Królowa Cierni, 519.815.M41
Vex szedł korytarzem, przemierzając go długimi krokami. Pół kroku za nim podążał zastępca.
Kotler milczał, wiedząc że Szef układa właśnie plan działania. Metaliczny odgłos marszu rozchodził się po korytarzu "Królowej".
- Rand, wybierz mi ludzi do desantu. Nie chcę brać pełnego plutonu tylko dlatego, że ma kolejny numerek w grafiku. Muszą być przeszkoleni z nowym pancerzem. Załatwię też mapy tej wieży - zobaczymy czy czeka nas bardziej walka w pomieszczeniach czy może niekoniecznie. Wtedy dobierzemy broń. I to muszą być odporni ludzie Rand... Wiem, wiem - uniósł dłoń w pojednawczym geście Drago - wszyscy są super. To wybierz mi najbardziej super. I zostaw to miejsce o które prosił Kapitan.
- Jasne, Szefie. Zaraz się tym zajmę. - Kotler, nadal jednak podążał za swoim przełożonym.
- Polecę ja. Ty mnie tutaj zastąpisz, zrób przetasowanie w dyżurach i trzymaj rękę na pulsie - niech chłopaki będą gotowi na niespodziewane. Żeby mi tu nikt statku nie zajął jak mnie nie będzie - uśmiechnął się krzywo do zastępcy.
Kotler spojrzał tylko na Szefa, nic nie mówiąc.
PBF - Ciernie przeszłości
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Seneszal nie popiera pomysłu Vexa w kwestii osobistego poprowadzenia zwiadu. Mamy na pokładzie prawie dwadzieścia tysięcy dusz, wśród nich wielu kompetentnych specjalistów - za wcześnie na tym etapie misji, by ktoś z otoczenia dziedzica narażał się na niebezpieczeństwo. Budowla sprawia wrażenie wymarłej, w eterze cisza, ani śladu po okręcie posła - na całe parseki śmierdzi to zasadzką. Jeśli Drago się uprze, jego sprawa, ale niech w takim razie poleci na dół kanonierką Morgana, a nie zwykłym promem. Kanonierka zapewni mu znacznie lepszą siłę ognia zaporowego, gdyby obrót spraw wymusił nieprzewidzianą ewakuację.
Gdyby zaś ktoś spytał o zdanie Barcę, to seneszal wysłałby na dół Arvusa z dwiema drużynami armsmenów wyposażonych w ręczne detektory ruchu i termowizjery. Pełny monitoring zwiadu z wysokości orbity. Niech wylądują, zabezpieczą przyczółek, przeskanują otoczenie i potwierdzą zielony status. Wtedy kanonierką polecą na dół dziedzic i jego świta. Ale to tylko moja sugestia.
Gdyby zaś ktoś spytał o zdanie Barcę, to seneszal wysłałby na dół Arvusa z dwiema drużynami armsmenów wyposażonych w ręczne detektory ruchu i termowizjery. Pełny monitoring zwiadu z wysokości orbity. Niech wylądują, zabezpieczą przyczółek, przeskanują otoczenie i potwierdzą zielony status. Wtedy kanonierką polecą na dół dziedzic i jego świta. Ale to tylko moja sugestia.
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Królowa Cierni, 519.815.M41
Morgan nie bardzo zgadzał się z decyzją Drago by ten osobiście udał się w pierwszym rzucie na Silence. Z jednej strony imponowała mu buta jego oficera ochrony. Tego typu zapał był niezwykle cenną rzeczą wśród doświadczonych oficerów. Morgan służąc lata w marynarce zdawała sobie z tego sprawę tak samo jak z tego, że gdyby zabronił Drago wylotu ten pewnie by go posłuchał ale dla człowieka honoru mogło by to być odebrane jako potwarz... Cóż, jedyne co mógł zrobić Morgan w tej sytuacji to po pierwsze poprosić Szefa by raz jeszcze przemyślał swoją decyzję, po drugie dać mu możliwość wymiany środka transportu na kanonierkę jak zasugerował Seneszal i po trzecie dołożyć jeszcze jednego averusa osłaniającego ewentualny odwrót armsmenów swoja pokładową bronią.
