Kiedy Anton z synem i towarzyszący im Nikodemus wyszli z chaty, Markus podniósł niezgrabnie rękę i wskazał nią na stojące w różnych miejscach pomieszczenia drewniane stołki. Trzej ostatni goście w mig zrozumieli znaczenie tego gestu, pochwycili meble sadowiąc się na nich wokół posłania siwowłosego naczelnika.
- Przygotowanie ekspedycji, uspokojenie wzbudzonych ziomków i przesłuchanie skrytobójcy to niezwykle ważne zadania, ale to dla was zarezerwowałem najważniejszą część rozmowy - powiedział ściszonym tonem Markus. Jego słaby głos mógł być powodowany stanem zdrowia, ale słuchacze nie mogli się oprzeć wrażeniu, że Schiller mówił ledwie słyszalnie dla zachowania daleko posuniętej dyskrecji.
- Szlak do Kociego Miasta rozrysowałem wam wcześniej na mapie, którą zabierzecie, są tam zaznaczone wszystkie ważne punkty orientacyjne... Skupmy się na robocie po dotarciu do celu. Ten sekretny magazyn to podziemny kompleks rozciągający się pomiędzy hotelem i dworcem. Kiedyś można się tam było podobno dostać z obu stron, ale mój znajomy twierdzi, że właz pod dworcem jest permanentnie zasypany.
- Permanentnie? - bąknął Dragan - To znaczy... co to znaczy?
- Nie do odkopania, przynajmniej nie z użyciem tych narzędzi, które posiadamy - wyjaśnił bez cienia wesołości Markus - Właz pod hotelem sprawia wrażenie nienaruszonego, a fałszywa ściana wciąż pozostaje na miejscu, co bardzo dobrze rokuje na przyszłość... to masywna zapora, ale da się ją rozsunąć za pomocą łomów i haków, jeśli tylko mechanizm zamka cofnie rygle... żeby tak się stało, trzeba przywrócić na chwilę zasilanie panelu zabezpieczającego zamek. Bayer, to twoja działka.
Werk pochylił się w krześle tak mocno, że w każdej chwili mógł wpaść na łóżko. W jego oczach dziecięca fascynacja słowami Markusa mieszała się z wyrazem zrozumiałego zatrwożenia.
- Znaczy się, będziemy potrzebowali stromu? - upewnił się momentalnie zdenerwowany Borkanin. Koronapan posiadał co prawda przestarzały spalinowy generator prądu, ale urządzenie rdzewiało od kilku lat pozostając poza zakresem umiejętności naprawczych osadników. Werk sam próbował kilkakrotnie zdezelowanego diesla odpalić, za każdym razem bez powodzenia i koniec końców pogodził się z faktem, że generator jest nieodwracalnie zniszczony.
- Nawet jeśli miałbym części, nie dałbym rady naprawić tego schrottu do wieczora! - żachnął się mechanik wymachując przy tym rękami - A przy tym tyle waży...
Markus uniósł nieznacznie jedną rękę i widząc ten gest Werk natychmiast się uciszył.
- Yuran, Dragan - naczelnik przesunął spojrzenie na siedzących nieruchomo braci. Obaj wpatrywali się w gospodarza uważnie, ale na ich obliczach rysował się wyraz kompletnego niezrozumienia tematu - W prawym tylnym rogu składziku stoi metalowa skrzynia, przykryta brezentem. Ma na obudowie kilka wyświetlaczy, takich prostokątnych szklanych pasków. I wiszą przy niej kable, czerwony i czarny. Pomóżcie ją przynieść tutaj, tylko ostrożnie, nie upuśćcie proszę.