PBF: DrecarE - Cienie na Śniegu

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 22 marca 2016, 17:09

[center]Grupa Vidgara, Wilcze Pustkowia, 7 zmroczec (vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]
Vidgar wydobył z tobołka dwie ostatnie flaszki z wódką z muchomorów. Zważył je w dłoniach spoglądając z powątpiewaniem ku szczelinie. Wydało mu się jednak, że alkoholu jest zdecydowanie zbyt mało, by spalić te śluzowate twory wewnątrz niej. Nie mieli ze sobą maga i ogień, który mogliby rozpalić, zostałby szybko zagaszony przez topniejący lód. Poza tym szkoda było marnować dobrą wódkę...

Podszedł do szczeliny i zajrzał ponownie do wnętrza. Obrzydliwa ikra zdawały się nie być wcale tak głęboko. Nardlens położył się więc płasko na śniegu i sięgnął ku niej mieczem. Udało mu się wbić ostrze w pierwszą z kul. Stal przecięła śluzowatą błonę i zielonkawa zawartość jaja chlupnęła na śnieg, ukazując skryte w środku, tłuste ciało niewielkiego czerwia. Ohydny smród zepsutego mięsa rozszedł się w powietrzu, sprawiając, że wojownik zakrztusił się gwałtownie. Stwór wił się ślepo przez chwilę, po czym znieruchomiał, gdy mróz dosięgnął go swym bezlitosnym tchnieniem. Vidgar uśmiechnął się z satysfakcją, przecierając załzawione oczy i sięgnął ku kolejnemu jaju...
Dla Vidgara: zdołasz zniszczyć wszystkie jaja czerwia, choć nie była to przyjemna robota.
[center]***[/center]
[center]Grupa Vilberga, Dolina Mgieł, 7 zmroczec (vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]
Puszczona przez Olafa cięciwa zaśpiewała cicho i strzała przecięła powietrze, trafiając pająka w grzbiet. Ten wszakże zasyczał tylko i skoczył w kierunku zwiadowcy. Jego długie odnóża rozłożyły się w powietrzu a szczęki kłapały żarłocznie ociekając żółtawym śluzem. W jednej chwili świat Olafa skurczył się do obrazu nadlatującego szkaradziejstwa. Czas wydawał się zwalniać... Przez chwilę...

Po czym, nagle, ruszył z kopyta! Młody Nardlens poczuł uderzenie, gdy potworny pajęczak wylądował na nim całym ciężarem ciała. Upadł na ziemię, między korzenie, wypuszczając łuk z ręki. Ostre szczęki pająka zaklekotały, mierząc w jego brzuch, szukając miękkich, vitalnych organów... Jednak stalowe oka kolczugi wytrzymały napór, ratując zwiadowcy życie. Olaf odruchowo zacisnął jedną rękę na pokrytym ostrą szczeciną cielsku pajęczaka, starając się zrzucić go z siebie. I wtedy poczuł, jak ciało stwora przeszywa nagły wstrząs. Chwilę później pająk zwiotczał i opadł bezładnie na bok.

Młody WIlk spojrzał w górę, nad sobą ujrzał postać ojca. Miecz w ręku starego korsarza był powalany czarną, cuchnącą posoką. Vilberg wyciągnął dłoń, pomagając Olafowi wstać.

- Chyżo! - rzucił do niego i do Kyariela, który właśnie zdejmował z pleców olbrzymi, dwuręczny miecz, rozglądając się wkoło podejrzliwie. - Znikajmy stąd zanim pojawi się ich więcej!
Spoiler!
[center]RUNDA I[/center]
Inicjatywa:
1. Olaf (przygotowana broń strzelecka +30 do Inicjatywy)
2. Pająk
3. Vilberg
4 Kyariel (runda zaskoczenia - 30 do Inicjatywy)

Olaf strzela do pająka:
PA 100 - 40 PO pająka = 60. Rzut 56
7 + 5 - 3 (chitynowy pancerz stwora) = 9
Pająk otrzymuje 9 obrażeń. Nadal jednak jest na tyle dziarski, by zaatakować!

Pająk skacze w kierunku Olafa:
PA 110 - 45 PO Olafa - 10 za manewr (skok) = 55; Rzut: 55. Sukces marginalny (cios za minimalną ilość obrażeń)
1 + 3 - 4 = 0.
Olaf nie otrzymuje obrażeń, kolczuga chroni go całkowicie! Ma szczęście, bo pająk, jak to pająk, jest ogromnie jadowity.

