PBF - Kroczący w Ciemności

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 kwietnia 2017, 12:40

Ostrogar, kilka ulic dalej; 23 orakt-ran

Ogarnięty pogłębiającą się paniką, śnieżny elf odczekał jeszcze chwilę pozorując uległość i wypatrując zarazem z rozpaczliwą nadzieją innych przechodniów. Lecz pogrążona w nocnych ciemnościach ulica okazała się ku jego przerażeniu zupełnie opustoszała. Naprężając niepostrzeżenie mięśnie surelianin postanowił postawić wszystko na jedną kartę i zagrać o życie nie czekając już dłużej na wątpliwe wybawienie.

Nie wydając z siebie żadnego dźwięku wyrzucił do przodu prawą nogę, kopiąc w tył kolana idącego przodem setytę. Mężczyzna stęknął głucho, bardziej z zaskoczenia niż bólu, stracił równowagę zwalając się pod nogi towarzyszy.

Nim jeszcze pierwsza ofiara grzmotnęła o kamienny bruk, w ręku Jareha zalśnił dobyty spod odzienia sztylet. Elf szarpnął ciałem w zamiarze wyzwolenia się z uścisku kultysty po swej prawicy, pchnął jednocześnie ostrzem na lewo, ku mamroczącej coś w religijnym uniesieniu kobiecie o pomalowanej w pręgi twarzy. Zachowanie setytów kazało Jarehowi domniemać, że jego prześladowcy znajdowali się pod wpływem narkotycznych wywarów, być może trujących grzybów albo dekoktu z jadu węży. Otumanienie powinno było zadziałać na korzyść elfa. Powinno.

Pręgowana setytka poruszyła się z niebywałą zwinnością, złapała za nadgarstek uzbrojonej ręki Jareha, przytrzymała ją w miejscu. Ktoś uderzył Jareha w kark, ktoś unieruchomił jego ramiona. Zewsząd poleciały wściekłe okrzyki.

Elf skulił się oczekując gradu ciosów, żaden jednak nie padł. W zamian uścisk trzymających go rąk zelżał, a gniewne okrzyki przycichły.

Jakaś tajemnicza postać w ciemnym płaszczu z kapturem tarasowała samotnie drogę korowodu. Spod zasłaniającego jej oblicze kaptura wysuwał się wąski rozwidlony język, jako żywo podobny do języka świętego węża Seta.

- Trupi Jadownik! - zakrzyknął z euforią któryś z kultystów - Awatar Ojca Węży się nam objawił! Niechaj będzie pozdrowiony!

- Trupi Jadownik! Trupi Jadownik! Chwała majestatowi Seta!
???

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 24 kwietnia 2017, 20:53

Krasnolud w zamyśleniu gładził brodę. Rozejrzał się dokładnie. Okolica była pusta, a przynajmniej dachy. Nie licząc prężącego się na drugiej stronie czarnego kota, co jednak było znakiem, że jest spokojnie skoro sierściuch wylizywał sobie futro.

Tajemnicza płytka leżała u jego stóp. Była pokreślona czymś co kojarzyło się z runami lub magicznymi figurami, całkiem nieczytelnymi dla Ungo. Na szczęście ktoś na środku umieścił piktogram dla niezaznajomionych z magią. Skoro ktoś postarał się o piktogram oznaczałoby to, że chciał by ci niezaznajomieni dowiedzieli się o właściwościach przedmiotu. Kto tak robi? Ten kto to sprzedaje. Towar musi wyglądać zachęcająco i wizualizować jego działanie... Magowie sporządzający takie cacka są zazwyczaj przepełnieni pychą i umieszczają na swoich towarach swój symbol albo znak. Musi to obejrzeć ktoś znający się na mag, może Sansar.

Ungo zrzucił z pleców płaszcz i położył obok płytki. Trzonkiem młota wrzucił na płaszcz płytkę i poskładał go w zawiniątko. Ruszył na dół karczmy dokładnie zamykając okienko w dachu i klapę na poddasze. Ruszył na dół ku głównej izbie.
Poczekał, aż będzie sam z Surelionem i dał mu znak, że musi mu coś pokazać.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 kwietnia 2017, 21:10

Ostrogar, karczma "Amarys"; 23 orakt-ran

Surelion nie widział w ciemnościach, o czym Ungo czasami zapominał, a co ponownie zmuszony został zaakceptować wraz z uczuciem zawstydzenia własnym darem infrawizji. Sprowadzony ze zbyt ciemnego poddasza na pierwsze piętro karczmy, półbóg zasiadł na łóżku wskazanym wcześniej przez Dargarasa, uniósł znacząco brwi spoglądając wyczekująco na swego czciciela.

