PBF - Czarny Świt

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 12 listopada 2016, 21:51

Yuran do takich co z byle powodu nie robili się bladzi jak ściana, ale widok widelca w ręku Gerarda przyprawił go o palpitacje. Szczęściem Ruda wchodziła włąśnie do chaty i jako, że uchodziła we wsi za doświadczoną znachorkę, co i samego Yurana po kilku walkach opatrywała, to szybko rezon odzyskał. Schwycił czym prędzej mocarnym uściskiem rękę Gerarda widelec dzierżącą, aby ten jeszcze przypadkiem życia Schillera nie pozbawił:

- Weźże Gerard ten widelec, zanim jeszcze większej szkody narobisz. Idź Aleksiejewa lepiej opatrz nim tu ducha wyzionie.

Śmierci osadnika olbrzym też nie chciał, bo choć przeciw Marcusowi się obrócili, to ziomkami byli wspólnie w Koronapanie mieszkającymi i nieraz strawę i napitek dzielącymi. Toteż w skrytości ducha Yuran miał nadzieję, że ktoś biegły w sztuce zdąży do chaty, nim Hayte zdąży Aleksijewa życia pozbawić.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 14 listopada 2016, 14:34

Koronopan, chata Schillera

Dramat sytuacji sprawił, że niejednemu z obecnych w pomieszczeniu spłynęła kropla potu po czole. Widok młody anabaptysty zbliżający się z widelcem nad otwartymi trzewiami Markusa moł być widmem z najgorszego koszmaru.

Ajć, tożto rana sroga - rzekł. Już miał wkłądać rączkę widelca do wnętrzości aby spokojnie ruszac tkankami i zobaczyć obrażenia wewnętrzne kiedy jeden z rosłych braci chwycił go za ramie i przerwał działanie.

Rudzielec oglądając się na współplemieńca zobaczył, że zza jego pleców wchodzi do pomieszczenia uzdrowicielka. Szczęście, że mistrzyni jest już - uśmiechnął się radośnie! Powiedział młody rudzielec wstajac od Markusa.

Zajże co z drugim - odpowiedział szybko, usmiechając się, ponieważ systuacja wygladała na opanowaną.
Jeżeli Aksajem nie będzie potrzebował wsparcia, to wracam do Rudej asystowac przy trzewiach Markusa.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 listopada 2016, 17:49

Koronopan, chata Nikodemusa

Pięciu zasępionych mężczyzn stało na drewnianej werandzie niewielkiego domku, który należał rok temu do sędziego Richtera, a który obecnie znajdował się we władaniu jego młodego sukcesora. Położona przy tej samej uliczce, co domostwo Markusa, własność Nikodemusa pozwalała obserwować otoczenie chaty Schillera, a jednocześnie zapewniała odpowiednią dyskrecję w rozmowach.

- Wszystkie zasługi chcą zaskarbić dla siebie - burknął niezadowolony Gerard Hayte, który został odpędzony od Markusa i Piotra najpierw przez Rudą, potem zaś przez samego ojca - Potrafię leczyć równie dobrze, co każde z nich, a za połowę ceny. Ej, co ty tam masz?

Pytanie zaadresowane było do Yurana, opartego ze złą miną o jeden ze wsporników werandy. Potężny Polanin nie zwracał większej uwagi na narzekania anabaptysty, w zamian jął się przyglądać z wielką uwagą kanciastemu przedmiotowi, który wyjął zza paska spodni.

W kiepskim świetle żywicznej lampki niewiele można było dostrzec, więc otaczający Yurana mężczyźni natychmiast się do niego zbliżyli.

- To jest samopał, z którego Markus powalił Piotra - oznajmił Yuran słysząc zdumione syknięcie Bayera - Niby taki kulomiot jak twój, ale ten musi być bardzo stary. Popatrzcie sami. Ani chybi ze Starego Świata.

- Uważaj, żeby nie wystrzelił! - w głosie Gerarda pojawiła się nuta nabożnego podziwu - Ktoś wie jak to działa?

- Pociągasz za spust i wylatuje kula - oznajmił z przekonaniem Werk - Potem musisz wsadzić do lufy nową kulę, pocisnąć wyciorkiem i znowu palisz. Ale mówicie, że Markus tego użył? Przecież nikt nie słyszał żadnego huku?

