PBF - Cedar Creek by Night

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 kwietnia 2018, 10:02

Bar wuja Slammera, letni wieczór

Dwaj ochroniarze Tuckera trafnie odgadli stonowaną groźbę dźwięczącą w głosie Gury i zmienili nieco swe pozycje w krzesłach, ale coś w mowie ich ciał sugerowało, że woleliby uniknąć konfrontacji z ogromnym kulturystą.

Ich pryncypał nie okazał niezadowolenia z niechęci Gury do pokazania noża. Uścisnąwszy nieco niepewnie monstrualne łapsko cargo wskazał drugą dłonią na jednego ze swoich przybocznych.

- Mike przyjdzie po ciebie jutro rano, zaraz po wschodzie słońca - oznajmił przedstawiając bezimiennego dotąd ochroniarza - Nie musisz zabierać żarcia, dostaniesz na miejscu, wodę też. Pan Barnes dba o swoich pracowników. Wszystko ci wytłumaczymy na miejscu. Jestem pewien, że będziesz zadowolony, ta praca wydaje się wręcz wymarzona dla takiej jak ty osoby.

Wuj Slammer nie otrzymał ręki Tuckera na pożegnanie, musiał się zadowolić jedynie krótkim skinięciem głowy gościa. Wodząc po wnętrzu knajpy oczami, trzej mężczyźni wyszli z lokalu bez dalszej zwłoki, zniknęli za zakurzonymi oknami budynku.

Kulawy właściciel sięgnął po stojącą na stoliku butelkę kaktusówki, upił z niej duży łyk palącego w gardle trunku i podał wódkę Gurze.

- Dla uczczenia tej wielkiej chwili - oznajmił z przekąsem, krzywiąc się jednocześnie pod wpływem przełkniętego alkoholu - Jeśli chcesz, mogę pójść jutro z tobą, żebym sprawdzić, co to za robota, najwyżej otworzę knajpę później.
Brawo, słuszna decyzja. Gura w końcu zacznie pracować jak prawdziwy Amerykanin, ciężką tyrką docierając być może nawet do statusu milionera!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 23 kwietnia 2018, 10:38

- No możesz... byłoby fajowo... jakby Śmierdziel zobaczył to by dopiero było . Chciałbym zobaczyć jak mu wychodzą galy z podziwu na nowego kierownika zajebistej siłki...Kurde nie wytrzymam i sam mu powiem. - Gura poderwał się od stolika i pomknal niczym wystrzelony pocisk do lokum Śmierdziela. Zatrzymal się wprawdzie ale tylko na chwilę przy drzwiach wejsciowych do miejscówki Toksyka. Drzwi walnely z loskotem o ziemię po raz wtóry rozpadając się na dwoje.

-Kurwosci, zapomłem o nich... -wymamrotal stojąc podekscytowany juz za wyłąmana bramą.
Ostatnio zmieniony 23 kwietnia 2018, 11:49 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 23 kwietnia 2018, 11:20

Wielkolud nie wracał jakiś czas, stąd choć na drżących nieco jeszcze ze strachu nogach Śmierdziel postanowił wyleźć z mieszanki. Nie patrząc nawet w stronę drzwi wejściowych westchnął prawie bezgłośnie i ze spuszczoną głową poczłapał niespiesznym krokiem w stronę swojego nękanego regularnym "pukaniem" Gury przybytku. Zastanawiał się ostatnio, czy nie powiesić w wejściu jakichś gęstych korali na sznureczkach, albo jakiejś możliwie cienkiej, odstawianej dykty by olbrzymowi wreszcie się odechciało, ale bał się zarazem, że niesiony pędem biologiczny taran nie zauważy tego i albo wywali całą tylną ścianę, albo w gorszym przypadku zawali cały przybytek. Jak dotąd tylko wystawianie tabliczki z wizerunkiem gołej baby i napisem "Intymne chwile Boba" mniej więcej działało, ale starał się owego faktu nie nadużywać i stosować najwyżej raz w miesiącu, w sytuacjach absolutnie naprawdę wymagających prywatności. Drapiąc się po głowie myślał jeszcze nad innymi, możliwymi rozwiązaniami, jak np zamontowanie tuż za lekkimi drzwiami pionowo osadzonej trampoliny na solidnych sprężynach, ale wciąż powracał do punktu wyjścia- obawiał się, że to tylko sprowokuje Gurę do podjęcia wyzwania... echhh....

