Japantown, 20 grudnia 2021, 03:19
Indianin przełknął ślinę próbując przekonać samego siebie, że pomysł iście heroicznego ataku na furgonetkę ma szanse powodzenia. Kiedy do jego uszu dobiegł ponaglający okrzyk Białasa, zdrowy rozsądek fiksera uległ w końcu podszeptom dzikiej brawury. Wyskakując zza pełniącego rolę osłony samochodu Bob pokonał kilkoma susami mokrą od deszczu i ludzkiej krwi ulicę.
Dopadając boku czarnego furgonu omal nie poślizgnął się ciągle gorących łuskach po pociskach 7.62mm, ale zdołał zachować równowagę. Wepchnąwszy za pasek spodni Budget Armsa Indianin podniósł z asfaltu kałasznikowa opuszczonego chwilę wcześniej przez zabitego Kubańczyka. Bezwładne ciało gangstera leżało tuż obok, spoglądając w stronę Boba szklistymi oczami dostrzegalnymi w otworach zakrwawionej kominiarki.
Ściskając AK-80 obiema rękami, nienawykły do tak ciężkiej i nieporęcznej broni fikser przesunął się wzdłuż burty furgonetki. Krok za krokiem pokonał niewielką odległość dzielącą go od kabiny kierowcy. Ten, oglądający się przez cały czas ku odsłoniętemu wejściu do samochodowego salonu, musiał wyczuć czyjąś obecność, bo znienacka przekręcił głowę w drugą stronę i ujrzał po przeciwnej stronie szyby wycelowaną w odległości kilku centymetrów lufę kałasznikowa.
Lufę wycelowaną we własną głowę.
Bob nacisnął spust karabinu, zaczął strzelać długą serią. Wbrew jego oczekiwaniom boczna szyba nie eksplodowała gradem odłamków, pokryła się w zamian coraz gęściejszą siatką pęknięć. Pancerne szkło wchłonęło energię kinetyczną pierwszych trafień, ale nie było niezniszczalne, któryś z kolejnych pocisków musiał w końcu je pokonać.
Kierowca był tego świadomy, toteż sekundę później wdusił pedał gazu i furgonetka targnęła się na resorach ruszając gwałtownie do przodu.
Bob nie mógł tego wiedzieć, bo to nie standard - ale ten wóz zaopatrzony jest w kuloodporne (do pewnego stopnia) szyby!
