PBF - Modre Dziedzictwo

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 lipca 2018, 21:11

[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień[/center]
Starając się włożyć w swe wypowiadane ospałym tonem słowa jak najwięcej życzliwości, dla jeszcze lepszego efekty Kallan nastroszył włosy tak, by przypominały ślimacze czułki.

- Nowe istoty dobre, nowe istoty spokojne. Nie zjedzą ślimaka. Nie zadadzą bólu. Uciekają przed drapieżnikami.

Ślimak zamarł na dłuższą chwilę, zastanawiając się najwyraźniej, czy skryć się w głębi muszli czy nie. Po chwili jednak, równie spiesznie jak wcześniej chował się, począł rozwijać swe blade ciało. Vilena czekał cierpliwie, obserwując ruchy mięczaka. Po kolejnej chwili, ślimak wystawił jeden z czułków i zbliżył go ostrożnie do Kallana, obserwując go podejrzliwie. Guślarz wpatrywał się w kołyszące się naprzeciwko niemu oko mając wrażenie, jakby był obwąchiwany przez psa.

- Wyyy? - zapytał w końcu ślimak. Po czym najwyraźniej sam znalazł odpowiedź, konstatując po chwili z radością - Wyyy!

Rozwinął się nieco bardziej ukazując drugi z czułków. Po czym zamyślił się na chwilę.

- Jeeeść liścieee? - zaproponował w końcu uprzejmie, najwyraźniej wzbijając się na wyżyny ślimaczej gościnności.

- Jeść mnóstwo liści, uwielbiać liście - gładko skłamał poruszony niezwykłą konwersacją Kallan. Było dokładnie tak jak opowiadała mu babka, kiedy uczyła wnuka zaklęcia. Było dokładnie tak jak przestrzegała. Nawiązanie tak silnej więzi z inną żywą istotą powodowało całkowitą zmianę percepcji u czarownika, przynajmniej u guślarza tak wrażliwego i prostodusznego jak Kallan. Muna często mu powtarzała, że nie powinien tego czaru używać w stosunku do źródła pożywienia. Pieśniarz Astralu w jednej chwili obiecał sobie, że nigdy już nie weźmie do ust ślimaczego mięsa, nigdy więcej.

- Liścieee dobreee - dorzucił jeszcze ślimak, najwyraźniej ukontentowany odpowiedzią, po czym powrócił do przerwanego posiłku.

Uderzenie serca później, smagnięty pejczem zdrowego rozsądku, Kallan obiecał sobie sumiennie, że nigdy nie użyje tego zaklęcia, by porozmawiać z rybą czy pijawką.

- Nie boi się, nie boi - powtórzył raz jeszcze uspokajająco, cmokając pociesznie ustami i poruszając złożonymi na kształt czułków włosami - Jemy liście, odchodzimy.
Post pisany wspólnie z Mistrzem Gry. Niezwykłe przeżycie dla Kallana, ślimaka faktycznie już do ust nie weźmie! Jak już nazbieramy dość liści (Kallan poprosi Nętkę o instruktaż, co zbierać, żeby przyśpieszyć ten proces) i przejdziemy przez ślimaki, guślarz postara się znaleźć jakiegoś większego ptaka, by nawiązać z nim kontakt i w zamian za zbierane przez całą grupę nasiona nakłonić do wskazania drogi ku górom.
Ostatnio zmieniony 24 lipca 2018, 22:12 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 26 lipca 2018, 16:31

[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień (Derrag), 360 rok Ery Silniri[/center]
Pożegnali ślimaki i ruszyli dalej, unosząc z sobą nie tylko mięsiste liście, ale i wspomnienie powolnych, omszałych olbrzymów. Dzień zbiegł szybko i wkrótce stanęli na kolejny nocleg. Tym razem kolację z placków pszennych i sera urozmaiciła potrawka z liści i kłączy, przygotowana przez Nętkę. Amasis krzywił się na samą myśl o niej, wszakże zdołał potajemnie upolować żabę, którą pożarł chyłkiem, w krzunach. Był zresztą pewien, że nikt, ani druhowie jego ani duchy natury nie zauważył tego faktu. Chychły bowiem były gęste okrutnie, sam sobie o mało co oka w nich nie wykuł. Dla niepoznaki wszakże lizną nieco liści i zjadł korzonek, który nawet nie był taki paskudny - przypominał bowiem skrzyżowanie twarogu z marchewką.

Po wieczerzy nastał czas na odpoczynek. Pomimo tego, iż ostatnie noce minęły spokojnie, Vagar nastawał na to, by warty pełnić, a baczyć pilnie zagrożenia. Mimo środków ostrożności wszakże, nie stało się nic niepokojącego. Ranek powitali pokrzepieni snem mocnym, przed dalszą wędrówką wszakże wzmocnili się jeszcze resztkami wieczerzy z dnia poprzedniego. Gdy rozśpiewały się ptaki, słoneczko witając, ruszyli znów drogę, na wschód, ku górom.
Rzuty na przetrwanie, by znaleźć w dziczy drogę i wodę:
Rodan - zdany z dwoma przebiciami. Wciąż jesteś w stanie określić, gdzie jest wschód. Ponadto nie masz problemu ze znalezieniem wody.

