Przerzedzona mocno ekipa znajduje się obecnie na tyłach płonącej już jak żagiew stacji. Mason i Callahan najpewniej zginęli, chociaż jeszcze nie macie całkowitej w tym względzie pewności. Na pewno nie żyje Max Kowalski, który heroicznie poświęcił życie dla reszty drużyny i widowiskowo wysadził się w powietrze! Muszę Wam tutaj zdradzić, że łudziłem się nadzieją, iż to któryś z Was - najbardziej bezwzględny i cyniczny - wysadzi w jakiś sposób cysternę poświęcając Maxa dla wyższego dobra. Tak czy owak, chciałem podziękować Aravenowi za klimatyczną rozgrywkę.
Co do reszty, Joe jest bardzo poparzony, Mad Dog podtruty toksycznym dymem, Tray okulawiony, a Ivaho kompletnie zdezorientowany, ale bezpośrednie zagrożenie dla życia raczej się nie pojawiło (o ile Łowca nie ulegnie lada chwila ponownej aktywacji; nie wiecie, co się z nim właściwie stało).
Brodacz w koszulce i dżinsach ucieka jak najdalej od BG, wymachując rękami i dokładając starań, by jak najszybciej dotrzeć do pasa kolczastych. Za chwilę rozliczę strzał Traya, zerknę wpierw do pozostałych bieżących sesji.
[/center]