Strona 8 z 34

: 27 maja 2015, 12:01
autor: Sigil
Dzięki MG. Przyznam, że całkiem sporo PD mi wpadło, ale bynajmniej nie narzekam. :D
Umiesz zmotywować gracza. ;)

: 29 maja 2015, 09:44
autor: Frater_Terry
Przepraszam za przerwę. Potzrebowałem poogarniać kilka rzeczy które wysypały mi się na głowę. Dziś biję się z ostatnią z nich i wieczorem będę pisał :)

: 29 maja 2015, 14:29
autor: lightstorm
Jako MG chciałbym abyście wypowiedzieli sie jako gracze na temat rozdanych PD. Interesuje mnie informacja zwrotna, czy wszystko jest jasne w tej kwestii i czy wiecie jakimi krytriami się kierowałem przy przyznawaniu punktów.

A może ktoś uważa, że dostał za dużo? Wasz MG pomoże z takim problemem...

: 29 maja 2015, 18:33
autor: Sigil
Jak dla mnie wszystko jasne. Nie zaskoczyło mnie tu nic, ani także nic bym chyba nie zmienił...

Niemniej myślę, że dobrze zrobiłeś wklejając tutaj sceny, za które otrzymaliśmy punkty. To pozwala okreslić, w których chwilach coś nam dobrze poszło, które są warte zapamiętania i jakiego kierunku się trzymać. Więc dla mnie, jako gracza czy tez autora swojej opowieści, była to z kolei cenna informacja zwrotna.

Mam też propozycję, aby któryś z graczy, prowadzący postać z Animalizm jako Klanową, rozwinłą go sobie na 2. To by nam wiele ułatwiło jako Koterii, można by normalnie wzywać te kruki. Co wy na to?
Oczywiście, to tylko propozycja, w końcu wasze PD i wasza sprawa, co z nimi zrobicie. Ale moim zdaniem byłoby totalnie cool, gdyby ktoś z nas jednak miał tą dyscyplinę.

: 29 maja 2015, 22:36
autor: Suriel
Ja nie mam nic do powiedzenia c co do punktów doświadczenia. Dostaliśmy jasno i klarownie za konkretne rzeczy.

Kiedy skończycie dyskusję o PD to zapraszam z powrotem do wątku na temat postaci. Temat Horacy tym razem proponuję.

Sigil Muszę się zastanowić nad animalizmemm, jest tyle innych potrzeb :).

: 29 maja 2015, 23:50
autor: Sigil
A co chcesz rozwinąc teraz? Charyzmę? Uwodzenie? :P

A tak swoją drogą Horacy ma niezwykłe osiągnięcia w relacjach z Assamitami: dał raz Namtarowi w ryj i raz udało mu się go zszokować. I nadal żyje. Nieźle jak na Szczura. :P

Do tematu Horacego przejdę jak skończymy o tych PDkach gadać.

: 30 maja 2015, 08:23
autor: Frater_Terry
Wszystko jest jasne co do tego, czym kierowałeś się, przyznając doświadczenie. Twoja rozpiska jest przejrzysta i czytelna. Idzie z niej też wywnioskować, że warto się starać wchodzić w interakcje, współtworzyć ciekawe sytuacje i skupić się na nadaniu głębszego wydźwięku postaciom. Wątpliwości więc nie mam ani uwag.

: 02 czerwca 2015, 11:18
autor: Rooster
Ja również dodam, że taka rozpiska wiele ułatwia nam jako graczom i pozwala nadać konkretny kierunek dla rozwoju samej postaci. Cenne wskazówki zawsze są dobre. A te tutaj są jasne i klarowne, co mam nadzieję zaowocuje w następnym rozdziale naszej wspólnej opowieści i rozkręcimy bardziej tę przygodę.
Czego wam wszystkim i sobie serdecznie życzę.

: 02 czerwca 2015, 11:44
autor: Sigil
No to chyba zabieramy się za Horacego, co? Suchej nitki nie zostawimy na nim (żartuję oczywiście). Niemniej ja się wstrzymam początkowo, żeby znów nie było, że powiedziałem wszystko i nikt nie ma nic do dodania. Odezwę się na końcu więc.

: 07 czerwca 2015, 12:06
autor: Rooster
Zatem ja może zacznę...

