Japantown, 20 grudnia 2021, 03:28
Wykorzystując masę swego ciała Clarens dosłownie wypchnął z samochodu blokującego mu drogę ucieczki Kubańczyka. Booster nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa, więc wypadł na asfalt niczym trup, grzmotnął o nawierzchnię jezdni. Ciągnący Eduarda za ramię medyk nadepnął leżącego Voodoo z sadystyczną premedytacją, a zaraz potem uśmiechnął się szeroko.
- Jezu, ale mnie łeb napierdala! - wyjęczał Gonzales, który wisiał na ramieniu przyjaciela nie potrafiąc samemu ustać na nogach - Co się stało?
- Będziemy mieli przesrane jak się stąd zaraz nie zawiniemy - Clarens pochylił się nad leżącym nieruchomo boosterem i pociągnął za zawleczkę wiszącego na jego uprzęży dymnego granatu. W powietrzu rozległ się natychmiast głośny syk, a kłęby dymu zaczęły się rozpełzać we wszystkich kierunkach.
- Oprzyj się o mnie, musimy spadać! - Białas podparł Latynosa ramieniem i rozejrzał się desperacko wokół siebie. Ford zderzył się z jakimś chevroletem, z którego po kraksie nikt nie wysiadł. Ulica wydała się dziwnie opustoszała w odniesieniu do tętniącego życiem Japantown, ale zza wieżowców dobiegały wciąż rozpoznawalne odgłosy strzelaniny i to najpewniej one skutecznie wypłoszyły z okolicy amatorów nocnych wrażeń.
Eduardo trzeźwiał z każdą sekundą, błyskawicznie otrząsnął się z wstrząsu, jakim była dla niego kraksa. Puszczając ramię Clarensa fikser przechylił się do wnętrza forda i złapał za leżący na siedzeniu pistolet, upuszczony przez jednego z porywaczy.
I wrzasnął pochwycony za nadgarstek przez krztuszącego się dymem boostera w kominiarce.
- Chodź tu, kurwa! - wycharczał Voodoo ciągnąc Gonzalesa w swoją stronę. Inni gangsterzy w fordzie zaczęli szamotać się w swoich fotelach, coraz bardziej świadomi tego, co przed chwilą się stało.
Eduardo musi się błyskawicznie oswobodzić albo będzie miał kłopoty! Co do ucieczki, możecie pobiec ulicą w obu kierunkach (na miejsce strzelaniny albo w przeciwną stronę), ale musicie się liczyć z błyskawicznym pościgiem porywaczy (najpewniej zauważą, gdzie wiejecie). Z jednego z pobliskich budynków dobiega echo grającej w środku głośnej muzyki - być może to jakaś lokalna dyskoteka, a w tłumie teoretycznie łatwiej Wam będzie zniknąć. Co robicie, szybko szybko?!