Krasnolud wytrząsnął ze swego płaszcza ukryty na przedmiot, zrzucił go na przeciwne łóżko i oświetlił przyniesioną z korytarza olejną lampą.

- Znalazłem na dachu, przy kominie - oznajmił w charakterystyczny dla siebie zwięzły szorstki sposób - Nie potrafię odczytać tych runów.
Płytka znajduje się w pokoju sypialnym na piętrze. Ciąg dalszy w rękach Sureliona i Unga - o ile nie będą chcieli poczekać na powrót dwóch kompanów (a ich powrót uzależniony jest od najbliższego wpisu Mastuga). Powodzenia!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 24 kwietnia 2017, 23:08

Mistrz spoczywał w relaksującej pozycji lotosu. Wyciągnął rękę, by towarzysz położył na jego boskiej dłoni ów dziwny przedmiot. Kikut drugiej dłoni leżał luźno na kolanie, kiedy delikatne palce obracały w powietrzu znalezisko. Na twarzy Sureliona nie było śladu emocji, jedynie kamienny wyraz skoncentrowania. Po chwili oddał przedmiot z powrotem w ręce Unga, jakby stracił całe zainteresowanie.

- Kiedy nadejdą pozostali, zbierzemy się w tym miejscu. - powiedział cicho ale z dziwną mocą w słowach.
Ps. Mastugu masz szanse być wziętym za boga, jakby co powiedz że jesteś samym najwyższym zaskrońcem jak trzeba. Śmiało przejmuj kult Pięć-Set-Plusa niezwłocznie i skieruj na właściwe tory... To jest do karczmy, to dopiero się zszokują sąsiedzi karczmarza na taką imprezę :P
Spoiler!
Zastosowane na glifie umiejętności:
1. Wykrycie Magii – Trwająca pełną rundę koncentracja, połączona z delikatnym dotykaniem badanej rzeczy w celu wyczucia emanującej z niej magii; sprawdzane % rzutem na UM (trwa pełną rundę).
2. Identyfikacja Pentagramu – Rozpoznawanie figur magicznych. Zdolność ta pozwala identyfikować czary zawarte w liniach, tworzących figure magiczną (jeżeli wcześniej półbóg nie spotkał się z takim czarem, określa jego przybliżone działanie np. stwierdza że czar rani ogniem) sprawdzane % rzutem na sumę 1/2/ UM i 1/10 MD, zmniejszoną o 1 pkt na każdy POZ twórcy figury. Identyfikacja trwa k10 rund i może być dokonana z odległości ok 1m. Przy każdej badanej linii należy powtarzać rzut sprawdzający. Identyfikacja kończy się po zbadaniu wszystkich czarów w figurze lub przy pierwszej nieudanej próbie.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
mastug
Reactions:
Posty: 1708
Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
Has thanked: 22 times
Been thanked: 16 times

Post autor: mastug » 24 kwietnia 2017, 23:54

Miał tak od dzieciństwa, że gdy pochłaniały go rozmyślania świat wokół przestawał istnieć. Normalnie z takiego transu wyrywało go "uważaj jak leziesz ciołku!","won chamie!" lub raban po stłuczeniu przypadkowych przedmiotów. Tym razem było jednak inaczej. Z zadumy Saara wyrwała cisza..

Nagle do uszu reptiliona przestały docierać dźwięki modłów, gwaru i piszczałek..

Gdy podniósł głowę zobaczył na przeciwko siebie widok który wydawał się nierealny. Niczym w klasycznej elfickiej sztuce, mimowie udający posągi stali w bezruchu wokół Jareha. Zaciśnięte dłonie tuż przed zadaniem razów w teatralnej pozie. I elf osłaniający ciało rękoma gotowy na grad ciosów, w zupełnym bezruchu i ciszy..

Wtem ktoś krzyknął wskazując na Saara palcem:
- Trupi Jadownik! a ktoś inny z fanatyzmem w głosie - Awatar Ojca Węży się nam objawił!

Nieruchome postacie ruszyły w kierunku przerażonego reptiliona. W tej samej chwili Saar uniósł obie ręce wysoko nad głowę i szeroko rozcapierzył palce, niczym chłop zatrzymujący stado bydła. Aby nadać większej powagi swej pozie wydał z siebie najprymitywniejszy i najgłośniejszy syk jaki potrafił.

Ssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssss !!!!

Odgłos węża szykującego się do ataku, miał wywołać w tłumie dwojakie emocje. Po pierwsze zaskoczyć, przestraszyć i na chwilę powstrzymać. Liczył na głęboko zakorzeniony w naturze ludzi strach przed tym dźwiękiem. Drugą strunę emocji na której chciał zagrać było bezgraniczne oddanie i fanatyczne uwielbienie węży, którym obdarzali je członkowie kultu. Przecież ten kto zna mowę węży musi coś w tym tłumie znaczyć.

Gdy tłum zatrzymał się na chwilę a Jareh nie był już w centrum uwagi swoich oprawców, Saar ponownie z całych sił zasyczał.

Ssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssspierrrrdalaj Jarrrehhh sssssssssssssspierrrrrdalaj !!!!

Po czym rzucił się biegiem w kierunku z którego przybył. Miał plan skryć się w którymś z widzianych wcześniej, mrocznych zaułków.
Ostatnio zmieniony 25 kwietnia 2017, 00:13 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 25 kwietnia 2017, 14:11

Zaiste opatrzność samego Serca Magii spłynęła na prostego elfa, gdy w szkaradnej sylwetce rozpoznał towarzysza ideologii. Nie czekał na kolejne słowa. Ile sił w nogach zerwał się ku bocznej uliczce, usiłując przy tym wykalkulować jak znaleźć powrotną do karczmy drogę. Natarł więc czujnym wzrokiem na znajome dachy, które wcześniej mijał, powstrzymując się przy tym od zbytniego hałasu, tu i ówdzie młynka rękoma zakręcił, by równowagi nie stracić, gdzieś tam raz, czy dwa na zakręcie ramieniem w mur przycelował. Biegł, biegł ile sił w nogach roztrącając puste stragany, gdzieś tam nad beczką przeskoczył niczym jeździec w przód wysadzony z siodła i choć w trudnych warunkach ni w tłoku nie biegł, przystawił się w myślach do mnogiej liczby urojonych przeciwników, byle tylko do bezpiecznego azylu jaki jedynie opieka Sureliona zapewnić mu mogła zdążyć, a sama świadomość rychłej, bliskiej obecności Jego zdrowienie przyspieszyła obitego kuksańcami chudzielca.
MG- używam wszystkiego, co tylko możliwe, by uciec. Zmierzam do karczmy pamiętając, że gdzieś tam mogą czaić się gwardziści.
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 kwietnia 2017, 17:55

Ostrogar, karczma "Amarys"; 23 orakt-ran

Ledwie krótka chwila wystarczyła dotykającemu płytkę półbogowi, aby definitywnie utwiedzić się w podejrzeniach. Czworokątny kawałek metalu nasączony był magiczną esencją, wywołującą przyjemne mrowienie w czubkach palców. Zgodnie z przewidywaniami Sureliona, przedmiot został też umiejętnie zabezpieczony przed rozproszeniem magicznej energii.

Jego właściwości pozostawały oczywistą niewiadomą, aczkolwiek Kielich Magii nie zamierzał wprost obchodzić się ze swoją niewiedzą. We właściwym czasie i we właściwym miejscu artefakt z pewnością ujawni swe przeznaczenie.
Test wykrycia magii z wynikiem 39, test sprawdzenia blokady PM 62, obydwa udane. Czy zasady mówią coś o identyfikacji wartości blokady? Bo nigdzie nie znalazłem jasnej klaryfikacji i nie wiem, czy mogę podać Wam poziom zabezpieczenia w PM. Tak czy owak, płytka jest ewidentnie umagiczniona.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 kwietnia 2017, 18:25

Ostrogar, kilka ulic dalej; 23 orakt-ran

Odurzeni narkotycznymi wywarami, upojeni religijną euforią i kompletnie zbici z tropu okrzykiem rzekomego awatara Seta, kultyści Ojca Węża dosłownie skamienieli pośrodku ulicy, a tu i tam poupuszczali na dodatek niesione kadzidła. Na ich szeroko otwartych oczach działo się coś zupełnie niezwykłego: materialna manifestacja woli Seta natychmiast po wykrzyczeniu nie do końca zrozumiałego polecenia rzuciła się do brawurowej szarży w jeden z bocznych zaułków znikając z pola widzenia swych wyznawców.