- To nie robi huku - Dragan wzruszył niepewnie ramionami - I chyba nie potrzebuje wyciorka. Kula wylatuje jedna za drugą, znaczy się, dwie wyleciały. Może jest tam w środku więcej, nie wiem. Duchy przodków mogą być niezadowolone, że coś takiego macamy, to nie porządny łuk czy włócznia, tylko jakieś dziwum.

- Nie wiedziałem, że Markus ma takie rzeczy w posiadaniu - wtrącił posępnie zadumany Nikodemus - Zresztą o tych starych mapach i łyski też nikt nie wiedział albo? Nie? Ja też nie. Jeśli umrze, trzeba będzie bardzo dokładnie przeszukać całe jego domostwo. I w małej grupie, żeby nie wzbudzić niepotrzebnego poruszenia. Kto wie, co tam jeszcze znajdziemy?

- Pomyślcie lepiej, co zrobimy jak on umrze - zasugerował Yutan, który obracał w dłoniach pistolet nie przejawiając przy tym chęci do podania broni drżącemu z ekscytacji Werkowi - I Piotr? Co wtedy uczynimy? Kto zaprowadzi porządek w Koronapanie?
Pięciu BG przebywa na werandzie domu Nikodemusa, o rzut kamieniem i w polu widzenia chaty Schillera. Markus i Piotr są opatrywani przez miejscowych znachorów, pod czujnym okiem Antona i sprowadzonej do niego Gerty. Oksana i Radek Sikora pod strażą w szopie przemianowanej naprędce na karcer, pod strażą Telibora, Bruniego i Dirka. Reszta populacji zapadła się po domach, ale na pewno nikt nie zaśnie do rana - dacie głowę, że w wielu domostwach toczą się teraz zacięte dyskusje na temat niedawnych wydarzeń.

Chcecie przez chwilę pociągnąć tę konwersację, którą zacząłem powyżej? To okazja, aby wymienić spostrzeżenia i opinie na temat sytuacji osady, przedsięwziąć plany co do przejęcia schedy po Markusie albo co do więźniów. Zostawiam Wam na chwilę wolną rękę... (potem wpuszczę do osady tych dwustu apokaliptyków czających się teraz pod osłoną nocy w okolicznych chaszczach).

el009
Reactions:
Posty: 273
Rejestracja: 15 listopada 2015, 10:46

Post autor: el009 » 17 listopada 2016, 19:34

Koronopan, chata Nikodemusa

Werk zamrugał kilka razy sądząc, że pistolet to tylko wytwór jego otumanionego alkoholem umysłu. A jednak matowoczarny kulomiot był rzeczywisty. Z pewnością była to broń sprzed zagłady, nie wiedział tylko jakim cudem przetrwała i trafiła w ręce Markusa.

Uważaj żebyś nie zrobił komuś krzywdy. - mruknął w stronę Yurana - Trzeba sprawdzić czy w środku są jeszcze kule i zabezpieczyć tą broń do czasu, aż Schiller odzyska siły. Mogę się tym zająć, mam największe pojęcie o mechanizmach z nas wszystkich.

Bayer spoglądał na Pollanina z chciwością licząc, że przesądny wojownik odda mu pistolet w obawie przed dezaprobatą przodków.
Rogue Trader - Magos Eksplorator Diomedes
Degenesis - Bayer Werk (Scrapper)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 listopada 2016, 20:51

Podrzucę na szybko garść tematów do przemyślenia, pewne sprawy powinniście gruntownie przedyskutować.

Co z apokaliptykami zabitymi w puszczy - czy niebezpieczeństwo z ich strony zostało zażegnane, co ewentualnie zrobić jak pojawią się ich kompani?

Dlaczego Sikora chciał zabić Markusa i co z nim zrobić?

Co zrobić z Oksaną? Czy w razie wyprowadzki części mieszkańców pozwolić na to czy uniemożliwić?

Czy macie pomysł na zapanowanie nad populacją Koronapanu, jeśli Schiller umrze? Czy w ogóle macie ambicje przywódcze w tym kierunku?

Tajemniczy dobytek Markusa - mityczny Glojk czy Glokk to tylko jedno fascynujące znalezisko, może warto przetrząsnąć domostwo Schillera pod jakimś pretekstem?

