PBF - W Mroku Oxanu

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 10 czerwca 2016, 14:18

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

Słysząc donośny głos alchemika strażnik zatrzymał się w pół kroku. Jego wcześniej pochmurny wyraz twarzy zmienił się. Z początku przeszedł przez niego cień obawy, lecz strażnik szybko otrząsnął się i skłonił głęboko przed przybraną w cień nocy niewiastą, a jego czarne włosy niemal omiotły wyłożoną kamieniem ziemię:

- Pani... to przezaszczyt... gdybym wcześniej wiedział! - sama kapłanka Toarais! To zaszczyt... ale, raczcie mnie wysłuchać, nim odejdziecie... - zgiął się niemalże w pół w ukłonie - i wybaczyć moje zachowanie. Noc jest ciemna, pora tak późna... może to nie Pchle Miasto, ale wiecie... nie można być pewnym! - strażnik zniżył głos do poziomu słyszalnego tylko dla nich szeptu - wybaczcie, Pani. Ostatnio w tej okolicy nie było najlepiej...

Strażnik nie spoglądał Dostojnej w oczy - z szacunku i lęku, że istotnie obraził tak szacowną niewiastę, która zaszczycała te okolice swoją obecnością, niosąc ze sobą cały czas posłanie Bogini. Mężczyzna wyprostował się, dalej jednak nie śmiał podnieść wzroku. Po chwili kontynuował równie cichym głosem:

- Nie dalej jak wczoraj w noc znaleźliśmy tu ciało... Tu, tuż przy przystani... Wypadki się co prawda zdarzają ale... to nie było nic z tych rzeczy. Proszę, uważajcie więc na siebie. Nie wiadomo, jacy odszczepieńcy mogą się kręcić w pobliżu... ta okolica przestała być bezpieczna... to nie był wypadek. Obejmując ze swym towarzyszem wartę, zobaczyliśmy jakiś ciemny kształt. Coś zawinęło się w sieci przy pomoście... a jak tam podeszliśmy... to było ciało dziecka. Ta dziewczynka miała ledwie osiem wiosen... została brutalnie okaleczona... Uważajcie na siebie, Pani...
Mężczyzna jest wyraźnie przejęty - aktualnie bezpieczeństwem kapłanki Bogini Toarais. Zwraca uwagę głównie na Zyanyę.
Khem Lateef Mibampes: rzut Aut. + Zastraszanie + 15 (premia za różnicę statusu Khema wobec strażnika); Khem nie posiada umiejętności Zastraszania, ma więc niestety ujemny modyfikator do testu: - 10; mimo to jego rzut wynosi 15 - co daje dwa przebicia.

Zyanya: rzut Cha. + Aktorstwo + 20 (premia za Atrakcyjność) + 5 (premia za wspólne działanie); rzut 14! Test zdany z pięcioma przebiciami!

MezXtli: rzut Aut. + Zastraszanie (również -10 za brak tej umiejętności); rzut = 91 ! O mały włos! Test oczywiście niezdany. Bądź co bądź inni są dość przekonywujący i strażnik po prostu nie zwraca na maga uwagi.
Ostatnio zmieniony 10 czerwca 2016, 14:58 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 czerwca 2016, 16:57

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Alchemik zdziwił się ogromnie, że jego desperacki w istocie fortel okazał się tak skuteczny. Przybierając marsową minę postąpił jeszcze o krok w stronę strażnika magazynu, zakładając ręce za plecy i splatając je palcami.

- Toż to nie podmieście! - oznajmił wzburzonym tonem, bo też wieść o zamordowaniu dziecka autentycznie go poruszyła - Gdybyśmy wiedzieli, że jest tu tak niebezpiecznie, zalecalibyśmy kapłance inne miejsce dogodne do medytacji. Jeśli zatem wiesz cokolwiek więcej o tej zbrodni, nie wzbraniaj się przed wyjawieniem całej swej wiedzy tej szlachetnej istocie. Czy istnieje podejrzenie, kto mógł się dopuścić tego ohydnego czynu?!

W myślach Mibampesa zrodziło się natychmiast podejrzenie, że za morderstwem stali czciciele Zapomnianych Bogów, chociaż musieli być niezwykle aroganccy i pewni siebie, by zabijać ofiarę tak blisko swego leża. Jednocześnie zaś troska dźwięcząca w głosie strażnika pozwalała domniemywać, że człowiek ten szczerze dziewczynce współczuł, a przez to najpewniej nie miał nic wspólnego z plugawymi kultystami.

Będąc człowiekiem poczciwym z natury i unikającym przemocy, gotowy już na nieuniknione zabijanie świadków alchemik poczuł znienacka żal i niechęć do pomysłu pozbawienia nazbyt czujnego wartownika życia.

