Strona 8 z 27

: 04 lutego 2015, 17:25
autor: Araven
Słuchajcie proponuję podkraść się pod wartownię, jeden z nas tu zostanie i podpali skład z rzeczami więźniów, potem jak powstanie zamieszanie uciekniemy. Chyba, że Nehaher możesz jakoś ogłupić strażników w wartowni, wtedy nic nie podpalajmy, bo się zrobi zamieszanie i będą nas ścigać. W ostateczności pozostaje nam atak z zaskoczenia i walka, my z Adothem ich zwiążemy walką, atakując ich z zaskoczenia, wy zaś uciekniecie.
Ew. Wejdę na basztę by zerknąć z góry co i jak, chyba, że są tam jakieś straże, co tylko zwiększy ryzyko naszego wykrycia.

: 04 lutego 2015, 17:41
autor: Sigil
Kordava, więzienna wartownia

- Żałuję Sigurdzie, lecz to nie jest w mej mocy, niestety jest ich z byt wielu - westchnął Nehaher odrywając się od lektury. - Jeśli jednak chodzi o tą basztę, poczekaj, a powiem Ci, czy ktoś jest na górze...

Zamknął oczy a jego twarz przybrała wyraz skupienia. Po chwili z jego ust dobył się chrapliwy szept:
- Zi Dingir Anna Kanpa! Dagalu Nise In Matati Kisitti Qatiya...*
Słysząc go, nawet wojownicy przez chwilę poczuli się dziwnie nieswojo... Skądś, z daleka dobiegło lekkie westchnienie, podobne do tchnienia wiatru lub oddechu jakiejś nieznanej, obcej istoty...
Rzucam zaklęcie: Zmysł Avidora aby wyczuć wszystkie osoby w okolicy 50 m (co zapewne obejmuje basztę).
*Duchu, Boże Niebios, pamiętaj! Ukaż mi ludzi, w obcym kraju który podbijam...

: 04 lutego 2015, 20:12
autor: Trihikilius
- Pomoc w gaszeniu - odezwał się Derrick zajęty zabieraniem swoich rzeczy.

- Co? - usłyszał pytanie jednego z nowych towarzyszy.

- Poproszą nas o pomoc w gaszeniu pożaru, jak się przebierzemy w mundury strażników to będzie nasz obowiązek - Bossończyk nawet nie się odwrócił ciągnąc dalej wypowiedź - A potem, no cóż, większość podpalaczy obserwuje swoje dzieło, a nawet pomaga w jego ugaszeniu, wiecie takie zboczenie. Oni tak rozumują.

Mając już cały oręż przy sobie spojrzał na zakapturzonego mężczyznę.

- Jak już znalazłeś coś o mnie w tej księdze, to pozbądź się tego proszę - przez chwilę mierzyli się wzrokiem - Dobry pomysł z tą ucieczką przez górną basztę, poszukajmy jakiejś liny.

: 04 lutego 2015, 20:41
autor: Araven
Na pewno skonfiskowali komuś linę. Poszukajmy.
O ile z baszty można zejść po linie poza mury zamku to byłby dobry patent, lepszy niż wyjście przez wartownie z 5 strażnikami, czy podpalanie, co postawi wszystkich na nogi.

: 04 lutego 2015, 20:47
autor: adamwl
Ehh szkoda, że nie trzymają tu gotowizny
Hmm 5 gości złażących po linie z baszty to dość podejrzany widok

: 04 lutego 2015, 20:48
autor: Dobro
Podczas przeszukiwania znaleźliście następujące rzeczy godne uwagi:

- Egzotyczny sztylet wyglądający jak bardzo zagięta szabla,
- wzmocnioną skórzaną kurtkę z licznymi wewnętrznymi kieszeniami (pustymi),
- kotwiczkę,
- zwój mocnej, żeglarskiej liny o długości między 15 a 20 metrów,
- lunetę,
- haki do wspinaczki,
- złodziejskie lusterko,
- zamkniętą kopertę z lakową pieczęcią jakiegoś arystokraty.

