Rzucam na siebie Lodową Aurę. Stoję tam, gdzie stałem. Z daleka będę ciskał Pociskiem, a z bliska używał Ranienia.
: 07 października 2015, 20:06
autor: zapalki_chaosu
Wytrzymuje!
Napierdalam!
: 07 października 2015, 20:30
autor: Dobro
- Dobry wieczór, my do spiżarni! - wrzasnął Olaf i napinając łuk z nałożoną magiczną strzałą przygotował się do oddania strzału w cokolwiek, co się wychyli zza drzwi. - Wyjdźcie z podniesionymi rękami, to nic wam się nie stanie! - dodał po chwili, oczekując na rozwój wydarzeń.
Strzelam do tego, co się wychyli przez drzwi. Od razu!
: 07 października 2015, 20:41
autor: Sigil
[center]Ersor, 14 mroliść (vajni), 360 rok Ery Silniri.[/center]
[center]Podkład: https://www.youtube.com/watch?v=74MXxSrJapE[/center]
Kiedy po latach, wracali czasami myślą do tej pierwszej, prawdziwej walki, zdawali sobie sprawę zawsze z tego, że wszystko stało się tak szybko. Wtedy bazowali bardziej na instynkcie, niż wyszkoleniu czy umiejętnościach. Nie mieli czasu zastanawiać się, reagowali naturalnie. I może dlatego to ta pierwsza walka tak naprawdę pokazała im, że mogą na sobie polegać...
[center]***[/center]
Vidgar podbiegł do drzwi chałupy i stanął przy nich z obnażonym mieczem i tarczą, gotową do odparcia ataku. Olaf naciągnął strzałę, słysząc jak Alfr inkantuje śpiewnie niezrozumiałe słowa. Wkrótce postać Maga otoczyła błękitna, lśniąca poświata w kolorze lodu. Tańczący warknął i wysunął się naprzód, podczas gdy Norlaug w pośpiechu zmieniała broń, dobywając toporka do rzucania. I wtedy się zaczęło...
[center][/center]
Drzwi eksplodowały nagle wraz z fragmentem framugi, roztrzaskane przez potężną bestię, o ciemnym futrze i gorejących gniewem oczach. Jednocześnie okiennice chałupy wyleciały z zawiasów i bohaterowie ujrzeli przyczajonych w oknie rudowłosą kobietę i kobolda. Pokurcz opierał o parapet potężną i ciężką kuszę...
Ani Tańczący, ani Vidgar nie mieli jednak czasu przyjrzeć się temu. Zanim drzazgi opadły na ziemię Wylkołek biegł już, szarżując w kierunku drzwi. Niedźwiedź ryknął i chciał ruszyć przed siebie, przeszkodził mu w tym jednak młody Einherjer, który zagrodził mu drogę, osłaniając się tarczą. Drewno jęknęło pod naporem potężnego cielska, siła uderzenia sprawiła, że wojownik cofnął się kilka kroków. Nie wiedział, czy ta krucha ściana z dębu ochroni go przed ciosem bestii, a jednak run widniejący na tarczy objawił swą magię i choć Vidgar nie mógł w to uwierzyć, tarcza wytrzymała cios.
Kobold złożył się do strzału celując w biegnącego Wylkołka. Ciężki bełt świsnął w powietrzu, wbijając się w łopatkę czworonoga. Tańczący warknął jednak tylko. Klątwa, która odmieniła jego postać chroniła go także przed takimi ranami. Potrzeba było magii by zranić Wylkołka. Jego bystre oczy dojrzały postać, wyłaniającą się za Niedźwiedzia. Był to szczupły mężczyzna z krótkim mieczem w dłoni. Jego ciało otaczała zielonkawa aura, w której Tańczący natychmiast rozpoznał moc żywiołu ziemi. Przyśpieszył i obnażył zęby, przemykając pod ciężką łapą włochatej bestii, która próbowała złamać mu kark. Mężczyzna widząc atakującego Wylkołka krzyknął i odskoczył gwałtownie. Miecz w jego ręku rozjarzył się nagle, zmieniając się w tryskający iskrami gejzer mocy.
