PBF - Jaśmin i wiśnia

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 lutego 2016, 14:05

Japantown, 20 grudnia 2021, 02:52

Tsukatan oddał skaner w ręce towarzyszącego mu strażnika, po czym wyciągnął z kieszonki garnituru jedwabną chusteczkę i otarł nią zroszone zimnym potem czoło. Eduardo wręcz wyczuwał targające biznesmenem emocje, choć nadal nie rozumiał ich źródła.

Właściciel salonu wydał swoim pracownikom jakieś polecenie i chociaż żaden ze strażników nie wykonał oczywistego ruchu, stalowe rolety zabezpieczające okna wystawowe sklepu ożyły opuszczając się w dół pośród cichego warkotu siłowników.

- Co jest kurwa? - Gonzo okręcił się wokół swej osi niczym zwierzątko pochwycone w pułapkę, ale żaden z Japończyków nadal nie zwracał na niego uwagi. Wszyscy przyglądali się stoicko spokojnej Mulan. Dziewczyna nie odrywała spojrzenia od Tsukatana i chociaż zachowywała się w niezwykle opanowany sposób, Latynos nie potrafił wyzbyć się wrażenia, że doszło w niej do jakiejś niewytłumaczalnej metamorfozy, jakiejś przemiany nadającej Chince bardziej stanowczego wyrazu.

Właściciel salonu podniósł dłoń do prawego ucha i pod skórą niewielkiego wybrzuszenia tuż za jego małżowiną zamigotały miniaturowe diody zdradzające uruchomienie cybersmartfona.

Mimowolnie uwięziony w zupełnie dla siebie obcym i niezrozumiałym świecie, Gonzo poczuł doskwierającą samotność uzupełnioną o poczucie niewytłumaczalnego zagrożenia.
Wydaje mi się, że Mulan chce kupić merca, którego nie ma w ofercie salonu, stąd właśnie takie zdenerwowanie Tsukatana; załatwia towar przez telefon, a jednocześnie zamyka sklep, żeby mu klientka nie czmychnęła!

Co do VATu w USA, pewnie będzie tam w 2020, zobaczycie. Kto wie, co jeszcze tam wprowadzi Trump jak już wygra wyścig o Biały Dom!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 lutego 2016, 20:31

Parking "Slammera", 20 grudnia 2021, 03:00

Personel REO pewnie nie bez powodu cieszył się reputacją rzeźników, ale opatrujący Boba lekarz niczym się fikserowi nie naraził. Błyskawicznie zdezynfekował dwie kłute rany na udzie Indianina, pokrył je cienką warstwą syntetycznego żelu, a potem zamknął niewielkim elektrycznym zszywaczem wielkości ręcznej latarki. Znieczulony miejscowo, Bob niczego nawet nie poczuł, a dodatkowy zastrzyk sztucznej adrenaliny natychmiast postawił go na nogi.

- Proszę tu podpisać - powiedział jeden z sanitariuszy podsuwając pod nos fiksera służbowy tablet. Bob nakreślił świetlnym piórem swą sygnaturę i oddał urządzenie medykowi. Rotory aerodyny wydały z siebie głośniejszy wizg, obwieszczając wszem i wobec rychły start maszyny.

- Stan, szybciej, dawcy stygną! - przez częściowo opuszczoną boczną szybę kokpitu wychylił się pilot, pomachał w kierunku lekarza odzianą w rękawicę dłonią.

- Nam też pora w drogę - wtrącił siedzący na masce Subaru Clarens, odprowadzający wzrokiem odjeżdżający z włączonymi kogutami radiowóz. Bywalcy dyskoteki zebrali się wokół miejsca strzelaniny dyskutując między sobą, fotografując plamy krwi na betonie i wciągając w nosy syntokokę. Jakaś rozochocona para obłapiała się namiętnie przy wtórze aplauzu gapiów, kilka innych osób wskoczyło na maski sąsiednich samochodów próbując na nich zatańczyć w rytm muzyki dobiegającej od strony "Slammera". Przekleństwa ochroniarzy mieszały z się z radosnymi piskami tancerzy, tworząc szaleńczą kakofonię ludzkich dźwięków.

- Jak chcesz, mogę poprowadzić - zaproponował z niebezpiecznym błyskiem w oku Clarens - Świeże szwy, mogą puścić przy nadmiernym wysiłku. Jestem świetnym kierowcą, zwłaszcza na takich miniaturkach.
Rany zszyte, krwawienie ustało, ale fikser musi uważać, żeby się nie przeciążyć. Tak czy owak, możecie już jechać do Japantown!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 29 lutego 2016, 22:41

Clarens nawet się nieco zdziwił jak gładko przeszło mu przez usta to kłamstwo. Każdy kto go lepiej znał, słyszał o jego jeździe samochodem matki. Już po drugim razie dostał szlaban na jego używanie. I to na całe życie.

