PBF - Ścigając samego siebie
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Primm, część zmilitaryzowana
Hayes spojrzał na chudzielca wzrokiem, w którym pewna doza niedowierzania mieszała się z czymś mogącym ujść za skrajną dezaprobatą. Oficer sprawiał wrażenie takie jakby chciał coś powiedzieć, natychmiast zmienił jednak zdanie i machnąwszy tylko ręką odszedł w kierunku swego namiotu.
Simpson podniósł z ziemi plecak, poprawił przywiązaną do niego strzelbę i cmoknął znacząco na towarzyszy.
- Dam sobie łapę uciąć, że dziwki będą w kasynie - oznajmił pewnym siebie tonem - A jak nie dziwki, to przynajmniej wódka. Piłem tam ostatnio, to wiem. Zabawimy się, popijemy, podupczymy. Fajnie będzie... chociaż może być nawet taniej. Po co płacić jakiejś obcej za benefity? Sue, nie chciałabyś się jakoś dogadać?
Hayes spojrzał na chudzielca wzrokiem, w którym pewna doza niedowierzania mieszała się z czymś mogącym ujść za skrajną dezaprobatą. Oficer sprawiał wrażenie takie jakby chciał coś powiedzieć, natychmiast zmienił jednak zdanie i machnąwszy tylko ręką odszedł w kierunku swego namiotu.
Simpson podniósł z ziemi plecak, poprawił przywiązaną do niego strzelbę i cmoknął znacząco na towarzyszy.
- Dam sobie łapę uciąć, że dziwki będą w kasynie - oznajmił pewnym siebie tonem - A jak nie dziwki, to przynajmniej wódka. Piłem tam ostatnio, to wiem. Zabawimy się, popijemy, podupczymy. Fajnie będzie... chociaż może być nawet taniej. Po co płacić jakiejś obcej za benefity? Sue, nie chciałabyś się jakoś dogadać?
To do miasta!
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Puszczę dziś po pracy posta z poczynaniami Sue - owszem pogadam również z barmanem. A Chudemu zaraz coś napiszę...nożem...
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Primm, część zmilitaryzowana
Płynnym i zdradzającym sporą wprawę ruchem Sue wydobyła Ka-Bar'a z przymocowanego do uda futerału i gwałtownie skręciła nadgarstek błyskawicznie prostując dłoń.
Nóż zawirował na jej wyciągniętej ku górze dłoni wykonując kilka obrotów po czym zamarł uchwycony pewnym ruchem. Przez kilka sekund jego ostrze mierzyło w Chudego
po czym jakby nigdy nic dziewczyna zmieniła uchwyt zaczęła udawać, że czyści sobie krótko przycięte paznokcie lewej dłoni.
- Widzisz Chudy jest jeden problem - wycedziła Sue przez zęby - Mnie strasznie pociągają seksualnie faceci...inteligentni. Co niestety oznacza, że Ty pociągasz mnie mniej
więcej w takim stopniu jak talerz zimnej owsianki. A może nawet mniej.
Dłoń z nożem zamarła bez ruchu a zimne spojrzenie zmrużonych oczu spoczęło na Simpsonie. Na twarzy Sue pojawił się cień złośliwego uśmiechu.
- Idź i znajdź sobie jakąś tępą dzidę z wadą słuchu, której potrzebne będą Twoje pieniądze - z ust dziewczyny wyrwało się ciche parsknięcie - Pilnuj go Flanagan,
żeby nie wpakował nas w jakieś kłopoty. Teraz pracujemy dla wojska a wiecie co oznacza wojskowa jurysdykcja.
Równie płynnym i szybkim ruchem Anderson schowała nóż do pochwy i odwróciła się na pięcie ruszając w stronę kwater zamierzając znaleźć kogoś kto powie jej gdzie może
wziąć prysznic. W terenie znosiła bez marudzenia wszelkie niewygody, ale nie zamierzała paradować po mieście śmierdząc jak sparszywiały kojot. Prysznic. Zdecydowanie.
A potem coś do jedzenia.
- Zrobię się na bóstwo a potem pójdę zasięgnąć języka - rzuciła przez ramię w kierunku marzących o ciupcianiu panów i cicho nucąc ruszyła szukać ciepłej wody.
