PBF - Jaśmin i wiśnia
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Japantown, 20 grudnia 2021, 03:21
Stan Boba był krytyczny. Clarens nie musiał rozpinać kuloodpornej koszulki noszonej przez fiksera pod ubraniem, by to stwierdzić, wystarczył mu widok tryskającej krwią przestrzeliny w pancerzu. Pocisk trafił Indianina w środek klatki piersiowej, najpewniej naruszając płuco, być może uszkadzając przy okazji kręgosłup. Mężczyzna wciąż oddychał i to była w zasadzie jedyna dobra wiadomość.
Metalowa walizeczka zawierająca wszystkie medyczne przyborniki Clarensa spoczywała na tylnym siedzeniu subaru. Murzyn rzucił zdesperowanym spojrzeniem w stronę samochodu szacując w myślach dzielący go od pojazdu dystans. W tej samej chwili przez pełne gęstego dymu wejście autosalonu buchnęły nakładające się na siebie serie z broni maszynowej zwieńczone przeraźliwym krzykiem agonii. W środku wciąż toczyła się zażarta walka pomiędzy rozwścieczonymi gośćmi z yakuzy i naprutymi syntokoką Kubańczykami.
- Lecę zaraz do subaru po moją apteczkę, a ty mnie cały czas nagrywaj, kapujesz?! - wrzasnął technik pokonując swe zwątpienie i przystępując do rozpinania pasków kamizelki Boba. Eduardo wydał z siebie w odpowiedzi niezrozumiały pomruk, ściskając obiema rękami odzyskany rewolwer.
W tej samej chwili Clarens zesztywniał dostrzegając kątem oka coś bardzo niepokojącego. W głębi ulicy na chodniku pojawiło się kilku biegnących pośpiesznie mężczyzn, wszystkich bez wyjątku zbyt niskich jak na przedstawicieli białej rasy. Wszyscy pokrzykiwali coś głośno wymachując przy okazji przedmiotami, które trudno było rozpoznać w mroku nocy, ale które nie mogły być niczym innym jak bronią.
Odsiecz spod znaku yakuzy sama w sobie musiała budzić zaniepokojenie, jednak lęk Clarensa dosłownie eksplodował sekundę później. Z jednej z bocznych ulic wystrzeliły dwa jadące z ogromną szybkością osobowe samochody. Oba natychmiast zakręciły pośród pisku opon w stronę wieżowca skrywającego zdewastowany salon Tsukatana, a wychylający się z otwartych okien pasażerowie zaczęli walić na oślep po całej ulicy z kałasznikowów i roninów.
- Ja pierdolę! - wrzasnął słusznie spanikowanym głosem Eduardo - Cała Hawana tu ciągnie!
Stan Boba był krytyczny. Clarens nie musiał rozpinać kuloodpornej koszulki noszonej przez fiksera pod ubraniem, by to stwierdzić, wystarczył mu widok tryskającej krwią przestrzeliny w pancerzu. Pocisk trafił Indianina w środek klatki piersiowej, najpewniej naruszając płuco, być może uszkadzając przy okazji kręgosłup. Mężczyzna wciąż oddychał i to była w zasadzie jedyna dobra wiadomość.
Metalowa walizeczka zawierająca wszystkie medyczne przyborniki Clarensa spoczywała na tylnym siedzeniu subaru. Murzyn rzucił zdesperowanym spojrzeniem w stronę samochodu szacując w myślach dzielący go od pojazdu dystans. W tej samej chwili przez pełne gęstego dymu wejście autosalonu buchnęły nakładające się na siebie serie z broni maszynowej zwieńczone przeraźliwym krzykiem agonii. W środku wciąż toczyła się zażarta walka pomiędzy rozwścieczonymi gośćmi z yakuzy i naprutymi syntokoką Kubańczykami.
