Ostatni z noszących czarne uniformy służbitów Domu opuścił komnatę zabierając ze sobą misę, w której konsekrowana woda mieszała się z kroplami krwi Nawigatora. Zawieszony nad karkiem Machariusa Mattheusa Visschera rdzeń komunikacyjny opuścił się w dół z cichym syknięciem siłowników, wieńczące go giętkie mechmacki wślizgnęły się na podobieństwo metalicznych węży w niewielkie interfejsy neuralne na karku i potylicy Nawigatora.
Przez umysł mentata płynęły dziesiątki zrozumiałych tylko dla niego sygnałów, emitowanych przez umieszczone na kadłubie okrętu psyaktywne receptory. Matryce napędu międzywymiarowego działały poprawnie, generatory Pola Gellera emitowały sygnatury pełnej gotowości. Macharius rejestrował statusy wszystkich instrumentów cząstką swej podświadomości, ale wciąż jeszcze nie skoncentrował się w pełni na krytycznie ważnej procedurze wniknięcia okrętu w Osnowy. Niewielka część jego umysłu nadal analizowała okoliczności związane z odkryciem Svardu. Nawigator bardzo dokładnie przestudiował nowe wersje map otrzymane od świętej pamięci konsulariusza Visschera w Port Wander, ale nie natrafił na nich na ślad lennego systemu Blackthornów.
Z jakiegoś niezrozumiałego powodu Svard nie znajdował się na mapach sporządzanych przez synów i córki Visscherów, a Nawigatorzy tego Domu od zawsze służyli na pokładzie Królowej Cierni. Macharius nie potrafił tego stanu rzeczy wyjaśnić, dlatego na samą myśl o podróży w nieznane miejsce czuł dreszcz niecodziennego dla siebie podekscytowania.
Dzięki niezgłębionej łasce Boga-Imperatora miał stać się ponownym odkrywcą Svardu i synem Domu Visscher odpowiedzialnym za trwałe wpisanie koordynat tego systemu w mapy rodziny.
[/center]