- To nie są ludzie Jarla - zawołał w powszechnym - To jakieś młokosy!
- Dobrze! - odwrzasnęła mu ruda - kundle! Żywcem nas nie wezmą! Celuj w maga, Kavir!
Kobold chciał najwyraźniej posłuchać tej porady, jednak nim zdołał wykonać choćby jeden ruch, Olaf wycelował w niego. Początkowo chciał trafić niedźwiedzia, a jednak niemagiczna strzała niewiele zdziałałaby przeciwko zmiennokształtnemu. Poza tym kusza w ręku pokurcza pomogła mu podjąć decyzję. Wiedział, że strzał będzie trudny. Nad parapetem widoczna była tylko część ciała kobolda. Wierzył jednak w swe szczęście. Zwolnił cięciwę, czując, jak jego łuk śpiewa pieśń śmierci. Strzała z cichym gwizdem przeszyła powietrze, trafiając Kavira prosto między oczy. Brzydal upadł i nie pojawił się więcej.
Norlaug cisnęła ze złością toporkiem celując w rudą, lecz tamta odskoczyła płynnie kryjąc się w cieniach wypełniających chatę. Broń czarownicy odłupała jedynie fragment ościeżnicy i upadła na ziemię. Cienie nie mogły jednak skryć kobiety przed wzrokiem Alfra. Kyariel podniósł dłoń i wypowiedział słowa mocy, a Ogień posłusznie przepłynął wzdłuż jego palców i utworzył pocisk, który pomknął w stronę niewiasty i uderzył ją w pierś. Zaklęła wrzaskliwie i sięgnęła po oszczep, spoglądając z nienawiścią na maga. Broń świsnęła w powietrzu. Adept jednak odskoczył w porę i oszczep wbił się w ścianę za jego plecami. Kyariel poczuł jak przechodzi go dreszcz. Całe ostrze broni zagłębione było bowiem w drewnie...
Olaf nie pozwolił jednak, by ruda powtórzyła swój wyczyn. Posłał kolejną strzałę w stronę okna, korzystając z tego, iż kobieta wychyliła się z cieni. Śmierć znów odnalazła swą ofiarę. Strzała wbiła się w krtań niewiasty. Z ust rudej bluznęła krew, później upadła a ściana chaty litościwie skryła jej ostatnie chwile.
Tańczący ponownie rzucił się do przodu, warcząc i tocząc pianę z pyska. Jego kły sięgały ku szyi mężczyzny z mieczem, lecz otaczająca czarownika aura spowolniła i zatrzymała siłę ataku, odrzucając Wylkołka. Sapnął sfrustrowany czując, że jedynie musnął zbroję wroga. Tamten jednak nie pozwolił mu czekać na swój ruch i uderzył elektrycznym mieczem w grzbiet Wilczarza. Tym razem klątwa mienaictwa nie powstrzymała siły ciosu i Wylkołek skamląc osunął się na ziemię, czując jak pochłania go ciemność.
Norlaug krzyknęła z wściekłości widząc jak Tańczący pada na ziemię, podbiegłą kilka kroków, nadal jednak trzymając się poza zasięgiem walczących i cisnęła toporkiem w znienawidzoną postać z magicznym mieczem. Broń przemknęła tamtemu nad głową. Mężczyzna tylko zaśmiał się i przekroczył leżące na ziemi ciało, zbliżając się do Vidgara.
Młody Wojownik odparł właśnie kolejny cios bestii, po czym uderzył sam, zagłębiając miecz w boku niedźwiedzia. Stwór ryknął, a jego krew, gęsta, parująca czarna splamiła śnieg. Vidgar wyszczerzył zęby czując, jak moc ukochanej Bogini wypełnia jego ducha i prowadzi ostrze jego broni.
