PBF - Klątwa Burzy

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 15 kwietnia 2016, 21:05

Plebania, niedziela 28 lutego 2016

Układanka jeszcze nieułożona, nie na tyle by dojrzeć morderce. On musi istnieć. Tylko kto, dlaczego i jak zabił Bukowskiego. A krew... . Rybia krew nie pasuję do tej układanki. No i stan w jakim znaleźliśmy ofiarę.


- Krew była rybia - odparł Mazur mrużąc brwi -Wiem, że niema to żadnego sensu, ale ta cała ilość krwi bez jakiejkolwiek ryby... Na dodatku była świeża. Musze zajrzeć do domu Bukowskiego, coś przeoczyliśmy, coś istotnego. -Spojrzał w stronę dziennikarza.

- Zanim opuściliśmy plaże duchowny mówił, że ma pan jakieś informacje, Panie Ordycz, coś co może być przydatne w naszym śledztwie. Podzieli się pan z nami tymi informacjami?

Zaraz zaraz przecież zawsze policjanci w horrorach giną pierwsi!
Ostatnio zmieniony 16 kwietnia 2016, 10:20 przez Fobetor, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 16 kwietnia 2016, 00:59

Ordycz zdębiał słysząc rewelacje o rybiej posoce. Wpatrywał się w twarz policjanta czekając, aż ten wybuchnie śmiechem, ale najwyraźniej nie żartował.

- To co oni tam zajebali do kurwy nędzy?! Orkę? - wyrwało mu się. Posłał przepraszające spojrzenie gospodarzowi.
- Znaczy się ta ilość... - wybąkał i nagle twarz mu stężała. Poczuł jak włosy stają mu na głowie. Miał wrażenie, że nawet broda mu się zjeżyła.

- Panowie... Jak wspomniałem księdzu proboszczowi już wcześniej, według mnie te wydarzenia mają związek z demolką na cmentarzu. Nie potrafiłem tego wytłumaczyć, ale skojarzenia mam coraz bardziej natrętne...

Poklikał chwilę w klawiaturę, po czym odwrócił laptopa w stronę zgromadzonych. Na ekranie wyświetlone były zdjęcia symboli sfotografowanych w zniszczonych grobowcach.
- Powiedzcie, że nie zwariowałem...
Czy mógłbym prosić o jakieś wizualizacje tych symboli?
Np. te rybki są takie jak naklejki na zderzak w chrześcijańskich księgarniach? wówczas ich obecność na nagrobkach była by mniej niepokojąca ;)

Bez wizualizacji to nie wiem co Ordycz ma o nich myśleć
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 kwietnia 2016, 11:12

Plebania, niedziela 28 lutego 2016

Wszyscy pochylili głowy nad laptopem spoglądając uważnie na fotografie cmentarnych tablic. Proboszcz odezwał się pierwszy, chrząkając niepewnie.

- Pamiętam pańskie pytanie z cmentarza, panie Ordycz - przyznał nie odrywając spojrzenia od zdjęcia zrobionego w grobowcu Steinbergerów - I pamiętam swoją odpowiedź. Nie sądzę, by była całkowicie trafna. Symbolika chrześcijańska opiera się na bardzo prostej formie graficznej dla ryby. Kojarzycie panowie naklejki na samochodach praktykujących katolików? Ta ryba na płycie w niczym mi ich nie przypomina.

- Wiek i kiepskie oświetlenie nie pozwalają dostrzec szczegółów - mruknął zajmujący miejsce obok proboszcza Wiktor - Czy ona... siedzi? Stoi?

- Mam wrażenie, że siedzi na podwiniętym ogonie - oznajmił posterunkowy - Czy to naprawdę ma jakieś znaczenie dla całej sprawy?

- Nie sądzę, ale wszystko to zaczyna przyprawiać mnie o dziwne ciarki - przyznał się dziennikarz obracając laptop z powrotem w swoją stronę -Miecz od biedy ujdzie, kojarzy mi się ze stylizowanym krzyżem, może to symbol gorliwego obrońcy wiary? Wie coś ksiądz o żarliwości wiary tych staroniemieckich rodów? Może ci pochowani w grobowcach zostali tak uhonorowani za umacniania chrześcijaństwa na Pomorzu?