- Lecę zaraz do subaru po moją apteczkę, a ty mnie cały czas nagrywaj, kapujesz?! - wrzasnął technik pokonując swe zwątpienie i przystępując do rozpinania pasków kamizelki Boba. Eduardo wydał z siebie w odpowiedzi niezrozumiały pomruk, ściskając obiema rękami odzyskany rewolwer.
W tej samej chwili Clarens zesztywniał dostrzegając kątem oka coś bardzo niepokojącego. W głębi ulicy na chodniku pojawiło się kilku biegnących pośpiesznie mężczyzn, wszystkich bez wyjątku zbyt niskich jak na przedstawicieli białej rasy. Wszyscy pokrzykiwali coś głośno wymachując przy okazji przedmiotami, które trudno było rozpoznać w mroku nocy, ale które nie mogły być niczym innym jak bronią.
Odsiecz spod znaku yakuzy sama w sobie musiała budzić zaniepokojenie, jednak lęk Clarensa dosłownie eksplodował sekundę później. Z jednej z bocznych ulic wystrzeliły dwa jadące z ogromną szybkością osobowe samochody. Oba natychmiast zakręciły pośród pisku opon w stronę wieżowca skrywającego zdewastowany salon Tsukatana, a wychylający się z otwartych okien pasażerowie zaczęli walić na oślep po całej ulicy z kałasznikowów i roninów.
- Ja pierdolę! - wrzasnął słusznie spanikowanym głosem Eduardo - Cała Hawana tu ciągnie!
Muszę Was zmartwić, ale chyba zostaliście wzięci w dwa ognie! W autosalonie jeszcze walczą niedobitki Voodoo, a tymczasem na ulicy już się pojawiły posiłki dla obu stron. Co do pytania Gonza - Mulan gdzieś zniknęła, Eduardo jest na zewnątrz salonu, na chodniku, obok krytycznie rannego Indianina, którego zamierzał reanimować Clarens. Problem w tym, że za kilkanaście sekund osobówki Kubańczyków dosłownie wjadą Wam w tyłki. Przyjaźń przyjaźnią, lojalność też ważna, ale albo podejmiecie walkę licząc się poważnie z podzieleniem losu Boba albo natychmiast rozpoczniecie szaleńczą w pośpiechu ewakuację!
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Gonzales szybko przekalkuował sytuację, która z każdym ułamkiem sekundy stawała się coraz bardziej dramatyczna. Kątem oka zerknął na wbitego w salon vana, postrzelonego Boba i oddalone Subaru.
- Gdzie leziesz?! - wrzasnął na Białasa: - Pieprzyć torbę! Bierzemy loco Boba do fury i spieprzamy!
Eduardo wyszedł z prostego założenia, że jesli uratują Sześć czy tam Siedem Trupów, to skasują go za opiekę medyczną, jak nie uratują, to cóż. Trup Boba był warty pewno więcej niż medyczna torba Clarensa...
- Gdzie leziesz?! - wrzasnął na Białasa: - Pieprzyć torbę! Bierzemy loco Boba do fury i spieprzamy!
Eduardo wyszedł z prostego założenia, że jesli uratują Sześć czy tam Siedem Trupów, to skasują go za opiekę medyczną, jak nie uratują, to cóż. Trup Boba był warty pewno więcej niż medyczna torba Clarensa...
Bierzmy Boba do fury i znikajmy stąd czym prędzej. Najpier na drugą stronę budynku (bo tam pewnie jest Mulan)
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 151 times
Dobra spadamy ja niosę Gonzo pilnuje. Przecież Kubańczycy nie będą walić do kogoś z ich furgonetki, a yakuza chyba też się liczy że tu są gapie tacy jak my...
Wiejemy, tup, tup, tup...
Wolałbym jednak schować się za subaru i dostać do torby, pare sekund z palcami w dziurze po kuli wytrzyma potem się zwyczajnie wykrwawi
- Dawaj go do subaru, do torby musze bo nie da rady! - sapnął porywając ciężkiego jak kłoda Boba - A potem se szukaj tej skośnej lali.Wiejemy, tup, tup, tup...