Mag spojrzał na wyłaniającą się z zniszczonego wejścia postać. Jeden rzut oka pozwolił mu rozpoznać żywioł, który ochraniał tamtego. Uśmiechnął się. Ziemia, nie zapewniała osłony przed Ogniem... Kolejny magiczny pocisk rozświetlił ciemność nocy, mknąc ku tajemniczemu mężczyźnie. Przeniknął przez sferę zielonej energii i uderzył go w ramię, buchając iskrami. Mężczyzna zaklął w jakimś nieznanym języku i wykonał krok w bok, aby skryć się za walczącymi.
Olaf ponownie naciągnął łuk. Wypuszczając strzałę mierzył w szczupłą postać otuloną szmaragdowym światłem. Pocisk jednak przemknął obok czarownika, nie czyniąc mu najmniejszej krzywdy. Zwiadowca zaklął cicho. Najwyraźniej szczęście nie sprzyjało mu tym razem.
Przeklęty cudzoziemiec na oczach Olafa skoczył w stronę jego kuzyna, który odpierał właśnie cios ciężkiej, pazurzastej łapy, wznosząc tarczę, i ciął mieczem w jego bok. Pod wpływem niespodziewanego ciosu Vidgar zachwiał się, a jego broń chybiła celu.
Norlaug krzyknęła krótko, widząc, w jakim kierunku toczy się walka. Teraz obaj przeciwnicy otaczali Vidgara z dwóch stron, tak, iż nie mógł się bronić skutecznie. Cisnęła ponownie toporkiem, lecz i tam razem broń chybiła celu. Nie chybił celu jednak płomienny pocisk, który trafił wrogiego czarownika w bok. Kyariel z satysfakcją obserwował, jak płomienie ogarniają człowieka i posyłają go na kolana.
Olaf przycelował w leżącą postać. Nie ufał czarownikom i wiedział, że ich magia może ocalić im życie. Postanowił nie sprawdzać, czy będzie tak tym razem. Strzała wystrzelona z jego łuku przybiła kulącą się postać do śniegu. Zielona aura, otaczająca mężczyznę zgasła.
Czarownica w desperacji sięgnęła do pasa, zagłębiając dłoń w woreczku z pyłem z konwalii. I choć wiedziała, że takie działanie jest szaleństwem, podbiegła do niedźwiedzia, ciskając mu w oczy trującym proszkiem. Bestia zaryczała i szarpnęła łbem, po czym poczęła miotać się bezładnie, próbując dosięgnąć Vidgara. Młody Wojownik był jednak zwinniejszy, doskoczył do jej boku wbijając miecz w potężne cielsko. Ostrze weszło głęboko w ciało i zwierz ryknął w agonii. Litościwie jednak dobił go kolejny pocisk, ciśnięty przez Alfra. Niedźwiedź, brocząc ciemną posoką i roztaczając woń spalonego futra padł na ziemię, zmieniając się w rosłego wojownika Nardlens. Na jego czole widniał wypalony znak. Symbol banity.
[center][/center]
Spoiler!
Kolejność inicjatywy:
[olist=1]Ruda dziołcha i kobold
Olaf
Tańczący po Czarnej Spirali
Czarownik i Norlaug
Vidgar i Niedźwiedź
Kyariel[/olist]
[center]RUNDA I[/center] 1 Ruda dziołcha: wykopuje okiennice. Kobold: strzela przez okno z ciężkiej kuszy do Wylkołka.
PA kobolda: 90 (90 + 10 za pozycje z podparciem kuszy -10 za cel w ruchu) - PO wylkołka: 40 = 40. Rzut 24. Trafienie.
Obrażenia z kuszy 5 + 7 (K8 plus siła ciężkiej kuszy krasnoludzkiej) = 12. Tańczący: dzięki rasowej redukcji obrażeń niemagicznych (o 50%) i pancerzowi (3) otrzymuje tylko 3 obrażenia!