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 18 listopada 2016, 07:05

Słuszna uwaga: trzeba ustawić strażnika przy domu Marcusa, zapewne chętnych na splądrowanie tajemniczego dobytku przywódcy będzie więcej, co jest szczególnie groźne ze strony separatystów.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 18 listopada 2016, 15:41

Yuran dostrzegł błysk niezdrowego zainteresowania Bayera kulomiotem Shcillera. Olbrzym skrył pistolet za paskiem, ale czunie dłoń trzymał na broni bojąc się, że ktoś może mu go skraść. Pochylił nieco głowy i ze świdrującym spojrzeniem wyjąkał do Borkanina groźnie:

- To mój ssssskarb...

Naprawdeż potężne duchy musiały być ujarzmione w Glojku, skoro tak szybko zawładnęły duszą spokojengo na codzień Yurana. Wojownik wiedział iż odda go jedynie samego Schillerowi, jeśli ten wyliże się z ran. Przez chwile nawet pomyślał, żę dobrze byłoby jeśli Markus wyzionąłbt ducha, ale szybko oddalił takie mysli od siebie. Otrząsnął się i już normalnym tonem przemówił:

- Musim jakoś załagodzić sytuacje. Oksana pewnie nigdzie nie pojedzie póki co. Przynajmniej do czasu kiedy Aleksiejew nie wydobrzeje. Ale mus nam wiedzieć, że ciężkie czasy nastały u nas. I trzeba z młodym Sikorą pogadać, bo przecież dla hecy do Schillera nie mierzył z kuszy. Urwałby gnojowi kulasy koło dupy, bo ino biedy na nas spuscił.

Ciężkie to były chwile dla Yurana, bo chłop nawykły był do walki a nie głosowania, a tu nagle przyszło mu o całą sadybę się troszczyć i za wszystkich mysleć. Ech, prosto by było wszystko buzdyganem rozwiązać, po łbach prać...

- Stanę na straży w domu Schillera, bo coś mi mówi, że znajdą się chętni aby markusowe dobra wszelakie zagrabić. - powiedział jeszcze, choć miał zamiar samemu pomyszkować w chałupie starszego.
Myslę, że na ślad Apokaliptyków nas naprowadzi sam Sikora jak go się przypalaniem boczków postraszy. Uważam, że jakoś musimy uspokoić sytuacje w Koronapanie a potem zostaswić wszsytko Antonowi i wyruszyć z misją Schillera, bo co jak co, ale zimy nie przetrwamy...

Tak czy owak wszelkie decyzje trzeba ustalać z Antonem, bo to jego ustalono zastępcą.

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 18 listopada 2016, 21:38

- Pokomplikowało się - burknął Dragan.
- Jeszcze jedno mnie martwi. Zapasy... Nawet jeśli Markus przeżyje taki postrzał, będzie dochodził do siebie miesiącami. Kto poprowadzi wyprawę do Kociego Miasta? Wczoraj myślałem, że jest źle... ale dziś to jesteśmy w czarnej dupie!
By dać ujście swej frustracji wyrżnął pięścią w słupek podpierający zadaszenie werandy, aż zadudniło.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 listopada 2016, 16:22

Koronopan, chata Nikodemusa

- Myślicie, że Radek mógł strzelić do Markusa z podszeptu Jeźdźców Zagłady? - Nikodemus ożywił się zauważalnie po wysłuchaniu sugestii Yurana, na chwilę zapomniał nawet o zazdrośnie strzeżonym przez myśliwego Glojku - Wyglądało przecież na to, że wszystkich wczoraj zabiliśmy. A nawet jeśli, nie mogli go przecież tak urobić, żeby na rozkaz obcych targnął się na któregoś z naszych. Gdyby się na nich napatoczył, nie utrzymałby tego w tajemnicy, przynajmniej ja w to nie wierzę.

- Jak nie jakiś Jeździec, to pewnie babska dupa - Dragan wzruszył ramionami spoglądając jednocześnie ku domostwu Markusa - Wszyscy wiedzą jak biedak tężał na widok Oksany, starczyło jej kawałek szyi odsłonić. Może skandyjska zdzira tak go urobiła, że sam z siebie z ochotą strzelił, bo go Markus rozwścieczył tym zakazem odchodzenia z Koronapanu.

- Nie rób z niej zdziry, bo nikomu z nas nigdy krzywdy nie wyrządziła - sędzia posłał Draganowi napominające spojrzenie, skrzyżował na piersiach ramiona - Co więcej, nie ona ani Piotr przelali pierwszą krew, nie można ich jeszcze o nic oskarżać. Dochodzenie wszystkiego dowiedzie, we właściwym czasie.