Nętka i Kallan - rzut nie zdany. Nie bardzo wiecie, w którą stronę iść, ale nie czujecie się totalnie skołowani.

Vagar i Amasis - krytyczny pech! Totalnie się pogubiliście w tym zielonym gąszczu. Naprawdę macie nadzieję, że Rodan wie, gdzie iść. Nie macie jednak pewności, czy tak jest i chwilami wydaje wam się, że pałętacie się bez celu. Co więcej Vagara oblazły i pokąsały mrówki, gdy usiadł na spróchniałej kłodzie (1 obrażenie i swędzi okrutnie), a Amasis zeżarł jakaś puchatą ćmę, która przyprawiła go o ból brzucha (lekkie zatrucie: -5 do Zw. i Odp.)

Zakładam, że Kallan, zgodnie z deklaracją, używa Mowy Zwierząt aby porozumiewać się z ptakami i wyznaczać kierunek na wschód. Sprawia to, że nie zgubicie się, a dodatkowo udowadnia, że Rodan ma rację wyznaczając kierunek wędrówki. Kallan traci 3 punkty Energii za używanie czaru.

Zakładam, że Nętka , zgodnie z deklaracją, używa czaru Odnalezienie pożywienia, co pozwoli wam uzupełnić zapasy o kilka garści korzonków, orzechy wygrzebane z norki jakiegoś gryzowania oraz słodkie, jadalne pnącza. Nie ma tego wiele, ale da się na tym przetrwać. Nętka traci 4 punkty Energii za użycie czaru.
[center]***[/center]
[center]Brodata Puszcza, 05 Trawień (Vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]
Zmierzch wykrwawiał się powoli ponad koronami drzew, tkając dywan czerwieni pod stopami nadchodzącej nocy. Niżej, na niewielkiej polanie, okolonej pióropuszami gęstych paproci, ognisko po raz pierwszy strzeliło iskrami, odganiając gęstniejące szybko cienie. Znużona podróżą grupka uciekinierów z Modrego Kamu zasiadła wokoło, pozwalając odpocząć zmęczonym kościom. Jedynie Vagar co chwila drapał się, przeklinając leśne mrówki, Amasis zaś leżąc przy ogniu, wydawał żałosne jęki, tak, by nikt nie wątpił, iż cierpi boleści straszliwe. Po prawdzie wszakże, nie były one aż takie wielkie, lecz nie mógł sobie odmówić przyjemności płynącej ze zwracania na siebie uwagi i wszystkich pełnych współczucia spojrzeń, które gdzieś w mrocznych zakamarkach jego kociego serca sprawiały mu niewymowną rozkosz. Nętka pochylała się nad kotłem, mieszczącym znalezione korzonki i zioła. Z cichym westchnieniem dorzuciła do przygotowywanej zupy ostatnie dwie garści mąki, znalezione na dnie sakwy podróżnej. Zapasy, które przygotowali im bliscy skończyły się i od teraz musieli radzić sobie sami w puszczy. Mimo to dobrze było wiedzieć, że jeszcze tej nocy nie pójdą spać o pustych żołądkach. Utra postawiła ostrożnie garniec na przygotowanych wedle ognia kamieniach. Wkrótce poczęła się znad niego unosić para, pełna smakowitych, a kuszących woni...
[center]Obrazek[/center]
Spoiler!
Wczoraj w nocy, w czasie swojej warty, znów słyszałeś w puszczy odległy dźwięk bębnów. Przez chwilę miałeś wrażenie, że Cię wzywa, ale udało Ci mu się oprzeć. Nie budziłeś pozostałych, bojąc się, że gdy go usłyszą także dostaną się pod działanie dziwnego zaklęcia. Po dwóch godzinach wszystko ucichło. Miałeś powiedzieć o tym drużynie, ale rano zbyt zajęły cię rozmowy z ptakami i zupełnie wyleciało Ci to z głowy.
W związku z testem Przetrwania związanym z szukaniem noclegu:
Rodan i Vagar znajdą świetne miejsce na odpoczynek. Jest oddzielone od reszty puszczy szpalerem wysokich paproci, co sprawia, że blask ognia nie będzie zbyt widoczny. Ponadto pokrywa je miękki mech, a kilkanaście metrów dalej płynie strumień, pełen czystej, orzeźwiającej wody. Opału jest tutaj także pod dostatkiem.

Wszyscy: właśnie skończyły się wam zapasy. Od tego momentu będziecie zdani na to, co uda wam się znaleźć w puszczy.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 lipca 2018, 21:42

[center]Brodata Puszcza, 05 Trawień[/center]
Dziewięć dni marszu przez dzikie ostępy - dziewięć dni mrożących krew w żyłach niebezpieczeństw, majestatycznego piękna natury, nieznanych dotąd wspaniałości i niezmiernych dziwów. A także powracającego smutku za gwałtownie utraconą rodziną i znajomkami.

Kallan z troską obejrzał podeszwy sfatygowanych podróżnych butów, noszące na sobie ewidentne ślady forsownej przeprawy przez puszczański gąszcz. Vilena nie miał pojęcia jak daleka droga wciąż dzieliła go od Norki Iliana, ale czuł w kościach narastające zmęczenie. Używane ostatniego dnia marszu zaklęcia mowy z ptakami pozwalały żywić nadzieję, że przynajmniej obrany przez Rodana kierunek odpowiadał z grubsza właściwego, ale ptaki - jak to ptaki - nie potrafiły w żaden sensowny sposób przybliżyć prawdziwego dystansu do celu istocie rozumnej.