Gdy tak oczekiwał , aż dobry pomysł wreszcie wpadnie mu do głowy dosłownie w ostatniej chwili poczuł znajome, narastające drżenie ziemi, jak gdyby właśnie zmierzało ku bramie stado rozpędzonych nosorożców..
Skoczył susem za pordzewiałe beczki w nadzieji, że Gurze przeszły już jego podejrzane "ochoty". Niemalże w tym samym momencie brama eksplodowała.

-Kurwosci, zapomłem o nich... -wymamrotal Gura stojąc podekscytowany juz za wyłamana bramą.

Przez szparę w dziurawej beczce toksyk dostrzegł, że jego gość jest ubrany. Nabrawszy trochę pewności siebie wyszedł więc z ukrycia i stawiając drobne kroczki przestąpił kilka kroków w kierunku cargo unosząc rękę w powitalnym geście.
To był zwykły dzień i zwyczajnie się kończył, toteż Śmierdziel podejrzewał, że już za chwilę tradycyjnie odegra swoje małe, powtarzające się przedstawienie- wskaże drzwi wejściowe i zrobi wielkie zdziwione oczy, potem Gura chichocząc będzie zaprzeczał, że nic mu o tym nie wiadomo, że to nie on zrobił, wtedy toksyk znowu zrobi zdziwioną minę. Zacznie kręcić się w kółko drapiąc się i łapiąc za głowę, przez chwilę będzie naśladował chód i cechy charakterystyczne wskazując przy tym możliwych sprawców, a wszystko to do czasu, aż cargo plując na lewo i prawo śliną roześmieje się już na całego przyznając się do wszystkiego. Rycząc jeszcze salwami śmiechu będzie się cieszył, że znowu tak podstępnie zrobił toksyka w jajo, a toksyk z wyaranżowanym aktorskim uśmiechem do tego się przyłączy, by wreszcie dotrwać do końca całej tej szopki, dzięki której Gura pomorze toksykowi zorganizować jakieś nowe drzwi nad którymi Śmierdziel spędzi potem jeszcze z godzinkę i pójdzie spać.
Ostatnio zmieniony 23 kwietnia 2018, 11:54 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 23 kwietnia 2018, 12:19

- Siema... słuchaj stary nie wisz co się stało. .. nie zgadnisz... - Gura popatrzył na Toksyka ale ten istotnie nie zgadywal ponieważ byl niemową.

Cisza przedłużyła się się nieznośnie.

-Dobra powiem ci... - nie wytrzymal kolos - mam robote. Tako wiesz prawdziwo u wielomilionera. Będę robić. ... będę. .. hmmmm... w sumie nie wiem co kam robić. Ale se myślę że to praca na kierownikowym stanowisku. Jako ten... no.... personal fitness menager -wyrecytowal nazwę z gazet kto znał na pamięć. - Bede mu curkie ćwiczyl. Chcesz zobaczyć? Pojdziesz jutro ze mnom?

Zakończył z dumą a szeroki uśmiech wypełnił mu mało bystre oblicze.
Ostatnio zmieniony 23 kwietnia 2018, 12:29 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 23 kwietnia 2018, 12:27

Śmierdziel rozdziawił gębę ze zdziwienia uwalniając przy tym kilka muszek, które zdążyły się już tam zadomowić od ostatniej kąpieli w zupie i stał tak wryty przez chwilę.