Brak za to jakichkolwiek ubrań należących do gwardii czy zamkowej ciury.
Przeglądana księga zdradziła następujące dane:

Numer 571. Na oko zingarczyk (miejsce na imię). Zatrzymany za współudział w morderstwie arcykapłana Valbrosso. Cela śmierci. Dzień 286 Roku Węża 1279. Do depozytu przyjęto: <lista ekwipunku>
Numer 572. Na oko cymmeryjczyk (miejsce na imię). Zatrzymany za współudział w morderstwie arcykapłana Valbrosso. Cela śmierci. Dzień 286 Roku Węża 1279. Do depozytu przyjęto: <lista ekwipunku>
Numer 573. Prawdopodobnie cymmeryjczyk (miejsce na imię). Zatrzymany za współudział w morderstwie arcykapłana Valbrosso. Cela śmierci. Dzień 286 Roku Węża 1279. Do depozytu przyjęto: <lista ekwipunku>
Numer 574. Stygijczyk (miejsce na imię). Zatrzymany za współudział w morderstwie arcykapłana Valbrosso. Cela śmierci. Dzień 286 Roku Węża 1279. Do depozytu przyjęto: <lista ekwipunku>
Numer 575. Bossończyk, Derrick Doire Zatrzymany za pobicie Otello de Viro, syna Magnusa de Viro. Cela 46. Dzień 286 Roku Węża 1279. Do depozytu przyjęto: <lista ekwipunku>
Nehaher wyrwał stronę, a następnie skupił się. Przez trzy sekundy po wypowiedzeniu przeklętych słów nic się nie stało; zaraz jednak świat zwariował.

Wszystkie kolory zaczęły się rozsypywać, odlatywały od przedmiotów i ludzi niczym stado spłoszonych wron opuszczających drzewo. Pozostała szarość przycichła. Stygijczyk spojrzał na ludzi wokoło. Ci zmienili się w duże kule pulsujące różnymi odcieniami czerwieni i fioletu, zdradzając swoją obecność i panujące w nich emocje: strach, przemieszany z nadzieją i ekscytacją. Nehaher spojrzał dalej. Przy bramie siedziało pięć fioletowych, pulsujących plamek. Mężczyzna wyczuł, iż plamki emanują znużeniem przeplatanym z udawaną ekstazą hazardem. Stygijczyk rozejrzał się jeszcze na boki i w górę: nie dostrzegł żadnej innej kolorowej plamki.

Nagle z prędkością błyskawicy wróciły kolory, a towarzysze na powrót wyglądali jak ludzie, a nie pulsujące plamy kolorów. Czar przestał działać.

- Czysto, na górze nikogo nie ma - szepnął niemal, ale Sigurd i tak go dosłyszał. Asir skinął ręką na bossończyka i cymmeryjczyka, by poszli za nim. Kręte schody kończyły się klapą, którą Rębacz powoli odsunął i z mieczem w dłoni wskoczył na basztę, która okazała się zadaszona. Zauważył gwardzistę z podciętym gardłem.

- Jeszcze ciepły - szepnął Adoth, który podszedł to sprawdzić.
Derrik wskazał na kotwiczkę zahaczoną o kamienny parapet okna baszty.
Odzyskaliście swój ekwipunek plus nabraliście do kieszeń drobiazgi warte po 20-30 złotych lun.

: 04 lutego 2015, 21:01
autor: Trihikilius
Pięciu ludzi zwisających w małych odstępach czasu na linie przymocowanej do baszty. Jest to podejrzany widok jeśli dzieje się to bez przyczyny. W razie pożaru poniżej budynku to raczej normalna sprawa. Oczywiście zanim ktoś się doliczy nagłego nadmiaru strażników. Miejmy jednak nadzieję, że zamieszanie trochę nam pomoże.

