PBF - Kroczący w Ciemności

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 kwietnia 2017, 12:53

Ostrogar, karczma "Amarys"; 23 orakt-ran

Układając sztylet ostrzem wzdłuż przedramienia, by przedwcześnie nie ujawnić jego posiadania, Jareh przekradł się niczym duch po całym poddaszu, zmierzając ostrożnie stawianymi krokami ku umieszczonej po przeciwnej stronie klapie świetlika. Dotarł w ten sposób na wyciągnięcie ręki do celu i już układał w myślach plan dalszego działania, kiedy cichy tupot stóp przemieścił się po dachu ponad głową elfa, ku tylnej ścianie karczmy. A potem całkowicie ucichł.

Jareh pojął w mgnieniu oka, że tajemniczy nocny gość zniknął z dachu. Śnieżny elf podniósł odsunął powolutku rygiel zamykający świetlik, podniósł równie powoli klapę wyzierając na lekko ukośny dach. Jego szeroko otwarte bursztynowe oczy nie natrafiły na ślad niczyjej obecności. Nieco ośmielony całkowitym bezruchem, elf wychynął na drewnianą konstrukcję, stanął w rozkroku ponad świetlikiem wodząc spojrzeniem po okolicznych dachach.

Kimkolwiek był właściciel stukających w dach butów, zdążył już zniknąć z pola widzenia kultysty.

Jareh odczekał jeszcze chwilę, po czym zszedł z powrotem na poddasze, starannie zamykając świetlik. Przemknął przez mroczny korytarz, stanął w progu otwartego pokoju Sureliona. Kielich Magii i jego krasnoludzki akolita spojrzeli na elfa z uniesionymi brwiami.

- Ktoś był na dachu, ale już go nie ma - wyjąkał zmieszany Jareh, wyraźnie zawstydzony faktem, że nieproszony gość zdołał mu się wymknąć - Ani chybi przeskoczył na sąsiednie dachy i już pewnikiem jest trzy ulice dalej.

Surelion i Ungo wymienili porozumiewawcze spojrzenia, kiwnęli niemal jednocześnie głowami.

- I dobrze, bom się lękał, że zadźgasz tego biednego Pompona na śmierć - oznajmił z pewną nutą wyższości trupiarz - Ani chybi to on czmychnął z karczmy, by się zabawić na mieście, wbrew woli gospodarza.

- Jeśli to on, nie przyjmujmy zbyt pochopnie za pewnik jego intencji - Surelion uniósł palce w geście przestrogi - Któż wie, czym by się kierował? Skorzystajmy wszelako na jego nieobecności, aby przyjrzeć się poddaszu oraz miejscu spoczynku tego biednego Pinwina.

- On się chyba zwie... - zaczął niepewnie Jareh, ale Surelion uciął słowa elfa uniesioną dłonią.

- Czym są imiona innowierczych śmiertelników wobec tajemnic wszechświata i zagadki trzynastu Kryształów Czasu? - powiedział półbóg - W każdym bądź razie to doskonała sposobność, by przejrzeć się jego norce czy jak tam się te gnomie miejsca spoczynku zwą.
Domyślam się, że na wartę na dach trafi Jareh. Jeśli w trakcie warty natknie się na Pimpina, jak ma go potraktować? A co do Sureliona, gdzie zamierza skanować najpierw, na poddaszu czy w piwnicznej sypialni gnomów? Jakieś inne istotne deklaracje?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 18 kwietnia 2017, 13:03

Skorzystamy z nieobecności gnoma i obejrzymy jego szpargały, poddasze zawsze można obejrzeć jutro za dnia. Jeśli Jareh spostrzeże za wczasu Pimpina ma się chować i nas zawiadomić umówionym sygnałem, dajmy na to gwizdem. Na czas sprawdzania pokoju gnoma blokujemy np. krzesłem drzwi do komnaty właściela karczmy by nas nie przyłapał. Uwaga na pułapki.