Trupi Jadownik, jeden z reptilliońskich bohaterów kultu Seta i po wieczność potępiony zaprzaniec własnego gatunku, czczony był w orakt-ranie na pamiątkę kaźni, jaką sprawił oriakańskim innowiercom dwa tysiące lat wcześniej na piaszczystych plażach południowego Orkusa. Uznawany za przybranego syna złowrogiej prakobry pancernej Merkelli i pogromcę jej zaprzysięgłego wroga, legendarnego prajeża Hauerinosa, nie bez powodu uchodził za największego awatara Seta. Jego cudowne objawienie się na oczach zagorzałych setytów musiało wyzwolić w czcicielach Wielkiego Węża oczywistą eksplozję dzikiego entuzjazmu i żądzy przypodobania się wielbionemu bóstwu.

Śnieżny elf drgnął na dźwięk okrzyku Saara Sansara, spiął się do szaleńczego skoku w bok układając w myślach skomplikowany plan ucieczki z matni. Przeznaczenie ponownie jednak pokrzyżowało mu zamiary, nie pozwalając na wcielenie w życie układu ciosów i uników mających przynieść Jarehowi wolność.

Setyci z korowodu ku czci Trupiego Jadownika bez wątpienia zażyli przed rozpoczęciem ceremonii jakieś dekokty, a te miast otumianić ich do reszty, wręcz spotęgowały szybkość reakcji i zwinność czcicieli Wielkiego Węża. Sycząc na podobieństwo węża, wyjąc w euforycznym uniesieniu i wymachując wyciągniętymi spod szat falistymi sztyletami, odziani na czarno czciciele Seta pognali w ślad za wyznaczającym im drogę awatarem, biegnącym przodem ku nieznanemu jeszcze wyzwaniu.

Pozostawili po sobie ciśnięte na bruk żelazne kadzidła i podeptanego brutalnie śnieżnego elfa, natychmiast zupełnie zapomnianego i zupełnym przypadkiem stratowanego na samym początku heroicznej szarży w nieznane.
10k100 obrażeń obuchowych dla Jareha w efekcie tratowania, kostkami porzucam później. Gromada setytów pędzi w ślad za Saarem Sansarem wznosząc wielbiące go okrzyki i błagając o błogosławieństwo! Niektórzy z nich zapewne podejrzewają, że Trupi Jadownik ściga jakiegoś Jareha, któremu wpierw kazał s...uciekać, więc dadzą z siebie wszystko, bo awatara dogonić i wesprzeć silnym ramieniem!

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 27 kwietnia 2017, 06:47

Gdy tylko Surelion obejrzał płytkę krasnolud na powrót zawinął ją w płaszcz. Tego tupu rzeczy nie powinny pozostawać na widoku. Trzeba się zastanowić nad tym wszystkim...

Skoro płytka leżała na dachu i to ona w czarnoksięski sposób zsyłała na gości koszmary to znaczy, że ma ograniczony zasięg działania. Tylko jaki? Czy teraz skoro jest na piętrze sięgnie swym urokiem do piwnicy? Czy zaraz gnomy nie rzucą się do panicznej ucieczki przebudzenie sennymi koszmarami?

Gdzie podziewają się te dwa obiboki. Teraz gdy jaszczur i jego wiedza mogłaby okazać się przydatna, to on łazi po mieście szukając elfa, który pewnie zgubił się w mieście, bo jak nie widzi drzew to traci orientacje.

Kroki na dachu... co one oznaczają? Czyżby płytka była przynoszona tylko wtedy gdy ktoś śpi w karczmie? Może boją się zostawiać jej na dłużej, albo się rozładowuje. Pozostaje także trzecia możliwość, została tam podrzucona dla odwrócenia uwagi od prawdziwego problemu. Kroki i obecność kupca ostrzącego sobie pazurki na karczmę. To musi się ze sobą łączyć. Karczma jest pod stałą obserwację tego el Farfocla, a gdy ktoś ma nocować przynoszą płytkę wywołującą koszmary. Czają się w pobliżu. Po co? Czyżby licząc na to, że gnom nie wytrzyma psychicznie i po ucieczce kolejnych gości, tak na gorąco, zgodzi się sprzedać karczmę?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 kwietnia 2017, 11:53

Ostrogar, kilka ulic dalej; 23 orakt-ran

Zlani potem, ale kipiący zarazem dziką energią setyci wpadli gromadnie za narożnik zaułka, w którym zniknął awatar ich bóstwa, gotowi uczynić wszystko, by rzucić mu się do pazurzastych stóp. Ku ich zdumieniu i zalęknieniu Trupi Jadownik zniknął jednak bez śladu, rozwiał się w powietrzu budząc w czcicielach Seta zgrozę i rozgoryczenie. Z niektórych ust popłynął natychmiast szloch rozpaczy, z innych pełne niedowierzania jęki.