Na wstępie odniosę się do początkowego epizodu tej postaci, gdy prowadzona była jeszcze przez innego gracza. Pomijając kwestię braku zaufania, która jest naturalną i normalną reakcją w kontekście zgrywania się drużyny i nieznanych bohaterów, niejaka wrogość i sposób odgrywania postaci Horacego był dla mnie trudny. Generował bowiem zdarzenia, które same z siebie wprowadzały większy zamęt, co być może było ciekawym założeniem fabularnym, jednak bądź co bądź uciążliwym na samym wstępie przygody.

Zmiana dla mnie okazała się strzałem w dziesiątkę. Sposób, w jaki Horacy angażuje się w sprawy koterii, chociaż być może ostrożny i oszczędny, nadaje samej postaci ciekawego tła. Widać, że postać jest przemyślana, ma ciekawą historię i smaczki, które dodają jej charakteru. Uwalniane po trochu skrawki przeszłości, czy emocjonalny stosunek Horacego do miasta i jego mieszkańców, osadza bohatera w trudnej i skomplikowanej społecznie sytuacji. Podoba mi się ten rozłam, pomiędzy lojalnością względem starych schematów i przyzwyczajeń i zupełnie nową, nieobliczalną i chaotyczną mieszaniną, jaką tworzy koteria Reda. Ciekawa jestem też, czy Horacy zbliży się bardziej do grupy, czy pozostanie jeszcze czas jakiś na uboczu.

Poza tym, co warto podkreślić, podoba mi się sposób, w jaki Horacy odgrywa i opisuje klątwę swego klanu i chęć jej usunięcia. Trupizm i fizyczna brzydota mogą być interesujące, a często też skrywają piękne wnętrza.

Na razie to tyle z mojej strony.
Ciekawa jestem dalszych opinii.

: 11 czerwca 2015, 09:49
autor: Frater_Terry
Biedny Horacy, żył sobie spokojnie w Charleston, aż zjawiła mu się banda nieokrzesańców która systematycznie rozpierdala mu wszystko co zbudował. Przez co trochę kojarzy mi się z właścicielem domu, który nierozważnie przyjął w gościnę grupę nomadów. A potem zrozumiał, że nie sposób nad nimi zapanować. I tupie na nich wszystkich w bezsilnej złości, czasem głośniej krzycząc lecz bez większych rezultatów. Co sprawia, że w mojej opinii chłopak ma cierpliwość świętego.

To nie jest tak, że wcześniejsza wersja mi się nie podobała. Mój ból związany z poprzednim jego graczem tyczył się jego brakiem, nie odgrywaniem postaci. Zbyt mało wtedy minęło czasu bym mógł porównywać obie jego twarze. zwłaszcza, że Horacy w wydaniu Koszala nie zdążył nakreślić dobrze swojej osobowości.

Świetny jest motyw jego relacji z przynależnością klanową, o czym wspomniała Rooster. np. motyw z porcelanową maską. Ni cholery nie wiem dlaczego ma taki film, wszak i tak nosi wiecznie wyczarowaną twarz staruszka. Jednak scena kiedy po wyjściu z sarkofagu zorientował się, że wszyscy go widzą - zaje. I naświetliła bardziej, w jaki sposób sam Horacy podchodzi do swej klątwy. Co z kolei pozwala powoli rozumieć skąd jednak potrzeba noszenia podwójnej maski.

Horacy wiecznie się czymś przejmuje. Czasem bardziej, czasem mniej słusznie. Nie uważam tego za wadę, rodzi to świetne sytuacje. I czasem współczucie dla biednego Nosferatu, który bardzo wyraźnie chciałby jak najlepiej, jednak mocno przeżywa każdą sytuację która wystawia na próbę jego zapędy perfekcjonisty. Bo jako takiego właśnie "perfekcjonistę*" go postrzegam. (przez figury z wosku, przez wieczne próby naprawiania tego co koteria Reda spierdoli)
A z drugiej strony, kiedy na szali nie leży jego świat, (ten jego osobisty świat w który się wtopił i pomógł kształtować i w którym sobie wesoło nie żyje) potrafi mieć w dupie ustalony porządek i pozwala sobie popłynąć w swój "jest mi zajebiście" film (parking kiedy dostał ataku radości, czy BIOHAZARD w łazience).

