[center]
Calli, Piwnica Bentaresh, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
W nikłym blasku ognistej łuny dumny Syn Słońca ruszył do walki. Z obnażonym orężem i zdobną piórami tarczą zamierzył się na najbliższego strażnika - tego samego, doświadczonego tiba, którego ujrzały oczy maga oraz złodzieja, w jednym z pomieszczeń składu. Dojrzały wiekiem mężczyzna podniósł się z pozostałości kamiennej ściany piwnicznej i dobył przytroczony do pasa macuahuitl. Gdy obaj wojownicy przygotowywali się do starcia, niedostrzeżony przez przeciwnika Stratis, przemknął szybko za osłonę zwaliska ciemnych kamieni. Napiął mięśnie i czekał na idealny moment... jedną, jedyna chwilę do zadania precyzyjnego ciosu...
Gdy młody wojownik ruszył przodem, aby powstrzymać napastników, spokojny niczym ziemia alchemik dobył kopesh i stanął u boku Wybranki Czarnej Matki. Był gotów osłonić ją, powstrzymać każdego, kto choć próbowałby zranić dostojną hierodulę. Zyanya natomiast była już przygotowana... skupiła się na swym celu... strażniku, pokrytym bliznami, kulejącym mężczyźnie...
Cichy zdradliwy syk przeciął nagle powietrze. Coś niewielkiego śmignęło nad uchem paladyna. Poleciało dalej, mierząc w najbliższego strażnika. Wtedy jednak ten przypominający owada kształt, w rzeczywistości nasączona trucizną strzałka, utraciła impet lotu i minęła gotowego do walki tiba. Zniknęła gdzieś pomiędzy zwaliskami sczerniałych kamieni. Pocisk nie tknął, ni drasnął ciała strażnika, który mimo to zerwał się i z impetem zaszarżował na Ehecatlema. Z niesamowitą wprost siłą natarł na młodego i wciąż niedoświadczonego Syna Holis. Cios był tak nagły, tak szybki, że młodzieniec nie zdołał osłonić swojego ciała tarczą. Macuahuitl cięło jego pierś, uderzyło w zrobioną ze skór i kościanych obręczy zbroję. Gruchnęło roztrzaskiwane żebro. Silny ból ogarnął jego świadomość, odbierając tchu. Ciemne plamy zawibrowały przed oczami a wśród nich ledwo majaczyła wykrzywiona bitewnym gniewem twarz przeciwnika. Lata surowego treningu nie przygotowały go na to, z czym się spotkał. Teraz miał przed sobą rzeczywistego wroga, tego, który służył w domu Ammenofre - gnieździe pomiotu Ciemności. Syn Słońca... obrońca pałacu Aru Ari uczuł jak w nim samym narasta gniew... gniew na tego, który z takim upodobaniem zadawał cierpienie Xatatlowi. Zapach krwi i ból wzmocnił na raz jego determinację.
A wtedy, z jego prawej strony pojawił się drugi strażnik. Nim jednak zdążył wznieść quauhololli i zaatakować osłabionego Aruan, z cieni wynurzyła się sylwetka Stratisa. W mroku błysnęło zatrute ostrze sztyletu. Złodziej ciął z wprawą doświadczonego nożownika, równie szybko i pewnie niczym atakująca żararaka. Tiba zacharczał, gdy z jego rozciętego karku popłynęła obficie krew. Zraniony, zamachnął się, lecz płynący w jego żyłach jad osłabił siłę ciosu i Sa uniknął go z łatwością.
Na raz otaczająca przestrzeń wypełniła się gęstą parą. Płomienie zasyczały gniewnie, gdy do pomieszczenia wdarła się woda. Z pluskiem wypełniła posadzkę sięgając ponad kostki walczących. Trawiący szczątki drewna ogień zadrgał i przygasł, pogrążając otoczenie w jeszcze głębszej, teraz już wyraźnie wilgotnej ciemności. Krąg cieni zacisnął się wokół walczących mężczyzn.