Vilberg atakuje pająka mieczem:
PA 140 - 40 PO pająka = 100. Rzut: 15
Obrażenia: 5 + 6 - 3 (pancerz stwora) = 8. Pająk umiera!

Kyariel: Runda Zaskoczenia, może wykonywać tylko akcje cząstkowe:
Alfr odwraca się ku walczącym i wyciąga miecz.

[center]KONIEC WALKI![/center]
Vilberg zdecydowanie poleca odwrót. Co robicie? Możecie biec drogą, którą tu przyszliście, zabierze wam to jednak nieco czasu. Możecie także pobiec najbliższą drogą ku krawędzi doliny, mając nadzieję, że zdołacie się wspiąć po skarpie. Będzie to wymagało testu Przetrwania (aby określić właściwy kierunek), jednak jeśli Wam się uda wydostaniecie się stąd o wiele szybciej.
W każdym razie pozostanie tutaj nie uśmiecha się wam, gdyż wiecie, że tych stworów jest w lesie całkiem sporo.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 22 marca 2016, 21:03

- Dzięki, ojcze! - rzucił krótko Olaf, zrywając się na nogi i podnosząc łuk. Rozejrzał się szybko wokoło; normalnie truchło pająka stanowiło by idealną zdobycz, lecz gdy w pobliżu czaiło się więcej bestii to nie było sensu ryzykować. - Ojcze, zdołasz się wspiąć po skarpie? Będzie szybciej, ale to ryzykowne! - spytał Olaf, patrząc ojcu w oczy bez krztyny kpiny. Pamiętał, że kolano tatka nie było już tak sprawne, jak kiedyś, a zostawienie go na pastwę losu byłoby demonem, ścigającym młodego wilka po wszech czasy.

- Dobra, głupie pytanie! Wdrapujemy się! - powiedział już zdecydowanym głosem i z wielką zawziętością postanowił, że choćby miał wnieść ojca na plecach, to uciekną z tego gniazda pająków najkrótszą i najszybszą drogą.

Olaf już się nie dziwił, że ktoś wypalił tu ziemię. Norlaug jakby zobaczyła takiego pająka też pewnie z paniki spaliłaby calą okolicę...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 23 marca 2016, 16:44

[center]Grupa Vilberga, Dolina Mgieł, 7 zmroczec (vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]
[center]Podkład: A fine day to die[/center]
- Jasne, że zdołam. Nie mam wyjścia! - burknął stary korsarz, chowając miecz do pochwy. Perspektywa wspinaczki najwyraźniej nie przypadła mu do gustu, Olaf jednak znał ojca na tyle, by wiedzieć, że postara się jej sprostać, nawet jeśli będzie to od niego wiele wymagało.

- Spieszmy się! - polecił Vilberg, po czym jego postać skręciła się nagle dziwnie i opadła na kolana, wspierając się na rękach. Po chwili Nardlens przyjął postać potężnego,szarego wilka, z jego gardła zaś dobył się niski warkot, przynaglający pozostałych do działania.

Olaf rozejrzał się i ruszył biegiem, w kierunku, który wydawał mu najtrafniejszy. Nie miał wszakże pewności, czy wybrał dobrze. Gąszcz butwiejących drzew, otaczający ich z każdej strony i siny opar nad głową skutecznie utrudniały orientację w terenie. Młodemu zwiadowcy nie pozostało więc nic więcej, jak zaufać instynktowi. Kyariel pospieszył za towarzyszem, zaś Vilberg w wilczej formie osłaniał tyłach. Biegli przez martwy las, cichy i upiorny. Tym razem nie mieli czasu, by szukać drogi wśród srebrzystych nici, rozwieszonych między pniami. Wkrótce ich odzienie i twarze pokrywały miękkie, lepkie pasma. Niewiele jednak mogli na to począć. Biegli, mając nadzieję, iż będą szybsi od ośmionogich potworów, zaczajonych wśród gałęzi. Olaf musiał przyznać, że ojciec dobrze postąpił przemieniając się w wilka. Choć bowiem poruszał się tylko na trzech łapach, przecież w tej formie, jego chroma noga nie spowalniała ich ucieczki.

Wreszcie wypadli na niewielką polanę, obrośniętą wysokimi, ciernistymi krzewami i Olaf odetchnął z ulgą. Po przeciwnej stronie łączki dostrzegł bowiem wznoszący się w górę brzeg skarpy. A więc jego zmysł zwiadowcy nie zawiódł go tym razem i udało mu się bezpiecznie wyprowadzić wszystkich. Vilberg na powrót przyjął ludzką postać i przez krótką chwilę, obaj Nardlens dyszeli ciężko łapiąc oddech.