Uwielbiam "czepialstwo" Horacego, że sobie pozwolę na cytacik. Bo prowokuje to interakcje, które nie zaistniały by w żaden inny sposób. Poza tym wyraźnie da się dostrzec, że ów czepialstwem Horacy zmusza swych rozmówców by sami się zastanowili nad tematem, miast po prostu dostać gotową litanię "tak rób a tak nie".

Lubię sposób w jaki się wypowiada. Widać w rozmowach, że jest inteligentny, jednak ma słownictwo które inteligencji nie przystoi, ale za to z pomocą kilku przekleństw i szyderstw potrafi bezbłędnie wskazać problem.

Więcej grzechów nie pamiętam. Chyba, że mi się przypomni, to będę krzyczał.

* - to nie jest odniesienie do Enneagramu

: 11 czerwca 2015, 18:37
autor: Sigil
Powinienem teraz napisać: ach, moi przedmówcy w sumie powiedzieli wszystko co sam chciałem... :P Niemniej byłoby to mocno nie fer z mojej strony, więc tego oczywiście nie uczynię. ;)

Tak więc nie przedłużając, zajmę się tematem i przejdę do omówienia postaci Horacego:
W przeciwieństwie do Fratera Terrego, mi osobiście w pewnym momencie zaczęło przeszkadzać to, w jaki sposób poprzedni gracz odgrywał tą postać. Pojawiła się w niej bowiem jakaś dziwna wrogość, sztuczność i brak zainteresowania innymi, który ucinał interakcje. Tak więc pozytywnie przyjąłem zmianę gracza prowadzącego tą postać.

Jeśli idzie o sposób, w jaki Surielu dokonałeś tego przejęcia - był on całkiem zgrabny. Wyszło Ci to płynnie i sensownie. Nie porzuciłeś wcześniejszego konceptu i nie urwałeś wątków, lecz raczej przekształciłeś je w coś, co tworzy jakiś spójny obraz bohatera.
Mimo wszystko jednak ta zmiana sprawiła, iż było trudniej wypracować jednolity obraz postaci i jak dla mnie, zarysowuje się on dopiero od pewnego czasu.

To znaczy owszem, wcześniej już widziałem, jak zaczynasz go tworzyć i czemu służą elementy, które wprowadzasz. Jednak nieco czasu musiało minąć, nim ten szkielet wypełnił się mięsem. Dlatego też Horacy jest na razie postacią, z którą dopiero się zapoznaję i która jak sądzę wciąż może mnie zaskoczyć. ;)

Podoba mi się tutaj sposób budowania bohatera, który jest przemyślany i głęboki. Introspekcje i rozmyślania na pewno dodają mu charakteru i tworzą ciekawą perspektywę. Wspominane już introspekcje i wspomnienia informują o migawkach z przeszłości postaci, które dodają jej tła, sprawiając, iż Horacy nie jest wycięty ze świata gry, lecz stanowi jego element. Ta spójność myślę jest tutaj istotna. W końcu wszyscy pozostali pochodzą spoza miasta i brakuje im czasem dopasowania do realiów (mojej postaci z pewnością najbardziej!). Horacy jest osobą która przejmuje się miastem i okolicą, dzięki czemu na sesji pojawia się istotny wątek. Tzn. nie ratujemy jakiegoś obojętnego nam miejsca - dla kogoś to miejsce jest domem, ktoś się nim przejmuje, komuś zależy. Myślę, że to ważne.

Ciekawym elementem jest groteskowość tej postaci. Nosferatu oczywiście są groteskowi i myślę, że dobrze sobie z tym radzisz. Elementy te pojawiają się zarówno w zachowaniu bohatera, jak i w dialogach, relacjach, oraz w samym języku - który stanowi nieco archaiczną mieszaninę doprawioną slangiem. Tutaj myślę przydałoby się jeszcze dodać postaci kilka swoistych, charakterystycznych dla niej powiedzonek. Ale to oczywiście moje osobiste zdanie.

Właściwe operowanie groteską jest trudne i stanowi zabieg głownie estetyczny. Sądzę, że na razie wychodzi Ci to nieźle, dzięki czemu sesja ma wyższy poziom. Nie jesteś z tym przesadnie nachalny - co także jest ważne. Masz wyczucie i wprowadzasz te elementy we właściwych miejscach.