Taka zmiana! To... to było wprost przerażające przeżycie dla toksyka, który czuł się bezpiecznie w swojej skromnej, nienawykłej do wielkich zmian rzeczywistości. Jego umysł miast podzielać entuzjazm Gury wypełnił się falą możliwych złych konsekwencji takiej decyzji. Wiedział, że dobrze ubrani ludzie oznaczają jedynie kłopoty, a skoro tacy ludzie potrzebowali do czegoś porośniętego mięśniami czołgu to musiało to oznaczać ból, krew i śmierć, dużo śmierci. Dłuższą chwilę silił się, by odnależć w myślach jakiś pozytywny promyczek w całej tej sprawie, aż wreszcie...

Ujął cargo obiema dłońmi za rękę. Pokazał palcem najpierw jedno, a potem drugie serce (a przynajmniej miejsce, w którym Gura powinien je mieć). Potem z powrotem ścisnął mu dłonie. Na koniec wyjął tabliczkę i szybkimi ruchami naskrobał na niej:

GURA TESTAMENT
[obrazek cargo z powbijanymi nożami i obciętą głową] + [obrazek toksyka ze smutną buźką] = uśmiechnięty toksyk wiezie martwego cargo na taczce [teraz strzałka]....
i Śmierdziel wskazał palcem wskazującym szambo.

Po czym wlepił pytające, nie tolerujące sprzeciwu spojrzenie w przyjaciela.
Toksyk chce prawo do ciała przyjaciela. Na pewno Gura nie miałby nic przeciwko zrobieniu z jego masy uczciwego użytku.
Ostatnio zmieniony 23 kwietnia 2018, 12:43 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 23 kwietnia 2018, 12:57

Uśmiech Gury stal się jeszcze szerszy o ile to w ogóle było możliwe. Przyglądal się przez chwilę rysunkowi "analizując" jego treść. Dłużej zatrzymał się przy scenie z pchaną taczka. Potem w jednej chwili złapał przyjaciela uniósł i przytulił.

-Ależ oczywiście że możesz być moim szoferem! Ale.. nie wiem czy tam majo basen i napoje z parasolkami... więc nie mówię że obiecuje takie wakacje. Ale na pewno nam się poprawi standard... Osie też... znaczy siem, jak będzie dla nas troche milsza...

Wciągnął nozdrzami pare razy powietrze i się skrzywil. Szybko odstawil Toksyka ustalajac w jednej chwili źródło zapachu i zaczął wycierać ręce w swoją kurtke a nadziei że pozbędzie się zapachu.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 23 kwietnia 2018, 13:24

Za głupi... pomyślał z udręką toksyk. Nie zdołał jednak podjąć kolejnych prób wytłumaczenia Gurze treści przekazu, miast tego nabierając głębokiej czerwieni w uścisku stalowych imadeł, które ktoś mógłby pomylić z ramionami cargo. Gdy przyjaciel odstawił go wreszcie wbijając przy tym w ziemię jak widły w gnój.

Ale może inni zrozumieją..- pomyślał Śmierdziel podstawiając Gurze "dokument" do podpisania, tj postawienia krzyżyka bądż nadgryzienia tabliczki.
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 kwietnia 2018, 13:33

Cedar Creek Commons, letni wieczór

Wciąż niezdecydowana, Osa wciągnęła w nozdrza kuszący zapach pieczonego na grillu szczura. Jej żołądek skurczył się natychmiast w roszczeniowym spazmie, przypominając rudowłosej tropicielce o dawno temu spożytym byle jakim śniadaniu. Pochylony nad rusztem uliczny sprzedawca podchwycił spojrzenie kobiety, otaksował ją uważnie zastanawiając się widać w duchu, czy będzie ją stać na tak drogie jadło.

