu nie zamierza stać się bezbronną ofiarą!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 20 listopada 2015, 13:41

Niespodziewana eskalacja zdawałoby się zakończonej już awantury nie była nikomu po myśli. A do tego jeszcze Clarens znalazł się w samej jej środku. Gonzo sięgnął dyskretnie po spluwę i stanął przed Mulan, tak żeby w razie najgorszego przyjąć kulkę na swoją klatę. Po za tym miał z tego miejsca lepsze pole widzenia i wlewentualnego ostrzału, jeśli musiałby pomóc swojemu przyjacielowi. Nie miał zamiaru dopuścić do tego żeby mieć kolejnego kumpla podziurwianego kulami jak dupa koksa po cyklu sterydowym. Krzyknął niemal odruchowo, choć Clarens już pewnie zoorientował się w sytuacji:

- Białas uważaj!

A tymczasem połączenie do Kitty nawiązywało się niemożliwie powolnie, choć to zapewne czas tylko pędził w głowie Gonza jak szalony.
Ale krewki ten kurier!;)

Gonzo w razie w ostrzela tego kto zaatakuje Białasa. No i mam nadzieje, że Kitty odbierze

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 20 listopada 2015, 22:56

przypomina nieco tego bkaszaka z pierwszego pbfa i to mnie nieco... :o
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

ODPOWIEDZ