- Znów muszę pana rozczarować - duchowny rozłożył w przepraszającym geście ramiona - Nie pochodzę stąd, objąłem tę parafię cztery lata temu, wcześniej ewangelizowałem w Bieszczadach. Ale coś możemy znaleźć w archiwalnych dokumentach przekazanych do Trzebiatowa. Dzisiaj niedziela, więc siedziba koła historycznego jest zamknięta, ale poszukam telefonu do przewodniczącego. Henryk Zalewski, nauczyciel historii w gimnazjum w Trzebiatowie. Posiada ogromną wiedzę na temat przeszłości tego regionu. Może mógłby się z nami umówić na dzisiaj? Albo jutro?

- Bardzo księdzu dziękuję - dziennikarz skinął lekko głową, przerzucił na ekranie kilka zdjęć powracając do fotografii zrobionych w domu Bukowskiego - Byłoby świetnie, gdybyśmy mogli pojechać do niego jeszcze dzisiaj, po południu. Wracając do tej rybiej krwi... ogromna ilość, przerażająca. Po co ktoś miałby tak brudzić sobie mieszkanie zwierzęcą posoką? Przecież to się kompletnie nie trzyma kupy, nie widzę w tym żadnej logiki.

- To jest jakaś makabryczna układanka, ale nie widzimy wszystkich elementów - powiedział wyłamujący sobie palce ze stawów policjant - Prawdziwa teoria chaosu. Pozornie niepowiązane ze sobą przypadkowe wydarzenia w miarę upływu czasu zaczynają tworzyć skomplikowaną sieć powiązań. Nie wiem tylko, ile mamy czasu, zanim dojdzie do czegoś strasznego.

- Myśli pan o kolejnych zgonach? - milkliwy lekarz posłał Markowi zaniepokojone spojrzenie, poprawił się nerwowo w krześle - Tak naprawdę nie mamy do tej pory żadnych dowodów na popełnienie morderstwa. Krzyki nocą w opuszczonym domostwie to tylko poszlaki. Nie znamy wyników sekcji zwłok Bukowskiego. Może się okazać, że najzwyczajniej w świecie utonął, bez pomocy trzeciej strony. Rybia krew budzi ciarki, ale szlachtowanie zwierząt w czterech ścianach swego mieszkania nie jest jakoś szczególnie napiętnowane społecznie.

- Chodzi mi po głowie pewien koncept - Ordycz podniósł wzrok znad laptopa i przeszył spojrzeniem lekarza - Odludek z Ameryki wraca po wieloletniej emigracji. Kupuje posiadłość nad morzem, odcina się od lokalnej społeczności. Jak wnioskuję ze słów proboszcza, nie grzeszy też religijnością, prawda?

Przeglądający telefoniczną książkę duchowny skinął w odpowiedzi głową.

- Zamyka się na Kruczym Wzgórzu - podjął wywód Ordycz - Może należał do jakiejś sekty? Jakiegoś stowarzyszenia praktykującego rytualny ubój zwierząt, może picie ich krwi? Nie patrzcie na mnie w taki sposób, przecież nie możemy tego wykluczyć. W Polsce o takich rzeczach się nie słyszy, ale Stany to matecznik dewiantów i wynaturzeń.
Napisałem powyższą wstawkę w oparciu o posty Jarlaxle i Fobetora. Rozłożyłem na czynniki pierwsze symbole na nagrobkach (ryby w niczym nie przypominają tych kojarzonych z chrześcijaństwem). Rozwinąłem wątek badania przeszłości właścicieli grobowców (vide Henryk Zalewski). Nordycka literatura oraz karta biblioteczna denata pojawią się w kolejnych wstawkach, ale chętnie przeplótłbym ich zawartość spostrzeżeniami Knuriona i Centuriona. Pamiętajcie, że nie musicie tracić czasu na fabularyzowanie, jeśli Wam go brakuje. Dla potrzeb tej konkretnej sceny (narada w domu proboszcza) możemy się posłużyć wyłącznie trybem technicznym (tak jak zrobił to Jarlaxle kilka postów wcześniej). Potrzebne mi przynajmniej uproszczone opinie, komentarze, sugestie działania, żeby mógł na spokojnie rozpisać następną fabularkę!