- Richter cię biegle wyuczył w paragrafach, ale tutaj Kodeks nie przyda się na wiele - sarknął Polanin - Tutaj lepiej by było przyłożyć do jakiegoś miękkiego miejsca rozpalone żelazo, a zaraz wszystko byśmy wiedzieli. A może nawet nie trzeba przykładać, może wystarczy pokazać, żeby wyśpiewała, że to ona do spółki z Piotrem to uknuła.
Yuran zaraz uda się pod dom Schillera, by strzec go przed ciekawskimi intruzami. Zakładam, że reszta ekipy nie zamierza się jeszcze kłaść. Jakieś dodatkowe plany na resztę nocy? Przesłuchania więźniów? Spotkania z innymi osadnikami? Wzmocnienie ochrony miejscowości? Coś jeszcze? Co do ostatniego wpisu Jarlaxle, konwersację na ten temat przygotuję w osobnym wątku.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 20 listopada 2016, 00:28

- To że się gnojek zadurzył w Oskanie, to widać na sto kroków, ale przecież do Aleksiejewa szyłby z kuszy a nie do Marcusa, nie? - przedstawił swój argument Yuran, lekko gestykulując przez chwilę, ale szybko położył prawicę znów na rękojeści zdobycznej broni.

- Dragan dobrze gada. W ciemnej rzyci jesteśmy. Po mojemu mus nam będzie czym prędzej na wyprawę ruszać, jak tylko pomożem Antonowi nastroje uspokoić...

Wszyscy spojrzeli na olbrzyma, jakby zdziwieni, że Polanin wymienił imię starego Anababtysty.

- No co się gapita? Przecież Marcus go na sołtysa na czas wyprawy obrał, a że człek to poważany i niegłupi, to jemu lepiej niźli nam władze sprawować.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 listopada 2016, 17:25

Koronopan, pod chatą Schillera

Nocne przestworza zaciągnięte były grubą warstwą chmur, toteż smolista ciemność mroziła krew w żyłach stojącym na wieżach Koronapanu wartownikom. Wstrząsające wydarzenia ostatnich kilkudziesięciu godzin nie pozwoliły prawie nikomu w osadzie zmrużyć oka, a nieliczni szczęśliwcy spali tak płytko i czujnie, że budził ich najmniejszy odgłos. Podwojone straże pilnowały opłotków puszczańskiej sadyby, pod czujnym nadzorem pozostawała też szopa, w której zamknięto razem Radka Sikorę i Oksanę. W wielu domostwach świece paliły się niespokojnymi ognikami aż do rana, odpędzając ciemność nocy i czające się w niej złe leśne duszki.

Markus Schiller dotrwał do świtu dzięku poświęceniu trójki koronapańskich znachorów, wbrew ich własnym ponurym osądom i ku szczeremu zaskoczeniu wszystkich. Wydobyty z trzewi mężczyzny okrwawiony bełt nie rozpadł się w brzuchu Markusa na mniejsze kawałki, ale ryzyko śmiertelnej infekcji wciąż kładło się cieniem na przyszłości złożonego na łóżku człowieka. Znachorzy nie mówili wiele o szczegółach nocnej operacji, zmęczeni i zdenerwowani złym stanem pacjenta. Pilnującemu chaty Yuranowi wystarczył rzut okiem na ich ciemne niczym gradowa chmura oblicza, by pojąć, że sprawy nie miały się dobrze.

Lecz Markus Schiller przynajmniej żył. Piotr Aksiejew nie miał takiego szczęścia. Tuż przed brzaskiem Anton Hayte wychynął z wnętrza chaty przywołując do siebie dyskretnie polańskiego strażnika i przekazując mu złą nowinę. Znachorzy musieli przysiąc na wyznawanych przez siebie bożków, że nikomu nie zdradzą tej tragicznej nowiny bez zgody przywódcy wioskowych anabaptystów. Dwa wystrzelone przez Markusa pociski, nazwane przez Yurana w myślach glojkobełtami, przebiły jedno z płuc oraz wątrobę myśliwego doprowadzając do nieuniknionego zgonu.

- Nikt oprócz nas tego nie wie - oznajmił ponurym tonem Anton - Niektórzy w wiosce wpadną we wściekłość albo panikę jak wieść się rozniesienie. Piotr miał niewielu przyjaciół, ale ci na pewno ujmą się teraz za jego duszą i Oksaną. Bóg mi świadkiem, że nie wiem, co teraz uczynić.