Początkowo miałem nieco gorsze zdanie o tej postaci - bowiem jej zamknięcie na innych i wrogość względem nich ucinały możliwości interakcji. Jednak myślę, że wybrnąłeś z tej tendencji w sposób udany i rozsądny - ukazując ją jako początkowy brak zaufania do nowych osób. Co dodaje postaci psychologicznego realizmu. Natomiast ostatnie dialogi raczej pokazują, że Horacy zaczyna wchodzić w relacje z pozostałymi członkami drużyny. Oczywiśćie z właściwym sobie wdziękiem. Często obnaża jawne nonsensy i błędy innych, lecz dzięki temu jego wypowiedzi są odbierane jako autentyczne. No może nie przez Namtara (który wszędzie widzi manipulację Niewiernych) ale mój bohater ciężko się w ogóle odnajduje w sytuacjach społecznych, więc może czasem mieć błędną ocenę sytuacji. ;)

Kontynuując jeszcze myśl, wyrażoną w poprzednim akapicie, muszę przyznać, iż: bardzo podobała mi się ostatnia rozmowa Horacego z Terrym, a także jej oprawa gastronimiczno-wizualna. ;) Rozmowa z moja postacią także była całkiem udana (łącznie z jej podsumowaniem w myślach). Daje to szerokie perspektywy tworzenia ciekawych sytuacji w przyszłości. ;)

Ponadto bardzo ciekawą sprawą są opowieści Horacego. Snuje on je nad wyraz często i powoli staje się takim drużynowym gawędziarzem. Jest to także fajny rys, który podkreśla związek tej postaci ze sztuką (w końcu pamiętajmy, że Horacy jest artystą), a także wskazuje jednak na to, że jest ona dobrym obserwatorem i wrażliwą osobą, która przeżywa zdarzenia silnie i zapamiętuje je na długo.

Dorzucę jeszcze parę słów odnośnie stosunku Horacego do świata: Wydaje się, iż charakterystyczna dla Nosferatu chęć przetrwania tutaj zostaje rozciągnięta nie tylko na własną osobę ale i na jej osobisty świat. A więc miasto, znajomych, bliskich, Camarillę etc. Poza tym jednak sprawy świata zewnętrznego zdają się go niewiele obchodzić. Mam wrażenie, że często nowinki odbiera dość negatywnie. Tak jakby stanowiły zagrożenie dla ustalonego porządku świata. Jest to oczywiście w pełni zrozumiałe u dwustuletniego wampira i brak tego rodzaju konserwatyzmu byłby dziwny. Mimo to chciałem zwrócić na to uwagę, bowiem jest to kolejny element, który dodaje postaci autentyczności.

Cóż jeszcze mogę dodać? Początkowo miałem ochotę ponarzekać na brak głębszych interakcji z drużyną - ale jak wspominałem, jest to już nieaktualne. Naprawdę niewielu rzeczy mogę się tutaj uczepić poza jedną, techniczną: proszę, poprawiaj czasami literówki. Rozumiem, że piszesz z telefonu (i chwała Ci za to), niemniej chwilami poziom błędów generuje naprawdę dziwaczne słowa i frazy, co sprawia, że trudno zrozumieć sens wpisu.

To chyba tyle, co mi przychodzi do głowy na tę chwilę. Oczywiśćie, w przypadku pytań, chętnie odpowiem. ;)

: 13 czerwca 2015, 00:02
autor: Suriel
Dzięki za wszystkie opinie. Po pierwsze cieszę się, że obraz Horacego jaki miałem w głowie został przekazany w sposób czytelny odbiorcom. Z tego co napisaliście moja wizja tej postaci nie została wykrzywiona przez niezrozumiałe lub nieczytelne posty. Nie łatwo jest zostać błędnie odebranym w pbf. Przykład z Horacego kiedy kilka razy wydawało się, że komuś w sposób mało okrzesany groził. Tymczasem ja uważałem, że on jedynie uprzedza o czymś.

Co do języka jakim się posługuje to chyba nadal nie do końca jestem z niego zadowolony. Miał być jak śmietnik a na śmietniku można znaleźć wszystkie rzeczy i tanią chińszyznę i wyszukane ekscentryczne lecz zużyte rzeczy. Zmniejszyłem ilość wulgaryzmów choć powinno być ich więcej, ponieważ uświadomiłem sobie że to mimo wszystko publiczny portal. Wchodzą więc osoby w różnym wieku, a ja bana nie potrzebuję.
Spróbuję oczywiście jeszcze się podciągnąć i np. wyeliminować kwestie błędów wynikających z pisania z komórki. Eliminując komórkę jako źródło postów.

