PBF - Dzieci Ulrica

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 maja 2015, 17:48

Drakwald, późna zima roku 2509

Brodaty mężczyzna obwiniający szwagierkę o śmierć brata nie wytrzymał ogromu wstrząsających doznań, jakim poddał go los. Zatrwożony świecącymi w ewidentnie bezbożny sposób kajdanami Hummela, przerażony bliskim sąsiedztwem srebrzystowłosej dziewczyny i przekonany o swej rychłej śmierci, wieśniak zaskoczył znienacka wszystkim zrywając się na równe nogi i krzycząc przeraźliwie.

- Co ci?! - Bernard podskoczył w miejscu przestraszony wybuchem histerii współwięźnia, ten jednak nie zwrócił na myśliwego najmniejszej uwagi wskakując na wiodące ku klapie schodki.

Blokujący ją w miejscu rygiel nie wytrzymał impetu potwornego zderzenia, chociaż prócz pękającego drewna do uszu więźniów dobiegł też suchy trzask łamanej kości. Skowyt płynący z ust brodacza zmienił wyraźnie nutę, zaczął wibrować tonem upiornego bólu.

Odtrąciwszy klapę w bok złamanym barkiem, brodacz wysadził dzikim susem z piwnicy, znikając w jednej chwili z oczu towarzyszy.

- Ma w sobie cząstkę zwierzęcia - oznajmiła Katarina, która podniosła się z klęczek i ruszyła w stronę schodów - Zapędzony w kąt, staje się najbardziej niebezpieczny.
Wyjście z piwnicy stanęło otworem, klapa została wyrwana przez oszalałego ze strachu zbiega. Ktoś chciałby wyjrzeć na zewnątrz? Przypominam, że dziewczyna w kajdanach nie zamierza dłużej tkwić w podziemiach.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 04 maja 2015, 21:01

Feldmann utknął. Ręce nie dały się przełożyć co więcej ani w jedna ani w drugą stronę. Z wysiłkiem przewrócił się na bok i spróbował pod szarpnąć je w drugą stronę na powrót od pozycji w której założono mu kajdany.

Do kroćset, ta wiedźma nie musi mi mówić w jaki sposób zginę bo jak tak dalej pójdzie to sam się uduszę przez te cholerne metalowe obręcze.

Kiedy tak walczył by opanować w jakiś sposób tragiczną sytuację jaką sam sobie zgotował, ktoś z wrzaskiem przemknął koło niego. Potem usłyszał jak z głośnym jękiem metalowa zasuwa puszcza uderzona przez jakiego furiata. Najpierw pomyślał, że to mag im się zapalił jak przepowiedział wiedźma i teraz jako żywa pochodnia taranuje bez namysłu wszystko co stoi mu na przeszkodzie do wody. A Johann pamiętał, że studnia była dopiero na dziedzińcu. Światło jednak nie zgasło więc szybo odrzucił tę myśl i się rozejrzał. Brakowało tylko bratobójcy.
Zamierzam powrócić do poprzedniej pozycji z kajdanami z tyłu i jeśli to się uda ruszę za uciekinierem. Może klucze do kajdan są gdzieś niedaleko. BTW nadal nic nie wiem jak się zamykają kajdany. Sprawdzę na rękach u Bernarda bo jeśli nie są na klucz to trzeba nam kowala :(
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 maja 2015, 20:04

Drakwald, późna zima roku 2509

Poruszając się z niezwykłą zwinnością, srebrzystowłosa kobieta podążyła śladem brodatego zbiega opuszczając bezszelestnym krokiem piwnicę. Przyświecający sobie kajdanami Gunter spojrzał pytająco na znieruchomiałego Bernarda oraz szamoczącego się niczym zając we wnykach Johana. Przeklinając bez żenady, strażnik dróg zdołał w końcu przesunąć kajdany za plecy, powracając do poprzedniego stanu rzeczy i zrywając się na równe nogi.

