Strona 68 z 126

: 14 stycznia 2013, 20:40
autor: mordimer00
Chcesz łamać to łam, tylko po co przysparzać męki i cierpieniu istotom niższym jak MY? To już lepiej ich dobić szybko i tyle!

: 14 stycznia 2013, 20:46
autor: mordimer00
-Czyli co Dumas idziesz pierwszy to tak mamy to rozumieć czy co? A aby nie było żadnych wątpliwości co do Ciebie to jeśli złapiesz sobie więźnia to będziesz mógł z nim sobie robić co chcesz
- w tym momencie Llorvas uśmiecha się do Dumasa -
No chyba, że My zadecydujemy inaczej.
Llorvas sprawdził więzy i kneble więźniów, dociągnął jeszcze na wszelki wypadek sznury, po czym wrócił osłaniać towarzyszy w dalszej eskapadzie, ale tym razem to dunmer idzie za Dumasem dwa kroki z tyłu.

: 14 stycznia 2013, 21:01
autor: namakemono
Jeszcze jedno przed wyruszeniem: Trond, nie dałbyś rady jakoś zablokować tej kraty, żeby ktoś nam psikusa nie zrobił, gdy będziemy beztrosko zwiedzać podziemia? Może jakoś by się dało tą wajchę przyblokować, albo coś... I pamiętajmy, żeby w drodze powrotnej Breton nie szedł pierwszy, bo może chciałby odciąć nam drogę kratą i czmychnąć z łupem. Pomyślmy jak się przed tym zabezpieczyć.

: 14 stycznia 2013, 22:48
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Przejście pod kratą skrywało krótki ciemny korytarz, oświetlony zaledwie dwiema zatkniętymi w skorodowane obejmy pochodniami, ale spowita półmrokiem nie dość gęstym, by przeszkadzało to w jakikolwiek sposób kotołakowi. Stawiając bezszelestnie kroki Barr'teh prześlizgnął się do końca tunelu i przykucnął u jego zakręcającego ostro w bok wylotu mierząc okrągłymi ślepiami kolejne pomieszczenie.

- Co widzisz? - wyszeptał niemalże do ucha khajiita depczący mu po piętach Hastur, niem jednak Redgard wypowiedział owe pytanie do końca, poznał własnymi oczami odpowiedź.

U wylotu korytarza rozciągała się sklepiona wysoko krypta, rozjaśniona tu i ówdzie blaskiem łuczyw, pełna głębokich cieni w licznych kątach i zakamarkach. Ściany pomieszczenia pełne były wyciętych w litej skale poziomych wnęk, na nich zaś spoczywały zawinięte w zmurszałe szmaty szczątki dawno temu zmarłych mieszkańców północnego królestwa.

- Barr'teh myśli, że to grobownik - oznajmił ledwie słyszalnie kocur, mimowolnie ulegając niepokojącej aurze starej nekropolii.

- Pewnikiem nie jedyny w tym kurhanie - dodał półgłosem Neviers, który kucnął tuż obok Hastura - W tak wielkich podziemnych grobowcach zwykło się budować wiele sąsiadujących ze sobą krypt, zwykle podzielonych między związane krwią klany. Musimy mieć baczenie, coby nie pobłądzić w tym labiryncie. I musimy być nader ostrożni w marszu przez te krypty.

- Cisza jak makiem zasiał - wzruszył ramionami Hastur - Cokolwiek teraz robi Arnulf i jego banda, najpewniej są daleko stąd.

- Albo już nie żyją - wydął w charakterystyczny dla siebie sposób usta Breton - Wszelako nie o Arnulfa mi chodziło.

- A kogo? - zaciekawił się kocur okręcając swoją wąsatą głowę w stronę przybysza z Wysokiej Skały.

- O draugrów - odparł Neviers, a kiedy wypowiedział dziwne słowo, przez jego oblicze przemknął cień nie dość starannie skrywanego niepokoju - O nieumarłych strażników grobowców.

- Łotrzyki tędy przeszły - wtrącił Sivariael - Patrzaj sam, ani śladu świeżych trupów. Starych trupów poza wnękami też nie uwidzisz.

- Doskonale winieneś wiedzieć, że są sposoby ku temu, by przejść obok draugrów nie budząc ich ze śpicy - wzruszył ramionami Neviers - Może zbytecznie się troskam, ale jeśli ów przewodnik z Markartu miał klucz do dźwigni od kraty, może posiadać inne użyteczne... rzeczy.
Słyszeliście wiele opowieści o nieumarłych strzegących kurhanów na dalekiej północy i chociaż nie spotkaliście jak dotąd żadnego z nich samemu, zauważalne wahanie Bretona przyprawiło niektórych z awanturników o zimne dreszcze. Nawiązując do wypasionych postów BG z sesji Aravena i Dobro poproszę teraz o fabularki gracze tyczące się ich stosunku do nieumarłych (mile widziana gęsia skórka, bladość obliczy i szczękające zęby)! ;)