2. Olaf strzela do Kobolda.
PA Olafa 90 - PO Kobolda 40 (20 + 20 za osłonę) = 50. Rzut 02. Krytyczny sukces!
Olaf trafia kobolda w najmniej opancerzoną część ciała (głowę) za 13 obrażeń. Kobold otrzymuje 13 obrażeń, osuwa się na ziemię i niknie z oczu.
3. Tańczący szarżuje do przodu, celując w czarownika z elektrycznym mieczem.
Przebiega przez strefę zagrożenia Niedźwiedzia i Niedźwiedź ma prawo do ataku okazyjnego:
Połowa PA Niedźwiedzia 45 - PO Wylkołka 50 = 0. Rzut:83. Brak sukcesu. Wylkołek atakuje cel:
PA Tańczącego 75 (105 -30 za szarżę) - PO typa 30 = 45. Rzut: 12. Trafienie!
Typ rezygnuje ze swej akcji wykonując unik. Test uniku (Zw + Uniki)
40 + 3 = 43 Rzut: 09. Sukces! Udało mu się odskoczyć.
4. Czarownik stracił swoją akcję na unik.
Norlaug rzuca toporkiem w rudą babę.
PA Norlaug 50 - PO rudej 30 = 20. Rzut 75. Brak sukcesu. Toporek chybia celu.
5. Vidgar zastępuje drogę szarżującej bestii. Niedźwiedź atakuje:
PA Niedźwiedzia 90 - PO Vidgara 0 (Vidgar nie ma PO bowiem blokuje cios tarczą wystawiając się na niego).
Obrażenia od ciosu: (zaskoczony Niedźwiedź nie zdążył użyć pazurów i uderza w Vidgara ciałem) 5 + 7 x2 (K6 + premia obrażeń x 2 za szarżę) = 19 obrażeń.
Vidgar paruje tarczą na PA 70. Rzut: 66. Parowanie udane.
Wytrzymałość strukturalna magicznej tarczy: 22. Tarcza wytrzymuje cios!
6. Kyariel rzuca pociskiem w rudą babę.
Obrażenia: 1 +3 (k4 + Mistrzostwa Ognia)
Pocisk magiczny zawsze trafia, więc nie jest potrzebny rzut na atak. Kobieta mogłaby unikać, ale wykonała już swoją akcję w tej rundzie. Otrzymuje 4 obrażenia, ponieważ nie posiada żadnej magicznej zbroi, która chroniłaby ja przed ogniem.
[center]RUNDA II[/center] 1. Ruda rzuca oszczepem w Kyariela
PA rudej: 90 - PO Kyariela: 40 = 50. Rzut 83. Brak sukcesu. Oszczep chybia celu.
2. Olaf strzela do Rudej.
PA Olafa 90 - PO Rudej 50 (30 + 20 za osłonę) = 40. Rzut 03. Krytyczny sukces!
Olaf trafia rudą w najmniej opancerzoną część ciała (głowę) za 13 obrażeń. Kobieta otrzymuje 11 obrażeń (po odliczeniu pancerza), osuwa się na ziemię i niknie z oczu.
3. Tańczący próbuje ugryźć czarownika z elektrycznym mieczem.
PA Tańczącego 105 - PO typa 30 = 75. Rzut: 09. Trafienie!
Obrażenia: 1 + 5 (k8 + premia siły) = 6.
Magiczna aura sprawia, że czarownik nie otrzymuje obrażeń.
4. Czarownik atakuje Tańczącego:
PA typa 90 - PO wylkołka: 40 = 50. Rzut: 11.
Obrażenia 4 + 3 (K8 - 1 + premia siły) = 7
Tańczący otrzymuje 4 obrażenia! Spada na ciężkie!
