PBF - W sieci pająka

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 sierpnia 2015, 19:03

Rzut taktyczny

Przerzedzona mocno ekipa znajduje się obecnie na tyłach płonącej już jak żagiew stacji. Mason i Callahan najpewniej zginęli, chociaż jeszcze nie macie całkowitej w tym względzie pewności. Na pewno nie żyje Max Kowalski, który heroicznie poświęcił życie dla reszty drużyny i widowiskowo wysadził się w powietrze! Muszę Wam tutaj zdradzić, że łudziłem się nadzieją, iż to któryś z Was - najbardziej bezwzględny i cyniczny - wysadzi w jakiś sposób cysternę poświęcając Maxa dla wyższego dobra. Tak czy owak, chciałem podziękować Aravenowi za klimatyczną rozgrywkę.

Co do reszty, Joe jest bardzo poparzony, Mad Dog podtruty toksycznym dymem, Tray okulawiony, a Ivaho kompletnie zdezorientowany, ale bezpośrednie zagrożenie dla życia raczej się nie pojawiło (o ile Łowca nie ulegnie lada chwila ponownej aktywacji; nie wiecie, co się z nim właściwie stało).

Brodacz w koszulce i dżinsach ucieka jak najdalej od BG, wymachując rękami i dokładając starań, by jak najszybciej dotrzeć do pasa kolczastych. Za chwilę rozliczę strzał Traya, zerknę wpierw do pozostałych bieżących sesji.

Yarin
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 18 czerwca 2015, 14:08

Post autor: Yarin » 13 sierpnia 2015, 10:50

Sędzia miał wrażenie, że to jego ostatnie oddechy na tym świecie. Płuca paliły go mocniej, niż płomienie, które objęły jego nogi kilka lat temu, kiedy uwięziony przez kilku świrusów z Salt Lake City wydostał się się z płonącej ziemianki.

Jednak Mad Dog był twardym, zawziętym sukinsynem. Nie miał zamiaru umierać przez jakieś metalowe gówno, gównopłatne zlecenie gdzieś daleko od NY. Nie obchodzili go już kompanii - musiał ratować swoją skórę. Nawet nie wiadomo, czy ktokolwiek z nich przeżył.

- Wstawaj, ojczulku... - zacharczał Sędzia, wstając i odwracając się tyłem do Kaznodziei, szukając wyjścia z zadymionego budynku.
- Musimy stąd spadać, za chwilę może znowu pierdyknąć - rzucił za siebie.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 13 sierpnia 2015, 21:54

Indianin złapał się za głowę, która nagle zaczęła pulsować nieznośnym bólem. Świat przed oczyma zaczął z rozmytej plamy zamieniać się w bardziej zarysowane kontury.
Ivaho podniósł głowę i zdębiał. Zobaczył Traya, który mierzył w jego stronę ze Sprynfielda.
Co jest grane pomyślał. Pierw targają mną duchy podziemi, a teraz mierzy do mnie członek plemienia?
Czerwonoskóry nie spuszczając z oczy Thora zaczął macać ziemię wokół szukając swojej broni.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 sierpnia 2015, 22:28

Mad Dog i Świszczący Joe znajdują się już na zewnątrz płonących zgliszczy, na tyłach stacji. Nie zdążyłem jeszcze zająć się akcją strzelecką Thora, najpewniej policzę ją jutro, ale podpowiem, że Ivaho swój rewolwer kurczowo ściska w dłoni (zgubił gdzieś dla odmiany łuk i strzały).

Swoją drogą, z tymi bladymi twarzami nigdy nic nie wiadomo... może zaryzykować i zastrzelić tego białasa, zanim uśmierci Stalowe Oko kulą z karabinu? :P

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 sierpnia 2015, 21:52

12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79

Próbując opanować kłopotliwe zawroty głowy, Tray Thor zagryzł do krwi wargi i przycisnął mocniej do ramienia kolbę wysłużonego Springfielda. Pokrzykiwania wystraszonego Indianina bynajmniej nie pomagały mu się skoncentrować, a uciekający na złamanie karku brodacz był coraz bliżej wielkiej połaci kolczastych krzewów porastających okolicę stacji.