Wolałbym jednak schować się za subaru i dostać do torby, pare sekund z palcami w dziurze po kuli wytrzyma potem się zwyczajnie wykrwawi
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Japantown, 20 grudnia 2021, 03:22
Sytuacja komplikowała się z każdą sekundą. Niemal wszyscy ciągle jeszcze mogący się przemieszczać przechodnie zdążyli pouciekać z okolicy, na chodnikach leżały już tylko martwe bądź ledwie dające znak życia ciała. Grupa młodych Azjatów należących najpewniej do yakuzy rzuciła się za porzucone na jezdni samochody ostrzeliwując pierwszą z nadjeżdżających osobówek. Wychyleni z wozu ludzie w kominiarkach nie pozostali Japończykom dłużni, a mieli do swej dyspozycji całkiem spory arsenał. Kule świszczały szaleńczo na całej długości ulicy, krzesały iskry na samochodowych karoseriach, rozbijały w drobny mak szyby w pojazdach i w okolicznych sklepowych witrynach.
Pełna ekskluzywnych lokali i galerii handlowych ulica Japantown przeistoczyła się w krótkim czasie w arenę zmagań, jakie do tej pory kojarzono niemal wyłącznie z dużymi zamieszkami w strefach dla "nieprzystosowanych społecznie"".
- Jezu, szybciej! - zawył Clarens, który z pomocą Gonza wlókł w poprzek ulicy ciało Boba - Zaraz nas tu rozpierdolą, z twojej winy!
Pierwszy wiozący ekipę Voodoo samochód skręcił raptownie w prawo, uderzył pośród ogłuszającego huku w bok zaparkowanego przy krawężniku SUVa. Jego kierowca zwiotczał w fotelu, przekrzywił w bok głowę, w której brakowało sporego kawałka rozbitej kulami czaszki. Otwierając na oścież boczne drzwi wozu pozostali Kubańczycy wyskoczyli natychmiast na ulicę, prując do posiłków yakuzy długimi seriami i wrzeszcząc w ewidentnie narkotycznym amoku.
Drugi samochód, ciężki Ford z napędem na cztery koła, przejechał po próbującej odczołgać się z miejsca jatki kobiecie kierując się wprost na obciążonych ciałem Indianina przyjaciół z Northside.
Oślepiony długimi światłami włączonymi przez kierowcę Forda, Eduardo przypomniał sobie znienacka o czymś krytycznie ważnym, a zapomnianym w wirze przerażających zmagań o życie.
- Wiaderko z żółtym łapskiem! - krzyknął z rozpaczą w głosie - Zostawiłem w salonie, kurwa mać!
Sytuacja komplikowała się z każdą sekundą. Niemal wszyscy ciągle jeszcze mogący się przemieszczać przechodnie zdążyli pouciekać z okolicy, na chodnikach leżały już tylko martwe bądź ledwie dające znak życia ciała. Grupa młodych Azjatów należących najpewniej do yakuzy rzuciła się za porzucone na jezdni samochody ostrzeliwując pierwszą z nadjeżdżających osobówek. Wychyleni z wozu ludzie w kominiarkach nie pozostali Japończykom dłużni, a mieli do swej dyspozycji całkiem spory arsenał. Kule świszczały szaleńczo na całej długości ulicy, krzesały iskry na samochodowych karoseriach, rozbijały w drobny mak szyby w pojazdach i w okolicznych sklepowych witrynach.
Pełna ekskluzywnych lokali i galerii handlowych ulica Japantown przeistoczyła się w krótkim czasie w arenę zmagań, jakie do tej pory kojarzono niemal wyłącznie z dużymi zamieszkami w strefach dla "nieprzystosowanych społecznie"".
- Jezu, szybciej! - zawył Clarens, który z pomocą Gonza wlókł w poprzek ulicy ciało Boba - Zaraz nas tu rozpierdolą, z twojej winy!