- Knappe, pokaż swoje obręcze! - rzucił stanowczym tonem, oglądając się jednocześnie w stronę otwartej klapy. Katarina zniknęła, ucichły też przeraźliwe krzyki brodatego bratobójcy. Feldmann poczuł oblewający go zimny pot, bo na wyższej kondygnacji lada chwila mógł wybuchnąć alarm podniesiony przez zbrojnych hrabiego.

Trzej wzięci w lesie do niewoli wędrowcy nie opuścili co prawda piwnicy, ale któż mógł wiedzieć, czy strażnicy nie potraktowali by ich jako wspólników w grupowej ucieczce?

Bernard podetknął swe kajdany pod nos Johana, demonstrując mu obręcze ze wszystkich stron.

- Zamykane na klucz - oznajmił strażnik dróg po błyskawicznych oględzinach - Jak znam moje parszywe szczęście, klucz będzie miał ten chędożony Voorman!
Czy inni BG też opuszczają piwnicę czy też wolą nie ryzykować zarzutu o próbę ucieczki?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 05 maja 2015, 22:08

- Cholera, mam w dupie czy mnie wypatroszą na dole czy na górze. Z kluczem jest szansa. Barnard ruszamy tylko ty masz ręce z przodu na wszelki wypadek jeśli trzeba będzie za gardło złapać tą wiedźmę. Biegiem bo nam umknie!
Ruszam na górę i liczę na pozostałych że również gnicie w piwnicy im się przejadło.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 05 maja 2015, 23:00

Nie ma mowy. Gunter siedzi na dupie. Nie będę biegał za jakąś wilkołakowatą wiedźmą, żeby mnie wzięli za jej pomocnika. A już na pewno nie będę nigdzie biegał z kajdanami za plecami.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 maja 2015, 12:44

Drakwald, późna zima roku 2509

Nie czekając na odpowiedź myśliwego Johan wspiął się po trzeszczących cicho schodkach ku otwartej klapie, wystawiając ostrożnie głowę i rozglądając się bacznie wokół siebie. Krzyki bólu brodatego zbiega urwały się niczym ucięte nożem, on sam zaś zniknął bez śladu pozostawiając po sobie jedynie otwarte szeroko drzwi osadzone w pobliskiej ścianie. Nigdzie nie było też widać tajemniczej Katariny, chociaż Feldmann dałby sobie głowę uciąć, że wspinając się po schodach deptał dziewczynie po piętach. Strażnik dróg oblizał bezwiednie usta przywołując z pamięci składzik, przez który przewlekli go wcześniej żołdacy hrabiego. Wzrok mężczyzny prześlizgnął się po zakurzonych drewnianych skrzyniach, zwojach lin zawieszonych na ścianach, belach związanego ciasno płótna. Gdzieś w oddali, stłumione grubymi murami, dobiegły go ledwie rozpoznawalne krzyki ludzi, które nie wieściły nic dobrego, a które mogły stanowić uzasadnienie dla nieobecności w składziku choćby jednego wartownika.

Puszczański pałacyk najpewniej padł ofiarą gniewu ojca srebrzystowłosej kobiety.

Przez niewielkie okienka tuż pod sklepieniem składziku sączyło się blade zimowe światło, dzięki któremu strażnik nie musiał się już lękać potknięcia o własne nogi.
Johan jest wciąż skuty, ale opuścił już piwnicę i jeśli chce, może się dyskretnie wyślizgnąć ze składziku na korytarze posiadłości, w poszukiwaniu kluczy do swych kajdan bądź czegokolwiek mogącego posłużyć za wytrych.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 maja 2015, 12:46