Po dorośnięciu, jego jazda wcale się nie poprawiła. Wręcz przeciwnie, duże braki w doświadczeniu wypełniła cała gama ciekawych i oryginalnych manewrów. Trawnik, krawężnik, słupek to wszystko nie liczyło się dla Clarensa kiedy prowadził. Znajomi nawet żartowali, że jeździ jak karetką do nagłego wypadku.

Dziś wieczór czuł wenę do jazdy. Zwłaszcza taką bryką.

- To jak? - zapytał nieco ponaglająco Boba.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 01 marca 2016, 08:32

Parking "Slammera", 20 grudnia 2021, 03:01

Bob czuł sie lepiej. Mieszanka zastrzyków wraz z nagłym pozbyciem sie bólu w nodze, spowodowały falę euforii.

- Jak chcesz, mogę poprowadzić - zaproponował z niebezpiecznym błyskiem w oku Clarens - Świeże szwy, mogą puścić przy nadmiernym wysiłku. Jestem świetnym kierowcą, zwłaszcza na takich miniaturkach.

Krzywe spojrzenie Indianina, powinno dać Clarensowi do myślenia, ale ten juz widział sie oczyma wyobraźni za kólkiem Bobowego Subaru.

Bob sprawdził nogę poszedł normalnym krokiem kawałek i uznał, że chodzić może. Więc i prowadzić.

- To jak? - zapytał nieco ponaglająco Clarens.

- Wsiadaj - mruknął Bob. - Jedziemy do Japońców.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 marca 2016, 16:19

Brak wielkiego rewolweru coraz bardziej doskwierał fixerowi. W tej chwili jedyną armatę jaką miał mógł odpalić impulsem do Generatora Adrenaliny, ale szczerze wątpił, aby to w razie jakiś kłopotów spowodowało ucieczkę japońskich ochorniarzy. Gonzales ukrywając starannie niepewność pod maską laynowskiej nonszalancji podszedł spokojnie do dziewczyny i szepnął:

- Weź no powiedz temu figofago, żeby jeszcze nie zamykał, bo chyba nasi dwaj amigos tu niedługo wpadną. Mulan, czy już im wytłumaczyłaś kim jestem, bo oni chyba nie oglądają telewizji.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 02 marca 2016, 18:17

- Jak chcesz. - Rozczarowany Clrens wzruszył ramionami i wsiadł do Subaru na miejsce pasażera. Najpierw długo przesuwał fotel w przód i w tył, szukał optymalnej pozycji zagłówka a po chwili wziął się za kręceniem gałkami i wciskanie przycisków przy radio. Cisza i bezruch wyraźnie przeszkadzały krawędziarzowi.

- Te szfy są naprawdę nieźle założono. No i miałeś z zastrzyk przeciw zakażeniu. Ale wiesz co, i tak trzeba to jeszcze sprawdzić . czasami coś się wdaję i tak czy siak. Wtedy noga w tym miejscu się robi taka czarnawa, potem wycieka ropa, robi się smród i całość zaczyna gnić. Musisz tam zerkać. - wyrzucił z siebie jak karabin wyrzuca serię pocisków.

Potem milczał i to przez ponad dwie minuty, kiedy leciał jego ulubiony kawałek w radiu.

- To mówiłeś że z jakiego plemienia jesteś Bob? - rzucił przymierzając się do otwarcia okna żeby wywalić łokieć i wypuścić porządną muzę na miasto. Uznał, że lans ponad wszystko. Może jakiś jego fejsowy fan czeka na tę chwile by sieknąć mu fotkę, kiedy będzie przelatywał bryką z szoferem. Przecież nie mógł takich ludzi zawieść.
Clarens szczerze próbuje się zaprzyjaźnić z amerykańskimi atuochonami.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 02 marca 2016, 19:45

Parking "Slammera", 20 grudnia 2021, 03:05

-Dobra Clarens - rzekł wolno Bob wyłaczając zdecydowanym ruchem radio - dawaj adres gdzie pojechał Twój koleś z Mulan i zasuwamy. Po drodze może dokonamy jakichś zakupów?
BTW MG - broń została zarekwirowana czy tylko sprawdzona i oddana?
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 marca 2016, 21:29

Japantown, 20 grudnia 2021, 03:05

Japoński biznesmen zadzwonił do kogoś kilkakrotnie, za każdym razem tłumacząc coś bardzo cichym głosem swoim rozmówcom. Przez cały ten czas przyglądał się stojącej nieruchomo Mulan, chociaż zachowywał w stosunku do niej odpowiedni dystans. Ochroniarze też trzymali się od dziewczyny z daleka. Wciąż pozostawali profesjonalistami, o czym Eduardo przekonał się, gdy tylko spróbował dotknąć lśniącej karoserii sportowego Mercedesa klasy A Premium.