: 15 stycznia 2013, 09:53
autor: mordimer00
Llorvas stanął jak wryty gdy usłyszał o nieumarłych, włosy na jego rękach zjeżyły się a całą skórę spowiła gęsia skórka, po raz pierwszy od dłuższego czasu dzielny i nieustępliwy Dunmer poczuł strach. Wiedział, że z każdym żywym przeciwnikiem sobie poradzi ale nieumarli, to było coś przerażającego, choć Llorvas starał się nie okazywać tego po sobie jego ręce zaczęły drżeć powoli, i tylko dlatego, że reszta towarzyszy stała dalej nie wycofał się do wyjścia.
Dunmer z całej siły starał się opanować, szukał sposobu na walkę z martwiakami, na to czy jego broń będzie mogła zniszczyć kreatury ciemności, coraz bardziej zaciskał szczęki z całych sił starając się nie okazać jak bardzo się boi. Może dzięki temu co usłyszał i dzięki paraliżowi który go ogarnął nie uciekł w pierwszej chwili.
Dopiero po jakimś czasie dotarło do niego, że ma w swoim arsenale broń która może uratować jego i towarzyszy, mianowicie magię. Powoli w myślach przypominał sobie słowa mocy, i to podziałało na niego uspokajająco, dunmer powoli uspokajał się, biorąc głębokie oddechy i przymykając na chwilę oczy.

: 15 stycznia 2013, 10:01
autor: Araven
Jak to żywe trupy, ludzie ssą dziffni, argonianie nie wstają z grobów, ale ludzie pewnie tak, gorącokrwiści za życia, to i po śmierci nie śpią sspokojnie. Co za cassy, oby Ci umarli spali grzecznie.
Taką sentencję wygłosił jaszczur.

: 15 stycznia 2013, 13:36
autor: Procjon
Sivariael otrząsnął się. Wielokrotnie spotykał już podobnych strażników, ale o draugrach wiedział tylko ze słyszenia. Mimo to wiedział że na nieumarłych, niezależnie od ich typu, magia działa sporo skuteczniej od zwykłej broni. Dlatego też zdjął strzałę z cięciwy łuku, by mieć wolną prawą rękę do rzucenia zaklęcia.
Robię jak w opisie. W razie spotkania kogoś żywego użyję łuku. Cału czas bacznie się rozglądam w poszukiwaniu pułapek i wrogów, ale też interesujących pod kątem naukowym przedmiotów.

: 15 stycznia 2013, 14:43
autor: 8art
Kocur, gdy pomyślał o grobownikach, położył uszy po sobie i poczuł jak sierść na grzbiecie mimowolnie podnosi się pod zbroją. Makabrzyczni martwi wzbudzali zrozumiały strach, choć Barr'teh naprawdę mógłby się przerazić widząć khajita - grobownika. Grobowniki człowieki nie były aż tak straszne i z tego co zasłyszał padali pod ciosami pazurów prawie tak jak żywe człowieki. Ale obcowanie ze śmiercią w takiej postaci nie należało ponoć do przyjemnych doświadczeń.

Skad tylko Nievers wiedział tak dużo. Nie znał się na zwierzętach, co kocur od poznał, gdy tylko tajemniczy Breton porównał Argorianina do żaby. Toć każdy khajit wiedział jak duża jest różnica pomiędzy jaszczurką a żabą, ale na grobach się znał i chodził cicho prawie jak khajit. Czyżby był cmentarną hieną?

: 15 stycznia 2013, 16:38
autor: namakemono
Hastur, redgard z krwi i kości, wojownik z dziada-pradziada, z każdym niebezpieczeństwem potrafił stanąć twarzą w twarz. Stoczył niezliczoną ilość pojedynków, nie z każdego co prawda wyszedł bez szwanku, ale z każdego uniósł życie. Nigdy nie bał się walki i wydawało mu się, że nie boi się śmierci. Jednak istniał pewien rodzaj przeciwników, na dźwięk imienia których każdemu jeżył się włos na głowie i Hastur nie był wyjątkiem. Czym innym jest walka z przeciwnikiem, którego mowę ciała można zrozumieć, wykorzystać przeciw niemu jego własne błędy i w konsekwencji uśmiercić. Niestety, tego nie dało się powiedzieć o draugrach. Cóż można uczynić stworowi, który od dawna już jest martwy a ciosy jedynie odbijają się od jego trupich członków i tną powietrze tam, gdzie powinny być witalne organy? Tu pomóc mogła jedynie magia, która nie byłą domeną Hastura. Jeśli dziś będzie trzeba skrzyżować miecz z nieumarłym - trudno, niech i tak będzie. Jeśli przy tym przyjdzie zginąć - cóż, taką monetą płaci wojownik, jeśli taka jest wola Arkaya. Redgard miał tylko nadzieję, że Pan Życia i Śmierci nie upomni się o zapłatę aż tak prędko.