- Może by dorzucić trawy, coby oną zupę zagęścić? - zasugerował niepewnym głosem Nętce, swą propozycją z miejsca prowokując kolejną serię pełnych żałości miauknięć Amasisa - Zresztą, jak tam wolisz. Uważajcie, gdzie stąpać, wykreślę krąg ku ochronie przed złymi duchami.
Kallanowi zostały dwa punkty Energii. Jeden zużyję na wykreślenie Żelaznego Kręgu, potem kolacja i medytacja na odzyskanie Energii. Potem się zobaczy...

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 30 lipca 2018, 00:06

[center]Brodata Puszcza, 05 Trawień (Vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]

Pięknym w życiu Amasisa było to, iż nie musiał targać tobołków tak, jak pozostali. Pozwalało mu to skupić się na znacznie wznioślejszych i daleko bardziej istotnych kwestiach, czyli w tym momencie boleści brzucha. Nie wierzył w to, że była to sprawka ćmy, to musiała być ta potrawka Nętki, co tylko potwierdzało teorię kota, że ten musi polować, aby przetrwać. Na roślinnym pokarmie jeszcze żaden felidae daleko nie dotarł! A poza tym jedząc mięso zmniejszał zapotrzebowanie całej drużyny na jedzenie. A już z pewnością w tę wersję wierzył.

Tym razem jednak jedynie Nętka poświęciła mu nieco uwagi głaszcząc po brzuszku, co Stuha najpierw potraktował jako pieszczotę, po chwili jednak zaś odezwały się pierwotne instynkty i Utra zabrała szybko bolącą rękę. Cień Księżyca jednak przeprosił, znów zaczął żałośnie miauczeć i odsłonił brzuszek przepraszając Wiedźmę i obiecując poprawę. Ta znowu w zamyśleniu pogłaskała kota mieszając strawę na ogniu, po czym znów syknęła chowając dłoń, tym razem definitywnie dla kota.

No cóż, warto było! - pomyślał sam do siebie Amasis. Niestety ból dalej dawał się lekko we znaki. Odezwał się do pozostałych:

- Skończyły nam się zapasy, czy aby na pewno przetrwamy tylko na pokarmie roślinnym? Nie, żebym chciał koniecznie zabijać, wszak jestem wyjątkowo pokojowo nastawioną i cywilizowaną istotą. Jednak obawiam się głodowej śmierci, wtedy nic po naszej misji... Czy ktos ma jakieś pomysły?
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 30 lipca 2018, 15:55

[center]Brodata Puszcza, 05 Trawień (Vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]

Do nośne, kocie miauknięcia poruszyły strunę w sercu wiedźmy, która mimo całych swych starań, nie potrafiła się skupić wyłącznie li tylko na żmudnym mieszaniu zupyu z korzonków. Pogładziła kota po obolałym brzuszku zastanawiając się, co też było powodem tak dużej niedogodności, która spotkała Amasisa. Głodu przecie jeszcze nie cierpieli, a i cierpliwość na posiłek należy mieć... czy to oznaczało, że może rośliny nie są dobre dla felidae? Amasis był póki co jedynym przedstawicielem swej rasy, którego mogła zobaczyć, poznać i z którym mogła porozmawiać. Z obawy o zdrowie przyjaciela, a po części ze strachu przed nadchodzącą nocą i tym, co mogła ze sobą nieść, ugotowawszy zupę, poczęła przeszukiwać swe sakwy u pasa, by może znaleźć li jakąś roślinę, co na bóle pomoże...

- Cii... Amasisie, twoje jęki wydadzą nas jeszcze wrogom! Poszukom ja zara kiego zioła na twe bóle, poczekaj no chwilę... - powiedziała Nętka, jedną ręką bezwiednie głaszcząc kota po puchatym brzuchu. Nagle uczuła jak ostre jak igły kły wbijają się w dłoń i instynktownie cofnęła rękę, na której zakreślały się niewielkie, czerowne ślady. Przykładając zranioną dłoń do ust odpowiedziała na kocie pytanie i mimo, choć martwiła się zdrowiem Amasisa i bardzo chciała mu pomóc, nie mogła pozbyć się z głosu pewnej uszczypliwości - Kiej słyszał od Rodana, a i ode mnie, że stworzeń nie należy zabijać. Jedzenia jeszczem mam dla was, a i później wynajdę. Możem jecie wy koty tylko mięso, jedno z bolącym brzuchem i tak nie masz co teraz o strawie myśleć. Póki samo nie przejdzie, lub zioła nie znajdę musisz z posiłkiem poczekać.
Nętka będzie chciała również pełnić w nocy wartę. A jak spać, to bardziej czujnie. Wartę pełni również oczywiście mój chowaniec, o co go prosze, aby drużyna mogła trochę bardziej odpocząć. Przed snem wiedźma również odmedytuje utraconą Energię i uplecie wianek ochronny, wieszając go w widocznym miejscu, co ich ostrzeże jakby nadchodziły istoty ciemności. Podczas pełnienia warty mam cały czas przy sobie tą słoneczną kulę, aby jak najszybciej jej użyć w momencie zagrożenia ze strony tych mrocznych widm i ich ogarów, bądź innych istot ciemności.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 30 lipca 2018, 19:31

[center]Brodata Puszcza, 05 Trawień (Vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]

Vagara nie ruszały zbytnio niebezpieczeństwa. Może nieco nieumarli. Ale ta puszcza była straszna, zielona, mroczna i pełna drzew. I na dodatek nie mogli polować. Wojownik nie raz i nie dwa się gubił. Te drzewa są do siebie takie podobne. I zgubił się po raz kolejny. Ale dzięki temu znalazł doskonałe miejsce na obozowisko.