Mam nadzieje grać farsę ze nic nie wiemy póki wszystkie elementy układanki nam nie zagrają. Nawet jeśli następnej nocy po cichaczu musieli byśmy śledzić małego gnoma po dachach lub z dołu ulicy.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 kwietnia 2017, 18:45

Ostrogar, karczma "Amarys"; 23 orakt-ran

Dołączywszy do kręcącego się po wyludnionym parterze astrologa, trzej goście zeszli po wąskich kamiennych schodkach do karczemnej piwniczki, schylając nisko głowy w obawie przed rozbiciem ich o sufitowe belki. Gdyby nie niewielka olejna lampka postawiona na ostatnim schodku, Surelion i Saar Sansar pewnie przysporzyliby sobie na schodach mnóstwa siniaków, ale znikome oświetlenie wystarczyło do zapewnienia im bezpiecznego zejścia.

Tuż za schodkami przed obliczem gości wyrosła ceglana ściana, zaopatrzona w parę solidnych drewnianych drzwi. Zza lewych do nadstawionych bacznie uszu dobiegł doskonale rozpoznawalny dźwięk nakładającego się na siebie chrapania, pochodzącego ewidentnie od dwóch różnych osób. Surelion uśmiechnął się z ogromną wyrozumiałością, chociaż zwyczajny śmiertelnik mógłby zachodzić w głowę jak Baruba Dargaras i jego żona mogli spać w nawiedzanej regularnie karczmie. Chronieni w niewytłumaczalny dotąd sposób przed koszmarami, a zarazem ogromnie strudzeni pracą, najpewniej zasnęli natychmiast po przyłożeniu głów do senników, wyczerpani na ciele i duchu.

Za drugimi drzwiami, broniącymi przystępu do pokoiku w prawej części piwniczki, panowała niczym nieskalana cisza.
Para gnomów chrapie po lewej stronie, po prawej musi być pokój Pimpina. Drzwi są zamknięte. Jak chcecie sprawdzić, czy czają się w nich jakieś pułapki? (odpowiedniej umiejętności raczej nie macie, prawda?). Forsujecie je w razie czego siłą czy otwieracie tylko, jeśli nie będą zaryglowane? O zablokowaniu drzwi Dargarasa krzesłem pamiętałem, jakieś dodatkowe deklaracje?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 18 kwietnia 2017, 21:48

No i pokonała boga, sztuka zwykłych drewnianych, zapewne dębowych drzwi... I zapomniałem że przemiany to jeszcze nie ten poziom.

Mamy jakiegoś slusarza albo stolarza? Jak nie trzeba będzie spróbować sztyletem jeśli na zamek zamknięte. Wpierw spróbujemy normalnie otworzyć, potem poszukamy kluczyka czy aby go gdzieś nie ma. Może ma zapasowy karczmarz, trzeba by było zajrzeć do jego pokoju, ale jak się obudzi kiedy mu ktoś po pokoju będzie buszował to takiego rabanu narobi że się całe boskowanie w tej dzielnicy w mig zakończy. Wstyd na pół chłopskiego krocza będzie.
Nie forsowął bym ich jednak na siłę, choćby z powodu powyżej.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 18 kwietnia 2017, 22:13

Proponuje pierw zapukać. Nie za głośno, aby nie zbudzić karczmarza i jego żony, ale na tyle skutecznie, aby obudzić Pimpina, o ile jest w pokoju. Jeżeli nie ma to możemy spróbować skobel podnieść sztyletem lub podnieść drzwi na zawiasach, tyle, że przy tym drugim rozwiązaniu będzie sporo hałasu.
Do MG.
Spoiler!
Staram się odgrywać ponurego i małomównego krasnoluda.
W postach piszę głównie to co krasnolud myśli, czasem źle, a czasem dobrze o innych. Jednak w żaden sposób tego nie okazuje, ani słownie ani gestami. Ungo odzywa się tylko przy najwyższej konieczności. Nie wywyższa się, ani nie poniża innych. Jest diabelnie zamknięty w sobie. Zimy profesjonalista.
Ostatnio zmieniony 19 kwietnia 2017, 08:31 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 kwietnia 2017, 10:32