Test wytrzymałości Wylkołka: 40. Rzut: 68. Utrata przytomności na 3 R K6 R)
Norlaug rzuca toporkiem w typa z mieczem
PA Norlaug 40 (-10 za warunki, cel przysłonięty) - PO typa 30 = 10. Rzut: 30 . Brak sukcesu. Toporek chybia celu.
Vidgar zadaje cios:
PA Vidgara 85 - PO Niedźwiedzia 20 = 65. Rzut: 55.
Obrażenia 6 + 4 (K8 + Premia obrażeń) = 10.
Niedźwiedź otrzymuje 7 obrażeń (po odliczeniu pancerza).
6.
Kyariel rzuca pociskiem w typa z magicznym mieczem.
Obrażenia: 4 +3 (k4 + Mistrzostwa Ognia)
Pocisk magiczny zawsze trafia, więc nie jest potrzebny rzut na atak. Aura z żywiołu Ziemi nie chroni przed atakiem ognistym. Typ otrzymuje 4 obrażenia (po odliczeniu magicznego pancerza)
[center]RUNDA III[/center] 1
Olaf strzela do typa z mieczem.
PA Olafa 90 - PO typa 40 (cel przysłonięty) = 50. Rzut 76. Brak sukcesu. Strzała przeleciała obok!
2. Czarownik atakuje Vidgara:
PA typa 100 (+10 za flankowanie, -10 za średni stan ran) - PO Vidgara: 20 = 80. Rzut: 78. Trafienie!
Obrażenia 2 + 3 (K8 - 1 + premia siły) = 5.
Vidgar otrzymuje 7 obrażeń! Spada na obrażenia średnie (otrzymując -10 do wszystkich rzutów)
Vidgar testuje Odp. przeciwko skutkom szoku (z karą -10_: 29. Rzut: 23. Test zdany.
Norlaug rzuca toporkiem w typa z mieczem
PA Norlaug 40 (-10 za warunki, cel przysłonięty) - PO typa 30 = 10. Rzut: 62 . Brak sukcesu. Toporek chybia celu.
Vidgar zadaje cios:
PA Vidgara 75 (-10 za rany) - PO Niedźwiedzia 20 = 83. Brak trafienia!
4.
Kyariel rzuca pociskiem w typa z magicznym mieczem.
Obrażenia: 3 + 3 (k4 + Mistrzostwa Ognia)
Pocisk magiczny zawsze trafia, więc nie jest potrzebny rzut na atak. Aura z żywiołu Ziemi nie chroni przed atakiem ognistym. Typ otrzymuje 3 obrażenia (po odliczeniu pancerza) i spada na ciężkie!
[center]RUNDA IV[/center] 1 Olaf strzela do typa z mieczem.
PA Olafa 90 - PO typa 40 (cel przysłonięty) = 50. Rzut 47. Trafienie!
Obrażenia: 5 + 5 (K8 + siła łuku) = 10.
Typ otrzymuje 3 obrażenia i... umiera!
2. Norlaug podbiega by oślepić niedźwiedzia.
PA Norlaug 40 - PO Niedźwiedzia 20 = 10. Rzut: 03. Pył z konwalii dostał się do oczu bestii!
Niedźwiedź rzuca na odporność: 63. Rzut:71. Test nie zdany. Niedźwiedź jest oślepiony!
3.
Vidgar walczy z Niedźwiedziem.
Vidgar zadaje cios:
PA Vidgara 75 (-10 za rany) - PO Niedźwiedzia 0 (-30 za oślepienie) = 18. Trafienie!
6 + 4 (k8 + premia obrażeń) = 10.
Niedźwiedź otrzymuje 7 obrażeń!
4.
Kyariel rzuca pociskiem w niedźwiedzia.
Obrażenia: 4 + 3 (k4 + Mistrzostwa Ognia)
Pocisk magiczny zawsze trafia, więc nie jest potrzebny rzut na atak. Niedźwiedź umiera!
