Przekroczył swoisty Rubikon ciemności. Pies przywarł do nogi zaraz po wejściu, dysząc cicho i z niepokojem. Jeden krok i znaleźli się w innej rzeczywistości. W świecie w którym mroczne byty jakby wyrwane z koszmarów tłoczyły się pod jednym chrystusowym dachem. Miejsce było starsze, niż wiara przyniesiona tutaj ponad tysiąc laty temu wprost znad rzeki Jordan. Cezar to wiedział i może właśnie dlatego dziwne świętokradcze odczucie wypełniało niepokojem jego serce. Tylko co tu było tak naprawdę bluźniercze, skoro pierwsze było w tym miejscu pogaństwo...
Śpieszył się. Wiedział, że za chwilę wtargną pozostali. Cezar pobieżnie rozejrzał się po półkach. Stało tam całe mnóstwo artefaktów na widok których niejednemu nieumarłemu znów poruszyło by się serce, w rytmie pożądania. Następnie próbował sięgnąć wzrokiem dalej, w mrok, starając się w słabych strumieniach światła księżyca ujrzeć to co jest w głębi, przebić ciemność. Jednak bez skutku, nie licząc narastającego lęku że coś tam jest, że czeka tylko by popełnić fałszywy krok...
Podziwiając osobliwe i na swój sposób wspaniałe wnętrze kościoła, szybko przemówił.
- Przyjmijcie me czcigodne pozdrowienie przedwieczne istoty zamieszkujące to święte miejsce. Chylę moją głowę przed waszą mocą i potężną wiedzą. Zanim złożę uszanowanie w należyty sposób istotom waszej rangi, chciałby zadać pytanie o szacowne propozycje. Czy ten ołtarz lub puchar nie są aby bez dna? Który z nich wymaga mniej krwi by go napełnić? I skąd po Waszych słowach mogę mieć pewność, że nie usłyszę kłamstwa jako odpowiedź, na pytanie za które prawdziwie zapłacę. Obaj nie mówicie prawdy czy tylko jeden z Was?
- Nie mam powodu, aby cie oszukiwać - odpowiedział truposz. - Puchar ma dno i oczekuje ofiary. Bez niej, drzwi do wiedzy pozostaną przed tobą zamknięte.
- Za dużo myślisz synu Kaina, albowiem przed kielichem zawsze idzie miecz. Za moimi plecami czeka sztylet i ołtarz - wtrącił się Gustavo Giovanni. - Kielich który oferuje truposz, to puchar trucizny. Nie zapewni ci bezpieczeństwa, jakie oferuję w zamian za krew. Ostrze czeka na twą ofiarę...
Cezar przytaknął, że zrozumiał i ruszył w kierunku jednego z dwóch ołtarzy.
Nolens volens...
- Oferta Twojego towarzysza, czyli możliwość zadania pytania jest bardzo hojna...

[/center]
[/center]

[/center]
[/center]
[/center]
[/center]