Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Przejście pod kratą skrywało krótki ciemny korytarz, oświetlony zaledwie dwiema zatkniętymi w skorodowane obejmy pochodniami, ale spowita półmrokiem nie dość gęstym, by przeszkadzało to w jakikolwiek sposób kotołakowi. Stawiając bezszelestnie kroki Barr'teh prześlizgnął się do końca tunelu i przykucnął u jego zakręcającego ostro w bok wylotu mierząc okrągłymi ślepiami kolejne pomieszczenie.
- Co widzisz? - wyszeptał niemalże do ucha khajiita depczący mu po piętach Hastur, niem jednak Redgard wypowiedział owe pytanie do końca, poznał własnymi oczami odpowiedź.
U wylotu korytarza rozciągała się sklepiona wysoko krypta, rozjaśniona tu i ówdzie blaskiem łuczyw, pełna głębokich cieni w licznych kątach i zakamarkach. Ściany pomieszczenia pełne były wyciętych w litej skale poziomych wnęk, na nich zaś spoczywały zawinięte w zmurszałe szmaty szczątki dawno temu zmarłych mieszkańców północnego królestwa.
- Barr'teh myśli, że to grobownik - oznajmił ledwie słyszalnie kocur, mimowolnie ulegając niepokojącej aurze starej nekropolii.
- Pewnikiem nie jedyny w tym kurhanie - dodał półgłosem Neviers, który kucnął tuż obok Hastura - W tak wielkich podziemnych grobowcach zwykło się budować wiele sąsiadujących ze sobą krypt, zwykle podzielonych między związane krwią klany. Musimy mieć baczenie, coby nie pobłądzić w tym labiryncie. I musimy być nader ostrożni w marszu przez te krypty.
- Cisza jak makiem zasiał - wzruszył ramionami Hastur - Cokolwiek teraz robi Arnulf i jego banda, najpewniej są daleko stąd.
- Albo już nie żyją - wydął w charakterystyczny dla siebie sposób usta Breton - Wszelako nie o Arnulfa mi chodziło.
- A kogo? - zaciekawił się kocur okręcając swoją wąsatą głowę w stronę przybysza z Wysokiej Skały.
- O draugrów - odparł Neviers, a kiedy wypowiedział dziwne słowo, przez jego oblicze przemknął cień nie dość starannie skrywanego niepokoju - O nieumarłych strażników grobowców.
- Łotrzyki tędy przeszły - wtrącił Sivariael - Patrzaj sam, ani śladu świeżych trupów. Starych trupów poza wnękami też nie uwidzisz.
- Doskonale winieneś wiedzieć, że są sposoby ku temu, by przejść obok draugrów nie budząc ich ze śpicy - wzruszył ramionami Neviers - Może zbytecznie się troskam, ale jeśli ów przewodnik z Markartu miał klucz do dźwigni od kraty, może posiadać inne użyteczne... rzeczy.
Słyszeliście wiele opowieści o nieumarłych strzegących kurhanów na dalekiej północy i chociaż nie spotkaliście jak dotąd żadnego z nich samemu, zauważalne wahanie Bretona przyprawiło niektórych z awanturników o zimne dreszcze. Nawiązując do wypasionych postów BG z sesji Aravena i Dobro poproszę teraz o fabularki gracze tyczące się ich stosunku do nieumarłych (mile widziana gęsia skórka, bladość obliczy i szczękające zęby)!