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 16 kwietnia 2016, 14:08

Jarl zanotował sobie kolejny wątek do zbadania. Motyw krzyża i miecza w jednym kojarzy mu się z Krzyżem św. Jakuba, chętnie używanym przez iberyjskie zakony rycerskie. Ale i nad Bałtykiem mieliśmy mnichów wojowników.

W rozmowie z historykiem i w stowarzyszeniu będzie chciał dowiedzieć się czy rody, do których należą zniszczone grobowce, miały jakieś powiązania z zakonami rycerskimi, zwłaszcza z Kawalerami Mieczowymi (którzy w herbie mieli krzyż i miecz).
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 16 kwietnia 2016, 19:14

Plebania, niedziela 28 lutego 2016

Układanka łączy się, puzzle z pozoru niepsujące do siebie ale pasują jak ulał, nie widać jednak jeszcze pełnego obrazu tego kto lub co zabiło Bukowskiego. Coś pominąłem pomyślał Posterunkowy.

Mazur podszedł do okna z którego było widać krucze wzgórze sprawdzając czy śledczy czasem tam nie zawitali.
- Panowie mamy ślady i poszlaki które mogą nas gdzieś doprowadzić. Jest nas czwórka nie musimy wszyscy jechać zobaczyć się z nauczycielem. Wieże, że pan Ordycz jest wstanie zadać odpowiednie pytania które naprowadzą nas na coś co będzie przydatne w naszym śledztwie. Ja pójdę do domu na kruczym wzgórzu, jeśli znajdą mnie tam śledczy jakoś się wytłumaczę. Jeśli pójdzie zemną któryś z was i nas złapią mogą być problemy. Musieliśmy coś przeoczyć tamtego ponurego wieczora. Zamierzam sprawdzić dom Bukowskiego jeszcze raz. Dobrze by było gdybym sprawdził czego się dowiedzieli śledczy.

-Wymieńmy się numerami telefonu - powiedział Mazur w stronę dziennikarza.
- będziemy mogli być w ciągłym kontakcie jak by któryś z naszej czwórki znalazł coś ciekawego niecierpiącego zwłoki. Jeśli tak się niestanie proponuje spotkać się na wieczornym nabożeństwie.

Twarz posterunkowego skierowała się w stronę Wiktora.

- Doktorze zbadał pan zwierzęta z lecznicy? Jeśli nie, to zostawię panu klucze, będzie pan mógł sprawdzić też i próbkę krwi. Ostrzegam jednak, że będę musiał tam też załatwić jedną sprawę więc będę dzwonił.
Zakładam, że numery pozostałych mam zapisane.
W pierwszej kolejności chce zbadać dom na kruczym wzgórzu Spostrzegawczość 80% szukam tajnych skrytek, przejść, symboli, cokolwiek co przybliży mnie do tego co się tam stało. Jak coś znajdę będę robił zdjęcia komórką.

Po drugie zamierzam pogadać z śledczymi czy czegoś nie odkryli i w jaką stronę idzie śledztwo. Włączę dyktafon w telefonie wcześniej by nagrać rozmowę. Jak się uda postaram się zamotać tak żeby to nasz doktorek zbadał ciało.
Prawo 65%
Wmawianie 60%

Potem pojadę szybko do lecznicy dla zwierząt, wezmę zabezpieczę kilka okazów dla doktora jeśli nie zrobił jeszcze autopsji, a resztę zakopię na cmentarzyku dla zwierząt tak jak obiecałem Natalii.
Jak zrobił autopsje to wiadomo zakopuję te co mogę.
Musze dotrzymać słowa!
Ostatnio zmieniony 17 kwietnia 2016, 18:42 przez Fobetor, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 kwietnia 2016, 19:19

Plebania, niedziela 28 lutego 2016

Proboszcz zdołał się dodzwonić pod znaleziony w książce numer, toteż nie chcąc przeszkadzać pozostałym w rozmowie przeszedł do sąsiedniego pomieszczenia. Do uszu Ordycza dobiegały pojedyncze słowa, nie pozwalające zrozumieć sensu całości wypowiedzi.