Yuran wzruszył dyplomatycznie ramionami, mruknął też pod nosem coś dostatecznie niezrozumiałego, by odgłos ten nie oznaczał niczego konkretnego.

- Gadałem przed chwilą z Markusem, jest cały czas przytomny - ciągnął starszy Hayte - Był przytomny nawet, kiedy dłubali mu w trzewiach. Dobrze, że Ruda napoiła go otępiającymi ziołami, bo pewnie wrzeszczałby na cały Koronopan. Uparł się na doprowadzenie wyprawy do skutku.

- Do Kociego Miasta? - upewnił się Polanin - Mamy czekać, aż ozdrowieje?

- Uparł się, żebyście poszli sami. Nawet nie wiemy, czy powróci do zdrowia, w każdej chwili może wyzionąć ducha. Chce wysłać na szaber mniejszą grupę, podług instrukcji, które dla was przygotował. Idę po twojego brata, po Nikodemusa, Werka i mojego pierworodnego. Markus chce z wami pomówić i lepiej zrobić to szybko, bo nie jest z nim dobrze. Przypilnuj za ten czas chaty, nikogo nie wpuszczaj, nikomu nic nie rozpowiadaj, w szczególności o śmierci Piotra.
Ponieważ tylko Bartek coś zadeklarował konkretnie (pilnowanie chaty Markusa), przyjąłem bierną postawę reszty BG. Spędziliście tę noc w domach, jako tako radząc sobie z bezsennością. Yuran strażował pod drzwiami Schillera, ale szaber mu nie wyszedł, bo Anton i uzdrowiciele do rana kręcili się w środku prowadząc zabiegi na obu pacjentach. Teraz nadszedł nowy dzień, Markus został sam w chacie, a Anton idzie po resztę paczki, bo naczelnik chce z Wami rozmawiać o łupieskiej wyprawie. Dla Yurana to być może jedyna szansa, by przetrząsnąć domostwo Markusa - jeśli ten umrze podczas Waszej nieobecności, inni na pewno dokładnie wyczyszczą mu szafki i regały, zanim wrócicie!

Jakieś dodatkowe deklaracje?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 22 listopada 2016, 21:12

- Do stu lechujów... Niech mu Koronapan sprzyja... - warknął tylko cicho Yuran. Śmierć Aleksiejewa nie była nikomu potrzebna. Jakby nie patrzeć, do krainy wiecznej ekstraklasy odszedł jeden z jego ziomków, nieważne czy sprzeciwił się Marcusowi, czy nie. Wieś niemal nigdy nie była jednomyślna, ale nigdy jeszcze nikt zginął przez niezgodę.

Do świtu Yuran stał na warcie ponury i pogrążony w rozmyślaniach. W uszach dudniły mu słowa Hayte, o zbliżającej się wyprawie do Kociego Miasta i ciężkim stanie Schillera. Jeśli i Marcus miał odejść z tego świata, to Yuran poczuwał się do odpowiedzialności zadbania o dobra Schillera, tak aby po jego śmierci jego dobytek podzielono spawiedliwie, to znaczy tak aby brodzeństwu dostał się co wartościowsze skarby naczelnika.

Po cichu wślizgnął się do domostwa zawierając za sobą drzwi. W chacie był tylko on, Marcus i ciało Aleksiejewa. Schiller był wciąż przytomny. Yuran spytał cicho:

- Jak się czujesz Marcus? Wyjdziesz z tego... Posłuchaj, Anton mówił że mamy ku Kociemu Miastu iść... Sami, bez ciebie. Rozumiem, mus jest bo zima za pasem, zapasy stracone. Pójdziem, ale musisz nam wszystko powiedzieć. Aha, i jeszcze jedno. Antonowi powiem aby chaty twojej ktoś pilnował dzień i noc, bo ludzie stąd wszystko wyniosą. I wiesz jakby cię Koronapan do krainy wicznej ekstraklasy wezwał, to upoważnij Elene, co by sprawiedliwie dobra rozdzieliła jako prawo zwyczajowe nakazuje.

el009
Reactions:
Posty: 273
Rejestracja: 15 listopada 2015, 10:46

Post autor: el009 » 23 listopada 2016, 12:09

Werk obudził się w wyjątkowo podłym nastroju. Wczorajszy zamach na naczelnika i niepotrzebna śmierć Aksiejewa wystarczyłyby, żeby go zaniepokoić. Jeśli dołożyć do tego potwornego kaca i fakt, że Eleni pewnie znalazła sobie innego adoratora, bo nie czekała na niego w warsztacie to perspektywy na najbliższe dni były raczej marne.
Bayer zwlókł się z pryczy i nalał nieco wody do wyszczerbionego kubka. Zimny płyn wykręcił mu wnętrzności ale w głowie nieco się rozjaśniło.