Dowódca straży zaatakował ponownie kierując uderzenie w paladyna. Macuahuitl zatrzymał się jednak na wzniesionej tarczy. Drewno ugięło się niemiłosiernie, zaskrzypiało ledwie powstrzymując nieprawdopodobny wręcz napór. Tarcza jednak wytrzymała. Syn Słońca odparł druzgocące natarcie przeciwnika i zaatakował kulejącego tiba. Oręż rozciął głęboko policzek starszego Lenja'kare, po czym ciężko opadł na jego obojczyk, miażdżąc kości. Krew pokryła szybko cały jego podbródek i splamiła lśniącą zbroję. Mężczyzna wydał okrzyk furii. I gdy Ehecatlem spodziewał się już ciosu z jego strony, w pomieszczeniu zabrzmiała śpiewna inkantacja. To MezXtli wykrzykiwał kolejne słowa zaklęcia, kreśląc dłońmi złożone symbole, które przez chwilę zdawały się jarzyć własnym widmowym blaskiem. Strażnik zawył nagle, jakby sam zajął się żywym ogniem. Po czym zemdlał. Padł, na zalaną wodą posadzkę. Zyanya dmuchnęła w białą jak kość dmuchawkę, a jadowita strzałka mignęła jak czarna smuga i wbiła się w ramię młodszego ze strażników. Mężczyzna zachwiał się i stracił przytomność, dołączając do swojego towarzysza. Nie czekając Stratis pochylił się nad nim i wprawnym ruchem poderżnął leżącemu gardło. Tiba zacharczał i skonał. Krwawy ciemnoczerwony kwiat rozwinął się i rozpłynął w otaczającej ciało wodzie...
W lochu pojawiła się woda. Sięga ponad kostki. A z oddali słychać dalej jej szum. Jeden z przeciwników nie żyje. Drugi póki co jest nieprzytomny. W raz z rosnącym poziomem wody na ziemi, płomienie przygasły i zrobiło się jeszcze ciemniej (Widzenie ponadto pogarsza para. Ci,któzy nie widzą w ciemności mają póki co - 20 do Spostrzegawczości; jak płomienie zgasna zupełnie, nie będziecie nic widzieć). Co robicie teraz? Z racji, że Keth wcześniej zapowiedział, że nie będzie go na forum przez dwa tygodnie, zakładam, że chroni hierodulę i uleczy paladyna, gdy nadarzy się okazja.
Podsumowanie waszego stanu po walce:
Ah-saa-brax: Żywotność bez zmian. 7 Punktów Energii (-1 za użycie zaklęcia Cienisty Płaszcz tuż przed sama walką).
Ehecatlem: 5 Punktów Życia. Masz pęknięte przynajmniej jedno żebro. Oddycha Ci się z wielkim trudem, a każdy wdech sprawia silny ból. Ilość Energii: 2 [-3 za rzucenie czarów; -2 za podniesienie Siły i lot (podczas dostania się przez okno do składu), oraz -1 za podniesienie wartości Zręczności.].
Khem: Żywotność i Energia bez zmian; 7 Punktów Energii (-1 za rzucenie Lśniącego Runu we własnym domu, gdy przesłuchiwaliście kultystę). Nie jesteś wstanie odmedytować Energii, gdy ziemia jest pokryta kamiennymi płytami itd. (pamiętam, że pisałeś w poście jakby twoja postać miała medytować ze swoim żywiołem po wejściu do składu; tym bardziej w budynku, który ma kamienną posadzkę, to nie zadziała).
MezXtli: Wciąż 3 Obrażenia (jeszcze od czasu eksplozji kultysty): 8 Punktów Życia. 10 Punktów Energii ( -4 Punkty Energii: -2 za dwukrotne rzucenie czaru Koszmar podczas walki; oraz - 1 za rzucenie czaru Srebrny Run Snów i -1 za OoBE - wyjście z ciała w celu zbadania piwnicy).
Zyanya: Pełna pula Punktów Życia; Energia po walce bez zmian (czyli aktualnie 4; - 2 za przekazanie Energii magowi astralnemu przed wejściem do składu).