Kakofonia pisków i krzyków odwróciła uwagę Osy od grilla, jej czujny wzrok pobiegł natychmiast ku gromadce brudnych zaniedbanych dzieci tłukących z upodobaniem leżącego w pyle drogi rówieśnika. Niewiele od nich mniejszy, ale odstręczający nienaturalną bielą skóry, rozwścieczony albinos walczył zajadle niczym zwierzę, kopiąc, gryząc i próbując wbić swym prześladowcom w oczy palce. Przechodzący obok ludzie przyglądali się bijatyce z obojętnością albo wręcz podjudzali grupkę do tego, by nie szczędzić odmieńcowi łomotu.

- Cierpienie hartuje i oczyszcza duszę - powiedział ktoś zza pleców Osy. Tropicielka stężała, obejrzała się ponad ramieniem. Ujrzała starszą wiekiem kobietę o pomarszczonej twarzy, ubraną w dżinsy i bezbarwną, w nieskończoność już praną bluzkę. Jeśli cokolwiek mogło przyciągać w tej nieznajomej uwagę, to była nią opasająca głowę kobiety korona z kolczastego drutu, nabita osadzonymi w regularnych odstępach nabojami do czterdziestki piątki.

Głosicielka Słowa Moona, uliczna katechetka nauczająca wierzeń tej militarystycznej sekty. Osa nie przynależała do Kościoła Moona, podobnie jak do żadnej innej grupy wyznaniowej w mieście. Obsesyjnie przywiązani do broni, czczący sprawność fizyczną oraz hart ducha wyznawcy Kościoła uważali się za prawdziwych chrześcijańskich wojowników, za neokrzyżowców stawiających czoła działającym z podszeptu Lucyfera komunistom i obcym.

Dla Osy byli bandą niebezpiecznych popaprańców, niewiele lub wcale nie różniących się od rasistów z Ligi Chrześcijańskiej.

- Jeśli przegra tę walkę i zginie, stanie się tak z woli Boga Ojca - dodała katechetka przyglądając się słabnącemu albinosowi, zbroczonemu cieknącą z rozbitego nosa i ust krwią - Przegra, albowiem jest sam. W pojedynkę nie sposób stawić czoła Ciemności, moje dziecko. Siła w zgromadzeniu, siła w grupie. Kościół Moona dba o swoich, zapewnia im bezpieczeństwa. Nie widzę przy tobie naszego świętego symbolu. Czy chcesz poznać nauki Kościoła Moona?
Mała scenka obyczajowa...

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 23 kwietnia 2018, 13:41

Cedar Creek Commons, letni wieczór

Osa zastanawiała się dłuższą chwilę nad dalszym celem wędrówki, kątem oka obserwując uliczną walkę. Albinos zdawał się powoli przegrywać. Chyba najpierw targowisko złomiarzy - pomyślała. Tam zawsze można było wypatrzeć coś ciekawego. Przydałaby się lepsza osłona na celownik optyczny a i amortyzującą podkładkę w kolbie zdałoby się wymienić na lepszą. Może wypatrzy też gdzieś trochę amunicji .30-06 - tego nigdy nie było za dużo. A może lepiej do karawaniarzy ?

- Nie widzę przy tobie naszego świętego symbolu. Czy chcesz poznać nauki Kościoła Moona? - ignorująca wcześniejsze mamrotanie staruchy Osa teraz zorientowała się, że kobieta na niej skupiła swoją uwagę.

- Bardzo dobrze znam nauki Kościoła Moona. Głębokie i pełne religijnej treści. Chętnie o tym porozmawiam, ale innym razem teraz bowiem śpieszę się okropecznie - wycedziła ze sztucznym uśmiechem dziewczyna