[center]KONIEC WALKI![/center]
Wasz stan zdrowia: Kyariel: pełna żywotność.
2 punkty Energii
Norlaug: Obrażenia Lekkie. -1 stan zdrowia.
1 punkt Energii;
Olaf: Obrażenia Lekkie. -1 stan zdrowia.
Pełna pula Energii.
Vidgar: Obrażenia Średnie: -7 stanów zdrowia.
2 punkty Energii.
Tańczący po Czarnej Spirali: Obrażenia Ciężkie: -7 stanów zdrowia.
Pełna pula Energi.
Wiem, że mechanika walki wyszła strasznie długa, ale po pierwsze bije się tam 9 osób, a po drugie prosiliście o dokładne opisy mechaniki, więc starałem się je zawrzeć, co wydłużyło opis. Normalnie rzuca się na PA przeciw PO a później na Obrażenia i tyle.
: 08 października 2015, 13:43
autor: TatTvamAsi
Nie zwlekając, aby nie tracić cennego czasu, wiedźma szybko ruszyła do ciężko rannego Tańczącego. Przyjrzała się ostrożnie jego obrażeniom dokładnie, sprawdzając, czy nie ma żadnych poważnych ran, które wymagałyby interwencji w pierwszej kolejności. Po chwili wydobyła niewielki pakunek, oraz sakiewkę z ziołami.
Czarownica najpierw ocenia stan rannego wylkołka. Jest bardzo w tym wszystkim ostrożna, aby nie zaszkodzić bardziej poszkodowanemu. Najpierw sprawdza, czy nie ma krytycznych ran, później leczy towarzysza za pomocą Medycyny Ezoterycznej i żywnika. Jeśli w rzutach nie powiodłoby się jej, używa prętu runicznego, przywracającego żywotność - 6/3/2. Gdy pomoże Tańczącemu na tyle na ile zdoła mu pomóc, skieruje się do Vidgara, aby uleczyć również jego.
: 08 października 2015, 15:10
autor: Frater_Terry
Tańczący po Czarnej Spirali syknął z bólu, kiedy czarownica badała jego rany. Widząc, że wyciąga woreczek ze swymi podejrzanymi medykamentami i jest gotowa zacząć go opatrywać, z trudem wywarczał przez zęby:
- Nie tutaj...
Po czym z niemałym wysiłkiem zaczął wczołgiwać się do wewnątrz chaty, w której przed chwilą jeszcze przebywali martwi już przeciwnicy.
Chcę do suchego i ciepłego, skoro chcą mnie opatrywać. Chętnie skorzystam z pomocy, ale generalnie nie dam się opatrywać w wejściu.
: 08 października 2015, 18:22
autor: zapalki_chaosu
Vidgar wyrwał miecz z przemieniającego się trupa i wtedy dopiero świat na chwilę zwolnił. Przez niecały oddech, przed jego oczami wszystko przetoczyło się jeszcze raz. Nie poświęcił walce wiele uwagi, właściwie w ogóle nie musiał o niej myśleć. Wszystkie jego ruchy były automatyczne a ta retrospekcja, która działa się teraz w jego głowie również była naturalna i jej tak naprawdę też nie poświęcił uwagi. Zanim świat przyspieszył zdążył jeszcze poczuć idealną ciszę jaka zapadła na chwilę po walce, była ona taka sama jak cisza w nim i przez ten jeden moment poczuł jedność ze wszechświatem. Był sobą.
Skrzyp na śniegu butów Norlaug sprawił, że znów ruszył się automatycznie, w stronę rannego przyjaciela. Teraz zaczynał znowu myśleć więc pojawił się w nim też strach o jego życie, gdzieś w środku jakaś część jego umysłu wiedziała, jednak że rana mimo że poważna nie uśmierciła Wylkołka. Spojrzał porozumiewawczo na Olafa, który już też szedł w ich stronę.