Ostrogar, karczma "Amarys"; 23 orakt-ran

Ungo wziął się do roboty wiedząc doskonale, że los zesłał mu wielką szansę na pozyskanie łaskawości Sureliona. Poddane wnikliwym oględzinom, drzwi pokoiku Pimpina okazały się zwyczajne aż do szpiku kości, pozbawione runicznych inskrypcji czy nawet pospolitych dekoracji. Baczne oczy krasnoluda bez trudu odkryły za to istnienie drewnianego skobla po ich wewnętrznej stronie, widocznego w wąskiej szczelinie pomiędzy krawędzią drzwi i ościeżnicą.

Obejrzawszy się wpierw na półboga, Ungo wyciągnął zza pasa noszony tam nożyk do czyszczenia fajki, zastukał delikatnie rękojeścią narzędzia w środek drzwi. Wszyscy trzej goście skamienili nasłuchując co sił, ale z pomieszczenia po drugiej stronie nie dotarł do nich żaden niepokojący dźwięk. W piwniczce niosło się wyłącznie chrapanie pary starszych gnomów. Ungo odczekał jeszcze chwilę, potem zaś wsunął cieniutkie ostrze w szparę i podważył skobel zrzucając go z haczyka.

Delikatnie popchnięte dłonią, drzwi uchyliły się niemal bezgłośnie dzięki starannie naoliwionym zawiasom. Krasnolud mruknął coś do siebie niezrozumiale, uchylił drzwi szerzej stawiając jedną stopę za progiem i lustrując wzrokiem czerń skąpanego w ciemności pokoju. Podobnie jak Jareh, również on widział w mroku dzięki nadludzkiej budowie swoich oczu.

W pokoiku Pimpina stało mnóstwo mebli tworzących obraz istnej graciarni, ale uwagę krasnoluda zwróciło przede wszystkim wciśnięte pod jedną ze ścian posłanie w postaci trzcinowej maty. Było równiutko zaścielone i sprawiało wrażenie nieużywanego od dłuższego czasu, co dawało Ungowi do myślenia.

Wąskie szafki i regały oraz podwieszone pod sufitem worki i koszyki wywołały u krasnoluda poczucie dekoracyjnego chaosu, co gorsza zaś, praktycznie uniemożliwiały rozeznanie się w szczegółach wystroju pokoju.
Sypialnia Pimpina to istna graciarnia. Szafki, stoliki, regały tworzą miniaturowy labirynt (nie, nie róbcie sobie nadziei, to nie wejście do Labiryntu Śmierci). Mnóstwo gratów wisi na sznurkach u sufitu, ale jedną rzecz widać od razu: tuż przy drzwiach, na prawo od nich i pod ścianą, pyszni się niewielkie łóżko z trzciny pod rozmiar niewielkiego gnoma, oczywiście puste.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 19 kwietnia 2017, 11:35

Krasnolud długo wpatrywał się swoimi przystosowanymi do patrzenia w ciemnościach oczyma. To dar dla tych którzy mieszkają pod ziemią. Dla istot dla których poskąpiono światła. Dla krasnoludów, dla gnomów. Dlaczego więc w ciemnościach widzą także elfy? Skąd ten dar dla tych którzy żyją w blasku słońca a nocami zapadają w sen? Kolejna niesprawiedliwość bogów, którzy nie potrafią dzielić po równo....

Surelion jednak w ciemności nie wiedział, co było sprawiedliwe jako, że był człowiekiem. Swym duchowym wzrokiem i tak postrzegał więcej niż jakikolwiek śmiertelnik, ale tutaj trzeba było rzucić na sprawę, wymknięcia się gnom, nieco światła.