Błyskawicznie wyminąwszy staruszkę ruszyła zdecydowanym krokiem w kierunku targowiska złomiarzy. Postanowiła najpierw rozejrzeć się tam, a potem w zależności od okoliczności przejść się do obozowiska karawaniarzy i sprawdzić tablicę ogłoszeniową w poszukiwaniu ciekawego zajęcia lub udać się do baru koło Areny. Być może tam trafi się jakaś ciekawa informacja. A jeśli nie to chociaż jakiś lepszy drink niż te siki, które serwował jej Wuj, a które zapewne przygotowywał Śmierdziel. Osa już dawno przestała wierzyć, że ten rodzaj trunków jakie serwował swoim stałym bywalcom jej wuj mógłby powstać w wyniku tradycyjnej fermentacji...
Spoiler!
Czy ja mam jakąś kasę Mistrzu ? A jeśli tak to ile ? :) Wiesz... kobieta ma swoje potrzeby :P Najpierw targowisko a potem zależnie od okoliczności...
Zatem najpierw na targowisko
Ostatnio zmieniony 23 kwietnia 2018, 16:12 przez Kargan, łącznie zmieniany 1 raz.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 kwietnia 2018, 21:27

Targowisko w Commons, letni wieczór

We właściwej części miasta znajdowały się co najmniej cztery wielkie targowiska, ale Osa najbardziej lubiła zaglądać na targ w Commonsach, pod wałami Cedar City. Tam zwykli rozbijać swe kramy karawaniarze, złomiarze i łowcy fenomenów zamierzający nieco zaoszczędzić na słonych opłatach za prawo do handlu. Na dziurawych kocach i płachtach brezentu można było wypatrzeć przeróżne cuda z bliskiego i dalekiego świata, elementy popsutych maszyn, materiały budowlane, odzież z czwartej ręki, żywność z wątpliwego źródła, tanie lekarstwa, papierosy, okulary przeciwsłoneczne i do czytania, taśmę klejącą i różnorakie narzędzia.

Nie sprzedawano jedynie wody, nikt nie zamierzał bowiem wpaść w ręce patrolujących targowisko celników Izby Handlu. Kary za złamanie Prawa Wody były drakońskie i urzędnicy nigdy nie odstępowali od ich wymierzenia ku uciesze miejscowych.

W wąskich uliczkach wyznaczonych rzędami kramów i straganów tłoczyli się zainteresowani towarami ludzie. Odgłosy zaciekłych negocjacji o ceny, wyzwisk i wykrzykiwanych na całe gardło reklam mieszały się z dźwiękami piosenek płynących z tub odtwarzaczy winylowych płyt. Naftowe lampy i elektryczne latarki rozjaśniały panujący na targowisku półmrok pospołu z płomykami świec.

Grupa albinosów w skórzanych kaftanach, obwieszona kościanymi bransoletami i obnosząca się wbitymi w twarz mosiężnymi ćwiekami, debatowała z ożywieniem nad zardzewiałą ramą motocykla. Za ich plecami przeszedł handlarz przekąskami, prowadzący na łańcuchu dźwigającego jego stragan cargo. Kilku palących skręty karawaniarzy śmiało się histerycznie w cieniu rzucanym przez zadaszenie kramu z używkami, ewidentnie pozostając pod wpływem przesadnej dawki Euforii. Osa zerknęła na nich z pobłażliwością podejrzewając, że ledwie za chwilę zostaną okradzeni przez któregoś z licznie krążących po targowisku złodziejaszków.

- Szminkę mam, szminkę! - mijany straganiarz przechylił się ponad zawalonym towarami stolikiem próbując złapać dziewczynę za ramię - Pod kolor twoich włosów, będziesz świetnie wyglądała. Grzebienie do wyboru. I pastę do zębów. Z przedwojennych zapasów, sama zobacz. Chcesz tubkę? Za piątkę oddam, to prawie jak za bezcen.
Osa ma przy sobie kupony Unii Handlowej o łącznej wartości 20 amo. Na targowisku można znaleźć wszystko z kategorii przedmiotów popularnych i pospolitych (podręcznik str. 166). Daj znać, Karganie, co Cię ewentualnie zainteresuje, to podam ceny (zalecam targowanie się, zasady na bazie przeciwstawnych testów Perswazji).

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 23 kwietnia 2018, 21:49

Bar wuja Slammera, letni wieczór

Śmierdziel popoddawał się łatwo i najwyraźniej nie zamierzał odpuścić nie uzyskawszy pisemnej aprobaty Gury na tabliczce którą z uporem potrząsał. Gura westchnął.