Wywołany przez policjanta Wiktor obejrzał się w stronę stojącego przy oknie Marcina, wyciągnął w jego stronę rękę łapiąc w powietrzu rzucony mu klucz.

Drzwi do lecznicy dla zwierząt stanęły otworem.

- Będziemy w kontakcie telefonicznym - odpowiedział lekarz kwitując swe słowa kiwnięciem głową - Sekcja może mi zająć kilka godzin, więc możliwe, że spotkamy się dopiero wieczorem na mszy. Naprawdę chce pan wracać na Krucze Wzgórze? Ktoś może to uznać za przekroczenie kompetencji...

Doktor Kruk nie dokończył swej wypowiedzi, bo do jadalni powrócił wyraźnie z siebie zadowolony duchowny.

- Zalewski zgodził się z nami spotkać, choćby natychmiast - oznajmił proboszcz - Mam jego adres, możemy jechać.
Proponowany plan działania wygląda zatem następująco: dziennikarz i proboszcz jadą do Trzebiatowa porozmawiać z Henrykiem Zalewskim, policjant próbuje zbadać w miarę dyskretnie Krucze Wzgórze, a lekarz podda sekcji zwłok zmarłe w lecznicy zwierzątka. Wszystko się zgadza? Dodatkowe deklaracje?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 kwietnia 2016, 21:08

Trzebiatów, niedziela 28 lutego 2016

Henryk Zalewski mieszkał w ładnym jednorodzinnym domu z ogrodem, na północnych krańcach miasteczka. Kiedy samochód Ordycza zatrzymał się przed bramą, drzwi otworzyła pani domu. Dystyngowana kobieta w eleganckim ubraniu, w opinii dziennikarza dobiegająca do sześćdziesiątki, przywitała gości z uśmiechem, po czym wprowadziła ich do przerobionego na gabinet pokoju w głębi budynku.

Kiedy przyjezdni weszli do środka, pan Zalewski zaprzestał wykładania na blat biurka podniszczonych dokumentów i książek. Był szczupłym mężczyzną, zadbanym, aczkolwiek zaczynającym powoli łysieć. Wymieniając z nim uścisk ręki Ordycz stwierdził, że gospodarz ma przyjemnie ciepłe dłonie, a w jego oczach skrzy się żywa inteligencja.

- Muszę przyznać, że zaskoczyła mnie księdza prośba o spotkanie - powiedział nauczyciel gestem ręki zapraszając gości, by usiedli - Czuję się co najmniej zaintrygowany. Czyżby kuria życzyła sobie zwrotu części przekazanych naszemu towarzystwu archiwów?
Gospodarz raczej nie wie o tym, co się wydarzyło w Dźwirzynie poprzedniego wieczoru. O czym chcecie z nim porozmawiać, o co dokładnie zapytać? Czekam na listę pytań bądź odpowiednie fabularki!

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 19 kwietnia 2016, 16:45

Pytań cała kupa ;)
O dokumentach kurii nic nie wiem, więc pomilczę i poczekam, aż farorz mnie przedstawi. Wyjaśnić chciałbym następujące sprawy:
[olist=1]Co historykowi lub Towarzystwu wiadomo na temat tych 3 rodów? Czy Ci konkretni zmarli byli VIPami swoich czasów?
Czy członkowie należeli do jakiś stowarzyszeń, np. masonerii?
Czy rodziny te miały związek z zakonami rycerskimi?
Czy wiadomo dokąd udali się spadkobiercy? W jakich miastach, lanadach ich szukać?
Czy symbole znalezione na płytach nagrobnych z czymkolwiek się Zalewskiemu kojarzą?
Czy w okolicy jest ktoś, kto interesuje się kulturą i wierzeniami bałtów, słowian i wikingów?[/olist]
W tej ostatniej sprawie chciałbym wysłać maila do mojego promotora z UWr. Może będzie mógł podać mi jakieś nazwisko eksperta, bo coś w kościach czuję, że i takie konsultacje mogą się przydać ;)
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 kwietnia 2016, 22:04

Krucze Wzgórze, niedziela 28 lutego 2016

Mazur podszedł do posiadłości Grega Bukowskiego główną drogą dojazdową, uważnie rozglądając się wokół siebie i zastanawiając się po raz setny nad słusznością podjętej decyzji. Z racji swej pracy miał pewne podstawy do kręcenia się na miejscu potencjalnej zbrodni - oczywiście formalnie obowiązywał go nakaz urlopu, ale każdy normalny gliniarz zrozumiałby ciekawość kolegi po fachu - w pewnym dopuszczalnym stopniu.