Bardziej niż drzew nienawidzę tych piekielnych mrówek, oblazły mnie jakbym był z miodu. Bestie jedne. Ale swędzi.

- Wy chodzicie bez celu, a my tu z Rodanem wymarzone miejsce na obóz wynaleźliśmy.
Dyskretnie przywołuje drużynę do miejsca na obóz. Potem idę sie obmyć nieco dalej od obozu, by pozbyć się mrówek i nieco odświeżyć.
Ostatnio zmieniony 30 lipca 2018, 20:40 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 31 lipca 2018, 13:25

[center]Brodata Puszcza, 05 Trawień (Vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]
Noc nadciągała falą aksamitnej czerni, niczym wiosenna rzeka - wezbrana i niepowstrzymana, grożąca zalaniem wszystkiego wokoło z lada powodu a i bez powodu nawet. Wkrótce krąg blasku wokół ogniska rozjarzył się złotem na tle liściastego mroku. W jego migoczącym świetle pnie pobliskich drzew wyglądały niczym wielkie, przygarbione olbrzymy - co przycupnąwszy na skraju polany omiatały ziemię swymi długimi brodami. Dalej, między nimi, była już tylko ciemność, poskrzypywanie gałęzi i miękkie nawoływanie pójdźki.

[center]Obrazek[/center]
Zmęczenie robiło swoje i rozmowy przy ogniu cichły stopniowo. Jeszcze tylko ustalili warty, ciągnąc źdźbła trawy, po czym większość legła wokoło ognia, Rodan zaś, na którego przypadło pierwsze czuwanie, sięgnął po swą torbę, by przyjrzeć się ponownie mapie...

[center]***[/center]
Spoiler!
Amasis zerwał się z drzemki nagle i niespodziewanie, z nastroszonym ogonem i wąsami, łowiącymi najlżejszy ruch powietrza. Noc była już późna, na kota przypadała bowiem druga warta. Ognisko dogasało, krwawiąc żarem. W jego czerwonym blasku widać śpiące w krąg postacie. A jednak to nie widzialne niebezpieczeństwo zaalarmowało czułe zmysłu stuha. Przez noc niósł się bowiem rytm bębnów, głęboki i miarowy, niczym tętno jakiejś wielkiej, pradawnej istoty. Na ten dźwięk łapki kota postąpiły naprzód kilka kroków. Później zaś przyśpieszyły i Amasis niczym szara kula wystrzelił w kierunku, z którego rozchodził się tajemniczy dźwięk. Nawet nie zadał sobie trudu, by obejrzeć się na pozostałych. Gdyby jednak to uczynił, ujrzałby, iż zarówno Kallan jak i Rodan siadają gwałtownie na swych posłaniach, po chwili zaś ruszają w las, w ślad za kotem...

Od MG: Wszyscy jesteście nieco zaspani, ale przytomni. Aktualnie wszakże znajdujecie się pod wpływem zaklęcia, które sprawia, że bardzo chcecie dotrzeć do miejsca, w którym grają bębny. Wydaje wam się to najwspanialszą rzeczą na świecie i wprost nie możecie się doczekać, by tam trafić. Idziecie, z właściwie biegniecie przez las, przedzierając się przez kolejne zasłony z mchów. Nie ma opcji byście mogli się zatrzymać czy pomyśleć o tym trzeźwo. Przepełnia was entuzjazm i ochota przyłączenia się do zabawy. Proszę to oddać w postach.
[center]***[/center]
Vagar obudził się nagle. Czuł, że coś jest zdecydowanie i straszliwie nie w porządku. To było takie samo uczucie, jak wtedy, gdy znad okolicznych wzgórz nadciągała szybko burza, powietrze gęstniało, a konie rżały zaniepokojone i wstrząsały długimi grzywami. Teraz także wyczuwał niebezpieczeństwo, które sprawiało iż rodziła się w nim rozpaczliwa potrzeba działania. Rozejrzał się szybko. Obóz opustoszał. W zasięgu wzroku wojownika była jedynie Nętka, śpiąca snem zaiste kamiennym. Kallan i Rodan, ba nawet obrotny Amasis zniknęli gdzieś i wojownik nie miał pojęcia, co się z nimi stało. Ognisko wciąż jeszcze żarzyło się, jednak znać było, iż od dobrej godziny nikt nie dorzucał do niego świeżych szczap. Nagle, z dali rozległ się dźwięk tajemniczy, co zdał się pełznąć przez ziemię, korzenie i poszycie. Dźwięk bębnów bębnów z Brodatej Puszczy... I Vagar instynktownie rozpoznał, iż to właśnie ten głos przebudził go przed chwilą... Dudnienie przenikało jego ciało i kości, zdawało się wibrować nawet w zębach. Czuł potęgę wezwania, a jednak przez chwilę jeszcze był zdolny oprzeć mu się...
Testy SW na odarce efektu zaklęcia bębnów:
Amasis: Nie zdane. Patrz: opis w spoilerze.
Kallan: Nie zdane. Patrz: opis w spoilerze.
Nętka: Krytyczny sukces! Dźwięk bębnów nie będzie miał na Ciebie wpływu. Test Inu: Krytyczny pech - Uta się nawet nie budzi w obliczu zagrożenia.
Rodan: Nie zdane. Patrz: opis w spoilerze.
Vagar: Sukces z dwoma przebiciami. Pomimo dźwięku jesteś w stanie zebrać myśli i opierać się efektowi zaklęcia przez kilka chwil. Nie wiesz jednak ile o potrwa.