Pierwszy wiozący ekipę Voodoo samochód skręcił raptownie w prawo, uderzył pośród ogłuszającego huku w bok zaparkowanego przy krawężniku SUVa. Jego kierowca zwiotczał w fotelu, przekrzywił w bok głowę, w której brakowało sporego kawałka rozbitej kulami czaszki. Otwierając na oścież boczne drzwi wozu pozostali Kubańczycy wyskoczyli natychmiast na ulicę, prując do posiłków yakuzy długimi seriami i wrzeszcząc w ewidentnie narkotycznym amoku.
Drugi samochód, ciężki Ford z napędem na cztery koła, przejechał po próbującej odczołgać się z miejsca jatki kobiecie kierując się wprost na obciążonych ciałem Indianina przyjaciół z Northside.
Oślepiony długimi światłami włączonymi przez kierowcę Forda, Eduardo przypomniał sobie znienacka o czymś krytycznie ważnym, a zapomnianym w wirze przerażających zmagań o życie.
- Wiaderko z żółtym łapskiem! - krzyknął z rozpaczą w głosie - Zostawiłem w salonie, kurwa mać!
Ignorując delikatną sugestię MG pt "Spierdzielajcie, póki jeszcze możecie" przeszliście do następnej fazy eskalacji przemocy! A żeby nie było, że tylko NPC mają fun, zrobimy następującą rzecz: 8ART, Suriel, rzućcie teraz 3k10 i podajcie mi uzyskane wyniki (ważna jest ich kolejność). Ja Wam nie powiem teraz, co te rzuty znaczą i do czego zostaną wykorzystane, ale nie martwcie się, szybko się tego dowiecie!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Poproszę też o deklaracje taktyczne w obrębie dwóch tur. Przyjmuję, że Clarens jest całkowicie zajęty targaniem Boba, a co robi strzegący go Eduardo? Strzela do Forda? Do inneog celu? Inna deklaracja? Co się dzieje ze smartfonem Clarensa, dalej nagrywa? Zamierzacie wsadzić Boba do subaru i odjechać? W jakim z grubsza kierunku? (jeśli posiadacie suplement Night City Sourcebook).
Co do uciekania, sugestia tyczyła się natychmiastowego porzucenia Boba i wiania przed siebie na złamanie karku! Swoją drogą, jak w to miejsce dotrze ciężko uzbrojona policyjna prewencja, a po niej na pewno i SWAT, zrobi się masakrycznie ciekawie!
Co do uciekania, sugestia tyczyła się natychmiastowego porzucenia Boba i wiania przed siebie na złamanie karku! Swoją drogą, jak w to miejsce dotrze ciężko uzbrojona policyjna prewencja, a po niej na pewno i SWAT, zrobi się masakrycznie ciekawie!
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 151 times
Clarens wcale się nie mozoli. Mam 10BC Bob tylko powinien mi śmignąć w rękach ale coś jest nie tak może muszę go tak wlec by mniej krwawił, by miał szansę...
Wlekę go do za auto gdzie mam graty, tam go zamiram opatrzyć.
Rzuty 4, 10 i 7 turalne prawdziwą kostką
Wlekę go do za auto gdzie mam graty, tam go zamiram opatrzyć.
Rzuty 4, 10 i 7 turalne prawdziwą kostką
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 151 times
Jestem za. Poprosimy o opis o wrzucić jak nas rozejdzie kubańskie auto a potem pomyślimy. Mam wrażenie że pierwszy rzut byl na uniki a pozostale dwa to ilość obrażeń.
Clarens steknawszy zamierzal szarpnać Boba i wrzucić go sobie na ramię. Raz żeby szybciej przemieśc się do auta a dwa by mieć na plecach bufor na wystrzelone kule, tak na wszelki wypadek.Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Japantown, 20 grudnia 2021, 03:22
Kierowca forda przyśpieszył jeszcze bardziej na widok biegnącego w poprzek ulicy Clarensa, silnik jego wozu zaryczał niczym turbiny startującej AVki. Przed oczami czarnoskórego medyka przemknęło całe życie, ale jego nogi okazały się jeszcze szybsze. Pomimo solidnego obciążenia bezwładnym ludzkim ciałem Białas dał dzikiego susa do przodu uchodząc w ostatniej chwili przed zderzakiem samochodu Kubańczyków.