Pokój aż roił się od potencjalnych pułapek, więc krasnolud wskazał na świecę niesioną przez jaszczura.

Czyż to nie dziwne, że Ungo zawsze taki podejrzliwy i rozważny uznał, że młody gnom wybrał się na nocną schadzkę z dziewuchą, a tym czasem Oświecony zwrócił jego uwagę, że zamiary Pimpina mogą być złowieszcze. Czyżby zwiódł go jego wiek i swawolne zachowanie? A może to właśnie on z jakichś sobie znanych powodów stara się podkopać interes wuja? Może to po prostu pieniądze majętnego kupca i obietnica zarządzania karczmą zmąciły mu umysł. Może miał jakiś żal do wuja lub go szantażowano? Trudna rada trzeba będzie młodego gruntownie przesłuchać.

Tymczasem jednak należało poszukać jakiegoś dowodu jego winy lub niewinności w jego pokoju. Może ma jakieś pisma. List miłosny, wydrapane na ścianie serce z imieniem lubej lub też obelgi na wuja.


Krasnolud sprawdził czy nie ma potykacza w wszedł do piwniczki i zaczął ostrożne przetrząsanie pomieszczenia.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 kwietnia 2017, 13:58

Ostrogar, karczma "Amarys"; 23 orakt-ran

Uzbrojony w odebraną reptillionowi świecę, Ungo zagłębił się w ciemną przestrzeń między regałami chcąc spenetrować czym prędzej wszystkie zakamarki mrocznego pomieszczenia. Czas był w tym przypadku na wagę złota, albowiem młody gnom mógł w każdej chwili wrócić z powrotem i przyłapać nadmiernie ciekawskich gości na gorącym uczynku.

Przetrząsanie wszystkich sakw i worków mogło zająć prawie całą noc, toteż trupiarz postanowił zabrać się w pierwszej kolejności za największe schowki. Obserwowany przez stojącego w progu pokoiku Saara, Ungo przystanął obok pomalowanego w jasne barwy drewnianego kufra, wystarczająco dużego, aby bez trudu zmieścił się w nim sam właściciel karczmy. Trupiarz uznał za wielce prawdopodobne, że młody gnom właśnie tam trzymał swój skromny dobytek, a mało co mówiło równie wiele o naturze śmiertelnej istoty jak jej rzeczy osobiste.

Przewrotny kaprys losu czy też raczej złośliwość nieprzychylnych bóstw sprawiły, że Ungo nie zdołał skrzyni otworzyć. Kiedy jego sękate pomarszczone palce oparły się o wieko i zastukały w nie leciutko w próbie odnalezienia pustej przestrzeni mogącej skrywać podstępne wysuwane ostrza, kufer otworzył się znienacka sam z siebie waląc wiekiem o ceglaną ścianę.

W ciasnej zagraconej przestrzeni piwnicy poniósł się mrożący krew w żyłach potępieńczy wrzask, półzwierzęcy w swym przerażającym brzmieniu.

Stojący w progu pokoiku i niewiele widzący w półmroku Saar Sansar nie miał pojęcia, co się właściwie stało, ale w mgnieniu oka, w czasie równym jednemu uderzeniu serca, astrolog pojął, że ów straszny dźwięk nie pochodził z ust Unga.
Olaboga, olaboga! Akcja przyśpieszy teraz w morderczym tempie, czujcie się ostrzeżeni! Najpierw Ungo. Potrzebna mi szybka podpowiedź co do testu zaskoczenia dla krasnoluda. Na jaką wartość współczynnika ZR (ew. SZ) i ile to wynosi w przypadku trupiarza? Mam w robocie kostki, to sobie rzucę pod stołem, ale nie mam możliwości zagłębienia się w zasady. Ktoś podpowie? Pamiętajcie, pośpiech zalecany, wrzask wciąż się niesie w powietrzu, a wierzcie mi, wolelibyście go nie słyszeć!