Płynnym i zdradzającym sporą wprawę ruchem Sue wydobyła Ka-Bar'a z przymocowanego do uda futerału i gwałtownie skręciła nadgarstek błyskawicznie prostując dłoń.
Nóż zawirował na jej wyciągniętej ku górze dłoni wykonując kilka obrotów po czym zamarł uchwycony pewnym ruchem. Przez kilka sekund jego ostrze mierzyło w Chudego
po czym jakby nigdy nic dziewczyna zmieniła uchwyt zaczęła udawać, że czyści sobie krótko przycięte paznokcie lewej dłoni.
- Widzisz Chudy jest jeden problem - wycedziła Sue przez zęby - Mnie strasznie pociągają seksualnie faceci...inteligentni. Co niestety oznacza, że Ty pociągasz mnie mniej
więcej w takim stopniu jak talerz zimnej owsianki. A może nawet mniej.
Dłoń z nożem zamarła bez ruchu a zimne spojrzenie zmrużonych oczu spoczęło na Simpsonie. Na twarzy Sue pojawił się cień złośliwego uśmiechu.
- Idź i znajdź sobie jakąś tępą dzidę z wadą słuchu, której potrzebne będą Twoje pieniądze - z ust dziewczyny wyrwało się ciche parsknięcie - Pilnuj go Flanagan,
żeby nie wpakował nas w jakieś kłopoty. Teraz pracujemy dla wojska a wiecie co oznacza wojskowa jurysdykcja.
Równie płynnym i szybkim ruchem Anderson schowała nóż do pochwy i odwróciła się na pięcie ruszając w stronę kwater zamierzając znaleźć kogoś kto powie jej gdzie może
wziąć prysznic. W terenie znosiła bez marudzenia wszelkie niewygody, ale nie zamierzała paradować po mieście śmierdząc jak sparszywiały kojot. Prysznic. Zdecydowanie.
A potem coś do jedzenia.
- Zrobię się na bóstwo a potem pójdę zasięgnąć języka - rzuciła przez ramię w kierunku marzących o ciupcianiu panów i cicho nucąc ruszyła szukać ciepłej wody.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Chudy stał czując jak końcówka noża dotyka jego skóry,potem zrobił głupią minę, podrygując kilkukrotnie komicznie. A w chwilę później Sue poczuła jak jej nozdrza zaczyna slatakować potworny smród. Zresztą odór dotarł też do innych świadków wybuchu złości dziewczyny, skąd inąd niezrozumiałego, ale kto by tam dozedł za babami. Pewno Sue miała PMS. Simpson zdumiewająco pewnym jak na siebie głosem oświadczył:
- Kurwa mać, Sue. Teraz to i ja muszę wziąść prysznic. Zesrałem się przez ciebie... I nie tylko. Na dziwki też już nie muszę iść...
Wątek techniczny
Można powiedzieć w przenośni, że atmosfera została oczyszczona;) podobnie jak jaja Simpsona i nie tylko. Szkoda tylko że dosłownie atmosfera została całkowiecie zanieczyszczona na następną dekadę. No to będziemy mieli opóźnienie, bo obsranego gościa chyba nie wpuszczą do baru:)przynajmniej pare dolców na dziwce zaoszczędzone.
Dzięki Keth, za sprowokowanie próby zabicia Simpsona;)
- Kurwa mać, Sue. Teraz to i ja muszę wziąść prysznic. Zesrałem się przez ciebie... I nie tylko. Na dziwki też już nie muszę iść...
Wątek techniczny
Można powiedzieć w przenośni, że atmosfera została oczyszczona;) podobnie jak jaja Simpsona i nie tylko. Szkoda tylko że dosłownie atmosfera została całkowiecie zanieczyszczona na następną dekadę. No to będziemy mieli opóźnienie, bo obsranego gościa chyba nie wpuszczą do baru:)przynajmniej pare dolców na dziwce zaoszczędzone.