Wydawało się, że Koronapan znalazł się na równi pochyłej i zmierzał do nieuchronnej zagłady. Plan grabieżczej wyprawy nawet z Marcusem na czele miał niewielkie szanse powodzenia. Podobnie, jak utrzymanie względnego porządku w osadzie. Bez silnego przywódcy sprawy wyglądały beznadziejnie.

Mechanik podrapał się po głowie, tocząc wokół nieco mętnym wzrokiem. Zastanawiał się co powinien zabrać ze sobą w drogę, przekonany że już wkrótce przyjdzie pora znów ruszyć w świat w poszukiwaniu pryzów mogących zapewnić dach nad głową i pełny brzuch. Rozważania przerwało mu pukanie do drzwi. Przez brudne okno zauważył starego Hayte. Nie wróżyło to niczego dobrego więc czym prędzej wciągnął spodnie i sięgnął po skórzany płaszcz.
Nie mam szczególnych deklaracji, mogę iść prosto na naradę.
Rogue Trader - Magos Eksplorator Diomedes
Degenesis - Bayer Werk (Scrapper)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 listopada 2016, 17:48

Koronopan, chata Schillera

Markus leżał na porządnie oheblowanym podwójnym łóżku, chociaż od zawsze mieszkał sam. Kilka kobiet w osadzie próbowało się na niego zasadzić, lecz siwowłosy naczelnik skrzętnie wymykał się z zarzucanych na siebie sideł, z sobie tylko znanych powodów preferując życie samotnika. Pochylony nad posłaniem Yuran wbił spojrzenie w szkliste oczy Schillera, oszacował w myślach głęboką bladość skóry na twarzy mężczyzny. Koronapańscy znachorzy nie bez powodu uchodzili za wytrawnych uzdrowicieli, ale ich talenty również miały swe granice.

Poharatane trzewia należały do zupełnie innej kategorii problemów, nie można ich było porównywać z zepsutymi zębami, złamanymi palcami czy skrętem kiszek. W przeszłości zdarzały się w osadzie tragiczne wypadki, przeważnie w trakcie żniw, i śmierć nie była dla mieszkańców Koronapanu niczym nadzwyczajnym, toteż nikt nie zamierzał znachorów o cokolwiek obwiniać.

Polanin odczekał chwilę łudząc się nadzieją na jakąkolwiek reakcję Markusa, ten jednak nie odpowiedział na propozycje myśliwego - zamiast tego westchnął chrapliwie i przymknął oczy. Yuran przyjął to za dowód skrajnego stanu zdrowia mężczyzny, co samo w sobie nie napawało Polanina optymizmem. Markus Schiller przez długi czas trzymał osadę w ryzach i jego śmierć musiała zatrząsnąć posadami Koronapanu.

Anton i reszta ziomków wciąż nie nadchodziła, więc po głębszym namyśle Yuran postanowił wykorzystać dogodną chwilę do przyjrzenia się reszcie domostwa. Wcześniej bywał okazyjnie u Markusa, ale przesiadywał zawsze w gościnnej izbie. Naczelnik skrzętnie strzegł swego prywatnego świata, nigdy nie oprowadzał gości po innych pomieszczeniach. Ledwie kilka godzin wcześniej obaj bracia zyskali niecodzienną sposobność do tego, by wejść do chaty tylnym wejściem, ale nie mieli wcale czasu na zajrzenie do rozlicznych regałów i szafek, bo chwilę później w domostwie pojawił się sam gospodarz wiodący za sobą Nikodemusa, Oksanę i Piotra.