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 19 kwietnia 2017, 14:51

Nocna bryza niesiona z nad Dan Ugar mocno przesiąknęła pozostałościami targu rybnego, gdy Jareh nieco już znudzony obserwował okolicę. Ręka zdrętwiałaby mu już dawno, toteż podpierał klapę wiodącą na dach znalezionym na stryszku kawałkiem pękniętego stołka. Zerkał właśnie na okoliczne dachy zastanawiając się od strony czysto zawodowej nad solidnością ich wykonania. Tak... pierwsze dni w Ostrogarze były chyba najtrudniejszym wyzwaniem i testem umiejętności przetrwania w jego życiu.
Przypomniał sobie..

[center]***[/center]

- Przez tę cholerną dziurę w dachu nalało mi się do piwa! Ani srebrnika nie dam za strawę i nocleg! - wściekał się opuszczający w pośpiechu podobny do Dargarasowego przybytek krasnolud.

- Ależ Panie Krasnoludzie. Zmokniecie! Opamiętajcie się!
- z miną wzbudzającego litość szczeniaczka nawoływał i przekonywał karczmarz, odprowadzając oczyma niknące w ciemnej alejce kroki zdegustowanego brodacza.

Ledwie kroki ucichły wzrok właściciela dziurawego dachu z niewinnego szczeniaczka nabrał mocy i wyrazistości polującego warga.
- Ty tam! Bezdomny nierobie! Wysokiś i uszy masz powyciągane. Pewnikiem żeś elfem. Zręcznyś? Umisz po śliskim chodzić?- choć Jareh sam marzł pośród ciemności pod wąskim zadaszeniem przeciwległego budynku, ton karczmarza brzmiał zarazem groźnie, jak i władczo, w wyraźny sposób dając do zrozumienia śnieżnemu elfowi, że napotyka go wyjątkowa łaska.

- Tak. Umiem, jestem śnieżnym elfem z plemienia...
- szczerze i prostolinijnie rozpoczął łowca.

- Gówno mnie obchodzi Twoje zasrane plemię. Wleziesz na dach i załatasz dziurę! A jak se kark skręcisz niedojdo przy tym i rabanu narobisz to ... to...- strumień wody z naderwanej rynny wytrącił pasję gnoma. Ucichł na chwilę. Poczerwieniał jeszcze bardziej ze złości, patrząc na Jareha takim wzrokiem, jakby odpowiadał za wszystkie dziurawe dachy świata, po czym zaproponował mu pierwszą uczciwą pracę w życiu.

- Załatasz dziury, to żryć dostaniesz i prześpisz się na suchym. Zaraz Ci wytłumaczę co i jak, bom zbyt mądry i cenny dla rodzinnego interesu, by samemu po śliskim dachu w deszczu fikołki wyczyniać. A po Tobie w razie licha żadna strata.

[center]***[/center]

Siedząc na poddaszu rozpamiętywał te pierwsze kroki. Niepewnie stawiane stopy. I wszystkie kolejne kroki, które doprowadziły go do Sureliona.
Dzisiaj też ryzykował. Dzisiaj też stąpał po niepewnym gruncie. Lecz dzisiaj znał cel swej wędrówki i nie było w nim lęku.
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 kwietnia 2017, 16:33

Ostrogar, karczma "Amarys"; 23 orakt-ran

Porażony dzikim krzykiem krasnolud targnął się w tył chcąc niezgrabnie odskoczyć od skrzyni, uderzył barkiem o jakiś regał obalając mebel pośród donośnego trzasku rozbijanych naczyń.