Ford minął subaru, zaczął hamować pośród przeraźliwego pisku trących o asfalt opon. W tej samej chwili zza lustrzanej bryły najbliższego wieżowca wychynął spadający w dół opływowy kształt pulsujący czerwonymi i niebieskimi lampami.
Prowadzący między sobą wymianę ognia gangsterzy yakuzy i Kubańczycy potrzebowali zaledwie sekundy, by rozpoznać w intruzie policyjną aerodynę, ciężko uzbrojoną AV-7 wprawiającą powietrze w wyczuwalne wibracje mocą potężnych rotorów. Sekundę później w stronę maszyny pomknęły pierwsze pociski, wystrzeliwane bardziej na oślep niż z rozmysłem.
- Zaraz się zacznie! - w ostrzegawczym okrzyku Eduarda zadźwięczała prawdziwa panika, a umysł fiksera przywiódł mu natychmiast wspomnienia dramatycznych wydarzeń sprzed kilku tygodni, gdy aerodyna wioząca porwanych mężczyzn ścigana była przez wojskowe F-36. Pomiędzy drapaczami chmur w Japantown nie latały żadne myśliwce, ale policyjna AVka mogła się okazać równie niszczycielska, co one.
Zaraz potem kilka rzeczy zaczęło się dziać równocześnie.
Ford wyhamował do końca i jego drzwi trzasnęły uwalniając z wnętrza pojazdu zgraję wrzeszczących Kubańczyków.
Pilot aerodyny włączył przeraźliwie jasny szperacz świecąc nim w oczy tych boosterów Voodoo, którzy chwilę wcześniej wyskoczyli z pierwszej osobówki i którzy odważyli się otworzyć ogień do AV-7.
W drzwiach zdemolowanego autosalonu pojawiła się sylwetka wielkiego mężczyzny w kominiarce i kuloodpornej kamizelce, wyraźnie utykającego, ale jednocześnie mierzącego z AKR-20 prosto w plecy nieświadomego zagrożenia Gonzalesa.
- Uważaj! - wrzasnął wślizgujący się za maskę subaru Clarens.
Kierowca forda przyśpieszył jeszcze bardziej na widok biegnącego w poprzek ulicy Clarensa, silnik jego wozu zaryczał niczym turbiny startującej AVki. Przed oczami czarnoskórego medyka przemknęło całe życie, ale jego nogi okazały się jeszcze szybsze. Pomimo solidnego obciążenia bezwładnym ludzkim ciałem Białas dał dzikiego susa do przodu uchodząc w ostatniej chwili przed zderzakiem samochodu Kubańczyków.
Ford minął subaru, zaczął hamować pośród przeraźliwego pisku trących o asfalt opon. W tej samej chwili zza lustrzanej bryły najbliższego wieżowca wychynął spadający w dół opływowy kształt pulsujący czerwonymi i niebieskimi lampami.
Prowadzący między sobą wymianę ognia gangsterzy yakuzy i Kubańczycy potrzebowali zaledwie sekundy, by rozpoznać w intruzie policyjną aerodynę, ciężko uzbrojoną AV-7 wprawiającą powietrze w wyczuwalne wibracje mocą potężnych rotorów. Sekundę później w stronę maszyny pomknęły pierwsze pociski, wystrzeliwane bardziej na oślep niż z rozmysłem.
- Zaraz się zacznie! - w ostrzegawczym okrzyku Eduarda zadźwięczała prawdziwa panika, a umysł fiksera przywiódł mu natychmiast wspomnienia dramatycznych wydarzeń sprzed kilku tygodni, gdy aerodyna wioząca porwanych mężczyzn ścigana była przez wojskowe F-36. Pomiędzy drapaczami chmur w Japantown nie latały żadne myśliwce, ale policyjna AVka mogła się okazać równie niszczycielska, co one.
