Kaplica Świętego Drussusa, 456.815.M41
Morgan Blackthorn usiłował się nie poruszać. Nie było to łatwe bowiem dym kadzideł szczypał go w oczy i strasznie kręcił w nosie. Dodatkowo leżał na marmurowym katafalki a z góry spoglądała na niego wielka, kamienna postać najważniejszego świętego w Sektorze Calixis. Nie to było jednak największym problemem kapitana. Kojący pomruk śpiewających psalmy akolitów i dym kadzideł byłby całkiem znośny i odprężający. To co powodowało znaczny dyskomfort to fakt, że Morgan był namaszczany świętymi olejami przez czterech wiekowych mnichów będąc przy tym całkowicie nagi...
W swoim życiu Blackthorn przeszedł wiele ciężkich momentów, ale już teraz był pewien, że ten moment wryje się w jego pamięć. Dłonie starców wcierających olej w jego...w jego ciało. Całe ciało. Morganowi ciężko było uwierzyć, że demon mógłby zechcieć zamanifestować się w... takim miejscu jednakowoż nie był specjalistą w tej dziedzinie więc zaciskając zęby i usiłując myśleć o czymś przyjemniejszym dzielnie znosił... namaszczanie.
Trwało to wszystko zaledwie godzinę, chociaż dla Morgana zadawało się być wiecznością. Wreszcie mnisi dali znać, że zakończyli swe obrzędy i do Morgana podeszła młoda akolitka podając mu długą bogato zdobioną szatę w kolorze ciemnej czerwieni. Morgan podziękował skinieniem głowy i błyskawicznie okrył swe nagie ciało.
"Oczywiście ona nie mogła odprawić obrzędów. To musiało być czterech starców. Zapewne to kwestia doświadczenia" - cierpka myśl przebiegła przez głowę Morgana
Kupiec ruszył za wskazującą drogę akolitką. Za drzwiami kaplicy czekał już na niego ojciec Kazadi w towarzystwie dwóch mnichów. Przy drzwiach Morgan dostrzegł swoich czterech ochroniarzy, wyraźnie zmieszanych widokiem szefa w czymś na kształt czerwonej sukni. Blackthorn zauważył, że wszyscy byli uzbrojeni więc sytuacja zdawała się wracać do normy.
- Obrzędy zakończyły się powodzeniem - suchy głos kapłana zadawał się być pozbawiony emocji - Musieliśmy się upewnić, że nie pozostał na panu żaden ślad demonicznego dotyku.
"Demonicznego na pewno nie...co innego ślady dotyku starych mnichów" - Morgan wzdrygnął się na wspomnienie namaszczania, ale z szacunkiem skłonił głowę.
- Pańska broń została oczyszczona i konsekrowana świętymi olejami - Kazadi skinął dłonią i jeden z towarzyszących mu mnichów podał Morganowi jego plazmowy pistolet - Niestety wszystkie obrania musiały zostać spalone w świętym ogniu. Nie mogliśmy ryzykować, że pozostanie na panu jakaś skaza Osnowy.
Drugi z mnichów podał Morganowi skórzane sandały. Blackthorn westchnął ciężko na wspomnienie swoich wysokich do kolan oficerskich butów i wspaniałego płaszcza. Ubranie jednak było rzeczą, którą stosunkowo łatwo odzyskać. Co innego życie. Kupiec ponownie skłonił z szacunkiem głowę. Przez twarz starego kapłana znów przebiegł cień uśmiechu. Morgan chciał myśleć, że było to zadowolenie spowodowane pomyślnie ukończonymi obrzędami i przepędzeniem demona a nie rozbawienie na widok szacownego kupca w czerwonym szlafroku, z pistoletem plazmowym w jednej i sandałami w drugiej ręce.
- Bardzo dziękuję za wszystko co dla mnie uczyniłeś Ojcze - głosem Morgana można by smarować chleb niczym miodem z Regulusa - Moja wdzięczność nie zna granic i jeśli będę mógł się jakoś odwdzięczyć proszę dać mi znać.
Ojciec Kazadi pokiwał głową przyjmując do wiadomości deklarację kupca. Morgan skłonił się raz jeszcze i założywszy sandały ruszył w stronę wyjścia. Jeden z jego ochroniarzy podał mu komunikator zaciskając przy tym zęby z siłą zdolną złamać szczękę. Najwyraźniej usiłował się nie roześmiać.
- Tylko spróbuj się uśmiechnąć - warknął cicho Morgan wciskając za pasek plazmowy pistolet i poprawiając kołnierz swojej szaty - a skończysz gdzieś na dolnych pokładach czyszcząc zbiornik po promethium.
Kupiec Blackthorn namaszczony świętymi olejami odzyskał swobodę działania. Nie ciąży na nim podejrzenie demonicznego skażenia co jest bardzo, ale to bardzo ważne. Efektem spotkania z demonem są dwa (2) punkty obłędu i dodatkowo jeden (1) punkt obłędu związany ze....wspomnieniem starych dłoni unurzanych w świętych olejach masujących jego ciało /EVILS/. Poza tym czujesz się świetnie, chociaż może niezbyt szykownie ubrany. Kaplica świętego Drususa znajduje się tuż przy Schola Psykana (mapa portu Wander w 1 poście

) więc całkiem niedaleko od Złotej Komnaty.