Drakwald, późna zima roku 2509

Kiedy brodaty zabójca, kobieta w obroży i strażnik dróg zniknęli w otworze podłogowej klapy, Gunter obejrzał się z grymasem posępnej determinacji na tkwiącego przy schodach Bernarda. Myśliwy od dłuższej chwili nie wyrzekł ani słowa, wsłuchany w jakieś nierozpoznawalne dźwięki rozbrzmiewające daleko poza kamiennymi murami więzienia. Co więcej, podobnie jak Hummel nie przejawiał ochoty do ucieczki z piwnicy, co w opinii ucznia czarodzieja dowodziło sporego rozsądku. Gunter ciągle nie wiedział, co tak naprawdę myśleć o Hrothgarze, ale wiele wskazywało na to, że porywczy i butny hrabia był praworządnym przedstawicielem cesarskiej szlachty. Przeciwstawianie się woli takiej osoby, choćby poprzez próbę ucieczki z improwizowanego więzienia, groziło z definicji ciężkimi konsekwencjami natury prawnej. Zdecydowany nie wyściubiać nosa z piwniczki, Hummel martwił się bardziej osobą Voormana. Młodzieniec nie rozumiał intencji złowieszczego starca, zwłaszcza zatajenia przez niego istnienia listów uwierzytelniających ukrytych w sakwie ucznia. Voorman musiał je widzieć, bo już w trakcie jazdy saniami przejrzał dokładnie zawartość torby i zapiski w księdze więźnia.

Żywa wyobraźnia Stirlandczyka podpowiadała mu jedno oczywiste wyjaśnienie tych poczynań: być może skupiony bez pamięci na swych anatomicznych badaniach czarodziej zamierzał dokonać pomiarów czaszki kogoś posługującego się Wiatrami Magii, by pozyskać w ten sposób punkt odniesienia do analizy porównawczej. Na samą myśl o takich badaniach młodzieniec czuł lodowaty dreszcz, który nie miał nic wspólnego z chłodem panującym w piwniczce.
W improwizowanym więzieniu pozostali Knappe i Hummel. Wciąż są skuci, ale przynajmniej nie jest im ciemno, bo kajdany Guntera ciągle świecą.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 09 maja 2015, 13:14

- Pieprzone świecenie - wymruczał ze złością Gunter - jakbym nie mógł się nauczyć jakiegoś zaklęcia umożliwiającego wyzwolenie się z kajdan...

Hummel rozejrzał się uważnie po loszku próbując wypatrzeć cokolwiek co mogłoby zmienić ich paskudną sytuację. Przetoczywszy się na kolana podniósł się
ze stęknięciem i ruszył w kierunku ściany przyświecając sobie kajdanami.

- Te...myśliwy ! - rzucił w stronę skamieniałego Bernarda - Weź no się rozejrzyj ! Może w tym loszku jest jakieś sekretne wyjście... I sprawdź czy da się zamknąć tę klapę
od środka. Kto wie co za cholerstwo może to po nas przyjść...

No skoro i tak siedzimy to rozejrzyjmy się w koło...a nuż widelec coś wypatrzym ;)
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 09 maja 2015, 13:42

Niewątpliwie poszukiwanie kluczyka, wytrycha lub czegoś młotopodobnego załatwiło by sprawę kajdan. Feldmann ruszą pędem by załatwić ten temat ale bardzo przy tym uważa. Najpierw jednak zdopinguje towarzyszy z dołu.
- Do kroćset gdzież pobiegło to szalone dziewczę... - Johann szybko rozejrzał się wokoło po czym zaczął nasłuchiwać. W oddali słychać było pokrzykiwania świadczące być może o potyczce.

-Ejże, wy tam na dole wyłazić mi tu zaraz i otwieraka do kajdan szukać, straż nie płaci za nieróbstwo! Jak będziecie tak czekać na wiwisekcję to możeta się nie doczekać, bo może mistrz ceremoni się już nie zjawić. Może do tej pory Voormanowi to już kto pierwiej ją zrobił. Poza tym jak podczas bitki, kto niechcący ogień zaprószy to obaj tam na dole zczeźniecie.

To mówiąc Johann rusza cichcem w poszukiwaniach czegoś pomocnego do uwalniania z kajdan.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 maja 2015, 22:03

Drakwald, późna zima roku 2509

Żaden z współwięźniów nie okazał chęci do pójścia w ślady strażnika dróg. Dusząc w ustach przekleństwo Johan okręcił się na pięcie i wychynął ze składziku na kamienny korytarz. Zmrużone oczy mężczyzny prześlizgnęły się po zamkniętych drzwiach osadzonych w ścianach przejścia, najpewniej wiodących do innych pomieszczeń gospodarczych.