Rozdygotany przeraźliwym wrzaskiem kształt wystrzelił wprost na tarasującego próg Saara Sansara, niczym ciśnięty z katapulty pocisk. Zawinięty w płaszcz z kapturem jaszczur zdębiał w prawdziwym tego słowa znaczeniu, a chwilę później wydał z siebie wyjątkowo rzadko u reptillionów spotykany dźwięk. Przedstawiciele tej gadziej rasy dysponowali szeroką paletą syknięć, wizgów i pomruków, ale w bardzo rzadkich przypadkach, pod wpływem bardzo silnych emocji, potrafili również skrzeczeć. Skrzek ten, niebywale wysoki i rozwibrowany, istotom nieobeznanym z reptillionami zwykł się kojarzyć z wszystkim, co najbardziej przerażające, tak niesamowite potrafił wywierać wrażenie.

Uwięziony w progu ciemnej piwnicy, w nękanej sennymi koszmarami karczmie, w atmosferze ustawicznego zagrożenia i złych przeczuć, w obliczu rozwrzeszczanego histerycznie stworzenia, które mimo znacznie mniejszych rozmiarów ewidentnie zamierzało rzucić się astrologowi do gardzieli, Saar Sansar poczuł przypływ fanatycznej furii właściwej raczej ciepłokrwistym istotom. Stojąc pomiędzy napastnikiem i uwielbionym ponad wszystko bóstwem, rozjuszony reptillion dał upust swej wściekłości i zaskrzeczał co sił w płucach.

W karczmie zapanował niebywały harmider i rwetes. Saar Sansar skrzeczał, przeciskające się między jego nogami stworzenie wrzeszczało. Baruba Dargaras i jego żona wyli jak obdzierani ze skóry szarpiąc jednocześnie za klamkę zablokowanych na rozkaz Sureliona drzwi własnego pokoju, bo wyrwani wrzaskami ze snu, odkryli znienacka, że zostali wbrew swej woli uwięzieni w potencjalnie śmiertelnej pułapce.

Jedynie Surelion zachował niezwykłą i nadnaturalną powagę, stojąc z kamienną miną na najniższym schodku i spoglądając swym zadumanym spojrzeniem na to, co działo się na jego oczach.
Testy odporności nr 4 (szok i paraliż umysłowy) dla wszystkich BG w piwniczce, aby sprawdzić, czy ostatnie zajście przypadkiem ich nie wystraszyło. Ungo oblał z wynikiem 52, Saar równiez oblał z wynikiem 48, Surelion zaliczył z wynikiem 25. W efekcie dwaj pierwsi śmiertelnie się przestraszyli, a półbóg nie (ewidentnie zaraz wzrośnie mu prestiż).
Ostatnio zmieniony 20 kwietnia 2017, 10:05 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 19 kwietnia 2017, 20:42

Oczy Sureliona zapłonęły. Kryła się w nich moc i jego boska wola by owo wyjące stworzenie nie wydostało się dalej. By nie umknęło nie zbadane w przódy. Półbóg nie tracąc rezonu dotknął kikutem przedziwnego amuletu w postaci klucza do skrytych bram wiedzy magicznej, sekretnej i zabronionej. Druga dłoń szybko zakreśliła w powietrzu znak ciągnąc za sobą łunę z elektryzujących niebieskich iskier. W powietrzu odczuło się nagle ten nieuchwytny, subtelny a za razem trudny do opisania ruch jaki towarzyszył każdemu momentowi kiedy rzeczywistość zmieniała swój kształt pod wpływem magii.
Robię wpis techniczny bo nie wiem jaki będzie efekt.

Surelion kreśli w powietrzu wzorzec zaklęcia znanego jako Aurelola Dobra/Zła. Rzuca je na siebie stając się tym samym żywą, świecącą mocą barierą w korytarzu.Barierą przez którą ma nadzieję nie przejdzie stworzenie.

Jeśli się uda rzucić czar rozłoży dłonie grodząc przejście stworzeniu i ruszy w kierunku pomieszczenia gnoma. Idąc korytarzem w jasnej aureoli boskiej mocy krzyknie do gnomów władczym głosem nie tolerującym żadnego sprzeciwu:

- Nie wychodźcie z pokoi, nim rytuał nie dobiegnie końca! Albowiem zginiecie niechybnie. - (proszę o rzut na Charyzmę).