Zaraz potem kilka rzeczy zaczęło się dziać równocześnie.
Ford wyhamował do końca i jego drzwi trzasnęły uwalniając z wnętrza pojazdu zgraję wrzeszczących Kubańczyków.
Pilot aerodyny włączył przeraźliwie jasny szperacz świecąc nim w oczy tych boosterów Voodoo, którzy chwilę wcześniej wyskoczyli z pierwszej osobówki i którzy odważyli się otworzyć ogień do AV-7.
W drzwiach zdemolowanego autosalonu pojawiła się sylwetka wielkiego mężczyzny w kominiarce i kuloodpornej kamizelce, wyraźnie utykającego, ale jednocześnie mierzącego z AKR-20 prosto w plecy nieświadomego zagrożenia Gonzalesa.
- Uważaj! - wrzasnął wślizgujący się za maskę subaru Clarens.
Voodoo siedzący za kierownicą Forda postanowił staranować Clarensa i jego pacjenta! REF 7, Prowadzenie pojazdów 2, 1k10 (4) przeciwko PT 15 (Clarens wrzucił Boba na ramię, ma BC 10, porusza się w poprzek ulicy). Drań chybił o grubość lakieru! (wykorzystałem pierwszą kostkę 8ARTa).
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Uważaj! - wrzasnął wślizgujący się za maskę subaru Clarens.
Krzyk Białasa rozległ się w głowie Eduardo z całą swą mocą, choć tonął w huku dobywającym się z dysz AV7 i jazgocie maszynowej broni. Fixer nie zastanawiał się, nie rozglądał, tylko zanurkował za Subaru mając nadzieję, że auto za którym znikał właśnie Clarens okaże się ochroną przed niebezpieczeństwem przed jakim go ostrzegł.
Krzyk Białasa rozległ się w głowie Eduardo z całą swą mocą, choć tonął w huku dobywającym się z dysz AV7 i jazgocie maszynowej broni. Fixer nie zastanawiał się, nie rozglądał, tylko zanurkował za Subaru mając nadzieję, że auto za którym znikał właśnie Clarens okaże się ochroną przed niebezpieczeństwem przed jakim go ostrzegł.
Fixer nurkuje za Subaru, no chyba, że ma jeszcze osłonę gdzieś bliżej.
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 151 times
Japantown, 20 grudnia 2021, 03:22
Białas żałował, że nie ma kałach. Chętnie teraz sprzedał by serię w boczne okno samochodu, który niemal potracił Gonza. Zaklął ze złością trzymając w rękach Boba Siedem Trupów Plus Jeden Własny. Bandaże w postaci porwanej koszuli Indianina przesiąkały krwią i Clarens wiedział co to znaczy. Krwotok już przedostawał się poprzez wepchnięty w ranę kawałek materiału.
Dermosray, kleszcze, dermospray!! - Myślał panicznie wrzucając Boba na tył samochodu. Chwilę potem wepchnął się do niego sam, jakimś cudem mieszcząc na tylnym siedzeniu. Pochylony poniżej usilnie pracował próbując zatamować krwawienie. Mokre od krwi ręce co chwile sięgały po to czy tamto z torby nie zajmując się niczym innym. Tylko raz wyrzuciły na pierwsze siedzenie kluczyki do wozu a potem wrócił do pracy.
Tak to pochylony poniżej framugi samochodowego okna nad umierającym Bobem, Clarens White ściągał się z panią śmiercią. Kolejny raz.
Białas żałował, że nie ma kałach. Chętnie teraz sprzedał by serię w boczne okno samochodu, który niemal potracił Gonza. Zaklął ze złością trzymając w rękach Boba Siedem Trupów Plus Jeden Własny. Bandaże w postaci porwanej koszuli Indianina przesiąkały krwią i Clarens wiedział co to znaczy. Krwotok już przedostawał się poprzez wepchnięty w ranę kawałek materiału.