Brama posiadłości była zamknięta, a na podjeździe nie stał żaden samochód. Wszystko wskazywało na to, że oddelegowani do sprawy zaginięcia Bukowskiego śledczy wciąż przebywali w komplecie na plaży, zajęci wyrzuconymi przez morze zwłokami. Nie chcąc narobić sobie kłopotów Marcin krzyknął parę razy pod bramą próbując zwrócić na siebie uwagę.

Nikt na jego okrzyki nie zareagował. Otwarta wsuniętą w rękaw kurtki dłonią brama uchyliła się nieznacznie, żwir na podjeździe zazgrzytał cicho pod butami policjanta. Pokonując szybkim krokiem dziedziniec posterunkowy dotarł do głównych drzwi i przystanął przed nimi układając w głowie szczegóły swego ryzykownego planu działania.
Poproszę o szczegóły oględzin domu - gdzie Mazur chce zaczął swe poszukiwania, na czym zamierza się skupić? Pytam, bo może się zdarzyć, że nie zdąży przeprowadzić oględzin do końca zaskoczony powrotem kolegów po fachu!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 kwietnia 2016, 22:30

Plaża opodal Dźwirzyna, niedziela 28 lutego 2016

Wiatr wiał od strony morza, wdzierał się lodowatymi szpilami pod wełniany płaszcz Natalii, pokrywał jej ciało gęsią skórką. Dziewczyna przystanęła na skraju plaży wpatrzona w szary bezkres wody, chłonąca dźwięki syczących na piasku fal. Chociaż Marcin usilnie nalegał, by pozostała w domu, wytrzymała tam zaledwie godzinę. Zaskakująca śmierć tak wielu jej ulubieńców wprawiła panią weterynarz w ogromne przygnębienie.

Spacery po plaży zawsze ją uspokajały, toteż poszła nad wodę ubierając się wcześniej odpowiednio ciepło. Kapryśna o tej porze roku pogoda nie pozwalała przewidzieć prognozy meteo, w każdej chwili poprzez bure chmury mogły się przedrzeć promienie słońca albo dla odmiany mógł lunąć rzęsisty deszcz.

W powietrzu wisiała obietnica burzy.

Plaża zwykła o tej porze roku świecić pustkami, ale Natalia dostrzegła na niej jakiegoś idącego zakosami człowieka, brodzącego po łydki na płyciźnie. Mimo przygnębienia nie zdołała powstrzymać cisnącego się na usta uśmiechu, bo woda musiała być lodowata.

Kiedy mężczyzna zbliżył się na kilkanaście metrów, odwrócił opuszczoną w dół głowę ku stojącej na skraju plaży dziewczynie. Rozpoznała go od razu. Maciek Falenty, nastolatek z patologicznej rodziny, niedorozwinięty umysłowo, ale wyjątkowo spokojny i przyjazny wobec wszystkich. Wyganiany z domu przez nadużywających alkoholu rodziców, często włóczył się po brzegu morza płosząc dziecinnymi okrzykami mewy.

Tym razem spacerował w całkowitym milczeniu ściskając oburącz jakiś podłużny przedmiot.

Kiedy zbliżył się jeszcze bardziej, Natalia rozpoznała naturę tego przedmiotu.

Krew odpłynęła jej z twarzy.
:o

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 20 kwietnia 2016, 23:13

Krucze Wzgórze, niedziela 28 lutego 2016

Marcin obracając się ostatni raz za sobą wyjął z kieszeni rękawiczki, po czym założył je na swoje ręce, w jego fachu nieraz doświadczył, że jest to podstawą dobrze przygotowanego policjanta. Nie lubił ich nigdy zakładać odbierają pewną dozę doświadczeń jakim jest dotyk.

Uchylił drzwi wejściowe do posiadłości, przez moment wspomnienie zlało się z rzeczywistością tej pamiętnej burzowej nocy. Przypomniał sobie jak jego instynkt szalał, tak jak by wtedy tu ktoś jeszcze był i nie jest tu mowa o biednym futrzaku w którego wpakował trochę ołowiu. Posterunkowy szybko wszedł do posiadłości zamykając za sobą drzwi.