Następnie ma zamiar zagnać stworzenie do pokoju, wejść do środka i zamknąć za sobą drzwi. W jego wnętrzu spróbuje tak manipulować swoimi ruchami by nagonić i zmusić stworzenie do ponownego wejścia do skrzyni. Pod warunkiem, że wie że stamtąd wyskoczyło.
Spoiler!
Krąg 1-szy, czar nr 1: AUREOLA DOBRA/ZŁA [Zaklęcie]
Zużywa: 5 PM
Czas rzucania: 3 segmenty
Zasięg rzucania: dotyk
Czas działania: 5 rund + 5 rund/POZ
Obszar działania: 1 istota lub przedmiot
Opis: Postać (lub przedmiot) posiadająca ten czar na sobie nie może być dotknięta przez istotę Ewidentnie (nadzwyczaj) Złą lub Dobrą, jeżeli nie przełamie ona tego zaklęcia (% rzutem na połowę odporności nr.3). Magia tego zaklęcia chroni przed czarami opartymi na ewidentnym źle/dobrze, itp (przed ich wpływem na postać).
Ostatnio zmieniony 19 kwietnia 2017, 22:45 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 20 kwietnia 2017, 07:38

Technicznie:
Rzut na zaskoczenie to rzut na SZ, a strach testuje się rzutem na odporność nr 2.
Myślę, że moja pomyłka w wyborze odporności jest wystarczająco spora, by jednak zmodyfikować wcześniejsze fabularki. Na szczęście nie napisałem niczego szczegółowego na temat zachowania Unga, natomiast muszę dokładnie zmienić opis poczynań Saara Sansara. Korekta już niebawem, a tymczasem zaraz kontynuacja wydarzeń w piwniczce.
Ostatnio zmieniony 20 kwietnia 2017, 10:00 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 kwietnia 2017, 10:00

Ostrogar, karczma "Amarys"; 23 orakt-ran

Opanowany w stopniu dalece nadnaturalnym w porównaniu z innymi śmiertelnikami, Surelion zaczął znienacka promieniować jakimś eterycznym blaskiem, a wokół jego głowy zarysował się rozmazany świetlisty krąg o barwie roztopionego złota. Atakujące nogi reptilliona stworzenie spojrzało na półboga wytrzeszczonymi czarnymi oczami, a potem zwiotczało w jednej chwili i opadło na drewnianą podłogę piwniczki.

- Niczym jest miecz ani gęsie pióro wobec potęgi czystej magii - oznajmił Surelion stając w rozkroku na najniższym schodku i kiwając ze zrozumieniem głową, natychmiast bowiem pojął, któż był prawdziwym sprawcą mrożących krew w żyłach zajść w piwniczce.
Test UM udany z wynikiem 77. Surelion miał 20 PM w amulecie (profit z racji posiadania własnego kultu, który pozyskuje dla patrona różne dobra). Więcej szczegółów o stworzeniu z piwnicy niebawem.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 20 kwietnia 2017, 11:27

Migotliwe światło świecy, przyspieszony oddech, wirujące w smugach światła drobiny kurzu i wszędobylska cisza w której słychać tylko świszczący oddech reptiliona.

Trzask uderzającego o ścianę wieka rozpętało istne piekł. Cisza i spokój pękła jak bańka mydlana i zmieniła się tysiące drobin chaosu.

Unga zamurowało. Wiele rzeczy mógł się spodziewać, ale nie nagłego wtargnięcia istoty z kufra. Czy był to Pimpin? Cholera wie ! Podmuch powietrza wzbudzony nagłym otwarciem wieka zgasił mały płomyk świecy i zapadł całkowita ciemność. Nawet świetny wzrok krasnoluda wymagał kilka chwil na przyzwyczajenie oczu do ciemności.
Ungo szarpnął się w tył i z trzaskiem zmiażdżył coś drewnianego plecami. Wyrwał zza pasa młot. Starał się przebić wzrokiem mrok i ocenić zagrożenie. Gdzieś tam był Surelion! Kim był przeciwnik. To musiało być coś zdolne z hukiem otworzyć wieko skrzyni więc dysponowało wystarczającą siło, żeby zrobić Surelionowi krzywdę.