Dzięki Keth, za sprowokowanie próby zabicia Simpsona;)
Ostatnio zmieniony 07 listopada 2014, 17:11 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Po pierwsze primo - jakbym chciała Cię zabić to już byś nie żył
Po drugie primo to mój nóż nie dotykał Twojej skóry,
a tylko wskazywał ogólnie w Twoim kierunku
I po trzecie primo multimo to mogłeś się "zesrać", ale uwagę rzuciłeś już w kierunku moich pleców bo ja maszeruję
pod prysznic :/dymek I niech Ci nawet do głowy nie przyjdzie udawać się w tym samym kierunku
a tylko wskazywał ogólnie w Twoim kierunku
pod prysznic :/dymek I niech Ci nawet do głowy nie przyjdzie udawać się w tym samym kierunku
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Primm, część autochtoniczna
Chociaż strefa jurysdykcji RNK oficjalnie sięgała do przecinającej miasteczko autostrady, kalifornijscy żołnierze kręcili się w małych grupkach przy górskiej kolejce, brudnym od sadzy hotelu oraz przed wejściem do kasyna. John domyślił się, że wszyscy byli po służbie, bo nie mieli przy sobie broni i palili papierosy rozmawiając z miejscowymi.
Flanagan stanął na skrzyżowaniu ulic pomiędzy budynkiem kasyna i biurem Mojave Express, przypominając sobie niedawny nocny szturm na hotel. Fasadę częściowo spalonego "Bizona" znaczyły liczne dziury po wielkokalibrowych pociskach wystrzelonych z wojskowego Browninga. Stojące wysoko na niebie słońce prażyło Primm w skwarze kolejnego gorącego dnia.
- Burdelu tutaj nie pamiętam, ale w kasynie można się napić i pewnie zabawić - oznajmił blondyn - Jeśli...
- Hej, wy! - zastępca szeryfa Beagle wychynął zza rogu hotelu, niosąc jakiś duży kanister - Wróciliście?
Chociaż strefa jurysdykcji RNK oficjalnie sięgała do przecinającej miasteczko autostrady, kalifornijscy żołnierze kręcili się w małych grupkach przy górskiej kolejce, brudnym od sadzy hotelu oraz przed wejściem do kasyna. John domyślił się, że wszyscy byli po służbie, bo nie mieli przy sobie broni i palili papierosy rozmawiając z miejscowymi.
Flanagan stanął na skrzyżowaniu ulic pomiędzy budynkiem kasyna i biurem Mojave Express, przypominając sobie niedawny nocny szturm na hotel. Fasadę częściowo spalonego "Bizona" znaczyły liczne dziury po wielkokalibrowych pociskach wystrzelonych z wojskowego Browninga. Stojące wysoko na niebie słońce prażyło Primm w skwarze kolejnego gorącego dnia.
- Burdelu tutaj nie pamiętam, ale w kasynie można się napić i pewnie zabawić - oznajmił blondyn - Jeśli...
- Hej, wy! - zastępca szeryfa Beagle wychynął zza rogu hotelu, niosąc jakiś duży kanister - Wróciliście?
Fajnie zobaczyć znajomą twarz...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Primm, kasyno "Vikki & Vance"
Pobieżnie uprzątnięte kasyno pełne było ludzi, co chudzielec skwitował szerokim uśmiechem radości. Przy zasnutych kłębami tytoniowego dymu stolikach siedzieli miejscowi osadnicy, żołnierze Republiki oraz ludzie wyglądający na przejezdnych, grając w karty i pijąc paskudną w smaku tanią wódkę.
Poszczękujący metalicznie Protektron krążył wokół podestu prezentującego zdewastowany dziesiątkami kul zabytkowy samochód, sprawiając wrażenie strażnika porządku i prawa w kasynie.
Zastępca szeryfa przekazał swój kanister jakiejś młodej dziewczynie noszącej na głowie zawiązaną w węzeł chustę, po czym zaprowadził czwórkę gości do położonego w głębi gwarnej sali stolika ze skórzanymi sofami. Nikt na nich nie siedział, co sprawiało dość dziwne wrażenie zważywszy na obecność kilkudziesięciu wizytujących kasyno ludzi.
- Loża dla znajomych Nasha - oznajmił Beagle siadając na jednym z miejsc i przywołując ruchem ręki roznoszącą kieliszki kobietę - Siadajcie, bo zasłużyliście. Co się z wami działo przez ostatnie dni? I gdzie wasz biały kumpel?
[center]
[/center]
Pobieżnie uprzątnięte kasyno pełne było ludzi, co chudzielec skwitował szerokim uśmiechem radości. Przy zasnutych kłębami tytoniowego dymu stolikach siedzieli miejscowi osadnicy, żołnierze Republiki oraz ludzie wyglądający na przejezdnych, grając w karty i pijąc paskudną w smaku tanią wódkę.