Vagar: Kallan, Rodan i Amasis zniknęli, przy ognisku zostały ich rzeczy (miecz i łuk barda czy torba uzdrowicielska guślarza). Nętka śpi jakby nic się nie stało.

Nętka: odpisz sobie 1 dawkę werbeny za leczenie zatrucia Amasisa. Udało ci się to i kot jest już zdrowy.

Amasis: efekt zatrucia minął, zioła czarowniocy były bardzo gorzkie ale pomogły.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 31 lipca 2018, 17:16

[center]Brodata Puszcza, 05 Trawień (Vajni), 360 rok Ery Silniri
[/center]


- Do stu piorunów a tych gdzie wywiało...

- Nętka wstawaj, jakaś strasznie magiczna fala porwała naszych druhów.

- Co mam robić? Muszę komuś przywalić.
Vagar budzi Nętkę i wypatruje wrogów.
Ostatnio zmieniony 31 lipca 2018, 18:48 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 02 sierpnia 2018, 18:50

[center]Brodata Puszcza, 05 Trawień (Vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]

Wiedźma spała głębokim, niczym niezakłóconym snem, pochrapując zdawkowo do dźwięku dopalających się szczap drewna. W sennym marzeniu znów była w Mądrym Kamie pośród swych bliskich, których kochała. I przez ten czas jej serce się radowało, gdy zdawało się, że zmarła niedawno, a droga jej babka jest wciąż przy niej. A toż ruszyła za nią w stronę lasu by zasięgnąć nauki o ziołach i obchodzeniu się z nemi, a i dowiedzieć się jak porozumiewać się z duchami. I mimoż bycia świadomym we śnie, czego też swemi czasy nauczyła się od Jazny czcigodnej, zapomniała na tę chwilę o troskach i lęku przed ciemnością podążającą za nimi w Puszczy Brodatej. Gdy tylko jednak weszła w cień starych drzew, otoczenie się zmieniło. Przed oczami znów ujrzała żądne ich dusz upiory, a na skórze uczuła zimno magicznie wywołanego wiatru. Obraz babki zniknął i wtem coś szarpnęło ją mocno za ramię.

Wiedźma obudziła się nagle widząc przed sobą gniewne, a zaskoczone oblicze Vagara. I podług jego słów, nikogo przy ognisku nie zobaczyła. Znów jednak odczuła ten sam, jednostajny rytm, który przyzywał wgłąb prastarej puszczy. Niepokojący dźwięk roznosił się po całym ciele i choć nie wpłynął na jej działania, wiedźma momentalnie oderwała z ziemi kępki mchu, zatykając sobie oraz wojownikowi uszy. Dotknęła również jego ramienia wyszeptując słowa zaklęcia, aby choć trochę się uchronić przed magią mieszkańców lasu.

- Ruszajmy za nemi, nim wpakują się w tarapaty. Bądź gotów do walki, lecz nie unoś miecza i nie ujawniaj swej obecności nim będzie to konieczne. Musim najpierwiej obaczyć z kiemi istotami mamy do czynienia i naszych druhów wypatrzyć. Musimy zachować szacunek dla duchów tej puszczy i mimoż magija porwała naszech druhów, nie dobywać miecza bezmyślnie. - rzekła szybko wiedźma, upewniając się, że wojownik zrozumiał potrzebę zachowania rozwagi w działaniu. - Tedy zapytam się ja chowańca o kierunek, a i będzie nas prowadził i uprzedzał w locie. Wcześniej przeto będziemy wiedzieć, z czym mamy do czynienia.
Nętka pyta się swojego chowańca o kierunek, w którym udali się Rodan, Amasis i Kalan (jeśli mimo przyzywającego bębna byłby z tym problem). Prosi go również, aby udał się przodem i informował Nętkę telepatycznie o tym, co dostrzega. Wiedźma chce jak najszybciej podążyć za przyjaciółmi pod wpływem uroku, jednak, gdy będziemy już blisko miejsca, gdzie są te istoty lasu, które mają swój sabat, to czarownica zachowa (i proponuje też to Vagarowi) ostrożność, nie chcąc ujawniać swojej obecności tym istotom od razu. Nętka stara się podejść do tej sprawy z ostrożnością i wyhamować zapędy Vagara, jeśli ten chciałby się od razu rzucać na jakieś istoty lasu z mieczem. Najpierw obserwacja i ocena sytuacji, potem działanie.
Nętkawzmacnia zaklęciem Vagarowi i sobie Siłę Woli. Prócz tego wyciąga odrazu watę i zatyka Vagarowi i sobie uszy, aby czar na nas nie wpływał.
OD MG: Jeśli macie zatkane uszy mchem, to zupełnie się nawzajem nie słyszycie. Więc chciałbym, by Araven zdecydował, czy ma je zatkane czy jednak nie - a w związku z tym czy słyszy co mówi do niego Nętka , czy nie.