Nagle znowu zapanowało światło. Krsnolud rzucił się aby stanąć miedzy Surelionem a nieznanym zagrożeniem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 kwietnia 2017, 11:51

Ostrogar, karczma "Amarys"; 23 orakt-ran

- Jak to spał w skrzyni? - oparty barkiem o ścianę piwniczki śnieżny elf otwierał szeroko ze zdumienia oczy, spozierając to na omdlałego z nadmiaru wrażeń Pimpina, to na siedzącą na zydlu żonę gospodarza, wachlowaną przez Dargarasa drewnianą tacką - Któż zdrowy na rozumie zwykł sypiać w skrzyni?

Śnieżnobiały po gębie Baruba oddychał ciężko niczym wyrzucona na brzeg jeziora ryba, a trząsł się przy tym na całym ciele. Jego żona tkwiła na zydlu z zamkniętymi oczami i tylko pulchne piersi falowały jej w rytm szaleńczego oddechu.

- Ze strachu, nieboraczek jeden - wystękał gospodarz spoglądając z niepokojem na Pimpina, którego nieco wzburzony Ungo poklepywał bez specjalnej życzliwości po policzkach w zamiarze wyrwania z omdlenia - On się strasznie lęka tej zjawy, a że się chował w odłamie rodziny słynącym z dziwactw, tak mu coś do głowy strzeliło, że się na noc w tej wielkiej skrzyni zawierał. Nie mnie dochodzić tego, skąd mu się to wzięło, zacny panie. Wiecie, jego ojce, a dziady zawsze tunel do norki od północy kopali zamiast od południa.

Jareh spojrzał na gnoma z otwartymi ustami nie mając pojęcia, o czym tamten właściwie gadał. Ungo stęknął w zamian w wyrazie zrozumienia, pokiwał głową w stronę Sureliona postukując się jednocześnie w czaszkę ustnikiem fajki.

- Na gnomich norkach się nie wyznaję, ale powiem wam szczerze, że lepiej by było rychło wyjrzeć na ulicę - elf zmitygował się naprędce, przeniósł spojrzenie na Sureliona przypominając sobie, co właściwie przywiodło go do piwniczki - Od tych potępieńczych wrzasków mieszczanie się pobudzili w sąsiednich domostwach, krzyczą coś, że ogień podłożą. A ten skrzek... co to było, rzeknijcie mi proszę. Nigdym w życiu czegoś równie strasznego nie słyszał!
Najwyższa pora wyklarować bieżącą sytuację. Pimpin bynajmniej nie opuścił tej nocy karczmy, on spał w drewnianej skrzyni, którą sobie jakiś czas temu wymościł sianem i kocami. Obudzony stukaniem w drzwi, a następnie dźwiękiem kładzionych na wieko skrzyni rąk Unga, ogarnięty panicznym strachem wysadził z niecodziennego łoża budząc powszechną histerię. Dobiegające z karczmy odgłosy obudziły kolejną noc z rzędu sąsiadów, którzy wylegają właśnie na ulicę z widłami i pochodniami i coś tam wołają o spaleniu lokalu. Zaalarmowany ich obecnością Jareh zbiegł czym prędzej do piwniczki, by uprzedzić towarzyszy o nowym niebezpieczeństwie.

Jakieś deklaracje? Byłbym zapomniał, daję Wam wszystkim po 5 PD za te mrożące krew doznania w piwniczce, coś takiego zdecydowanie warte jest paru pedeków. Surelion dodatkowo 5 PD za udane rzucenie zaklęcia.

ODPOWIEDZ