- Cóż ni ma rady trza się będzie przyzwyczaić, że jak się trochę bogactwa łapnie to zaraz każdy się do ciebie garnie. Ale ciemięgą byłbym i ciulem jakbym o znajomkach nie pomniał kiedy mię się z kasunkiem poprawiło. Masz, będzie to mójszy pierwszy kierowniczy parafior. - mówiąc to postawił faję pod rysunkiem z taczką, bo reszty jeszcze nie chciał obiecywać - Wszystko kurna tera będzie pisemnie, jak ja się do tego przyzwyczaje... - powiedział dumając już intensywnie o swej przyszłej kierowniczej funkcji i oddał tabliczkę z komiksem Toksykowi.

- To co robimy? Wuj niech da se dzisiaj siana, już mi się robić u niego dzisiaj nie chce. Idziemy gdzieś? Trzeba by to jakoś uświętować... to mój dzień... moje pienć minut - powiedział z uśmiechem na twarzy i położył ręke na przyjacielu.

Obrazek
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 kwietnia 2018, 21:57

Bar wuja Slammera, letni wieczór

Drzwi na tyłach lokalu zazgrzytały przeraźliwie, odsłoniły stojącą w progu postać kulawego właściciela.

- Przestańcie się obmacywać, dobrze? - wuj Osy westchnął ciężko, machnął ręką w stronę Gury przywołując olbrzyma do siebie - Paru klientów zaczyna się unosić, za dużo wypili, rozbili już trochę szkła. Usiądź obok nich, chłopcze, popatrz na nich, nic więcej. Żadnych bijatyk, żadnego rozczłonkowywania. Tamta akcja z karawaniarzami wszystkim bardzo się spodobała, ale to nie jest dobry sposób na robienie interesów.

Gura spojrzał na Slammera, potem na Śmierdziela, któremu właśnie zaproponował po raz pierwszy z życiu wspólne picie. Owładnięty euforią na samo wspomnienie ofert pracy ze ślicznotkami pana Barnesa, poczuł jednocześnie znajomą ekscytację wizją potencjalnego obicia komuś gęby, tak dla zwyczajnej zabawy.
Na pewno nie pomożesz wujowi z ogarnięciem tych niesfornych klientów? :P

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 23 kwietnia 2018, 22:31

Bar wuja Slammera, letni wieczór

- Przestańcie się obmacywać, dobrze?....

Gura już miał gotową ripostę. Godną swego genialnego intelektu, ale raz że Osy nigdzie nie było w okolicy, a dwa że reszta wypowiedzi wuja zabrzmiała bardziej niż obiecująco.

- Hej Tokysk masz faze na kielicha? Ja stawiam... znaczy nie do końca ja... no chodź bez krempacyji... poświętujem...

Poprawił ubranie upewniwszy się, że odpowiednio dobrze prezentuje muskulaturę a potem ruszył do baru. Kiedy wszedł, rozmowy nieco przycichły. Bywalcy znali ten poszukujący wzrok i wiedzieli co może oznaczać. Większość klientów pospuszczała głowy zajmując się swoimi sprawami. Tylko przy jednym stoliku nadal było głośno i niewybrednie zabawnie. Kilka osób odetchnęło z ulgą kiedy Masyw cmoknął z zadowoleniem a jego wzrok przerwał poszukiwania i wyraźnie mówił, że właśnie znalazł to czego szukał. Niespiesznym krokiem ruszył więc w kierunku stolika. Gura lubił tą szczególną chwilę "przed". Na swój sposób celebrował ją.

Stanął za plecami dwóch najgłośniejszych znajdujących się w centrum towarzystwa.

- Zajęliście nasze miejsca. - powiedział głośno do obu obcych, nie spoglądając na chowającego się gdzieś przy wejściu rachitycznego Toksyka.