Musze działać szybko! pomyślał. Gdybym był Bukowskim to gdzie w własnym mieszkaniu schował bym swoje brudy. Przypomniał sobie słowa dziennikarza, może ten facet należał do jakiejś sekty i ktoś chciał się go pozbyć w niezwykły sposób? Wszystko jest możliwe. Czas brać się do roboty.
Dobra szukam skrytek w biurkach i szufladach sprawdzam czy nie mają podwójnego dna. Czy za obrazami niema sejfu. Patrzę i opukuję czy czasem gdzieś pod podłogą nie ma jakiegoś schowka. Czy czasem ktoś nie przesuwał jakiejś szafy za często (ślady na podłodze) rozglądam się za jakimiś okultystycznymi symbolami typu pentagram, ankh lub coś co wyglądało jak ze zdjęć Ordycza. Wszystko co może wydać się podejrzane. Bo może należał do jakiś masonów czy coś. Może jest gdzieś jakiś przewiew tam gdzie nie powinien być? Sprawdzam najpierw parter potem podziemia a na końcu górę. Mam spostrzegawczości 80% więc wierze że jak coś tam jest to to znajdę.
Ostatnio zmieniony 21 kwietnia 2016, 10:16 przez Fobetor, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 kwietnia 2016, 17:48

Trzebiatów, niedziela 28 lutego 2016

Wiedza Zalewskiego na temat historii regionu była zdumiewająca, a jego pasja oczywista od pierwszej chwili rozmowy. Usadowiony w wygodnym fotelu Tomasz zapisywał pośpiesznie opowieść nauczyciela podkreślając niektóre jej fragmenty, inne zaś umieszczając w kółeczkach.

- Historia rodu Dornitzów jest pełna niedomówień i absurdalnych posądzeń - Henryk Zalewski przenosił spojrzenie z jednego gościa na drugiego, uśmiechając się przez cały czas życzliwie - Nazwiska przedstawicieli tej rodziny pojawiają się w najstarszych znanych nam dokumentach archiwalnych, z piętnastego bodajże wieku. Bardzo majętni, posiadali w okresie dwóch poprzednich stuleci sporo folwarków, tartaków i garbarni, ale największe zyski czerpali z handlu surowym bursztynem.

- Wspomniał pan o absurdalnych posądzeniach - podkreślił Ordycz - Co takiego ma pan na myśli?

- Jeszcze w osiemnastym wieku plebejusze uważali ten ród za przeklęty - odparł Zalewski - Uprzedzenia brały się najpewniej z fizycznych upośledzeń niektórych Dornitzów, chociaż niektóre zapiski sugerują również niedorozwój umysłowy. Osobiście sądzę, że to efekt zaplanowanego kazirodztwa, mający ograniczyć wypływ rodzinnego majątku poza ród. Małżeństwa były zawierane pośród bliższego i dalszego kuzynostwa, co w oczywisty sposób ograniczało pulę genów. Brak świeżej krwi doprowadzał do genetycznych patologii. Wbrew pozorom to nic osobliwego, historia zna wiele takich przypadków, również wśród majętnych rodzin w Królestwie Niderlandów bądź we Włoszech. Naturalnie Kościół nie był takimi praktykami zachwycony.

- Ubiegł pan moje następne pytanie - dziennikarz założył nogę na nogę, zapisał coś naprędce w notatniku - Miałem niejasne wrażenie, że Dornitzowie, podobnie jak Steinmeyerowie czy Ruelsowie byli aktywnymi wyznawcami chrześcijaństwa, być może nawet członkami rycerskich zakonów. Przepraszam, czy to pana rozbawiło?

- Ewidentnie - gospodarz skinął twierdząco głową - Nie wiem, skąd przyszedł panu do głowy taki pomysł. Dornitzowie praktycznie zawsze żyli w sporze z kościołem, przede wszystkim ewangelickim. Oczywiście w pewnym momencie wpływy Rzymu osłabły na tyle znacząco, że ród nie musiał się już liczyć z jakimiś dotkliwymi represjami, ale fakt, że te trzy rodziny zostały pochowane w Dźwirzynie powiązany jest ściśle nie z głębią wiary, a zasobnością bankowych rachunków.