Wikłając nieświadomego zagrożenia człowieka w dalszą konwersację Khem gestykulował jednocześnie w chaotyczny sposób ukrytymi za plecami dłońmi, ponaglając towarzyszy do jakiegokolwiek działania.
Pojęcia w tej chwili nie mam, co dalej. Moglibyśmy ewentualnie zażądać od wartownika, by odprowadził hierodułę i alchemika do końca ulicy, dyskutując z nim żywo na temat zbrodni, a Syna Słońca i maga odesłać w przeciwną stronę ulicy pod byle pretekstem. Gdyby Ixari odwróciła w ten sposób uwagę obu strażników, wojownik i mag mogliby za ich plecami wślizgnąć się do magazynu. Ixari i Khem udaliby się w międzyczasie w jakieś bezpieczniejsze miejsce i tam zaczekali spokojnie do finału przygody, by nikomu nie przeszkadzać. Czy to nie jest autentyczna cywilna odwaga i poświęcenie? Zrezygnować z pedeków dla zapewnienia dyskrecji towarzyszom? Poczułem wzruszenie na samą myśl o cichym bohaterstwie alchemika!

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 10 czerwca 2016, 23:44

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul
[/center]
Strażnik westchnął przeciągle, a na jego twarzy malował się grymas lęku, szczerej grozy rodzącej się pod wpływem wciąż żywego wspomnienia:

- Panie, jak tu mówić o takich rzeczach... że też ludzkie oczy mogą coś takiego widzieć! Wyciągnęliśmy dziewczynkę na pomost... Z początku myśleliśmy, że dziecko wpadło do wody... może uderzyło się i zmarło. Ale ono nie miało oczu! - mężczyzna pobladł na wspomnienie ciała dziecka, które zostało wyrzucone z trzewi rzeki. W jego głosie zadźwięczała nuta przerażenia na myśl o czynach tak potwornych, o których żaden zwykły obywatel nawet by nie śnił - Biedne dziewczątko... nawet nie mogliśmy dojść, z jakiej była kasty! Jej skóra była już cała blada, gdy wyplątaliśmy ją z sieci. Ktoś temu dziecku wyłupił oczy i zmasakrował resztę ciała... wyrzucił do rzeki jak zużytą czarkę! Nie miała ramienia, a w miejscu żeber były szerokie i gładkie nacięcia... jakby od jakiegoś szerokiego ostrza. Tyle zdołaliśmy wywnioskować.

- Przeszukaliśmy tą okolicę, ale na próżno... ciało musiało być w wodzie od kilku godzin... może nurt rzeki je tu sprowadził? Nie wiem... - tiba utracił przejęcie, z którym opowiadał o poruszającym najczulsze struny zdarzeniu. Ozwał się głosem przydymionym odczuciem żalu - sam jestem ojcem i nie wiem jak... jak można coś takiego... - urwał - teraz jej ciało czeka na spalenie... bez rodziny... bez imienia, które można by wspominać...
Bardzo wyraźnie widać, że ten człowiek przeżył bardzo osobiście to, co go spotkało. Strażnik z tarasu przygląda się wam co pewien czas. Co robicie?
Ostatnio zmieniony 11 czerwca 2016, 19:10 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 11 czerwca 2016, 00:10

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

Syn Słońca nie wierzył w to, co widzi na własne oczy.
Najpierw zostali nakryci (nietrudno było mu się domyślić, dlaczego), a następnie w momencie, w którym już był gotów rzucić się na pierwszego ze strażników celem pozbawienia go życia... Alchemik zaczął swoją szopkę.
Pięknie, mało, że nas nakryli, to jeszcze będą teraz wiedzieć, kto kręci się przy posiadłości. Khem zwariował... Rozważając dłuższą chwilę nad zdrowiem psychicznym AjArdczyka spostrzegł, iż o dziwo jego fortel ma jednak jedną zaletę - do tej pory spotkanie nie zamieniło się w krwawą jatkę. Szczęście w nieszczęściu, myślał wojownik.
Wolał się w tej sytuacji nie odzywać - brakowało jeszcze tego, by okazało się, że oprócz hieroduli kręci się tu paladyn. Biorąc pod uwagę resztę tej swoistej zbieraniny bardziej podejrzany mógłby być tylko Oroni mówiący w tym momencie strażnikom, że właśnie idzie łowić ryby. Jako, iż Ehecatlem nie przejawiał wybitnych zdolności strategicznych, pozwolił pozostałym ciągnąć tę tragifarsę do końca, będąc jednak przygotowany na walkę. Naciągnął także kaptur bardziej na twarz, by utrudnić rozpoznanie.

Problemem pozostawał również uwięziony w środku Stratis, ale na to chwilowo nie było rady. Wszystkie kolejne działania miały się wyjaśnić w przeciągu kilku nadchodzących chwil. Aru żałował braku możliwości telepatycznego kontaktu z pozostałymi członkami grupy, musiał więc czekać napięty jak struna na rozwój wydarzeń. Ręka w dalszym ciągu spoczywała na rękojeści ciążącej u pasa broni.
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Mystic
Reactions:
Posty: 155
Rejestracja: 31 stycznia 2016, 16:36

Post autor: