Podczas przeszukiwania znaleźliście następujące rzeczy godne uwagi:
- Egzotyczny sztylet wyglądający jak bardzo zagięta szabla,
- wzmocnioną skórzaną kurtkę z licznymi wewnętrznymi kieszeniami (pustymi),
- kotwiczkę,
- zwój mocnej, żeglarskiej liny o długości między 15 a 20 metrów,
- lunetę,
- haki do wspinaczki,
- złodziejskie lusterko,
- zamkniętą kopertę z lakową pieczęcią jakiegoś arystokraty.
Brak za to jakichkolwiek ubrań należących do gwardii czy zamkowej ciury.
Przeglądana księga zdradziła następujące dane:
Numer 571. Na oko zingarczyk (miejsce na imię). Zatrzymany za współudział w morderstwie arcykapłana Valbrosso. Cela śmierci. Dzień 286 Roku Węża 1279. Do depozytu przyjęto: <lista ekwipunku>
Numer 572. Na oko cymmeryjczyk (miejsce na imię). Zatrzymany za współudział w morderstwie arcykapłana Valbrosso. Cela śmierci. Dzień 286 Roku Węża 1279. Do depozytu przyjęto: <lista ekwipunku>
Numer 573. Prawdopodobnie cymmeryjczyk (miejsce na imię). Zatrzymany za współudział w morderstwie arcykapłana Valbrosso. Cela śmierci. Dzień 286 Roku Węża 1279. Do depozytu przyjęto: <lista ekwipunku>
Numer 574. Stygijczyk (miejsce na imię). Zatrzymany za współudział w morderstwie arcykapłana Valbrosso. Cela śmierci. Dzień 286 Roku Węża 1279. Do depozytu przyjęto: <lista ekwipunku>
Numer 575. Bossończyk, Derrick Doire Zatrzymany za pobicie Otello de Viro, syna Magnusa de Viro. Cela 46. Dzień 286 Roku Węża 1279. Do depozytu przyjęto: <lista ekwipunku>
Nehaher wyrwał stronę, a następnie skupił się. Przez trzy sekundy po wypowiedzeniu przeklętych słów nic się nie stało; zaraz jednak świat zwariował.
Wszystkie kolory zaczęły się rozsypywać, odlatywały od przedmiotów i ludzi niczym stado spłoszonych wron opuszczających drzewo. Pozostała szarość przycichła. Stygijczyk spojrzał na ludzi wokoło. Ci zmienili się w duże kule pulsujące różnymi odcieniami czerwieni i fioletu, zdradzając swoją obecność i panujące w nich emocje: strach, przemieszany z nadzieją i ekscytacją. Nehaher spojrzał dalej. Przy bramie siedziało pięć fioletowych, pulsujących plamek. Mężczyzna wyczuł, iż plamki emanują znużeniem przeplatanym z udawaną ekstazą hazardem. Stygijczyk rozejrzał się jeszcze na boki i w górę: nie dostrzegł żadnej innej kolorowej plamki.
Nagle z prędkością błyskawicy wróciły kolory, a towarzysze na powrót wyglądali jak ludzie, a nie pulsujące plamy kolorów. Czar przestał działać.
- Czysto, na górze nikogo nie ma - szepnął niemal, ale Sigurd i tak go dosłyszał. Asir skinął ręką na bossończyka i cymmeryjczyka, by poszli za nim. Kręte schody kończyły się klapą, którą Rębacz powoli odsunął i z mieczem w dłoni wskoczył na basztę, która okazała się zadaszona. Zauważył gwardzistę z podciętym gardłem.
- Jeszcze ciepły - szepnął Adoth, który podszedł to sprawdzić.
Derrik wskazał na kotwiczkę zahaczoną o kamienny parapet okna baszty.
Odzyskaliście swój ekwipunek plus nabraliście do kieszeń drobiazgi warte po 20-30 złotych lun.