Feldmann dostrzegł natychmiast dwóch pozostałych zbiegów. Brodaty zabójca z wykrzywioną nienaturalnie ręką kucał przy uchylonych drzwiach na samym krańcu korytarza wyglądając na zewnątrz przez wąziutką szparę. Zza progu drzwi sączyło się blade słoneczne światło i właśnie stamtąd dobiegał mrożący krew w żyłach dźwięk toczonej na śmierć i życie walki. Johan wciągnął w nozdrza powietrze i zmarszczył czoło utrwalając się w swych złych przeczuciach.

Dałby głowę, że poczuł dobiegający z bliżej nieokreślonego kierunku swąd spalenizny. Przerażone konie kwiczały przeraźliwie.

Cichy szelest sprawił, że strażnik przekręcił głowę w drugą stronę, zapominając na ułamek chwili o brodatym uciekinierze. Na przeciwnym krańcu korytarza znajdowały się szerokie kamienne schody, wiodące na wyższy poziom budowli. Srebrzystowłosa dziewczyna właśnie zaczynała się na nie wspinać, z niezwykłą zwinnością pomimo swych skutych za plecami rąk.
I co teraz?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 10 maja 2015, 22:55

Pchać się w walkę z zawiązanymi rękoma to śmierć. Wolę piąć się w górę za dziewczyną. Tam może będzie nikła szansa poszukać czegoś czym można rozłupać kajdany.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 maja 2015, 00:30

Drakwald, późna zima roku 2509

Nie trwoniąc czasu strażnik dróg potruchtał w kierunku Katariny, znajdującej się w połowie wiodących na pierwsze piętro pałacyku schodów. Puszczański dworek wydawał się całkowicie opustoszały, chociaż Johan wiedział, że prócz żołnierzy hrabiego przebywali w nim również członkowie służby. Wyglądało na to, że toczona gdzieś na zewnątrz bitwa wywabiła z budowli wszystkich zdolnych do obrony rezydentów.

Srebrzystowłosa dziewczyna obejrzała się na dźwięk kroków strażnika, chociaż ten starał się poruszać bezszelestnie. Johan nie potrafił się oprzeć wrażeniu, że słuch więźniarki przewyższał pod każdym względem jego własne zmysły. Nie wypowiadając żadnego słowa kobieta podjęła wspinaczkę w górę schodów.

Dobiegające z zewnątrz ludzkie krzyki i wilcze wycie sięgnęły zenitu, po czym urwały się niemal jednocześnie, budząc w strażniku dreszcz lodowatej trwogi.
Gunter i Bernard siedzą w piwnicy, brodacz przy wyjściu na dziedziniec, Katarina i Johan skradają się na górne piętro. Na zewnątrz jeszcze przed chwilą toczyła się jakaś zawzięta walka...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 maja 2015, 10:56

Drakwald, późna zima roku 2509

Na szczycie schodów znajdował się kolejny korytarz, zaopatrzony w kilka oszronionych okien. Spuszczając na chwilę z oczu skradającą się cicho Katarinę, Johan podszedł do najbliższego okna i wstrzymał oddech wyglądając ostrożnie na dziedziniec posiadłości. Wzrok mężczyzny natrafił na cielska blisko tuzina wilków rozciągnięte na zakrwawionym śniegu w obrębie murów dworku. Towarzyszyły im ciała kilku martwych zbrojnych, wykrzywione w nienaturalnych pozach.

- Jakim cudem otwarły bramę?! - ponad dziedzińcem poniósł się ostry krzyk hrabiego Hrothgara. Johan zadał sobie w myślach identyczne pytanie, bo zza parapetu okna miał doskonałe pole widzenia na zatrzaskiwane pośpiesznie przez ludzi skrzydła ciężkiej bramy.

Jedno uderzenie serce później strażnik dróg skamieniał znienacka dostrzegając coś, co zmroziło na wskroś umysł człowieka. Na dachu znajdującej się po przeciwnej stronie dziedzińca stajni leżał jakiś szary kształt, na poły człowieczy, na poły wilczy. Włoski na karku Johana zjeżyły się na ów widok, uniosły mimowolnie.