- Spoko, luz - zamachał rękami, kiedy dwaj Japończycy ruszyli z marsowymi minami w jego stronę - Starzy chcieli mi taki kupić, ale nie dam sobie wciskać szmelcu, wolę BMW. Mulan, długo jeszcze?

Azjatka posłała mu uspokajający uśmiech, po czym przeniosła cierpliwe spojrzenie z powrotem na wyraźnie niespokojnego Tsukatana. Gonzo udał, że wcale się tym nie przejmuje, ale coraz bardziej się w duchu denerwował. Cała ta nocna wizyta w Japantown komplikowała się z każdą minutą i złe przeczucia sprawiały, że Latynos coraz bardziej tęsknił za Clarensem - oraz przebywającym poza metropolią Jamesem.

Nerwowe wyczekiwanie ciągnęło się jeszcze przez jakieś dziesięć minut. Uruchomiona na jakiś sygnał środkowa roleta ożyła ponownie, podniosła się w górę otwierając dostęp do wnętrza autosalonu. Eduardo wyprostował się mimowolnie widząc grupkę elegancko ubranych Japończyków, prowadzonych przez starszego wiekiem Azjatę o oczywistej charyzmie i autorytecie.

Mulan drgnęła przelotnie na jego widok, ale Gonzo nie potrzebował świadectwa jej reakcji, by pojąć, że w salonie Tsukatana pojawił się właśnie pan Nobuske.
A dwaj kolesie w Subaru wciąż mkną poprzez Night City. Co do pytania o broń, została Wam zwrócona po sprawdzeniu numerów seryjnych.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 marca 2016, 22:14

Japantown, 20 grudnia 2021, 03:15

Yoshiro Nobuske był niewątpliwie znaczącą postacią, i to nie tylko w japońskiej dzielnicy. Przywoławszy na twarz wyraz ogromnego szacunku Eduardo zaczął studiować postać biznesmena uważnym wzrokiem. Koszmarnie drogi strój, ekskluzywny zegarek mający pozostać na zawsze poza finansowymi możliwościami Latynosa, tkwiące w klapie marynarki markowe świetlne pióro ozdobione wtopionymi w chromowaną obudową brylantami. Gonzo poczuł, że bijąca od filantropa aura bogactwa zaraz zwali go z nóg.

Nobuske był nie tylko obrzydliwie bogaty, ale i głęboko szanowany. Zarówno Tsukatan jak i pracujący w salonie strażnicy niemal zgięli się wpół na widok znamienitego gościa, zaczęli mu bić pokłony, które w innych okolicznościach fikser skwitowałby salwą dzikiego śmiechu.

Tym razem do śmiechu wcale mu nie było, bo chociaż sam Nobuske zaszczycił Latynosa zaledwie przelotnym spojrzeniem, postać Gonzalesa natychmiast zogniskowała na sobie wzrok kilku towarzyszących filantropowi młodych wysportowanych Japończyków o niebezpiecznym wyglądzie.

Uśmiechająca się nieśmiało Chinka powitała gościa lekkim skinięciem głowy, opuściła wzrok ku podłodze salonu. Yoshiro Nobuske otworzył na jej widok szeroko oczy i Eduardo nie zdołał się powstrzymać przed wrażeniem osłupienia biorącego we władanie japońskiego człowieka interesu.

Kiedy mężczyzna odzyskał mowę, z jego ust popłynęła kompletnie dla Eduarda niezrozumiała tyrada, dźwięcząca nutami oburzenia i odrazy. Mulan drgnęła w odpowiedzi, pochyliła głowę jeszcze niżej.
Nobuske pojawił się w asyście sześciu młodych mężczyzn kojarzących się z wyglądu z korporacyjnymi żołnierzami bądź gangsterami z górnej półki. Krzyczy na Mulan, a biedny Gonzo oczywiście nie ma pojęcia, o co gościowi chodzi! :o