- Kupili miejsca pochówku, by nie zwracać na siebie uwagi otoczenia? - podpowiedział Ordycz - Dla świętego spokoju?

- Tak sądzę - zgodził się Zalewski - Co więcej, Steinmeyer ufundował nawet w swoim czasie budowę niewielkiego kościółka opodal Dźwirzyna, tuż nad morzem.

- Kościół pod wezwaniem świętego Jana - ożywił się zamyślony dotąd proboszcz - To kompletna ruina, pozostaje zamknięty od drugiej wojny światowej.

- Od pierwszej - poprawił swego gościa Zalewski - Dornitzów stać było na tak hojne gesty, by zjednać sobie życzliwość okolicznych mieszkańców i zamknąć usta zawistnym krytykom. A przynajmniej próbować. Jakby nie było, zła fama przylgnęła do nich do samego końca.
Pierwsza część konwersacji opartej na pytaniach Jarlaxle'a. Ciąg dalszy nastąpi, w międzyczasie można zarzucić komentarzami i dodatkowymi zapytaniami!

voodoochild
Reactions:
Posty: 71
Rejestracja: 07 kwietnia 2016, 11:38

Post autor: voodoochild » 21 kwietnia 2016, 21:57

Plaża opodal Dźwirzyna, niedziela 28 lutego 2016

Co za wariat
, pomyślała z lekkim uśmiechem na ustach widząc zanurzonego po łydki mężczyznę idącego do brzegu, przecież woda musi być lodowata! Znów posmutniała rozpoznając w mężczyźnie Maćka, niedorozwiniętego umysłowo nastolatka, ofiarę patologicznej rodziny... biedak, pomyślała przypominając sobie jak często widywała go włóczącego się po brzegu morza i płoszącego mewy. Wydawał z siebie zawsze takie śmieszne okrzyki...znów spojrzała w jego stronę zdając sobie sprawę że tym razem jego zachowanie odstępuje od normy.

Kiedy się zbliżył z niedowierzaniem dostrzegła w jego ręce przedmiot który wywołał w niej prawdziwy strach.

Nie zastanawiała się długo, gdy tylko uświadomiła sobie że chłopak ma w ręce nóż, odwróciła się i zaczęła biec w stronę bardziej zaludnionego terenu a najlepiej do domu.
Natalia będzie biec w stronę ludzi, nie ważne czy to będzie sklep spożywczy, czy remiza strażacka, szpital, no cokolwiek co o tej porze i tego dnia jest jeszcze skupiskiem ludzkim. Chyba, że będzie jej bliżej do domu czy do lecznicy wówczas kieruje się tam gdzie bliżej. Kiedy uda jej się osiągnąć bezpieczną odległość będzie chciała zadzwonić do Mazura.

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 21 kwietnia 2016, 22:48

Chciałbym jeszcze skorzystać z okazji i zapytać historyka o samo Krucze Wzgórze. Jaka jest geneza tej nazwy? Banalna czy może jest jakaś legenda z tym związana? A może sam dom ma jakąś ciekawą historię?
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 kwietnia 2016, 14:37

Trzebiatów, niedziela 28 lutego 2016

- Jak się mają sprawy ze spadkobiercami majątków? - spytał Ordycz wodząc wzrokiem po swoich notatkach - Nikt się nie ubiegał o zwrot? O rekompensaty?

- O ile mi wiadomo, w latach czterdziestych rodzina Dornitzów znacząco podupadła finansowo i koligacyjnie. To zresztą zaczęło się już wcześniej, w latach trzydziestych. Poszło o politykę narodowo-socjalistyczną. Dornitzowie uchodzili przez wieki za rdzennych Niemców, ale z jakiegoś powodu mimo wielkich starań żaden z nich nie został przyjęty w szeregi NSDAP. Niektóre plotki sugerowały ich żydowskie korzenie, ale to musiały być fałszywe zarzuty, bo inaczej jeszcze przed wybuchem wojny ród straciłby wszystko, włącznie z życiem.