Handlarz nie potrafił się oprzeć wrażeniu, że kiedy zbieg dostanie się pomiędzy gęstwę, będzie go bardzo trudno wyśledzić.
Facet w dżinsach jest niecałe dwadzieścia metrów od Thora. Próba strzału w nogi oznacza karę -5 do testu trafienia (nie zastosuję innych kar, bo gość ucieka w linii prostej, bez kluczenia). Czy Tray zamierza poświęcić jeden lub dwa segmenty na celowanie? (każdy ekstra segment to dodatkowa kość 1k20 w teście, maksymalnie +2 kostki). Jeśli będzie celował, istnieje pewne procentowe ryzyko, że zbieg zdąży dopaść krzaków (jeden zmitrężony segment 20%, dwa zmitrężone segmenty 40%) - jednocześnie celowanie zwiększa szansę oddania celnego strzału. ZR Thora 14, umiejka Karabiny 4. Czekam na ważną decyzję! ;)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 14 sierpnia 2015, 22:07

Przyceluję za jeden segment. Szkoda kuli marnotrawić...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 sierpnia 2015, 22:51

12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79

Broń Thora trzasnęła głośno i uciekający kilkanaście metrów dalej człowiek w dżinsach zwalił się na ziemię z przeraźliwym krzykiem na ustach. Wystrzelona przez handlarza kula ugodziła nieszczęśnika w prawy pośladek, wniknęła głęboko w ciało rozpryskując w powietrzu gęstą czerwoną krew ofiary.

Wrzeszcząc wniebogłosy, postrzelony obcy zaczął się czołgać nieporadnie w kierunku krzewów, nie mając już najmniejszych szans na ucieczkę przed swoimi prześladowcami.
Nie zauważyłem wcześniej, że Springfield ma cechę "niezawodny" (-10% do trudności testu strzeleckiego). Kara za celowanie w nogi to 40%, czyli -5 do testu, ALE po redukcji do 30% to już tylko test problematyczny, a nie trudny (czyli -2 do testu). Gość nie zdążył uciec, rzucam 2k20, wypada 16 i 8. Sukces! Postrzelony w nogę nieborak upadł i zwija się z bólu! Co teraz?!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 14 sierpnia 2015, 23:38

Kaznodzieja osunął się co prawda na ziemię z trudem łapiąc w świszczące płuca oddech ale odgłos wystrzału poderwał go momentalnie. Jeden z jego towarzyszy właśnie do czegoś strzelał. Kaznodzieja odzyskał całą energię w jednej chwili, nie zwykł bowiem zostawić braci broni w potrzebie. Zerwał się na równe nogi i choć chwiejnie stał i oczy go gryzły, szybko wymierzył do parszywca do którego walił przed chwilą Tray.

- Słyszałeś co powiedział! Rzucaj broń gnoju i się nie ruszaj albo łaska pańska cię dosięgnie!

Mówiąc to gibał się lekko na nogach próbując w pełni odzyskać kontrolę nad ciałem. W prawej dłoni dzierżył potężne Mgnum 44.

[center]Obrazek[/center]

Makabryczne kopyto o zmodyfikowanej lufie a zarazem tak zadbane i wychuchane, że wyglądało niemal jak nówka sztuka zdjęta wprost z linii produkcyjnej usznikarza. Pogrubiona lufa błyszczała się w słońcu bardziej niż psu jajca. Na jej środku widniała zaś elegancka grawerka "Łaska Pańska". Jej śmiercionośny wylot był skierowany w kierunku wroga do którego krzyczał Tray.
A dokładniej mówiąc centralnie pomiędzy oczy Indiańca.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 15 sierpnia 2015, 07:35

Ivaho zmrużył oczy słysząc huk i ognistego kija i wrzask. Szybko zdał sobie sprawę, że to nie on krzyczał więc Tray nie celował w niego. Szybko wstał z ziemi i spojrzał za siebie. W kurzu spalonej ziemi dostrzegł szamoczącą się postać.

Przy okazji zarejestrował, że stacja paliw stoi w huczących płomieniach, a z opresji wyszli także Mad Dog i Kaznodzieja. Wyglądało więc na to, że ktoś z konwojentów lub piekielnych aniołów doprowadził do eksplozji całego zapasu paliwa. Tylko czy to wystarczyło do definitywnego rozprawienia się z Stalową Śmiercią.