Poszczękujący metalicznie Protektron krążył wokół podestu prezentującego zdewastowany dziesiątkami kul zabytkowy samochód, sprawiając wrażenie strażnika porządku i prawa w kasynie.
Zastępca szeryfa przekazał swój kanister jakiejś młodej dziewczynie noszącej na głowie zawiązaną w węzeł chustę, po czym zaprowadził czwórkę gości do położonego w głębi gwarnej sali stolika ze skórzanymi sofami. Nikt na nich nie siedział, co sprawiało dość dziwne wrażenie zważywszy na obecność kilkudziesięciu wizytujących kasyno ludzi.
- Loża dla znajomych Nasha - oznajmił Beagle siadając na jednym z miejsc i przywołując ruchem ręki roznoszącą kieliszki kobietę - Siadajcie, bo zasłużyliście. Co się z wami działo przez ostatnie dni? I gdzie wasz biały kumpel?
[center]
[/center]
Pora na luźną pogawędkę - czekam na jakieś fabularki...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Jjjjjjja nie pije. P...proszę ode mnie zabrać te kieliszki... - Chudzielec z paniką głosem zaprotestował, choć w ustach już niemal poczuł smak bourbona.
- Nie uwierzysz jaka niesprawiedliwość. Białego zastrzelili zbóje a nas, dobrych ludzi do gołego obrabowano! Ot taki porządek tu wszędzie. Ale nas na szczęście na Przyczółku dobrzy samarytanie przyodziewkiem i strawą poratowali.
- Nie uwierzysz jaka niesprawiedliwość. Białego zastrzelili zbóje a nas, dobrych ludzi do gołego obrabowano! Ot taki porządek tu wszędzie. Ale nas na szczęście na Przyczółku dobrzy samarytanie przyodziewkiem i strawą poratowali.
Ostatnio zmieniony 11 listopada 2014, 12:05 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Trochę się pokręciliśmy po okolicy, po tym jak nas obrabowano wzięliśmy robotę od RNK za nieco sprzętu i ekwipunku, byliśmy też w Nipton z trójką nowych, jednego z nich zeżarły wielkie mrówki. Kajdaniarze coraz zuchwalej napadają w okolicy, na karawany kupieckie i mniejsze osady.
Ale to i tak nic, w porównaniu z Legionem, który zniszczył Nipton zabito wszystkich poza kilkoma ludźmi, wielu ukrzyżowano. Ci z Nipton zawarli jakąś umowę z Legionem, ale tamci ją złamali. A co tu u was, wszystko dobrze? Macie jakiś przyjezdnych w osadzie, poza nami i RNK ?
Ale to i tak nic, w porównaniu z Legionem, który zniszczył Nipton zabito wszystkich poza kilkoma ludźmi, wielu ukrzyżowano. Ci z Nipton zawarli jakąś umowę z Legionem, ale tamci ją złamali. A co tu u was, wszystko dobrze? Macie jakiś przyjezdnych w osadzie, poza nami i RNK ?
Ostatnio zmieniony 11 listopada 2014, 13:59 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- No właśnie, jakiś ruch? Miże byli tu te kutasy co nas obrobili, a pastora przyprawili o udar? No a z tym legionem to niezła jazda. Ja pierdolę, pojmali Sue i Jima, ale kurwa nie wiedzieli, że będą mieli z Simpsonem do czynienia! Tak ich przestraszyłem, że bez pierdzenia zgodzili się uwolnić naszych i poszli precz. Szkoda, że tam wcześniej nie dotarliśmy, bo tak to może mieszkańców bym uratował. Płakałem jak zobaczyłem co te skurwysyny tam zrobili. Ciężkie czasy idą. Dobrze, że macie tu posterunek RNK. Może Wam pomogą jak nas tu zabraknie. Nash u siebie? Bo musimy się z nim zobaczyć. W końcu wyekwipował nas, czas się rozliczyć. A tak w ogióle to jakieś wieści z Goodsprings? Martwie się o moją Sunny. Tam już raz kajdaniarze wpdali, a jakby teraz legion... Boże słodki kurwa mać. Tego bym nie przeżył.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Primm, kasyno "Vikki & Vance"
Beagle pobladł na wieść o strasznym losie Nipton, przeczesał palcami włosy, a potem wychylił jednym haustem zawartość swej karafki.
