Powinienem teraz napisać: ach, moi przedmówcy w sumie powiedzieli wszystko co sam chciałem...

Niemniej byłoby to mocno nie fer z mojej strony, więc tego oczywiście nie uczynię.
Tak więc nie przedłużając, zajmę się tematem i przejdę do omówienia postaci Horacego:
W przeciwieństwie do Fratera Terrego, mi osobiście w pewnym momencie zaczęło przeszkadzać to, w jaki sposób poprzedni gracz odgrywał tą postać. Pojawiła się w niej bowiem jakaś dziwna wrogość, sztuczność i brak zainteresowania innymi, który ucinał interakcje. Tak więc pozytywnie przyjąłem zmianę gracza prowadzącego tą postać.
Jeśli idzie o sposób, w jaki Surielu dokonałeś tego przejęcia - był on całkiem zgrabny. Wyszło Ci to płynnie i sensownie. Nie porzuciłeś wcześniejszego konceptu i nie urwałeś wątków, lecz raczej przekształciłeś je w coś, co tworzy jakiś spójny obraz bohatera.
Mimo wszystko jednak ta zmiana sprawiła, iż było trudniej wypracować jednolity obraz postaci i jak dla mnie, zarysowuje się on dopiero od pewnego czasu.
To znaczy owszem, wcześniej już widziałem, jak zaczynasz go tworzyć i czemu służą elementy, które wprowadzasz. Jednak nieco czasu musiało minąć, nim ten szkielet wypełnił się mięsem. Dlatego też Horacy jest na razie postacią, z którą dopiero się zapoznaję i która jak sądzę wciąż może mnie zaskoczyć.
Podoba mi się tutaj sposób budowania bohatera, który jest przemyślany i głęboki. Introspekcje i rozmyślania na pewno dodają mu charakteru i tworzą ciekawą perspektywę. Wspominane już introspekcje i wspomnienia informują o migawkach z przeszłości postaci, które dodają jej tła, sprawiając, iż Horacy nie jest wycięty ze świata gry, lecz stanowi jego element. Ta spójność myślę jest tutaj istotna. W końcu wszyscy pozostali pochodzą spoza miasta i brakuje im czasem dopasowania do realiów (mojej postaci z pewnością najbardziej!). Horacy jest osobą która przejmuje się miastem i okolicą, dzięki czemu na sesji pojawia się istotny wątek. Tzn. nie ratujemy jakiegoś obojętnego nam miejsca - dla kogoś to miejsce jest domem, ktoś się nim przejmuje, komuś zależy. Myślę, że to ważne.
Ciekawym elementem jest groteskowość tej postaci. Nosferatu oczywiście są groteskowi i myślę, że dobrze sobie z tym radzisz. Elementy te pojawiają się zarówno w zachowaniu bohatera, jak i w dialogach, relacjach, oraz w samym języku - który stanowi nieco archaiczną mieszaninę doprawioną slangiem. Tutaj myślę przydałoby się jeszcze dodać postaci kilka swoistych, charakterystycznych dla niej powiedzonek. Ale to oczywiście moje osobiste zdanie.
Właściwe operowanie groteską jest trudne i stanowi zabieg głownie estetyczny. Sądzę, że na razie wychodzi Ci to nieźle, dzięki czemu sesja ma wyższy poziom. Nie jesteś z tym przesadnie nachalny - co także jest ważne. Masz wyczucie i wprowadzasz te elementy we właściwych miejscach.
Początkowo miałem nieco gorsze zdanie o tej postaci - bowiem jej zamknięcie na innych i wrogość względem nich ucinały możliwości interakcji. Jednak myślę, że wybrnąłeś z tej tendencji w sposób udany i rozsądny - ukazując ją jako początkowy brak zaufania do nowych osób. Co dodaje postaci psychologicznego realizmu. Natomiast ostatnie dialogi raczej pokazują, że Horacy zaczyna wchodzić w relacje z pozostałymi członkami drużyny. Oczywiśćie z właściwym sobie wdziękiem. Często obnaża jawne nonsensy i błędy innych, lecz dzięki temu jego wypowiedzi są odbierane jako autentyczne. No może nie przez Namtara (który wszędzie widzi manipulację Niewiernych) ale mój bohater ciężko się w ogóle odnajduje w sytuacjach społecznych, więc może czasem mieć błędną ocenę sytuacji.
Kontynuując jeszcze myśl, wyrażoną w poprzednim akapicie, muszę przyznać, iż: bardzo podobała mi się ostatnia rozmowa Horacego z Terrym, a także jej oprawa gastronimiczno-wizualna.

Rozmowa z moja postacią także była całkiem udana (łącznie z jej podsumowaniem w myślach). Daje to szerokie perspektywy tworzenia ciekawych sytuacji w przyszłości.
Ponadto bardzo ciekawą sprawą są opowieści Horacego. Snuje on je nad wyraz często i powoli staje się takim drużynowym gawędziarzem. Jest to także fajny rys, który podkreśla związek tej postaci ze sztuką (w końcu pamiętajmy, że Horacy jest artystą), a także wskazuje jednak na to, że jest ona dobrym obserwatorem i wrażliwą osobą, która przeżywa zdarzenia silnie i zapamiętuje je na długo.
Dorzucę jeszcze parę słów odnośnie stosunku Horacego do świata: Wydaje się, iż charakterystyczna dla Nosferatu chęć przetrwania tutaj zostaje rozciągnięta nie tylko na własną osobę ale i na jej osobisty świat. A więc miasto, znajomych, bliskich, Camarillę etc. Poza tym jednak sprawy świata zewnętrznego zdają się go niewiele obchodzić. Mam wrażenie, że często nowinki odbiera dość negatywnie. Tak jakby stanowiły zagrożenie dla ustalonego porządku świata. Jest to oczywiście w pełni zrozumiałe u dwustuletniego wampira i brak tego rodzaju konserwatyzmu byłby dziwny. Mimo to chciałem zwrócić na to uwagę, bowiem jest to kolejny element, który dodaje postaci autentyczności.
Cóż jeszcze mogę dodać? Początkowo miałem ochotę ponarzekać na brak głębszych interakcji z drużyną - ale jak wspominałem, jest to już nieaktualne. Naprawdę niewielu rzeczy mogę się tutaj uczepić poza jedną, techniczną: proszę, poprawiaj czasami literówki. Rozumiem, że piszesz z telefonu (i chwała Ci za to), niemniej chwilami poziom błędów generuje naprawdę dziwaczne słowa i frazy, co sprawia, że trudno zrozumieć sens wpisu.
To chyba tyle, co mi przychodzi do głowy na tę chwilę. Oczywiśćie, w przypadku pytań, chętnie odpowiem.
