Tajemna świątynia Sureliona - pomieszczenia Starego Browaru, 32 orakt-ran
Ślepak był pewny, że panicz jest gdzieś w tym pomieszczeniu. Stary pokój miał swój głos i choć pomimo licznych kropel roztrzaskujących się o kamienną posadzkę Milcar wiedział skąd dochodzi szybki lecz konrtolowany oddech. Chwycił reke barda który stał najbliżej niego, gdy ten otworzył jedną z szaf.
- Stój, boi sie jest tam pod skrzynkami. Powiedział bardzo cicho do elfich uszu. Elszar jeno kiwnął głową. Kilka kroków dalej odgarnął ręką warstwę pajęczyny i poświecił kagankiem.
Jego wzrok zerkał nad skrzynkami na młodego chłopca który skulony w rogu pokoju oparł się bokiem o kamienną ściane. Głowę miał skryta w ramionach i bardzo starał się nie wydawać dźwięków przy płaczu i chlipaniu.
- Już nie bój sie Paniczu, półork nic Ci nie zorbi gdy jesteśmy blisko wyjdź proszę. Chłopiec nie zareagował, pokręcił tylko głową i wybuchł płaczem. W tym czasie Ketras wraz z Patykiem weszli do pomieszczenia gdzie byli ich twoarzysze. Widząc bezskuteczne dyplomatyczne starania barda mag nie wytryzmał tego napięcia i przewracając oczami do okoła nerwowo - weźże go za fraki! Przewal te skrzynie, będziesz gadał a tu jak Agawą o ścianę! Mistrz oczekuje!
Bard i Ketras oddalili się od mistrza jako piersi, zostawiajac więcej sił przy nim do obrony. Teraz większość apostołów zajeła się zabawą w chowanego, a Kielich Został tylko z zapijaczonym krasnoludem, co wyraźnie zaniepokoiło Olfa.
Jareh również nie mogł wytrzymać, postąpił kroku w stornę skrzynek i zaczął przewalać je jedna po drugiej torując sobie drogę w kierunku chłopca, ten widząc co się dzieje, zaczął pełznąć w zdłuż muru w kierunku korytarza. - Czarna gwiazda! Przeklnął elf, który nie zdążył złapać chłopaka za niknącłą nogę malca wśród wielkich mebli i beczek .
Raban był tak ogromny a dodatkowe przekleństwa Olfa i snieżnego elfa przytłumiły zmysły słuchu barda i ślepaka. Chłopak gdy tylko wygramolił się ze skrytki chciął uciekać, jednak wpadł w pułapkę skrytych rąk barda, gdy tylko wyszedł na tyle by dać się złapać za ramiona. Elszar szybkim ruchem wydarł go spod zagraconej ściany jak niesfornego kota.
- Wreście, warknął Ketras. Bież go i wracamy do mistrza.
Nie chcąc przedłużać bardziej sceny i opisu browaru, przenosimy kolejną scene już do sali przy wyjściu. Zostawiam pole do popisu przy innych sesjach. Razem z Nanataraem opisaliśmy trzy pomieszczenia. Byłoby miło gdyby przy innych Sureliadach pojawiło sie uzupełnienie. Dodatkowo z uwagi na zabranie nazwy Krączących w Ciemnościach, niestety muszę zedytowac poprzednie wpisy. Na tancerzy cieni. Nie chcę psuć wątku Keth'owi. Wstep do przygody powoli zmierza ku końcowi.