Wszystkie te rzeczy zrobił a jednak nadal czuł, że coś mu umyka. Jeśli prawda kryła się w słowach Magosa to ich przeciwnikiem w najlepszym przypadku mógł być zaginiony statek wiozący imperialnego dyplomatę. W najgorszym zaś...
Qentus Torr przecierał łysą głowę i mokry od potu kark równie wilgotną chusteczką. Przemieszczanie się na dłuższe dystanse nie było jego mocną stroną, zwłaszcza na czas. Lata pełnienia obowiązków starszego kwatermistrza dołożyły mu solidną ilość kilogramów do i tak sporej tuszy jaką posiadał wcześniej. Jednak tym razem czas był istotny. Decyzja szła z samej góry i Torr nie zdecydował się posłać kogoś z podlegających mu pomocników. Jego małe grube nogi pracowały szybko głośnym stukotem napełniając przyciemniony korytarz.
- Już, niedaleko... - wysapał do metalicznego towarzysza w czerwonym płaszczu jaki wraz z nim przemierzał pomroki Królowej. Wysłannik Diomedesa nie okazał się jednak zbyt rozmowny.
- Wiem, że miało to być wszystko wysprzątane... ale naprawdę nie mam tylu ludzi by się tymi wszystkimi rzeczami zając. Poprzedników Morgana nie szczególnie interesowały komory serwitorów.
Przygaszone światła ledwo rozświetlały zarysy długich szeregów ponurych sylwetek. Każdy z nich był podpiętych pod przewody które dostarczały im osobliwe fluorescencyjne płyny, podtrzymujące rozkładające się biologiczne części mechanicznych zabójców. Było coś nieludzkiego w rzędach uśpionych czaszek czekających na rozkaz.
- Wybrałem tego... - wysapał przecierając czoło.- To VS90, jeden z tych ze starych czasów...ale nadal w pełni funkcjonalny, zapewniam...
Pomocnik Diomedesa nachylił się nad sylwetką. Sprawnie wstukiwał dziwne rzędy poleceń do czytnika serwitora. Czerwone oczy w czaszce ożyły nagle. Równocześnie sieć rurek wyskoczyła spod głowy uwalniając z sykiem gazy. Dwumetrowy serwitor wstał prezentując się w całej okazałości. Wiekowy mundur w kolorach Królowej był w wielu miejscach poszarpany i rozpadający się. Masywną sylwetkę owijał tu i ówdzie pas z metalu nabijany ciężkimi stalowymi cierniami.
Morgan nie bardzo zgadzał się z decyzją Drago by ten osobiście udał się w pierwszym rzucie na Silence. Z jednej strony imponowała mu buta jego oficera ochrony. Tego typu zapał był niezwykle cenną rzeczą wśród doświadczonych oficerów. Morgan służąc lata w marynarce zdawała sobie z tego sprawę tak samo jak z tego, że gdyby zabronił Drago wylotu ten pewnie by go posłuchał ale dla człowieka honoru mogło by to być odebrane jako potwarz... Cóż, jedyne co mógł zrobić Morgan w tej sytuacji to po pierwsze poprosić Szefa by raz jeszcze przemyślał swoją decyzję, po drugie dać mu możliwość wymiany środka transportu na kanonierkę jak zasugerował Seneszal i po trzecie dołożyć jeszcze jednego averusa osłaniającego ewentualny odwrót armsmenów swoja pokładową bronią.
Wszystkie te rzeczy zrobił a jednak nadal czuł, że coś mu umyka. Jeśli prawda kryła się w słowach Magosa to ich przeciwnikiem w najlepszym przypadku mógł być zaginiony statek wiozący imperialnego dyplomatę. W najgorszym zaś...