Dermosray, kleszcze, dermospray!! - Myślał panicznie wrzucając Boba na tył samochodu. Chwilę potem wepchnął się do niego sam, jakimś cudem mieszcząc na tylnym siedzeniu. Pochylony poniżej usilnie pracował próbując zatamować krwawienie. Mokre od krwi ręce co chwile sięgały po to czy tamto z torby nie zajmując się niczym innym. Tylko raz wyrzuciły na pierwsze siedzenie kluczyki do wozu a potem wrócił do pracy.
Tak to pochylony poniżej framugi samochodowego okna nad umierającym Bobem, Clarens White ściągał się z panią śmiercią. Kolejny raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Japantown, 20 grudnia 2021, 03:23
Eduardo Gonzales nigdy się nie dowiedział, że Kubańczyk z AKR-20 mierzył lufą broni w jego potylicę. Fikser stał do zabójcy plecami, do samego końca nieświadomy nadciągającej śmierci. Chociaż w pierwszych minutach ataku na autosalon Voodoo starali się pojmać Gonza żywcem, w chaosie następnych wydarzeń gangster najpewniej stracił orientację i wydostawszy się z zasnutego kłębami dymu budynku widział przed sobą jedynie obcego człowieka - czy raczej kolejny cel do eliminacji.
Gdyby Clarens White nie oddał się swemu powołaniu ratując w szaleńczym tempie wyciekające z Boba życie, mógłby nagrać na smartfonie przerażającą scenę wartą kilka tysięcy euro w wieczornych serwisach informacyjnych NC. Przyciśnięta do ramienia Kubańczyka kolba AKR-20, terkot krótkiej serii i rozbita pociskami ludzka głowa, rozbryzgująca się po ulicy krwistą miazgą mózgu i odłamków kości.
Bezgłowe ciało Latynosa poleciało do przodu niczym worek wrzuconych do kontenera śmieci, uderzyło z głuchym dźwiękiem w asfaltową nawierzchnię ulicy.
Jeszcze jedno życie, które zgasło właśnie w ekskluzywnej japońskiej dzielnicy; i bynajmniej nie ostatnie tej pamiętnej nocy.
Eduardo Gonzales nigdy się nie dowiedział, że Kubańczyk z AKR-20 mierzył lufą broni w jego potylicę. Fikser stał do zabójcy plecami, do samego końca nieświadomy nadciągającej śmierci. Chociaż w pierwszych minutach ataku na autosalon Voodoo starali się pojmać Gonza żywcem, w chaosie następnych wydarzeń gangster najpewniej stracił orientację i wydostawszy się z zasnutego kłębami dymu budynku widział przed sobą jedynie obcego człowieka - czy raczej kolejny cel do eliminacji.
Gdyby Clarens White nie oddał się swemu powołaniu ratując w szaleńczym tempie wyciekające z Boba życie, mógłby nagrać na smartfonie przerażającą scenę wartą kilka tysięcy euro w wieczornych serwisach informacyjnych NC. Przyciśnięta do ramienia Kubańczyka kolba AKR-20, terkot krótkiej serii i rozbita pociskami ludzka głowa, rozbryzgująca się po ulicy krwistą miazgą mózgu i odłamków kości.
Bezgłowe ciało Latynosa poleciało do przodu niczym worek wrzuconych do kontenera śmieci, uderzyło z głuchym dźwiękiem w asfaltową nawierzchnię ulicy.
Jeszcze jedno życie, które zgasło właśnie w ekskluzywnej japońskiej dzielnicy; i bynajmniej nie ostatnie tej pamiętnej nocy.
Dwa testy na Inicjatywę, wykorzystuję dwie pozostałe kostki Bartka (bo to jego los jest teraz na szali). 2 i 8. Test Inicjatywy nieudany dla ofiary, strzelec będzie pierwszy! REF 7, Karabin 0, ogień serią +3, do tego 4 na 1k10, PT testu 14. Celne trafienie! Procedurę obliczania obrażeń pominę milczeniem, to bardzo przykry proces...