wg podręcznika
Mam małą prośbę. z tego co wiem wersją, która ma pierwszeństwo na portalu jest wersja MiM/dyskietka. Trzymajmy się jednego standardu aby całość zamieszczonych materiałów była spójna. Nikt i tak nie gra superortodoksyjną wersją ale w momencie kiedy będziemy mieli jeden punkt odniesienia, to nikt się nie pogubi.
Ad meritum.
Pojemność językowa to nie jest coś co na starcie postać musi zapełnić i basta. Jest to wskazanie ilości języków (trudności bo wg tego przeliczamy), którą postać maksymalnie jest w stanie poznać. Rasy zaczynają "działanie" w pewną ustandaryzowaną pulą języków. Tłumaczyć to można (przy odrobinie chęci, bo to zawsze tylko tłumaczenie) tym, że pewne społeczności rasowe chętniej ciągną do innych konkretnych społeczności, niż do innych. Młode elfy niespecjalnie przesiadują pół młodości wśród olbrzymów i część wśród półolbrzymów aby się obeznać z ich językiem, gnomy chętniej przesiadują z krasnalami i dlatego łapią ich języck itd itp. Ale to wszystko jest standardowo. Zapominacie w tych rozważaniach o pewnym bardzo istotnym fakcie. Historia postaci. Historia ma niezaprzeczalne pierwszeństwo nad standaryzacją. Kiedyś jako NPC wprowadziłem mojej drużynie niewolnika zbiegłego z jednej z wysp opanowanej przez sharany. Spędził tam 30 lat życia. Przez wszystkie stresy pozapominał większość znanych sobie języków (jak i wiele innych rzeczy) i potrafił (w chwili spotkania) posługiwać się jedynie w bardzo niewielkim stopniu współnym (~10%) i całkiem komunikatywnie w pajęczym (50%), spełniał on oczywiście pewną newralgiczną rolę w dziwnym konflikcie, ale mniejsza z tym. Do czego dążę. Ten system to heroic fantasy. To bardzo ważne. Bohaterowie nie są z reguły szarymi reprezentantami swoich lokalnych społeczności. Nawet gdy takiż wywodzi się z ubogiego chłopstwa to nie jest to żaden kmieć - to bohater-kmieć!. Są wyjątkowi, są zalążkiem bohaterów o których krążyć będą legendy. Do tego warto dążyć. Samemu prowadząc kiedyś dwie osobne drużyny, jako wieści z gminu opowiadałem o poczynaniach tej drugiej (lekko wyolbrzymionych) aby stworzyć pewne bohatersko-genne tło zdarzeń, aby delikatnie dać postaciom pstyczek do mocniejszego ciśnięcia (Lakże to tak, tamci są sławniejsi od Nas? Huzia na Juzia!). To zdaje egzamin. Więc proponuje nie porównywać bohaterów nawet do obecnego, wykształconego społeczeństwa naszej matki Ziemi bo się to po prostu nie ima. Nie musi i nie powinno w mojej opinii.
Więc do rzeczy. Początkowo nasz bohater rozpoczyna grę ze standardową pulą językową, bo to jest pewien wyznacznik, ale (bardzo ważne ale) to tworzący postać jest władny aby te rzeczy zmienić, własnie z tej przyczyny, że to on wymyśla swoją postać. Jeśli stworzy krasnoluda wychowanego przez elfy to będzie on pewnie biegle po elfiemu śmigał, a ni w ząb swojego rodowego nie skuma. Jeśli historia taka była by ciekawa i trzymająca się kupy to nie widzę przeszkód. Czy do tego trzeba pisać osobne artykuły opisujące wszystkie wypadki. Wątpię. Wystarczy spis języków z ich stopniem komplikacji.
A jeszcze raz wspomnę, że pojemność językowa to nie jest wyznacznik ilości języków z jakim zaczynamy grę, postacie się uczą całe życie. Historia którą się tworzy wraz z MG i innymi graczami dyktuje to co postać pozna i w jakim stopniu. W KC mamy na tyle dużo już różnych tabelek, że nie widzę potrzeby dalszego unifikowania i kodowania dobrej zabawy.