Wycofawszy się dyskretnie z niewielkiej sypialni Markusa Yuran zerknął przez próg izby gościnnej, po czym skierował się ku pełnemu oczywistych tajemnic drugiemu pomieszczeniu na zapleczu. Odkrył tam ściany obwieszone licznymi półkami z drewna i metalu, zamykane na kłódki szafki i komody. Już pobieżny rzut okiem na odsłonięte meble wywołał w młodzieńcu leciutki dreszcz ekscytacji, bo ustawione na półkach przedmioty sprawiały wrażenie niezwykle egzotycznych i skomplikowanych technicznie.

Były tam chronoskopy o miniaturowych strzałkach, które podobno bardzo precyzyjnie odmierzały czas, były jakieś metalowe pudła zaopatrzone w mnóstwo przycisków i pokręteł. Zaskakujące swą czystością i gładkością metalu narzędzia wisiały na uchwytach wkręconych w drewnianą tablicę, tworząc kolekcję mogącą przyprawić Bayera Werka o napad dzikiej zazdrości. Yuran zważył w rękach prostokątne coś z czarnego plastiku, co zaopatrzone było nie tylko w czarną taflę szkła, ale i mnóstwo malutkich kwadratowych przycisków, na których można było dojrzeć resztki startych przez lata użytkowania białych znaczków. Młody myśliwy zachodził przez chwilę w głowę, do czego mógł kiedyś służyć ten ewidentnie antyczny obiekt, nie zdołał jednak znaleźć dla swych pytań odpowiedzi. Nieco rozczarowany brakiem wiedzy na temat niezwykłych eksponatów odłożył przedmiot z powrotem na biurko i otworzył jedną z najbliższych szafek.

Górne półki zapchane były po brzegi niemiłosiernie podniszczonymi książkami. Yuran nie potrafił czytać, chociaż kilka razy próbował się zmusić do nauki tej monotonnej i denerwującej sztuki. Mrowie małych znaczków, przerażająco do siebie podobnych, nieuchronnie budziło u młodzieńca ból głowy, skutecznie zniechęcający do dalszych prób. Jeśli Markus potrafił czytać na tyle biegle, by znać zawartość całego swego księgozbioru, zyskiwał w oczach Yurana dziesięciokrotnie, musiał być bowiem nie lada mędrcem.

Oderwawszy wzrok od książek myśliwy pochylił się nad jakimiś kartonowymi pudłami. Jakiś ledwie słyszalny odgłos za jego plecami sprawił, że Polanin zesztywniał na ułamek chwili, a potem zawirował w miejscu oglądając się w stronę progu pomieszczenia.

Sekundę później bezwiednie stęknął, w ostatniej chwili dusząc w ustach okrzyk skrajnego zdumienia i niedowierzania.

- Szukasz czegoś? - wychrypiał ściskający kurczowo palcami futrynę Markus. Blady jak śnieg mężczyzna stał w progu izby świdrując Yurana półprzytomnym wzrokiem, dysząc płytko i oblewając się lodowatym potem.

W jaki sposób w ogóle zdołał podnieść się z łóżka i jakim cudem podszedł myśliwego, tego Yuran nie wiedział i gotów był pójść w zakład, że maczały w tym palce jakieś nadprzyrodzone siły.
Nie wiem, co tam przyszło Markusowi do głowy, ale może okazać się nieco niezadowolony z inicjatywy gościa. Tak czy owak, Yuran powinien czuć się zszokowany widokiem stojącego na własnych nogach Schillera, bo teoretycznie powinien on stać jedną nogą w grobie, a nie snuć się po domostwie! Zresztą wcale nie jest powiedziane, że zaraz nie zejdzie z tego padołu łez na rękach myśliwego... a potem do środka wejdzie Anton i pomyśli, że Yuran Markusa litościwie dobił...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 25 listopada 2016, 15:55

Yuran przestraszył się nie na żarty. Serce waliło mu jak młot, a odech stał się płytki i rwany. Mógłby spodziewać się w progu wszystkich koronapańczyków z wyjątkiem martwego Aleksiejewa i prawie martwego Marcusa.

- O ja pierdolę... Ale mnie wystraszyłeś... - wydusił z siebie trzymając dłoń na sercu. Szybko podszedł do rannego aby go przytrzymać i pomóc wrócić na łoże.

- Chodź, połóż się. Szukałem bełtów do Glojka. Żem go schował w portki, żeby przechować co twoje, bo Werk chciał już zakosić. Tak żem se pomyślał, że może bym go pożyczył na wyprawę. Ale po co mi Glojk bez bełtów?

ODPOWIEDZ