: 04 lutego 2015, 21:06
autor: Sigil
Po linie zjeżdża się szybko. Owińcie sobie tylko czymś ręce (jeśli nie macie rękawic). Poza tym jeśli szczęście dopisze to zdążymy to zrobić nim się ktokolwiek zorientuje. W końcu jest noc.
Biorę zalakowaną kopertę z pieczęcią. Inni niech biorą resztę. Sztylet obejrzę później (może ma jakieś egzotyczne właściwości).

: 04 lutego 2015, 21:21
autor: adamwl
-Co tu się dzieje, my chcemy wiać, to wygląda jakby ktoś się włamywał do więzienia, nie pasuje Mi to wszystko, jak zwiejemy trza się poważnie zastanowić czy brać się za zabijanie kapłana Setha czy wiać z miasta po czym zabrał się za przeszukiwanie strażnika

: 04 lutego 2015, 21:23
autor: Dobro
Gwardzista ma przy sobie: krótki miecz, sztylet, sakiewkę z monetami, brudną chustę, kartkę papieru z podobizną Sigurda, dwa klucze, bukłak z płynem, kawałek chleba z serem.

: 04 lutego 2015, 21:24
autor: Sigil
Kordava, szczyt więziennej baszty

Nehaher cicho jak duch podążył za barbarzyńcami.
- Jeśli nasz niespodziewany dobrodziej i niedoszły pracodawca skorzystał z tej drogi bezpiecznie, to i my możemy - zauważył. - Proszę, pospieszcie się i znikajmy już.

: 04 lutego 2015, 21:25
autor: adamwl
Hm ciekawe drobiazgi przydadzą się
Adoth zabiera dary losu, chleb i bukłak zostawia

: 04 lutego 2015, 21:27
autor: Keth
Kordava, szczyt więziennej baszty

Garro wciągnął w płuca świeże nocne powietrze, po czym uklęknął obok martwego gwardzisty spoglądając na czarną w świetle księżyca krechę na jego poderżniętym gardle.

- Nasz wybawca z lochu nie przebiera w środkach - mruknął pod nosem zdegustowany kolejnym morderstwem uzdrowiciel - Na Mitrę, zaiste to bardzo zła noc, nie tylko dla nas. Ale przynajmniej zostawił po sobie linę.
Strażnika zabił człowiek, który wyciągnął nas z celi, to oczywiste. Uciekając z baszty zostawił po sobie linę, z której Garro oczywiście bez wahania skorzysta. Jeśli się uda dopchać do trupa, chętnie zabiorę mu sakiewkę, inne rzeczy mnie nie interesują.

: 04 lutego 2015, 21:34
autor: Dobro
Pięć postaci po kolei zjeżdżało na linie, zaś ciemna, zachmurzona noc była ich jedyną przykrywką. Nocą ulice były opustoszałe, ale Garro wiedział, że nocne patrole są częstym zjawiskiem w Kordawie; dlatego czym prędzej pognał towarzyszy do bramy pierwszego z brzegu budynku, gdzie mogli przez chwilę się naradzić.
Gdy tak stoicie w ciemnościach i zastanawiacie się nad dalszymi krokami, ktoś wciąga linę do środka baszty!
Przyjmuję następujący rozdział:
- koperta trafia do Nehahera
- sakiewka z monetami do Garro
- Adoth krótki miecz, sztylet, sakiewkę z monetami, brudną chustę, kartkę papieru z podobizną Sigurda, dwa klucze
- Sigurd bierze linę i kotwiczkę oraz skórzaną zbroję
- Derrick zbiera resztę

: 04 lutego 2015, 21:36
autor: Araven
Moja podobizna? zabieram ją. Biorę też kurtkę z kieszeniami, kotwiczkę i linę.
Opuszczamy się z baszty, jak są 2 liny to po dwóch na raz. Ja schodzę pierwszy na dole biorę łuk i ubezpieczam innych.