- Ja pierdolę, ale historia - powiedział zastępca szeryfa potrząsając głową - Aż trudno w nią uwierzyć. Legion tak daleko od Kolorado? Kalifornijczycy o tym wiedzą?
- Wiedzą - odpowiedział rozparty wygodnie na kanapie chudzielec - To jak z tym Goodsprings, macie stamtąd jakieś wieści?
- Wczoraj wieczorem wrócił patrol, który miał tam zajrzeć. Wszyscy mają się dobrze, nigdzie ani śladu Kajdaniarzy, nawet na I-95. Wygląda na to, że skurczybyki przyczaiły się w więzieniu.
- Wcale im się nie dziwię - wzruszył ramionami John - W Goodsprings urządziliśmy im krwawą jatkę, taką samą tutaj w hotelu. Stracili paru ludzi na autostradzie, następnych w Nipton, bo legioniści się z nimi nie pierdzielili. Ten cały Carter nie ma niewyczerpalnych zasobów, armia mocno mu się skurczyła.
- Kalifornijczycy wyraźnie szykują się do szturmu na Jean - przyznał ostrożnie Beagle, oglądając się na Sue i Jima - Będziecie im pomagać?
- Pewnie, że nie może nas tam zabraknąć - uniósł się natychmiast Simpson - Pójdziemy w pierwszej linii, jak ten kuzyn Pattona Custer. Osrają się w locie na nasz widok. Wasze zdrowie, dalej, wszyscy piją.
Zderzane ze sob a szkło zaszczękało dźwięcznie. Wypiwszy palącą w gardłach wódkę wszyscy wyciągnęli się ponownie wygodnie na sofach.
- Nash załatwia coś w skarbcu z jednym takim gościem, ale na pewno będzie chciał z wami pogadać - oznajmił Beagle zapalając wpierw następnego papierosa - Wspominał coś o rozliczeniu za jakiś towar. Zaprowadzę go do niego. A wy, Sue, Jim, czujcie się jak u siebie w domu? Chcecie pyknąć partyjkę pokera na koszt firmy? Jeszcze wódki?
Zastępca szeryfa podniósł się z sofy i obrzucił przeciągłym spojrzeniem zgromadzonych w kasynie ludzi.
- Wygląda tu jak przed wojną z Legionem - powiedział z wyraźnym zadowoleniem - Nie pamiętam, kiedy ostatnio było tu tak wielu gości. John, Bart, pozwólcie ze mną.
Beagle pobladł na wieść o strasznym losie Nipton, przeczesał palcami włosy, a potem wychylił jednym haustem zawartość swej karafki.
- Ja pierdolę, ale historia - powiedział zastępca szeryfa potrząsając głową - Aż trudno w nią uwierzyć. Legion tak daleko od Kolorado? Kalifornijczycy o tym wiedzą?
- Wiedzą - odpowiedział rozparty wygodnie na kanapie chudzielec - To jak z tym Goodsprings, macie stamtąd jakieś wieści?
- Wczoraj wieczorem wrócił patrol, który miał tam zajrzeć. Wszyscy mają się dobrze, nigdzie ani śladu Kajdaniarzy, nawet na I-95. Wygląda na to, że skurczybyki przyczaiły się w więzieniu.
- Wcale im się nie dziwię - wzruszył ramionami John - W Goodsprings urządziliśmy im krwawą jatkę, taką samą tutaj w hotelu. Stracili paru ludzi na autostradzie, następnych w Nipton, bo legioniści się z nimi nie pierdzielili. Ten cały Carter nie ma niewyczerpalnych zasobów, armia mocno mu się skurczyła.
- Kalifornijczycy wyraźnie szykują się do szturmu na Jean - przyznał ostrożnie Beagle, oglądając się na Sue i Jima - Będziecie im pomagać?
- Pewnie, że nie może nas tam zabraknąć - uniósł się natychmiast Simpson - Pójdziemy w pierwszej linii, jak ten kuzyn Pattona Custer. Osrają się w locie na nasz widok. Wasze zdrowie, dalej, wszyscy piją.
Zderzane ze sob a szkło zaszczękało dźwięcznie. Wypiwszy palącą w gardłach wódkę wszyscy wyciągnęli się ponownie wygodnie na sofach.