- Mieli na pieńku z nazistami? - dziennikarz podniósł wzrok znad notatnika, przeniósł spojrzenie na rozpartego w fotelu gospodarza.

- Oficjalnie nie - wzruszył ramionami Zalewski - Ale zachowało się wiele dowodów na to, że rodzina nie skorzystała na rządach hitlerowców. Coś musiało być na rzeczy. Gdybym miał zgadywać, obstawiłbym ich złą reputację. Deformacje fizyczne i psychiczne absolutnie nie szły w zgodzie z wzorcem aryjskiej czystości rasy. Urzędnicy Rzeszy sukcesywnie ograniczali wpływy Dornitzów, aż do czterdziestego trzeciego. Wtedy według oficjalnych materiałów archiwalnych zmarli ostatni przedstawiciele rodziny.

Ordycz pokiwał głową przypominając sobie płytę w grobowcu małżeństwa Dornitzów, opatrzoną identyczną datą śmierci.

- Zostali zlikwidowani przez nazistów za swój brak aryjskiego pochodzenia? - zapytał w zasadzie retorycznym tonem, spodziewając się twierdzącej odpwoiedzi nauczyciela.

- Otóż nie - odparł Zalewski - Do samego końca uchodzili za pełnoprawnych obywateli Trzeciej Rzeszy. Ich śmierć była przypadkowa, zginęli w trakcie obławy na antysowiecką partyzantkę. Władze sfinansowały ich pochówek według spisanych wcześniej w testamencie życzeń.

- Coś mi się przypomniało - Ordycz postukał ołówkiem w oprawę notatnika - Na pamiątkowych tablicach w grobowcach widnieją nietypowe symbole, tuż przy nazwiskach...

- Ryby i krzyże w kształcie mieczy? - Zalewski odgadnął w locie niewypowiedziane pytanie gościa - Dziwna symbolika, która pojawia się wyłącznie na miejscach pochówku członków tej rodziny. Czułem kiedyś zaintrygowanie tym tematem, ale nie zdołałem rozszyfrować ich znaczenia. Mam wrażenie, że pojawiają się losowo, nie są przypisane do płci bądź pełnionej za życia funkcji. Obiło mi się o uszy, że jakiś szwedzki historyk badający wierzenia Bałtów i Wikingów zajmował się przez krótki czas tym tematem, ale nigdy nie dotarłem do jego prac. Nie wiem nawet, czy cokolwiek wskórał w rzeczonym temacie.

- Jestem niezwykle wdzięczny za pana gościnność i tak wyczerpujące informacje - Ordycz zamknął notatnik dając tym samym znać, że skończył mu się zestaw pytań - Jeszcze tylko jedno. Krucze Wzgórze w Dźwirzynie. Skąd taka mroczna nazwa? Czy to zwyczajny przypadek czy też z miejscem tym wiąże się jakaś lokalna legenda?

- Proza życia codziennego - odpowiedział nauczyciel - Przed wojną nie było tam żadnych budynków, rósł jedynie sporych rozmiarów zagajnik, który służył za gniazdowisko dla setek wron. Stąd ta nazwa, poniekąd błędna, bo kruk i wrona to różne gatunki ptaków.

Ordycz podziękował raz jeszcze skinięciem głowy za spotkanie i obejrzał się w stronę dziwnie milczącego proboszcza, tkwiącego nieruchomo w swoim wygodnym fotelu. Na ustach reportera pojawił się cień mimowolnego uśmiechu, powtórzony przez gospodarza.

- Zauważyłem to chwilę temu, ale nie chciałem przerywać rozmowy - oznajmił Zalewski kiwając głową w stronę śpiącego smacznie duchownego - Podejrzewam ciężką noc. Dajmy może księdzu jeszcze chwilkę na odpoczynek. Zechciałbym pan może dla odmiany zaspokoić moją ciekawość co do powodów panów wizyty? Chodzi o te dewastacje grobowców na cmentarzu w Dźwirzynie?
Grzeczność nakazuje wyjaśnić przyczyny przyjazdu, aczkolwiek to od Jarlaxlea zależy jak głeboko wejdzie w szczegóły. Proboszcz przespał rozmowę na tematy historyczne, co stanowi oddanie absencji Knuriona.

ODPOWIEDZ