Co do postaci to kręci się ona wokół dwóch istotnych elementów. Pierwsza z nich to niepospolita brzydota wynikająca z postępującej i nieuchronnej trupozy ciała. Sprawa niezwykle bolesna dla niego w kontekście artysty ceniącego piękno. Alienacja Horacego spowodowała odsunięcie się nawet od klanowiczów. Wstydzi się własnego wyglądu nawet przed samym sobą, dlatego pojawiła się porcelanowa prosta maska.
Druga kwestia związana jest z samotnością i jeszcze czymś, co jak na razie pozostawiam celowo zakrytym "na później" :P. Tworzenie postaci w pbf to długi i żmudny proces. Dla przykładu mój Tremere jest o cztery miesiące starszy od Horacego a dopiero teraz powoli dopinam tą postać.*

[offtopic]*Ps. Zachęcam, namawiam i nakłaniam do zagłosowania na mojego Tremera z innego pbf włożyłem w niego tyle samo wysiłku co w Horacego, tyle że jest to bardziej skomplikowana psychika niż nasz prosty Nosferatu. Tak, to była reklama :) ale naprawdę niewiele brakuje.

http://www.krysztalyczasu.pl/infusions/ ... ject_id=20[/offtopic]

: 13 czerwca 2015, 12:49
autor: Sigil
Myślę, że takie rozmowy są właśnie dlatego cenne, gdyż pozwalają nam sprawdzić na ile jesteśmy czytelni i na ile umiemy przekazać to, co chcemy. W końcu czym innym zupełnie jest zamierzenie, a czym innym recepcja tekstu naszych odbiorców. Przyznam, że mnie także ten problem często zajmuje i nie zawsze wiem, jak to wychodzi w moim przypadku.

Co do reakcji innych bohaterów na wypowiedzi Horacego: sadzę, że często gracz (a podejrzewam, że także MG) rozumie o co ci chodzi, ale postacie z takich czy innych powodów będą reagowały zgodnie z własnymi przekonaniami i projekcjami. Co często prowadzi do nieporozumień, a te z kolei czasami wyzwalają okazję do fajnych interakcji. Tak jest np. w przypadku Namtara. Ja, jako gracz zwykle wiem co chciałeś osiągnąć i co miałeś na myśli - niemniej moja postać nie może powiedzieć tego samego (z uwagi na własne skrzywienia percepcji). Tak wiec w tego typu sytuacjach, nieporozumienie raczej jak sądzę dotyczy świata gry niż jakiegoś błędu w Twojej narracji.

Co do języka jeszcze: Horacy jest nieco konserwatywny, dlatego sądzę, że naprawdę przydałoby mu się kilka dziwacznych powiedzonek, które od czasu do czasu by się powtarzały. Jeśli o wulgaryzmy chodzi: zwykle duża ich ilość w prozie wypada kiepsko i daje tani efekt. Lepiej je ograniczyć, ale uczynić dość znaczącymi lub na tyle ciekawymi, by przyciągały uwagę. Raczej unikałbym tutaj stereotypowych tekstów i obsłuchanych już przekleństw, bo efekt jest zawsze kiepski (jak np. u Antona w BaM, gdzie postać ta nie tyle wywołuje zgorszenie, co raczej po prostu pożałowanie i rozbawienie, choć może to zamierzony efekt).

Z Eneagramu Horacy wydaje mi się Tragicznym Romantykiem. Tak naprawdę wiele rzeczy przeżywa silnie wewnętrznie, jednocześnie zaś stara się często sprawiać wrażenie, że niewiele go obchodzi. Brzydota, czy samotność wydaje się naprawdę jego osobistą tragedią, co dodaje bohaterowi głębi.

Co do Thomasa - to ja już wsparłem go dawno i żałuję, że nie mogę bardziej, niż 3 punktami. :)

: 13 czerwca 2015, 13:22
autor: Rellon
Do aktywnego uczestniczenia w sesji wrócę od niedzieli, obecnie jestem ograniczony innymi zajęciami.