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 03 marca 2016, 23:32

Gonzales nie lubił tracić kontroli nad wszystkim, a stojąc i słuchając Nobuske i Mulan mówiących coś w nieznanych mu narzeczach z dalekiego wschodu nie stawiał go w komfortowej sytuacji. Mógł jednak coś zrozumieć z dziwnego gadania. Wciąż uśmiechając się do goryli Japończyka, mentalnym impulsem włączył opcję dyktafonu w komórce. Długo jednak nie mógł usiedzieć z mordą zamkniętą na kłódkę. Ponownie wyciągnął wizytówkę i odezwał się do solosów z górnej półki z należnym szacunem:

- Konicziła samuraje. Proszę przekazać szefowi, że jestem zaszczycony, że pan Nobuske zgodził się spotkać po moim apelu w telewizji. Jestem Eduardo Gonzales, ten gość z telewizji, fixer. Załatwiam wszystko. Jak sami widzicie, skuteczności mi nie można odmówić, rozumiecie, skoro pan Nobuske tu jest... - Fixer wręczył jednemu z solo swoją wizytówkę: - Proszę przekazać szefowi z wyrazami należnego szacunku. Jak coś to polecam się. Tam na wizytówce jest mój profil facebookowy...

Żaden z typów nie odpowiedział, przynajmniej od razu, toteż Gonzo musiał szybko wykminić jak tu przełamać lody. Pomysł przyszedł mu nie wiadomo skąd, ale łączył się ze szcześliwym dzieciństwem i japońskimi bajkami:

- No to, ten teges, co ja miałem... Oglądaliście taką mangę o pilkarzach. Wiecie którą, tę z Czubasą i Kodziro. Ale oni grali, nie?
jakoś trzeba podtrzymywać konwersację;) ustawiam się tak, żeby mikrofon telefonu zbierał najlepiej to co mówią Nobuske i Mulan
Ostatnio zmieniony 04 marca 2016, 09:49 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 03 marca 2016, 23:35

Gonzo dasz radę. Jest ich tylko sześciu czy ośmiu. I bez gnata ich nosem wciagniesz, że tylko buty po nich zostaną. :P
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 marca 2016, 15:21

Little China, 20 grudnia 2021, 03:10

Subaru pokonało względnie szybko ulice centrum korporacyjnego, przemknęło poprzez głęboki mrok królujący pomiędzy strzelistymi bryłami megadrapaczy chmur. Zaraz potem samochód Boba utknął na dłuższą chwilę w korku na ulicach sąsiadujących z wschodnimi obrzeżami parku, gdzie wciąż jeszcze dogasały starcia pomiędzy policją i bezdomnymi.

- Jakbyś się nie połasił na taniochę u tego gościa z REO, to byśmy już byli w Japantown - oznajmił cierpkim tonem Clarens - Jestem tak dobry w te klocki, że mogłem ci założyć szwy w trakcie jazdy.

Siedzący za kierownicą Bob skwitował kąśliwą uwagę medyka wyniosłym milczeniem. Będąc typowym wychowankiem swego środowiska, Clarens obraził się śmiertelnie za wyłączone przez fiksera radio. Ludzie tacy jak on byli w opinii Indianina głęboko upośledzeni emocjonalnie, ponieważ nie potrafili w pełni funkcjonować bez wszzechobecnego hałasu. Cisza panująca w wozie boleśnie grała Białasowi na nerwach, a to przekładało się na uszczypliwe komentarze, od których czarnoskóry pasażer nie potrafił się powstrzymać.

Fikser wykorzystał naprędce okazję do objazdu, skręcił gwałtownie w kwartały Little China uważając przy tym, aby przypadkiem nie potrącić któregoś z licznych mimo późnej nocy przechodniów.

- Uważaj, mało nie wpierdzieliłeś się w tę rikszę! - żachnął się Clarens - Ta dzielnica to amerykański Pekin, tu się z białymi nie szczypią. Przejedziesz nie tego, co trzeba i będziemy mieli przesrane.

Bob nadal milczał, ze stoickim spokojem ignorując uwagi Murzyna. Nie wiedzieć czemu przeświadczony był, że zdzierży wszystko i wtedy właśnie poczuł na swoim kolanie wielką dłoń Clarensa.

- Co ty robisz? - zakrztusił się śliną Indianin, omal nie puszczając przy tym kierownicy.