Dla Nętki: nie masz kontaktu z chowańcem. Odpisz sobie także 2 punkty Energii za użyte zaklęcia.
Ostatnio zmieniony 02 sierpnia 2018, 22:44 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 02 sierpnia 2018, 23:42

[center]Brodata Puszcza, 05 Trawień (Vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]


Wieczór przy ognisku szybko zleciał, zmęczenie zrobiło swoje i wszyscy dość szybko położyli się spać przy ogniu, tylko Rodan pozostał czujny. Amasis szybko zapadł w sen, w którym niczym heros polował na wielkie, drapieżne, kolorowe ptaki z dziobami ostrymi niczym najlepszy miecz. Walka była wyrównana, jednak to zdolności magiczne felidae przechyliły szalę zwycięstwa na jego korzyść i już rzucał się z otwartym pyszczkiem, by zanurzyć kły w pokonanym wrogu, gdy usłyszał z oddali narastające bicie bębnów. Przez moment myślał, iż to tylko tło samego snu, dźwięki jednak były coraz głośniejsze i coraz bardziej zwracały na siebie uwagę stuha. Czuł, jak jego serce zaczyna bić mocniej i zgrywać się z rytmem instrumentów. Po chwili już latający przeciwnik przestał być w jakikolwiek sposób ciekawy, zaś dźwięk obudził kota, który przez moment nasłuchiwał kierunku, po czym ruszył się pędem. Biegnąć zastanawiał się, kto i gdzie tańczy w środku nocy.
Kto wie, może jest tam jakieś ogromne ognisko? A może nawet będzie... mięso?! Ostatnie słowo szczególnie przypadło do gustu młodemu zwiadowcy, toteż jeszcze przyspieszył mając nadzieję, że zdąży złapać najlepsze kąski.
Amasis pędzi podniecony myślą o dobrej zabawie i mięsku.
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 sierpnia 2018, 16:00

[center]Brodata Puszcza, 03 Trawień[/center]
Ciało młodego Vileny wydawało się drżeć w rytmie dźwięków wygrywanych na odległych bębnach. Było w tej dzikiej, a jednocześnie hipnotycznie pięknej muzyce coś tak niezwykłego, coś tak zarazem upojnego, że guślarz nie myślał o niczym więcej jak tylko zbliżeniu się do jej źródła. Biegł przez puszczański gąszcz nie zwracając uwagi na chłoszczące go gałęzie, na drapiące skórę kolce czy skręconą w płytkim wykrocie łydkę.

Mesmeryczna melodia zawładnęła nim bez reszty.
I po co się tyle razy zastanawiałem jak wyglądają w tym systemie driady, psia natka?!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 03 sierpnia 2018, 18:56

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień[/center]


Wojownik nie słyszał co mówi Nętka. Wyjął więc mech z jednego ucha, ale trzymał go w dłoni.

Po tym jak usłyszy co mówi towarzyszka, to zatyka sobie ucho mchem ponownie, jeśli coś go zaniepokoi i zacznie mieszać mu w głowie. Jeśli panuje nad sobą nie zatyka ucha, ale niesie mech i próbuje tropić towarzyszy.

- Na bogów, na co mi przyszło... - rzekł bardziej do siebie niż do towarzyszki.

Nim zaczął tropić, Vagar niemalże potknął się o rzeczy jednego z zaginionych.

- Na Bogów, jeszcze muszę zabrać ich rzeczy, z wojownika zostałem jucznym mułem i tragarzem! Już ja im wygarnę jak, ich spotkamy.
Vagar zabiera większość rzeczy towarzyszy, tylko najcenniejsze i najlżejsze zostawiając Nętce.
Ostatnio zmieniony 05 sierpnia 2018, 14:59 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 05 sierpnia 2018, 15:40

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Rodan i Kallan biegli przez las, niczym pomykające rączo jelenie. Przed nimi, długimi susami sadził Amasis, a jego wzniesiony w górę ogon powiewał niczym zwycięski sztandar. Wkrótce, do rytmu bębnów dołączyły głosy piszczałek i fletni, wypełniające leśną ciszę cudowną muzyką. Ponad nimi wzbijały się dźwięczne, kobiece głosy, tkające pieśń o niesłychanej urodzie i sile. I choć nie rozumieli słów, czuli, iż serca ich trzepoczą niczym ptaki, pragnąc ulecieć z jej tonami. Przed sobą, między drzewami dostrzegali już lśnienie ognia. Jeszcze kilka chwil i zziajani wypadli zza zasłony ogromnych paproci, prosto na rozległą, ukwieconą polanę.