Ivaho poprawił bejzbolówkę i zaczął rozglądać się za łukiem i strzałami.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 sierpnia 2015, 21:32

12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79

Pocisk utkwił głęboko w ciele nieznajomego, przysparzając nieszczęśnikowi nieudawanego bólu. Zwijając się na popękanym od słonecznego żaru jałowym gruncie, brodacz na przemian przeklinał i łkał spazmatycznie, po części wskutek cierpienia, po części zaś w efekcie zrozumiałej trwogi.

Kiedy Świszczący Joe wyrósł ponad rannym wymachując w jego stronę lufą ogromnego rewolweru, brodacz dosłownie przywarł do ziemi i Tray nie potrafił się oprzeć wrażeniu, że obcy najchętniej by się w suchym gruncie zakopał.

- Zabiją was! - wrzasnął w przejawie zrodzonej z lęku brawury, siejąc w stronę kaznodziei kropelkami śliny - Usłyszeli huk i przyjdą, ogień ich sprowadzi! Zeżrą was jak innych! Zostawcie mnie, idźcie sobie! Oni przyjdą!

Nuta czystej histerii dźwięcząca w głosie rannego przyprawiła wszystkich o lodowate ciarki. Oczy brodacza błyszczały trwożną gorączką, nieudawaną i każącą poważnie się zastanowić na źródłem tak silnych emocji.

- Federalny tatuaż - zauważył Tray Thor, który uważnie zlustrował wzrokiem postać swej ofiary - Na lewym przedramieniu.

Handlarz postąpił krok do przodu i przydeptał bezceremonialnie rękę brodacza pozwalając reszcie kompanów obejrzeć czarnoniebieski symbol wytatuowany na skórze ręki rannego. Była to stylizowana głowa jelenia, rodowy znak Carringtonów.
Większość zaprzysiężonych wasali barona Carringtona dostępuje zaszczytu pod postacią tatuażu poświadczającego tożsamość suwerena, a zarazem stanowiącego pewien rodzaj glejtu. Ten człowiek taki tatuaż posiada, a to może sugerować, że najpewniej należał do oryginalnej obsady stacji!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 15 sierpnia 2015, 22:01

Krzyk brodacza spowodował, że Kaznodzieja zaczął mierzyć na przemian raz do Indianina raz do obcego. Po chwili jednak kiedy usłyszłą na wpół błagalny na wpół paniczny głos brodacza opuścił broń. Ocenił bowiem, że ten nowy jest zagrożeniem zerowym. A Ivaho i jego łuk i "szczały" jeszcze mniejszym. Potarł szybko oczy ręką. Piekły jak cholera i to pewnie dlatego w pierwszej chwili po powstaniu nie zauważył brodacza, którego sprowadził do nich Ivaho.

- Federalny tatuaż - zauważył Tray Thor - Na lewym przedramieniu.

To upewniło Joe do końca o słuszności swojej decyzji. Postanowił jednak dopytać obcego w sposób zwyczajowo przyjęty na prerii o więcej szczegółów na temat który mężczyzna mówił.

- Na Najświętszą Panienkę, o kim ty do kurwy nędzy mówisz człeniu? - zadajac pytanie nie przestawał trzeć oczu.

Do cholery, gdybym tylko miał nieco wody na zmarnowanie...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 16 sierpnia 2015, 17:20

Tuż przy kaznodziei pojawił się Indianin o zwyczajowo posępnej kamiennej, twarzy pokerzysty. Wielki Siedzący Byk mówił zawsze, żeby przyjaciół trzymać bliże ale wrogów jeszcze bliżej. Choć w końcu jemu nie wyszło to na dobre.
Tak czy owak kaznodzieję lepiej mieć w zasięgu noża. Dziwny ten człowiek powoływał się na Wielkiego Ducha, który żył zanim świat się narodził, umarł i na powrót narodził. Teraz wszystka pochodząca wiedza wydawała się potrzeba "jak instrukcja obsługi kombajnu Bizon murzynom na pustyni", ale jakoś zapluty zazwyczaj krzykach jakoś tego nie zauważał.

Ivaho obawiał się, że jedyne co w przyszłości pozostanie po kaznodziei to nie jego złote myśli, czy też wspomnienie rozpalonego do czerwoności żarem wiary człowieka, który gotów był wypalić świat do gołej ziemi aby uczynić go wolnym od grzechy, a jedynie skalp przy jego pasku. Jednak postanowił się na razie swoimi przeczuciami z nikim nie dzielić.

