Stara pracownia bednarza
Plac przeszyła grobowa cisza, przecinana jedynie gęstym odgłosem deszczu. Krople targały stare dachówki wystukując równy rytm, które od razu spodobał się bardzo. Akolici zniecierpliwieni oglądali bezwzględnych strażników, spektakl był niemy dla maga i połboga. Tylko Ślepak i Eszar usłyszeli stłumioną rozmowę dwóch.
- widziałeś? Wskazał głową chudy w kierunku okna!? - nawiedzona kamienica?! Ironicznie odezwał się drugi, w tym samym czasie złapał swojego towarzysza za ramię, a ten aż zatrzęsł się ze strachu. - nie bój się tak bo się zesrasz, grymas śmiechu jeszcze bardziej wygiął szpetnął twarz barczystego gwardzisty.
- Nie ma kurhwa duchów, chudy cymbale. Warknął groźnie niższy ze strażników, jest tu tylko trup. Wskazał długim ostrzem na leżącego przy martwym wargu, akolicie.
Suerlianie z pewną nadzieją oglądali teatr wystawiony przez dwóch stróżów. Ketras owładniety pokusą spieniężenia fantów, które mieli na sobie obaj wrogowie na zewnątrz, zagryzł swoje usta.
- pewnie wypadł przez okno? Powiedział wyższy, choć szukał bardziej poparcia swoich słów niż stwierdzał. Niższy z nich przykucnął przez głowie mieszańca, wbijając miecz obok jego głowy. Zaczął rozpinać jego pikowany kaftan, po czym wyciągnął amulet i zerwał go szybkim ruchem. - to już Ci się nie przyda, uśmiechnął się.
Ketras był zły na siebie, że nie znalazł czasu na przeszukanie obezwładnionego mieszańca, ten amulet musiał być wart kilka złotych ryjów, pomyślał, jednak z głębszych myśli i pragnień bogactwa wyrwała go kolejna scena. Strażnicy jak jeden mąż odskoczyła od leżącego trychła przewracając się na plecy. - skurwysyny żyje! Głośno wrzasnął Chudy, dawaj linę.
Kilka uderzeń serca później gwardzici krępowali obolałego akolite. Kiedy ten zdawał się odzyskiwać świadomość mocne walnięcie metalową rękawicą skutecznie mu w tym pomogło. Gdzie jest chłopak?
wracamy do Pokusy. Ponieważ możecie teraz wybrać i na podstawie waszej decyzji będę pisał kolejnego posta proszę was o wspólną deklarację: (1) zostajecie i ryzykując potyczkę że strażnikami czekacie na ich polowe przesłuchanie, (2) podejmujecie trop uciekiniera?
Dwóch strażników, nikogo więcej nie ma na placu.