- Wciśnij mocniej ten pedał, wodzu - medyk pchnął nogę fiksera pod kierownicę i Subaru natychmiast przyśpieszyło - Jeździsz jak preriowa cipka, tutaj nie ma czasu na takie przejażdżki. To nie karawana do Oregonu, wodzu! Pomyśl, że nas gonią Komancze!
Little China sąsiaduje z Japantown, więc nasi milusińscy zaraz powinni być na miejscu (może nawet szybciej, jeśli Clarens dalej będzie manipulował nogą Boba).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 marca 2016, 15:23

Japantown, 20 grudnia 2021, 03:15

Yoshiro Nobuske był wyraźnie poruszony widokiem Mulan, chociaż przyglądający się całej scence z boku Eduardo nadal nie miał pojęcia, o co kolesiowi chodziło. Wydzierał się na dziewczynę potrząsając jednocześnie zaciśniętą pięścią, chociaż Mulan zachowywała się wobec Japończyka bardzo grzecznie. Ten przerwał tylko na chwilę, żeby obejrzeć wyświetlacz podanego mu przez Tsukatana skanera, po czym zaczął tyradę na nowo.

Uparcie ignorowany przez innych Japończyków Gonzo czuł się coraz bardziej nieszczęśliwy. W normalnych okolicznościach złapałby garniturowca za ramię i odpowiednio nim potrząsnął przypominając o manierach wobec kobiet, teraz jednak skutecznie go do tego zniechęcała obecność dziesięciu innych skośnookich. Wszyscy nosili przy sobie broń, Eduardo nie potrzebował wiele czasu, aby to zauważyć. Z takimi ludźmi nie zadzierało się bez poważnego powodu, a jeśli mimo wszystko się zadarło, trzeba było dobrze zadbać o tyłek.

Tymczasem Clarensa i Boba nadal nie było. Chcąc sprawdzić powody ich spóźnienia fikser sięgnął po swój smartfon, nim go jednak wyciągnął, jeden z podejrzliwie węszących wokół ochroniarzy zainteresował się w końcu odstawionym między samochody kubełkiem na lód Clarensa.

Wystarczył mu jeden rzut okiem do środka, aby w klimatyzowanym wnętrzu luksusowego salonu znowu wybuchła hałaśliwa awantura. Potrząsając swym znaleziskiem ochroniarz podbiegł do Nobuske i zaprezentował mu wyciągniętą spod warstwy topniejącego lodu odciętą ludzką rękę. Sam biznesmen obejrzał dłoń ze zmarszczonym w wyrazie niesmaku nosem i zaczął zasypywać Mulan gradem przypominających werbalne pociski pytań.

Wyraźnie skonfundowana, młoda Chinka wskazała w odpowiedzi palcem na stojącego między luksusowymi Mercedesami Gonzalesa. Jedenaście par orientalnych oczu spoczęło jednocześnie na postaci Latynosa i po raz pierwszy w życiu Eduardo poczuł, że chciałby natychmiast zapaść się pod ziemię.
Dobra, teraz bardzo szybko i bardzo konkretnie - jak wytłumaczyć tę rękę?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 05 marca 2016, 15:51

Gonzales, który nagle znalazł się w centrum zainteresowania, uśmiechnął się niewinnie niczym japońska gejsza. Do głowy przychodziło mu tysiąc wytłumaczeń jakie mógłby zasrrwować azjatom, aby wytłumaczyć wszczep w wiaderku. Jedne były bardziej, inne mniej wiarygodne, niektóre nawet w opinii dwudziestoletniego Gonzalesa ocierały się o skraj fantastyki naukowej. W końcu zdecydował się: prawda obroni się sama. Po za tym w końcu skupił na sobie trochę uwagi, niechcący co prawda, ale zwasze coś. Pokłonił się Nobuske ruchem podpatrzonym od jego czarnuchów i odezwał się:

- Witam panie Nobuske, jestem Hector Garcia, ten z telewizji, fixer. Dziękuje za przybycie, polecam się na przyszłość, wizytówkę zostawiłem pana ochroniarzowi. Ta ręka, to właściwie nie moja. - fixer pokazał obie dłonie udowadniajàc, że są na miejscu: - Już tłumaczę. Zanim zdecydowałem się wziąść zlecenie od Mulan, to z moim technikiem medycznym odwiedziliśmy paru żół... Znaczy Chińczyków. Pokłócili się debile, krew się polała, no słowem dramat. Clarens pozszywał typa, ale nie miał biedaczyna hajsiwa za usługę i wziął wszczep w rozliczeniu. Żeby uprzedzić pytanie, ani ja, ani Clarens tej ręki nie odcinaliśmy, sami doszli do takiego rozwiązania. Normalnie nie robimy żadnych transakcji barterowych, cash only, ale sytuacja była wyjątkowa. Ja tylko chwilowo opiekuję się wszepem. Także przeraszam za zamieszanie, co złego to nie ja. Proszę się nie krępować i kontynuować swoją konwersację.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 05 marca 2016, 15:55

Ale się narobiło, az zaplułem monitor. :D
Powiedz, mu że to taka forma powitania w twoim gangu...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

ODPOWIEDZ