: 15 stycznia 2013, 19:32
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Stawiając kroki jeszcze ostrożniej niż wcześniej, najmici zapuścili się w labirynt podziemnych krypt, usłanych zawiniętymi w przegniłe płótna zwłokami, z których przeważająca większość przeistoczyła się już w pokryte resztkami chrząstek szkielety. Wnęki sięgały wysoko w górę, niczym wycięte w skałach szczeble wielkich drabin i spozierający na nie podejrzliwie Hastur doliczył się ośmiu rzędów składanych jedno nad drugim ludzkich szczątków.

Niektóre zwłoki zachowały się w zadziwiająco dobrym stanie, pokryte przypominającą papier skórą i szczerzące pożółkłe zęby. Ich puste oczodoły zatkane były gładkimi kamykami, starannie wypolerowanymi i ozdobionymi symbolami szeroko otwartych oczu. Te właśnie zwłoki ściągały na siebie największą uwagę śmiertelników, przemykających się przez ciemny labirynt na podobieństwo cieni.

- Starożytni władycy zwykli wyznaczać do preparacji zwłok swoich zaufanych przybocznych, często wojowników o nieposzlakowanej reputacji - objaśniał szeptem Neviers, który skradał się przez katakumby ramię w ramię z Hasturem i Ahraveenem - Niektórzy z tych mających dostąpić zaszczytu na wieść o tym wręcz sami odbierali sobie życie, by tylko stać się czym prędzej draugrem.

- A kto ich prreparrował? - zapytał sykliwie argonianin, strzelając na wszystkie strony ślepiami.

- Kapłani starych bogów - odszepnął Neviers - Czytałem kiedyś manuskrypty, w których opisywano te ceremonie, ale wolałbym ich tutaj nie wspominać. Są takie słowa, które posiadają wielką moc. Czasem jedno z nich nieopacznie wypowiedziane w takim miejscu jak te podziemia może przynieść niewyobrażalne szkody.

- Dużo tych łuczyw - mruknął Hastur zmieniając przezornie temat i wskazując sztychem miecza najbliższą z zatkniętych na ścianach pochodni - Gotów jestem pomyśleć, że tydzień znosili je do tych krypt, nim zaczęli przetrząsać katakumby.

- Musieli natrafić na stare zapasy - pokręcił przecząco głową Neviers - Patrzaj na drewno, jakie szorstkie. Ma kilka wieków jak nic, ale było kiedyś zaimpregnowane specjalnym wywarem.

- Barr'teh myśli, że Breton dużo się wyznaje na grobownikach - burknął khajiit strzygąc pytająco uszami, ale Breton nie zareagował na niedopowiedziane pytanie, zadowalając się leciutkim uśmiechem, który zresztą zaraz z jego ust zniknął.
Plotki głoszą, że przy zwłokach konserwowanych na sposób odkryty w katakumbach można znaleźć wiele cennych przedmiotów, ale to wymagałoby bardziej drobiazgowych oględzin. Ktoś chciałby poświęcić na nie nieco czasu?

: 15 stycznia 2013, 20:02
autor: mordimer00
Llorvas nie ma nic przeciw zabieraniu dobytku dopiero co ubitemu wrogowi, ale takiemu pochowanemu i poświęconemu truchłowi nie ma zamiaru niczego odbierać. Przecież to świętokradziej jest.
A co do Bretona to idę za nim jestem jak jego cień kilka metrów od niego.

: 15 stycznia 2013, 20:17
autor: Araven
Też uważam na otoczenie i bretona, muszę mu odpłacić za nazywanie mnie żabą, jestem gadem a nie płazem, zapłaci za to.

: 15 stycznia 2013, 20:29
autor: Procjon
W kolejce do zapłaty od Bretona jestem ja, mam z nim nieuregulowane rachunki z przeszłości. Idę tak jak mówiłem: łuk w lewej ręce, prawa gotowa do rzucenia czaru, ramię w ramię z Llorvasem.

: 15 stycznia 2013, 21:20
autor: namakemono
Nie będzie ograbiania zwłok? Jestem z Was szczerze dumny!
Hastur kroczy przodem z mieczem w dłoni. Liczę, że Trond ze swym orężem kroczy z Hasturem ramię w ramię i swym czujnym wzrokiem wciąż wypatruje pułapek. Proponuję w drugim szeregu łuczników. I mam nadzieję, że jednak nie nadziejemy się na tych draugrów.

: 15 stycznia 2013, 21:55
autor: 8art
Hola hola! Dla khajita trupy nie sa zadna swietoscia, wiec jak cos cennego zauwazy to schowa to do kieszeni. nie ma jednak zamiaru bawic sie obgryzanie palcow mumiom i takie tam.