Zatrzymali się, rozglądając wkoło ze zdumieniem, było bowiem co podziwiać! Przed nimi, na środku łęgu płonęło galantne ognisko. Igrające płomienie rzucały złociste bryzgi na stojące wokoło, milczące chojory. Polana spowita była welonem srebrzystych mgieł nocnych. Tu i ówdzie wzlatywały roje świetlików, krążące ponad ogromnymi kielichami bladych kwiatów. Przy ogniu zaś... Ach, przy ogniu tańcowały najbardziej urodziwe niewiasty, jakie Kallan i Rodan kiedykolwiek widzieli. Odziane były jedynie w wieńce i bransolety z ziół i kwiecia. Resztę ich szat stanowiły długie, rozpuszczone włosy. Pomiędzy nimi podskakiwali rogaci czarci, przygrywając sobie na piszczałkach i fletniach. Duże, przypominające omszały kamień stworzenie, siedziało z boku ognia, uderzając w obły bęben, podobny kształtem do małego czółna. Dalej, w kręgu, wirowały postacie zdecydowanie mniej ludzkie: żółtookie licha i cierniste biesy, lisuny o rozłożystym porożu i zmieniające swą postać, długonogie ptaszyska.

[center]Obrazek[/center]
Ledwo wszak nasi bohaterowie zdołali złapać oddech, gdy całe zaczarowane towarzystwo zatrzymało się nagle. Muzyka wszakże nie zamilkła, lecz weszła na inny poziom, tkając sieć delikatną i mocną, niczym jedwab, która powoli opadała na dusze i umysły śmiertelników.

[center]Podkład: Dance of the Wild Faeries[/center]
Z ciżby driad wysunęła się nagle nadobna dziewoja i lekkim krokiem podeszła ku nowo przybyłym.

[center]Obrazek[/center]
- Witam was pięknie w naszym kręgu! - ozwała się miodopłynnym głosem, wyciągając dłonie ku obu młodzieńcom - Proszę, zatańczcie z nami! Czekaliśmy na was! A i ty, Amasisie, nie lękaj się naszych czarów - zaśmiała się.

- Mamy tu jadło i napitek. Mamy wesołe pieśni i tańce, które radują serce!

Z tymi słowami poprowadziła wędrowców ku pozostałym. Kallan poczuł, jak w drugą rękę, ktoś wtyka mu róg z trunkiem, a na jego ramieniu zaciska się jakaś dłoń, drobna i delikatna. Rodanowi zaś inna dziewoja narzuciła wieniec kwiatów na głowę.

- Ach, zagraj nam, zagraj! - prosiła wdzięcznie, rozpinając mu jednocześnie guziki od koszuli.

Amasis zwęszył pyszną woń pieczonego mięsiwa. Tuż obok niego zaś pojawiła się zręczna, podobna do kota istota, o futrze gładkim i miękkim, niczym pierwszy śnieg. Wkrótce krąg zawirował ponownie. Ponad korony lasu wzbiła się pieśń duchów lasu:

[center]Czy to rozkosz, czy pułapka?
Zgubny czar, czy słodycz gładka?
To odkryjesz o poranku
Wrogu Driad lub Driad kochanku!
[/center]
Spoiler!
Czujecie się zauroczeni towarzystwem i zachwyceni zabawą. Wszelka świadomość zagrożenia znika. Jesteście poza tym przytomni, ale z lekka oszołomieni. W kręgu dostaniecie rogi z dziwnym, słodkim napojem, który uderza do głowy jak wino. Jest tutaj też dobre jedzenie - pieczone mięso i owoce. Na pewno jest to lepsze, niż placki z potrawką z lici, którymi żywiliście się ostatnio. Każdemu z was towarzyszy przynajmniej jedna nadobna niewiasta. W razie potrzeby jednak, może znaleźć się przy was ich więcej!
Spoiler!
Cała polana zalana jest niesamowitym, fioletowym światłem. Spoglądasz w górę i widzisz wiszący nad nią Oxan w pełni. Teraz już wiesz z jakiego powodu Driady świętują.
Spoiler!
Jako bard zdajesz sobie sprawę, że muzyka Driad jest magiczna, ale w obecnym stanie ducha niezbyt się tym przejmujesz. Jest bowiem także piękna i budzi Twój szczery zachwyt. Chciałbyś grać w ten sposób.
[center]***[/center]
Śladów nie było widać, chowaniec także zniknął. Cóż było robić? Vagar przewiesił przez ramię pas z mieczem Rodana, na plecy zaś zarzucił jego łuk i sakwę z ekwipunkiem. Nętką zaś wzięła kociołek, torbę Kallana i resztę sprawunków. Za czym puścili się spiesznie przez las, w poszukiwaniu towarzyszy.

[center]Podkład: Isis, Astrate[/center]
Na szczęście dźwięk bębnów wskazywał nieomylnie drogę. A idąc w jego stronę, odkryli rychło, iż na nic zdał się mech, którym zatkali uszy. Tętno czarodziejskiej muzyki przenikało ich bowiem na wylot, wibrując w kościach i przyśpieszając bieg serca. A gdy ujrzeli odblask dalekiego ognia, Vagar przyśpieszył raźno kroku, pojmując, iż trwa tam jakowaś wesołą zabawa, w której on, nie wiedzieć czemu, nie bierze udziału. Wstyd to - pomyślał sobie - Sami poszli, a nas tu zostawili... Nie chcąc przeto tracić więcej czasu, począł biec, nie dbając na ostrzegawcze nawoływania Nętki ni chłoszczące go po twarzy gałęzie. Zresztą czarodziejskie bębny i tak skutecznie zagłuszały głos czarownicy. Utra przyspieszyła także nieco, nie chcąc zostać w lesie sama. Z drugiej strony jednakoż, nie uśmiechało jej się wybiegać na jaśniejącą za szpalerem pni polanę.