- Odszedł, odszedł w niebiosa! - zakrzyknęła kobieta o pręgowanym malunku wydzierając sobie garściami długie włosy - Nie byliśmy godni przebywania w aurze jego majestatu!

- Czemu zaraz wszyscy?! - wrzasnął sfrustrowany setyta o rysach mieszańca krwi - Musi być wśród nas ktoś, kto splamił się w oczach Ojca Węży śmiertelnym grzechem! On to sprawił, że Trupi Jadownik nie uznał nas za żarliwie wierzących. Jego trzeba ukarać, nie nas wszystkich! Nuże, przyznawajcie się, kto nie zmawiał ostatnio gorliwie modlitwy!

- Biegnijmy do świątyni, szybko! - z głębi grupy padła dźwięcząca ogromną desperacją propozycja - Niechaj arcykapłani rozsądzą, co się tutaj wydarzyło!

- Tylko do której, do naszej na Placu Łez?

- Nie, do świątyni Merkelli, tamtejsi uczeni w świętych księgach najpewniej rozsądzą, co się stało!

Trącając się wzajemnie i ciskając złowróżbne oskarżenia pod adresem rzekomego wiarołomcy we własnych szeregach, wstrząśnięci całym zajściem setyci zniknęli w sąsiedniej ulicy. Kiedy tupot ich butów przebrzmiał całkowicie, z ustawionej pod jedną ze ścian zaułka dębowych beczek wysunął się niezgrabnie reptillioński ogon, udekorowany liśćmi przegniłej kapusty. W ślad za ogonem na światło księżyców wychynęły tylne łapy astrologa oraz jego zad, potem zaś cała reszta próbującego wygramolić się po cichu z kryjówki Saara Sansara. Cały utytłany w resztkach nadpsutego jedzenia, reptillion potruchtał w przeciwną stronę chcąc czym prędzej odnaleźć Jareha i zaprowadzić go pod "Amarysa".
Astrolog zdołał wyprowadzić w pole swych przypadkowych wielbicieli. Aby nie komplikować biegu spraw przyjmijcie, że prędzej czy później obaj doczłapią do karczmy, bez dalszych problemów i ekscytujących przygód. Tej akurat parze BG emocji na tę chwilę chyba wystarczy, co?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 kwietnia 2017, 16:55

Ostrogar, karczma "Amarys"; 23 orakt-ran

Będąc istotą nad wyraz pragmatyczną, krasnolud bardzo by się ucieszył z możliwości przetestowania artefaktu na trójce zamieszkujących piwnicę gnomów, ale wiele wskazywało na to, że wstrząśnięci nadmiarem wrażeń mieszkańcy karczmy najpewniej nie zmrużą oka aż nadejścia świtu. Z dołu co rusz dobiegały jakieś nerwowe rozmowy, punktowane jękami wciąż dochodzącego do siebie Pimpina.

Surelion nie zwracał na te dźwięki większej uwagi, medytując na wybranym przez siebie wcześniej łóżku. Krasnolud dzielił zatem uwagę pomiędzy osobę pozornie drzemiącego nauczyciela oraz odgłosy karczmy, ze szczególnym uwzględnieniem partii dachowych. W umyśle Unga splatały się ze sobą zawiłe podejrzenia, klarowały interesujące wnioski, przede wszystkim zaś rosnące przeświadczenie, że umagiczniona płytka była przez kogoś podrzucana na dach po to, by w wybrane noce nękała sennymi koszmarami gości Dargarasa - to zaś najpewniej oznaczało, że prędzej czy później jej podstępny właściciel miał wrócić, by odzyskać czarnoksięski artefakt.

Nieco uspokojony kompletną ciszą na dachu, trupiarz wzdrygnął się znienacka, bo w jego nozdrza uderzył silny odór rozkładu, tak charakterystyczny dla niektórych pospolitych ożywieńców.

- Martwiak! - krasnolud zerwał się z łóżka łapiąc za swój oręż i posykując ostrzegawczo w kierunku półboga - Co najmniej jeden! Zbliża się od parteru, poznaję ten wstrętny zapach. Zombie z kilkumiesięcznych zwłok albo utopiec!