Jak wyżej. Decyzję zostawiam Drago, wszak Kotler na fuchę pierwszego czeka już tyle lat...
[center]***[/center]Qentus Torr przecierał łysą głowę i mokry od potu kark równie wilgotną chusteczką. Przemieszczanie się na dłuższe dystanse nie było jego mocną stroną, zwłaszcza na czas. Lata pełnienia obowiązków starszego kwatermistrza dołożyły mu solidną ilość kilogramów do i tak sporej tuszy jaką posiadał wcześniej. Jednak tym razem czas był istotny. Decyzja szła z samej góry i Torr nie zdecydował się posłać kogoś z podlegających mu pomocników. Jego małe grube nogi pracowały szybko głośnym stukotem napełniając przyciemniony korytarz.
- Już, niedaleko... - wysapał do metalicznego towarzysza w czerwonym płaszczu jaki wraz z nim przemierzał pomroki Królowej. Wysłannik Diomedesa nie okazał się jednak zbyt rozmowny.
- Wiem, że miało to być wszystko wysprzątane... ale naprawdę nie mam tylu ludzi by się tymi wszystkimi rzeczami zając. Poprzedników Morgana nie szczególnie interesowały komory serwitorów.
Przygaszone światła ledwo rozświetlały zarysy długich szeregów ponurych sylwetek. Każdy z nich był podpiętych pod przewody które dostarczały im osobliwe fluorescencyjne płyny, podtrzymujące rozkładające się biologiczne części mechanicznych zabójców. Było coś nieludzkiego w rzędach uśpionych czaszek czekających na rozkaz.
- Wybrałem tego... - wysapał przecierając czoło.- To VS90, jeden z tych ze starych czasów...ale nadal w pełni funkcjonalny, zapewniam...
Pomocnik Diomedesa nachylił się nad sylwetką. Sprawnie wstukiwał dziwne rzędy poleceń do czytnika serwitora. Czerwone oczy w czaszce ożyły nagle. Równocześnie sieć rurek wyskoczyła spod głowy uwalniając z sykiem gazy. Dwumetrowy serwitor wstał prezentując się w całej okazałości. Wiekowy mundur w kolorach Królowej był w wielu miejscach poszarpany i rozpadający się. Masywną sylwetkę owijał tu i ówdzie pas z metalu nabijany ciężkimi stalowymi cierniami.
Ostatnio zmieniony 05 lipca 2016, 07:59 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Hangar Królowej Cierni, 520.815.M41
Główny hangar Królowej przypominał zatłoczone mrowisko. Obsługa naziemna zwijała się w ukropie przygotowując do lotu trzy promy typu Arvus i kanonierkę. Doglądający osobiście przygotowań Lucius Nyder kroczył spokojnie między stojącymi na stanowiskach startowych maszynami ignorując pokrzykującego i machającego rękami Kotlera, który podążał za nim wyraźnie zdenerwowany przedłużającą się procedurą.
- Cholerny Kotler - mruknął cicho Maxim Borusa do pomagającego mu Jorika Nesina - Wrzeszczy jakby był generałem ruszającym na wojnę. A przecież przy tej robocie nie można się śpieszyć.
Jorik tylko pokiwał ze zrozumieniem głową wpychając ciężki zasobnik amunicyjny w komorę podajnika. Skrzynia wsunęła się gładko i zatrzasnęła z głośnym kliknięciem. Maxim przesunął dźwignię ręcznego przeładowania i dał się słyszeć dźwięk wsuwającego się do komory pocisku. Na panelu kontrolnym ciężkiego boltera podwieszonego pod skrzydłem kanonierki zapaliła się zielona lampka. Marynarze popatrzyli na siebie i skinęli głowami. Lewa burta gotowa. Chwyciwszy za obręcz wózka amunicyjnego ruszyli w stronę prawego skrzydła. Kanonierka przy której pracowali marynarze uzbrojona była w dwa umieszczone na burtach pod skrzydłami podwójne ciężkie boltery oraz dwa długolufowe działka automatyczne umieszczone na dziobie. Jednostka dysponowała sporą siłą ognia w porównaniu do jej rozmiarów.
