PBF - W Mroku Oxanu

Zin-Carla
Reactions:
Posty: 162
Rejestracja: 06 maja 2015, 15:12
Kontakt:

Post autor: Zin-Carla » 07 kwietnia 2016, 11:48

[center]Domostwo Khema, 14 Pani Trzcin[/center]

Po chwili czekania, trochę dłuższej niż oczekiwała Zyanya, Alchemik otworzył drzwi. Stał przez chwilę w ciszy jakby nagły widok Hieroduli odebrał mu mowę. Ta lustrowała go przez chwilę przez chwilę płonącymi czerwienią oczami. Skinęła głową w geście powitalnym. Nie powiedziała jednak nic jako że słowa były dla niej często zbędną utratą energii.

- Widzę, że oboje interesujemy się botaniką - wyjąkał nieśmiało gospodarz wymieniając uwagi co do stanu Orchidei, na które dziewczyna patrzyła się z politowaniem i zaprosił do środka.

Zyanya bez słów przeszła przez próg domostwa ciemnoskórego mężczyzny. Wspólnie przeszli do izby dość dużych rozmiarów, spełniającej jednocześnie rolę kuchni i salonu. Dziewczyna szybko omiotła wzrokiem mieszkanie alchemika. Na półkach stały rzędy szklanych naczyń i tykw. Podłoga wyciszona była wyniszczonym AjArdzkim dywanem, który może kiedyś był piękny ale teraz kolory i wzory spłowiały. Wszystkie meble zrobione były z drewna, niektóre proste, niektóre trochę bardziej zdobione. Ixari dostrzegła ławę i dość bezceremonialnie usiadła na niej wciąż pozostawiając miejsce dla Khema by mógł usiąść koło niej. Zaprosiła go gestem widząc, że ten stoi jak sparaliżowany. Może nie ważył się siadać tak blisko niej. Ciągła obecność samej Wielkiej Bogini, którą starała się w sobie utrzymać, mogła być dla niektórych w końcu onieśmielająca. Nagle, po dłuższej chwili ciszy, która dla innych mogła być niezręczna lecz dla niej była zaś naturalnym stanem rzeczy, odezwała się:

- Potrzebujesz dwóch cząstek Xoyhua Olbrzymiego zalanego wrzątkiem w ampułce z ciemnego szkła. Następnie gdy przestygnie dodaj kwasku z Mixxo. - Powiedziała, wpatrując się płonącymi karmazynem oczyma w alchemika.
Ostatnio zmieniony 07 kwietnia 2016, 11:58 przez Zin-Carla, łącznie zmieniany 1 raz.
The oldest and strongest emotion of mankind is fear, and the oldest and strongest kind of fear is fear of the unknown

H.P. Lovecraft

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 kwietnia 2016, 22:33

[center]Domostwo Khema, 14 Pani Trzcin[/center]
Zaskoczony słowami Ixari alchemik drgnął mimowolnie, pochylił się w jej stronę w ukłonie podziękowania.

- Cenna rada, toteż wezmę ją do serca - oznajmił pełnym szacunku tonem - Wszelako głowa mi już nie dolega, nie folgowałem sobie zanadto w czasie uczty. Ale, ale, gdzie moje maniery? Czy zechcesz ugasić pragnienie, pani?

Język Khema zazwyczaj podążał za podpowiedziami rozumu, tym jednak razem stało się odwrotnie przez wzgląd na ogromne poruszenie AjArdczyka. Ledwie wypowiedział swą propozycję zerkając wymownie na dzban źródlanej wody, z wrażenia zastygło mu w gardle.

Czy takie słowa wypowiedziane pod adresem Ixari mogły zostać opacznie zrozumiane? Na Mnumbi, czy ta... istota aby nie zinterpretowała ich w katastrofalnie błędny sposób?

Alchemik przełknął odruchowo ślinę i wtedy Mnumbi okazał mu swe miłosierdzie ratując żarliwego wyznawcę z opresji.

Ktoś zapukał do drewnianych drzwi.
Któż przybył jako następny w me skromne progi? :P

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 07 kwietnia 2016, 23:21

[center]Calli, Domostwo Khema, 14 Pani Trzcin (Xa'xaru), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Od pewnego czasu, stojąc w cieniu pobliskiej bramy, obserwował dom alchemika i okolicę. W zasadzie wypatrywał każdego, kto zdradzałby więcej niż przypadkowe zainteresowanie tym niewielkim, w połowie kamiennym, w połowie zaś ceglanym budynkiem. Nikogo jednak nie spostrzegł. Podejrzewał jednak, iż skoro ktoś próbował śledzić jego skromną osobę, tym bardziej mógł też obserwować pozostałych...