Dziwna cisza na parterze sprawiła, że Ungowi podniosły się włoski nie tylko na karku, ale i brodzie, a także brwi. Wiodące na piętro schody zaskrzypiały złowieszczo, a nieprzyjemny zapach zgnilizny jeszcze przybrał na intensywności.
Coś się wspina w milczeniu po schodach, a śmierdzi jak rzekomy martwiak! Olaboga, co to będzie?! :o

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 27 kwietnia 2017, 17:44

Trzy teorie mówią jak sprawdzić czy nie jest się we śnie. Pierwsza - bólowa - zakłada, że wystarczy się uszczypnąć. W snach nie czuje się bólu. Druga - rozkaz - ponoć można wyrwać się ze snu siłą umysłu. Wyrzekając się tego co się widzi. Trzecia mówiła, że w snach nie widzi się kolorów. Więc trzeba się dobrze rozglądać. Trzy teorie, ponoć wszystkie fałszywe. Warto jednak było spróbować.

Uszczypnięta ręka zabolała okrutnie. Kolorów było aż nadtom, a na rozkaz nie było odzewu. To wskazywało na dwie rzeczy, albo nie śpi, albo cholerna płytka zsyła bardzo głębokie i realne sny.

Surelion nie reagował. Jak to rozumieć?

Krasnolud wyszarpnął młot i wychynął na korytarz aby ocenić przeciwnika.
Czyży to nasz reptilion zanadto się wyperfumował?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 kwietnia 2017, 21:43

Ostrogar, karczma "Amarys"; 23 orakt-ran

Niemiłosiernie cuchnący astrolog zasyczał zdumiony, kiedy na najwyższym stopniu schodów pojawił się uzbrojony w młot krasnolud.

- Sssso ssię sstało?! - zapytał strzelając na wszystkie strony oczami - Ktośś napadł na naussysiela?

Wlokący się w ślad za Saarem Jareh jęknął głucho słysząc pytanie reptilliona, namacał rękojeść wsadzonego za pasek sztyletu. Trójka zgromadzonych w izbie jadalnej gnomów nie zastanawiała się ani chwili, czmychnęła natychmiast z powrotem do piwniczki.
Nasi dzielni bohaterowie powrócili do karczmy! Teraz chętnie się dowiem, jakie są Wasze dalsze plany (piszcie jak Wam wygodnie, może być i tryb techniczny).

Awatar użytkownika
mastug
Reactions:
Posty: 1708
Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
Has thanked: 22 times
Been thanked: 16 times

Post autor: mastug » 28 kwietnia 2017, 00:25

Saar odprowadził Jareha i pomógł mu położyć się na posłaniu. Sam zlazł z mozołem na dół. Buty wyczyścił i pozostawił w sieni. Ściągnął ubłocony i śmierdzący płaszcz. Ekskrementy, zgniłe resztki jedzenia, padlina - mieszanina tych zapachów powodowała odruch wymiotny. Ale nie było się czemu dziwić, rynsztok nie jest najlepszym miejscem żeby się w nim tarzać. Napełnił misę wodą po czym dokładnie się umył. Wszedł na górę równie wolno jak schodził. Był środek nocy a on był zmęczony i senny. Gdy w końcu dotarł do pokoju opadł na łóżko. Miał nadzieję, że reszta nocy upłynie już spokojnie. Jednak aby zaspokoić swoją ciekawość zapytał

-Sso ssię działo jak nass nie było ?
Ostatnio zmieniony 28 kwietnia 2017, 00:42 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 28 kwietnia 2017, 07:44

Gdy wszyscy byli już w pokoju, krasnolud przesunął na środek pomieszczenia stół i położył zawiniątko. Rozwijał powoli i ostrożnie, nie chciał dotykać tego diabelstwa. Już po chwili oczom wszystkich ukazała się płytka pokryta runami i z rysunkiem przerażonej twarzy.
Krasnolud spojrzał na reptiliona.

- To było na dachu. Potrafisz powiedzieć co to jest i kto to sporządził- powiedział cedząc słowa - Byle szybko, ktoś może po to wrócić lada chwila.

Jeżeli Sansar nie potrafi tego zidentyfikować, bo to w końcu zadanie dla kasty czarnoksięskiej, trzeba będzie skorzystać z pomocy półelfoorka ... elforka czy jak go tam zwać.

ODPOWIEDZ