Obsługa zajmująca się Arvus'ami miała nieco mniej pracy w związku z brakiem uzbrojenia promów. Tankowanie maszyn już się zakończyło i obsługa dała znać, że może rozpocząć się załadunek. Trzy drużyny armsmen'ów Drago Vex'a uzbrojone po zęby i uginające się pod ciężarem dodatkowego wyposażenia rozpoczęły marsz po rampie. Armsmeni byli uzbrojeni w karabiny laserowe oraz broń boczną. Kotler zrezygnował z uzbrojenia w strzelby służące do walki na pokładzie fregaty na rzecz broni dystansowej. Dodatkowo na każdą drużynę przypadał jeden ciężki karabin maszynowy wzoru Ursid i jeden miotacz ognia wzoru Mezoa. Na kamizelkach taktycznych marynarzy wisiały granaty odłamkowe i przeciwpancerne. Faktycznie ludzie Drago Vexa wyglądali jak Gwardia Imperialna szykująca się do szturmu umocnionego bunkra a nie oddział mający przeprowadzić rekonesans.
Ostatnia grupa licząca dwudziestu pięciu armsmenów czekała spokojnie, aż obsługa ładująca amunicję do kanonierki skończy swoją pracę i szef pokładowy zezwoli na załadunek. Pośród hałasu i zgiełku prawie nikt nie zauważył wchodzącego do hangaru Magosa Diomedesa. Tuż za nim do hangaru wkroczył serwitor bojowy. Pracujący obok wejścia marynarze zamarli bez ruchu. Blisko dwumetrowy, biologicznie usprawniony serwitor był góra mięśni i robił podobne wrażenie jak krocząca maszyna bojowa Imperialnej Gwardii. Efekt potęgował zamocowany na jego prawym ramieniu ciężki bolter.
Główny hangar Królowej przypominał zatłoczone mrowisko. Obsługa naziemna zwijała się w ukropie przygotowując do lotu trzy promy typu Arvus i kanonierkę. Doglądający osobiście przygotowań Lucius Nyder kroczył spokojnie między stojącymi na stanowiskach startowych maszynami ignorując pokrzykującego i machającego rękami Kotlera, który podążał za nim wyraźnie zdenerwowany przedłużającą się procedurą.
- Cholerny Kotler - mruknął cicho Maxim Borusa do pomagającego mu Jorika Nesina - Wrzeszczy jakby był generałem ruszającym na wojnę. A przecież przy tej robocie nie można się śpieszyć.
Jorik tylko pokiwał ze zrozumieniem głową wpychając ciężki zasobnik amunicyjny w komorę podajnika. Skrzynia wsunęła się gładko i zatrzasnęła z głośnym kliknięciem. Maxim przesunął dźwignię ręcznego przeładowania i dał się słyszeć dźwięk wsuwającego się do komory pocisku. Na panelu kontrolnym ciężkiego boltera podwieszonego pod skrzydłem kanonierki zapaliła się zielona lampka. Marynarze popatrzyli na siebie i skinęli głowami. Lewa burta gotowa. Chwyciwszy za obręcz wózka amunicyjnego ruszyli w stronę prawego skrzydła. Kanonierka przy której pracowali marynarze uzbrojona była w dwa umieszczone na burtach pod skrzydłami podwójne ciężkie boltery oraz dwa długolufowe działka automatyczne umieszczone na dziobie. Jednostka dysponowała sporą siłą ognia w porównaniu do jej rozmiarów.