- Może nie będzie tak źle - wysapał Vilberg. Skarpa bowiem nie wydawała się tak stroma, jak ta z której ostatnio schodzili.

Olaf miał już coś odrzec, gdy nagle wszyscy usłyszeli ostry trzask łamanych gałęzi, dochodzący z lasu. Wspólnie zwrócili się w te stronę, a Vilberg zdjął z pleców tarczę i dobył broni. Olaf napiął łuk, a Kyariel przygotował się do rzucenia zaklęcia. I oto nagle na polanę wyskoczyły trzy szaro-brązowe pająki. Dwa z nich były tych samych rozmiarów jak ten, którego spotkali wcześniej w lesie. Trzeci wszakże był o połowę większy i miał wielki, rozdęty odwłok. Stwór zaklekotał żuwaczkami, i na ten sygnał oba mniejsze stawonogi ruszyły do ataku!

[center]Obrazek[/center]
Olaf: test znajdowania drogi (Per + Przetrwanie):
35 + 11 = 46. Rzut: 45. Marginalny sukces. Masz nadzieję, że wiesz w którą stronę należy uciekać. Spotyka Cię więc ogromna ulga, gdy okazuje się, że miałeś rację.

Testy Wytrzymałości na zmęczenie (Odp):
Olaf: 36; Rzut: 42; Test nie zdany. Czujesz zmęczenie po biegu i choć złapałeś oddech. Możesz walczyć, ale chwilowo nigdzie nie pobiegniesz, nie mówiąc o wspinaczce.
Kyariel: 40; Rzut: 10; Sukces z trzyme przebiciami! Czujesz się dobrze po biegu, nie jesteś nawet zdyszany.
Vilberg: 61 + 20 (zdolność: Wielka Wytrwałość) = 81; Rzut: 77; Vilberg jest trochę zmęczony, ale mógłby biec dalej.
Ostatnio zmieniony 23 marca 2016, 16:58 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Frater_Terry
Reactions:
Posty: 352
Rejestracja: 13 stycznia 2015, 12:19

Post autor: Frater_Terry » 24 marca 2016, 10:27

Tańczący po Czarnej Spirali leżał bez ruchu, starając się w ten sposób wspomóc starania czarownicy. W milczeniu zastanawiał się nad stoczoną właśnie walką. Znowu skończył w rękach Norlaug. Nie był zachwycony tą myślą. Nie dlatego, że znów prawie dał się zabić. Sytuacja tego wymagała, gdyby nie dał się pochwycić, ta przerośnięta glista ugotowała by ich wszystkich swoim paskudnym zionięciem. Nie był zachwycony tą myślą, bo to enty raz, jak jego życie ocalone zostaje przez czarownicę, a to znaczy, że jego dług względem niej rośnie. A nikt nie lubi mieć go zbyt dużo.

Po odpowiedniej dawce dziwnych maści, pomrukiwań i odpoczynku, poczuł się na tyle lepiej, by stać o własnych siłach i nie gubić wnętrzności. Dźwignął się więc z ziemi i zaczął niepewnie z początku rozglądać się za źródłem dziwnej woni, którą jego wyczulone nozdrza wyłapywały od dłuższej chwili. Szybko zorientował się, że dochodzi od strony wyrwy z której wylazł potwór.

Nad jej brzegiem stał Vidgar, który podobnie jak Wylkołek, podnosił się właśnie z ziemi. Kiedy młody wojownik odwrócił się w stronę towarzyszy, na jego twarzy widniał ogromny uśmiech triumfu i zadowolenia. Wyprostował się dumnie i tak też wyglądał. I nawet zaczerwienione, łzawiące oczy, będące skutkiem zmagań ze zwalającym z nóg odorem nie były w stanie zepsuć tego efektu.

Tańczący wykonał kilka testowych kroków, sprawdzając czy może normalnie się poruszać. Zmarszczył nozdrza, gdy podmuch wiatru uderzył go w pysk kolejną porcją nieznośnego zapachu. Prychnął raz czy dwa, nim się odezwał.

- Świetna okolica, nie ma co. Ruszamy powiadomić resztę o naszym znalezisku, czy wciąż macie wątpliwości, że to zwierzęta wyprawy Vestaina?