Uśmiechnął się lekko widząc nadchodzącą Ixari. Kobieta odziała się tak, by zamaskować swój wygląd, lecz zarówno wysoki wzrost jak i szerokie rękawy, mające ukryć szpony, zdradzały jej pochodzenie. Nikt, poza Ixari nie ubierał się w taki sposób... Nic dziwnego więc, że siedząca kawałek dalej na schodach, staruszka Siwja, która dotąd spokojnie obserwowała bawiące się dzieci, na widok zakapturzonej postaci natychmiast zawołała pociechy do domu i starannie zamknęła drzwi. Złodziej obserwował jeszcze przez chwilę, jak hierodula puka do drzwi, po czym zamienia kilka słów z Khemem na werandzie. Z tej odległości nie mógł słyszeć o czym rozmawiają. Odczekał, aż drzwi za nietypową parą zamkną się ponownie, rozejrzał się po raz ostatni i powoli ruszył w stronę domu AjArdczyka...
Puk, puk - wybawiam Khema z opresji. ;)
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 kwietnia 2016, 23:48

[center]Domostwo Khema, 14 Pani Trzcin[/center]
Zmieszany alchemik poderwał się z ławy dziękując w myślach patronackiemu bóstwu za protekcję. Postąpiwszy w kierunku drzwi otworzył je nie siląc się nawet na wcześniejsze wyglądanie przez okno.

Na werandzie stał młody muzyk o cenionych przez An'harata talentach, które ze sztuką nie miały wiele wspólnego. Ucieszony widokiem wybawiciela, Khem ujął go pod ramię i wprowadził do środka oglądając się jednocześnie dyskretnie na ulicę.

- Racz spocząć na ławie, Stratisie - zaproponował wskazując młodzieńcowi miejsce obok Ixari - Pozostali powinni się zjawić lada chwila.
Jeśli wpis po wpisie będę witał każdego kolejnego członka drużyny, zbiórka potrwa chyba z tydzień. Czy Mistrzyni zgodzi się przeskoczyć z biegiem fabuły do rozmowy przy stole w pełnym składzie ekipy?

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 09 kwietnia 2016, 13:07

[center]Calli, Domostwo Khema, 14 Pani Trzcin (Xa'xaru), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Stojący w cieniu werandy mężczyzna, z trudem przypominał eleganckiego artystę, którego Khem spotkał na uczcie u oroni. Wytworna elfia koszula zniknęła gdzieś, zastąpiona przez szare, poszarpane ponczo. Fragment niedbale zawiązanego turban tej samej barwy, skrywał twarz młodzieńca, nadając mu wygląd pospolitego zakapiora, których tylu spotkać było można w biedniejszych dzielnicach Calli. Alchemik jednak nie zwrócił na to większej uwagi, kontent, iż oto znalazł się ktoś, kto wybawi go z kłopotliwej sytuacji.

Ah-saa-brax zesztywniał na chwilę, gdy Khem złapał go za ramię. Z uwagi na swoją profesję i sekret wężowej krwi, unikał sytuacji, które wiązały się z bliskim, fizycznym kontaktem z poganami. Rozluźnił się jednak po chwili, nie chcąc by jego napięcie zaalarmowało Sophię, dając jej sygnał do ataku. Nieco zaskoczony wylewnością AjArdczyka, bez oporu pozwolił się wprowadzić do izby.

- Oczywiście, kadi. Jeśli to wam nie przeszkadza... - wyjąkał, nieco zmieszany, w odpowiedzi na jego propozycję.

Nie był przyzwyczajony do takich oznak gościnności. Skłonił się lekko hieroduli i usiadł na wskazanym miejscu, by nie urazić gospodarza. Rozejrzał się szybko po zgromadzonych, starając się ocenić sytuację. Przez chwilę w powietrzu wisiała dziwna cisza i Sa zaczął zastanawiać się, czy w czymś nie przeszkodził.

- Jeśli przyszedłem nie w porę... - zaczął.

- Nie, nie - odparł szybko alchemik. - Wszystko w porządku. Jesteś o znakomitej porze.

Złodziej skinął głową z odrobiną ulgi.

- Mam kilka rzeczy do przekazania, ale wolę je poruszyć, kiedy zjawi się reszta. Nie ma sensu, bym się powtarzał - powiedział.
Czekamy, cze