Wilkołak podniósł się bezszelestnie i zeskoczył ze stajni gdzieś poza pole widzenia człowieka. Johan skulił się bezwiednie mamiąc umysł przeświadczeniem, że wszystko tylko sobie wyobraził, ale nie potrafił okłamać samego siebie.

Dzieci Ulryka były w dworku!

Szelest za plecami z miejsca Feldmanna opamiętał. Okręcając się na piętach strażnik wbił groźne spojrzenie w zbolałe oblicze brodatego bratobójcy. Wybite z barku ramię człowieka dowodziło niezbicie ogromu jego cierpienia, ale przemożny strach skutecznie tłumiły jakiekolwiek jęki cierpienia.

Przekrzywiając głowę brodacz wskazał nią w kierunku srebrzystowłosej dziewczyny, znikającej za progiem jednego z otworzonych cichaczem pomieszczeń. Wytężając swój wzrok Johan spostrzegł zarysy zastawionych księgami regałów sugerujących istnienie bibliotecznych zbiorów.
Katarina zniknęła z oczu Johana zagłębiając się w pomieszczenie na piętrze dworku przypominające z grubsza bibliotekę...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 maja 2015, 11:11

Drakwald, późna zima roku 2509

Pozostawieni samym sobie, dwaj więźniowie tkwili w posępnym milczeniu w podziemiu piwniczki, nadstawiając w zamian bacznie uszu. Nienaturalna poświata bijąca od kajdan ucznia czarodzieja rzucała niepokojące cienie na kamienne ściany pomieszczenia.

- Może trza nam było pójść... - zaczął po dłuższej chwili Bernard, ale Gunter uciszył go znienacka ruchem głowy. Gdzieś w górze, nad zamkniętą wcześniej klapą piwniczki, rozległy się znienacka szelesty i skroboty. Hummel skamieniał słysząc owe dźwięki, bo nie podejrzewał, by zbrojni hrabiego musieli się do piwniczki zakradać.

Knappe zerknął trwożnie w stronę współwięźnia, przysiadł bezszelestnie na piętach trzymając w prawicy swój niewielki nożyk. Szelesty ucichły zastąpione innym, jeszcze bardziej przerażającym odgłosem, mianowicie cichym węszeniem.

Gunter pobladł jak ściana, wstrzymał oddech modląc się w duchu o to, by i jego walące jak młot serce na chwilę przestało bić. Węszenie trwało przez kilka sekund, po czym w pomieszczeniu powyżej zapadła nieprzenikniona cisza.

Bernard spojrzał ponownie w stronę Stirlandczyka. W oczach myśliwego błyszczała nieudawana zgroza, a ściskające nóż palce niemal miażdżyły rękojeść broni. Odczekawszy jeszcze chwilę Knappe podniósł się z kucek i stanął pod klapą unosząc w górę głowę w zamiarze wnikliwego nasłuchiwania.

Wyrwana z zawiasów klapa odleciała gdzieś w górę pośród zgrzytu dartego metalu. Bernard zdążył wydać z siebie zduszone stęknięcie, kiedy potężna owłosiona łapa pochwyciła go za gardło i przewlokła przez wiodący do piwnicy otwór. Do uszu skamieniałego Hummela dobiegł straszny dźwięk darcia i łamania, szarpania i gryzienia.

Po drewnianych schodkach piwniczki chlusnęła wartkim strumieniem krew, smoliście czarna w magicznym świetle promieniującym od więzów Hummela.
Bernard Knappe stracił właśnie wszystkie Punkty Przeznaczenia, a Rikandur opuścił sesję. Czy ukryty w piwniczce Gunter chce wygasić kajdany czy woli podjąć próbę nastraszenia nimi zabójcy?

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 11 maja 2015, 11:21

Wygaszenie kajdan nic mi nie da...ten stwór w ciemności widzi lepiej niż ja...to już lepiej spróbuję go postraszyć światłem :)
W ostateczności spróbuję jeszcze rzucić Magiczne Żądło jeśli stwór ruszy w moją stronę z wyraźnie wrogim zamiarem...pomodlić się już nie będzie czasu
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

ODPOWIEDZ