Obsługa zajmująca się Arvus'ami miała nieco mniej pracy w związku z brakiem uzbrojenia promów. Tankowanie maszyn już się zakończyło i obsługa dała znać, że może rozpocząć się załadunek. Trzy drużyny armsmen'ów Drago Vex'a uzbrojone po zęby i uginające się pod ciężarem dodatkowego wyposażenia rozpoczęły marsz po rampie. Armsmeni byli uzbrojeni w karabiny laserowe oraz broń boczną. Kotler zrezygnował z uzbrojenia w strzelby służące do walki na pokładzie fregaty na rzecz broni dystansowej. Dodatkowo na każdą drużynę przypadał jeden ciężki karabin maszynowy wzoru Ursid i jeden miotacz ognia wzoru Mezoa. Na kamizelkach taktycznych marynarzy wisiały granaty odłamkowe i przeciwpancerne. Faktycznie ludzie Drago Vexa wyglądali jak Gwardia Imperialna szykująca się do szturmu umocnionego bunkra a nie oddział mający przeprowadzić rekonesans.
Ostatnia grupa licząca dwudziestu pięciu armsmenów czekała spokojnie, aż obsługa ładująca amunicję do kanonierki skończy swoją pracę i szef pokładowy zezwoli na załadunek. Pośród hałasu i zgiełku prawie nikt nie zauważył wchodzącego do hangaru Magosa Diomedesa. Tuż za nim do hangaru wkroczył serwitor bojowy. Pracujący obok wejścia marynarze zamarli bez ruchu. Blisko dwumetrowy, biologicznie usprawniony serwitor był góra mięśni i robił podobne wrażenie jak krocząca maszyna bojowa Imperialnej Gwardii. Efekt potęgował zamocowany na jego prawym ramieniu ciężki bolter.
Magos Diomedes postanowił przejąć nadzór nad tak ważnym zadaniem jak przygotowanie serwitora do misji. Ostatni moment, żeby coś zmienić
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Hangar Królowej Cierni, 520.815.M41
Po kolejnych kilkudziesięciu minutach obsługa naziemna dała wreszcie znać, że kanonierka jest gotowa do lotu. Tylna rampa załadunkowa ze zgrzytem dotknęła podłogi hangaru i na znak bosmana obsługującego platformę startową armsmeni rozpoczęli załadunek. Do stojącego nieco na uboczu i kończącego najwyraźniej jakieś testy diagnostyczne Magosa podszedł raźnym krokiem Drago Vex, który zjawił się w hangarze chwilę wcześniej.
- No i jak się miewa nasz opiekacz ? Nada się do akcji ? - Vex uśmiechnął się kącikiem ust, ale żart bawiący żołnierzy nie rozbawił Magosa pozbawionego poczucia humoru.
- To serwitor oparty na bazie białkowej. Posiada co prawda pewne modyfikacje, jednak w niczym nie przypomina urządzenia mechaniczno-elektrycznego jakim jest opiekacz - dobiegł z wokalizera beznamiętny głos Diomedesa - VS90 jest gotowy do akcji. To klasyczny model bojowy o uproszczonym zestawie komend. Jest zaprogramowany n
Po kolejnych kilkudziesięciu minutach obsługa naziemna dała wreszcie znać, że kanonierka jest gotowa do lotu. Tylna rampa załadunkowa ze zgrzytem dotknęła podłogi hangaru i na znak bosmana obsługującego platformę startową armsmeni rozpoczęli załadunek. Do stojącego nieco na uboczu i kończącego najwyraźniej jakieś testy diagnostyczne Magosa podszedł raźnym krokiem Drago Vex, który zjawił się w hangarze chwilę wcześniej.
- No i jak się miewa nasz opiekacz ? Nada się do akcji ? - Vex uśmiechnął się kącikiem ust, ale żart bawiący żołnierzy nie rozbawił Magosa pozbawionego poczucia humoru.
- To serwitor oparty na bazie białkowej. Posiada co prawda pewne modyfikacje, jednak w niczym nie przypomina urządzenia mechaniczno-elektrycznego jakim jest opiekacz - dobiegł z wokalizera beznamiętny głos Diomedesa - VS90 jest gotowy do akcji. To klasyczny model bojowy o uproszczonym zestawie komend. Jest zaprogramowany n