Podkład: Mój jest ten kawałek podłogi
Zastraszam ich panie MG.
Ostatnio zmieniony 23 kwietnia 2018, 23:20 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 kwietnia 2018, 22:59

Bar wuja Slammera, letni wieczór

Gura poklepał raz jeszcze swego szkaradnego druha, serdecznie i z uczuciem, przez co omal nie zgruchotał mu barku. Okręcając się na pięcie mutant runął poprzez zagracone podwórko i wpadł do knajpy prawie tratując przy tym właściciela, który czym prędzej podążył jego śladem.

Śmierdziel odprowadził monstrualnego przyjaciela wzrokiem, ale nie pobiegł za nim mimo oczywistego zaproszenia cargo. Zamiast tego złapał się za uszkodzoną futrynę drzwi i zgiął w paroksyzmie ukrywanego od dłuższej chwili ataku bólu. Targany przeraźliwie silnymi torsjami, toksyk osunął się wzdłuż ściany, zacharczał próbując złapać powietrze. W kącikach jego ust pojawiły się bąbelki czarnej śliny, a oczy zaszły mgiełką. Macając prawą dłonią bardziej na oślep niż w przemyślanym zamiarze, Śmierdziel położył czubki palców na kontrolerze przewieszonej przez plecy wtryskary i wdusił jeden z jej niewielkich przycisków. Automatyczna strzykawka wbiła igłę w ciało mutanta tuż nad nerką, wtłoczyła w jego organizm potężną dawkę wytworzonej chałupniczo Euforii.

Wykrzywione oblicze Śmierdziela złagodniało w ułamku chwili, rozpogodziło się zauważalnie. Oddech zyskał na regularności, w oczach toksyka znów błysnęły rozumne iskierki, ale wyczerpane nagłą serią spazmów mięśnie nie pozwalały od razu podnieść się na nogi.
Zmieniłem nieco wstawkę pozostawiając Śmierdziela na podwórku, chciałem bowiem położyć nacisk na szczególny aspekt tej postaci, mianowicie wadę Chroniczny ból. Pamiętajmy, że co jakiś czas trzeba będzie odgrywać podobną do powyższej scenkę - umówmy się, że jeśli pojawi się taki napad spazmów, generowany każdorazowo w losowym momencie, będę wysyłał Koszalowi PW z informacją o konieczności zareagowania na atak bólu fabularnie).

Myślę, też, że warto zagłębić się w tematykę produkcji biostymulantów, ponieważ może to być całkiem zyskowne źródło profitów dla Śmierdziela!

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 23 kwietnia 2018, 23:00

Targowisko w Commons, letni wieczór

Niedbałym ruchem Osa odtrąciła rękę handlarza usiłującego wcisnąć jej jakiś babski chłam i podeszła do starego mężczyzny o ogorzałej i pobrużdżonej twarzy siedzącego nad wyłożonym na szarym brezencie towarze. Facet wyglądał na staruszka, ale po bliższym przyjrzeniu się Osa uznała, że to po prostu wpływ zbyt długiego wałęsania się pustkowiach zmienił jego twarz na podobieństwo spękanej w upalny dzień ziemi.

- To wszystko co masz ? - spytała dziewczyna przyglądając się wyłożonemu na brezent towarowi - Ile chcesz za tę manierkę ? To krzesiwo wciąż sprawne ?

Tak naprawdę dziewczyna nie potrzebowała manierki - wciąż gdzieś w jej pokoju walał się jakiś stary, plastikowy bidon, ale zaczęła rozmowę w nadziei, że starzec ma schowany jakiś lepszy towar. Może amunicję .30-06 a może osłonę dla jej optyki...
Szukam ochrony dla mojej optyki - jakieś skórzane albo plastikowe osłony, amunicji... chyba, że facet będzie miał coś ekstra jak Lornetka noktowizyjna czy zestaw nastawczy dla broni :)
Ostatnio zmieniony 24 kwietnia 2018, 12:12 przez Kargan, łącznie zmieniany 1 raz.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

ODPOWIEDZ