- Nash załatwia coś w skarbcu z jednym takim gościem, ale na pewno będzie chciał z wami pogadać - oznajmił Beagle zapalając wpierw następnego papierosa - Wspominał coś o rozliczeniu za jakiś towar. Zaprowadzę go do niego. A wy, Sue, Jim, czujcie się jak u siebie w domu? Chcecie pyknąć partyjkę pokera na koszt firmy? Jeszcze wódki?
Zastępca szeryfa podniósł się z sofy i obrzucił przeciągłym spojrzeniem zgromadzonych w kasynie ludzi.
- Wygląda tu jak przed wojną z Legionem - powiedział z wyraźnym zadowoleniem - Nie pamiętam, kiedy ostatnio było tu tak wielu gości. John, Bart, pozwólcie ze mną.
W tym miejscu drużyna ulegnie podziałowi, ponieważ powodowany starą znajomością (czyt. kilkudniową) Beagle zaprosił na zaplecze tylko "wybawicieli Primm"!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Primm, kasyno "Vikki & Vance"
Pozostawieni samym sobie, Sue i Jim rozluźnili się do końca, ulegając niezaprzeczalnemu urokowi kasyna. Gwar ludzkich głosów nie dźwięczał nutą frustracji wyczuwalną na Przyczółku, wręcz przeciwnie, wydawał się uspokajać namiastką cywilizowanego życia. Śmiechy, rozmowy i wszechobecny dźwięk wygrywających różne melodie jednorękich bandytów uzupełniały atmosferę beztroskiego wypoczynku.
- Fajne miejsce, żeby zatrzymać się na dłużej - zaryzykował po chwili ostrożne stwierdzenie Jim - Neill byłby zachwycony tym kasynem.
- Neill nie żyje - dziewczyna sposępniała na krótką chwilę, machnęła ręką w kierunku jednej z obsługujących stoliki kobiety dając jej znak, że życzy sobie jeszcze jednego drinka - Co miałbyś tu robić? Uprawiać ziemię? Płodzić dzieciaki z jakąś miejscową babką? A może nająć się za krupiera?
- Wszystko lepsze od śmierci w kopcu mrówek - odparł Jim - Chcesz całe życie błąkać się po Pustkowiach?
- Chcę zobaczyć Nowe Vegas - oznajmiła zaczepnym tonem Anderson - Nie myślałam, że odpadniesz na pierwszym odcinku.
- Nikt nie mówił o odpadaniu - wzruszył ramionami Doe - Ale moglibyśmy tutaj przez jakiś czas odpocząć.
[center]
[/center]
Pozostawieni samym sobie, Sue i Jim rozluźnili się do końca, ulegając niezaprzeczalnemu urokowi kasyna. Gwar ludzkich głosów nie dźwięczał nutą frustracji wyczuwalną na Przyczółku, wręcz przeciwnie, wydawał się uspokajać namiastką cywilizowanego życia. Śmiechy, rozmowy i wszechobecny dźwięk wygrywających różne melodie jednorękich bandytów uzupełniały atmosferę beztroskiego wypoczynku.
- Fajne miejsce, żeby zatrzymać się na dłużej - zaryzykował po chwili ostrożne stwierdzenie Jim - Neill byłby zachwycony tym kasynem.
- Neill nie żyje - dziewczyna sposępniała na krótką chwilę, machnęła ręką w kierunku jednej z obsługujących stoliki kobiety dając jej znak, że życzy sobie jeszcze jednego drinka - Co miałbyś tu robić? Uprawiać ziemię? Płodzić dzieciaki z jakąś miejscową babką? A może nająć się za krupiera?
- Wszystko lepsze od śmierci w kopcu mrówek - odparł Jim - Chcesz całe życie błąkać się po Pustkowiach?
- Chcę zobaczyć Nowe Vegas - oznajmiła zaczepnym tonem Anderson - Nie myślałam, że odpadniesz na pierwszym odcinku.
- Nikt nie mówił o odpadaniu - wzruszył ramionami Doe - Ale moglibyśmy tutaj przez jakiś czas odpocząć.
[center]
Wódka bądź piwo na koszt firmy, do tego parę żetonów do gry. Sue, Jim, jak chcecie wykorzystać tę bardzo rzadką okazję do relaksu?