Tymczasem skupił wzrok na dali nastawiając uszy na odpowiedź postrzelonego człowieka. Chciał wiedzieć czyim obiadem może się stać w najbliższej przyszłości.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 sierpnia 2015, 20:32

12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79

- Ci z Flatwoods! - zaszlochał ranny jeniec ściskając rękami okolice rany. Materiał jego spodni nasiąkał coraz bardziej krwią, ale Tray nie mógł się oprzeć wrażeniu, że nieszczęśnik bardziej szalał z przerażenia niż bólu. Był dorosłym mężczyzną, o solidnej posturze i aparycji nawykłego do ciężkiego życia zabijaki. Cokolwiek tak go przeraziło, musiało budzić oczywiste zatroskanie.

- Mutanci? - podpowiedział uczynnie handlarz, chociaż włoski uniosły mu się leciutko na karku przy dźwięku tej sugestii - Kręcą się tutaj jacyś mutanci? Ich się tak boisz?

- Nie, oni są czyści - pokręcił natychmiast głową jeniec, opanowując targającą nim panikę w stopniu wystarczającym do zrozumienia każdego słowa brodacza - Czysta krew! Szaleni! Zabrali Jacka i Sally i Tima i resztę. Dawno nie jedli, są źli! To wszystko wina tego starego od Reo! On ich obudził! Uciekajmy stąd, błagam!
Ponieważ Wasz więzień znajduje się w złym stanie emocjonalnym i na dodatek jest poważnie ranny, wykonam dla niego trudny test Budowy, by zobaczyć, czy przypadkiem nie straci w czasie rozmowy przytomności. Budowa 12, kara -5, 3k20 z wynikami 3, 11, 12. Zemdlał, nadal krwawi. Co robicie, szybko szybko?!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 16 sierpnia 2015, 23:11

- Kanibale... - powiedział cicho Kaznodzieja - A przecież w Księdze stoi jasno "Wszystko, co się rusza i żyje, niech wam służy za pokarm; tak jak zielone jarzyny, daję wam wszystko. Lecz nie będziecie jedli mięsa z duszą jego, to jest z krwią jego."

Dziwna aura zapadła wśród towarzyszy. Joe czuł to wyraźnie. Ten zapach jaki się unosił w powietrzu to był strach. Najbardziej musiał czuć go Indianin bo zbliżył się, najwyraźniej w nagłej potrzebie bliskości.

Jak trwoga to do Boga. Albo chociaż w pobliże jego pomazańca, Kaznodziei.

Czuł, że musi powiedzieć parę mocnych słów, by pokrzepić towarzyszy. Wyraźnie tego wszyscy potrzebowali. Łącznie z nim samym.

- Nie lękajcie się! Ocali nas łaska boska. - powiedział na głos chowając magnum do kabury. - Pierwszy jej widoczny objaw to fakt, że wszyscy jeszcze żyjemy. Drugi jest taki, że jest tu sporo ciał, którymi ci kanibale się wpierw zajmą. Zatem jeśli szybko stąd mykniemy to nie zdąża nas dogonić. Idę sprawdzić czy jest coś co jeszcze jeździ. No i ktoś musi opatrzyć tego nieszczęśnika albo się wykrwawi. Ja nie umiem. - powiedział wzruszając rękami i pokuśtykał na zewnątrz ruin przytrzymując się ściany.

* cytat 1Moj. 9,3-4 Biblia Tysiąclecia
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 sierpnia 2015, 23:52

Przypominam, że stacja wciąż płonie, w niebo walą kłęby czarnego dymu. Dystrybutory, wraki pojazdów i trupy zabitych, a także Łowca Molocha znajdują się po przeciwnej stronie budowli, więc nie macie najmniejszego pojęcia, jaka tam jest obecnie sytuacja.

Czy Joe chce zachować jakieś specjalne środki ostrożności? (pytam, bo Suriel zadeklarował schowanie broni do olstra). Jeśli zaś o boską opatrzność idzie, przypominam o tym, że ledwie chwilę wcześniej zginęła postać Aravena...

ODPOWIEDZ