Vagar przedarł się przez ogromne paprocie i stanął na łące, spowitej srebrzystym, mgielnym oparem. Przed nim jaśniało ogromne ognisko, wokoło którego tańczyły bajeczne istoty. Były tam i cudowne niewiasty, okryte jeno wieńcami z kwiecia i zasłonami długich włosów, i rogaci czarci, błyskające ślepiami biesy, i zmieniające wiecznie postać, skrzydlate zwiduny. A wśród korowodu tych dziwów rozpoznał także swych druhów, próbujących ust czarownych dziewoi leśnych.

[center]Obrazek[/center]
Nętka także patrzyła na to wszystko rozszerzonymi ze zdziwienia oczami, przezornie jednak ukryła się w paprociach, nie zdradzając swej obecności. Teraz czuła obecność Iglita, któren także musiał tu być, zwabiony czarami driad:

- Pospieszaj! Pospieszaj! Idź w tan! Idź w tan! - zachęcał ją radośnie, podczas gdy Vagar, niczym we śnie, ruszył ku tańczącym poprzez ostrowia nocnego kwiecia i roje wirujących świetlików. Idąc, upuścił niesione ciężary, nie chcąc by spowalniały go w tańcu.
Spoiler!
Gdy poczułeś rytm bębnów w sobie czar począł działać także i na ciebie. Jesteś przytomny, ale jednocześnie zachwyca Cię to co widzisz na polanie, uważasz to za znakomitą zabawę, w której zdecydowanie chcesz wziąć udział. Jesteś także lekko oszołomiony, ale poza tym myślisz w miarę normalnie. Z pewnością nie będziesz jednak myślał o żadnym zagrożeniu ze strony Driad, czy innym. Czujesz się całkowicie bezpiecznie. Wszelkie wcześniejsze problemy wydają Ci się oddalone i nie ważne.
Spoiler!
Cała polana zalana jest niesamowitym, fioletowym światłem. Spoglądasz w górę i widzisz wiszący nad nią Oxan w pełni. Teraz już wiesz z jakiego powodu Driady świętują.
Ostatnio zmieniony 05 sierpnia 2018, 18:25 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 05 sierpnia 2018, 18:11

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]


Wojownik rzuca niesiony ekwipunek pod nogi Nętki.

Vagar najpierw oniemiał, a potem ruszył naprzód.

- Muzyka, śpiewy, są i znajomi i tyle pięknych Pań. Zasłużyliśmy na chwilę odpoczynku i przyjemności.
Vagar oniemiały i zachwycony, z mchem w jednym uchu idzie naprzód, ku tańczącym Driadom i śpiewom.
Ostatnio zmieniony 06 sierpnia 2018, 21:06 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 sierpnia 2018, 20:46

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień[/center]
Kształtna długowłosa istota u boku Kallana nie miała na sobie ani jednej łuski, ani jednej kostnej tarczki, a jej włosy w przeciwieństwie do grubych splotów Vileny spływały niewyobrażalnie miękką kaskadą na odsłonięte kuszące ramiona, a mimo to zdała się guślarzowi najpiękniejszym stworzeniem na świecie. Urzeczony i oszołomiony czarownym towarzystwem, Pieśniarz Astralu dał się powieść ku wielkiemu ognisku.

Dołączywszy do kręgu młodzieniec upił nieco uderzającego do głowy trunku, a potem jął wodzić wokół siebie szeroko otwartymi oczami, podrygując przy tym niezbyt składnie do rozbrzmiewającej na polanie melodii. Wszystkie te cudowne istoty, pląsające wokół ognia, biesiadujące z niewinnym śmiechem, ucztujące w najlepsze - wszystko to sprawiało, że Kallan poczuł się nagle bezgranicznie bezpieczny. Muzyka przywróciła mu radość życia, odepchnęła precz smutek po utraconej rodzinie, natchnęła nadzieją na świetlaną przyszłość.

I tylko jedna dziwna nuta nie współgrała z cudowną symfonią szczęśliwości, chociaż w innych okolicznościach Kallan nie zwróciłby na nią najmniejszej uwagi. Teraz jednak trącała jego nozdrza niczym wbita w piętę drzazga przypominając o czymś, co guślarz solennie sobie obiecał.

Rozkoszny zapach pieczonego mięsiwa.

- Przyjaciółko ma, nie lza wam jeść mięsa - szepnął porażony niezrozumiałą trwogą Kallan, oplatając palcami ramię swej srebrzystookiej towarzyszki - Nie lza krzywdzić istot czujących w tej puszczy. Jesteście w wielkim niebezpieczeństwie, jeśli mięso spożywacie, albowiem tego nie wolno czynić. Uwierzcie w me słowa, pragnę was bowiem uchronić przed złym.
Kallan jest prawdziwie przestraszony, uświadomił sobie bowiem, że wszystkie te cudowne i przyjazne istoty mogą paść ofiarą jakiegoś nieznanego zła czyhającego w Brodatej Puszczy na tych, co zjadają mięso! :o

ODPOWIEDZ