Położyli, próbującego pełzać Tańczącego na płaszczu i łapiąc za rogi, najdelikatniej jak mogli przenieśli go do środka. Mijając ciała kobolda i rudej kobiety Vidgar dostrzegł śmiertelną precyzję swojego kuzyna i w tym momencie coś z ich wspólnych dziecinnych przeżyć umarło. Nie byli już chłopcami.
Kiedy Czarownica opatrywała Wylkołka Vidgar spojrzał dziwnie poważny w oczy swojego kuzyna. Był pełen podziwu dla jego celności i chciał to jakoś wyrazić, lecz w tej chwili żadne słowa nie przyszły mu do głowy, skinął więc tylko głową i wyszedł na zewnątrz. Mimo obrażeń, które odniósł miał poczucie obowiązku a jedyny medyk był teraz zajęty. Poza tym adrenalina jeszcze przez chwilę pomagała znieść ból. Nieprzyjemny ból, wewnętrzny, wolałby krwawić, to wydawało się bardziej uczciwe, niż poparzenia od elektryczności. Wyszedł na zewnątrz, aby jeszcze przez chwilę pokontemplować ciszę i ciemność.
Jeśli po kilku minutach (około 5) nic się nie wydarzy to Vidgar klnąc pod nosem - bo zacznie go bardziej boleć, przeszuka ciała, zaczynając od dworu. Później będzie chciał je ułożyć jakoś bardziej godnie, ale potrzebuje najpierw odpocząć, bo trochę mu się zrobi miękko w nogach.
: 08 października 2015, 19:44
autor: Dobro
Olaf bez słowa porozumiał się z Vidarem. Teraz zdrowie wilczka pozostawało w gestii wiedźmy. On zaś rozejrzał się po towarzyszach sprawdzając, czy ktoś jeszcze nie potrzebuje pomocy. Na szczęście, wszyscy poza Tańczącym byli zaledwie ledwo ranni. Jego lekka rana nie kwalifikowała się na długi czas opatrunku; zaledwie po kilku chwilach czyste szmatki były przewiązane przez ranę, zaś wcześniejsza dezynfekcja alkoholem przypomniała Olafowi o niezbyt przyjemnym uczuciu piekącej rany.
Po krótkim odpoczynku przy opatrywaniu własnej rany ciekawość w końcu zwyciężyła, i młody Wilk postanowił przeszukać poległych, sprawdzając ich kieszenie. Szukał oczywiście zaginionego artefaktu, którego tak pożądał duch z kurhanu. Wszystko zaś wartościowego, co znalazł, kładł na stoliku, by nikt nie zarzucił zwiadowcy, że próbuje coś zaczaić dla siebie i własnych korzyści. Niezgoda mogła zepsuć cała atmosferę, a od tego zależało powodzenie ich misji. Olaf przysiągł w duchu, że nie dopuści, by drużyna się rozleciała przed wypełnieniem danego ojcu słowa.
Przez cały ten czas nie odzywał się. Stracił humor już podczas walki. Szczerze mówiąc, miał nadzieję, że po tym, jak postrzeli pierwszego osobnika wychodzącego z chaty reszta się podda i nie trzeba będzie niepotrzebnie przelewać krwi. Niestety, stało się inaczej. I nawet Olafowi żal się zrobiło Tańczącego - mimo, iż nie przypadał za wylkołkami, to jednak łączyła ich wspólna podróż i cel. Czyli Tańczący stawał się członkiem stada, czy to się podobało Olafowi, czy nie. Z szacunku do ojca nie okazywał swojej niechęci i był teraz z siebie dumny. Zaczął czuć podziw i szacunek do swojego kudłatego towarzysza podróży, który to może - kto wie - przerodzi się w przyjaźń.
: 09 października 2015, 14:34
autor: Sigil
[center]Ersor, 14 mroliść (vajni), 360 rok Ery Silniri.[/center]
[center]Podkład: https://www.youtube.com/watch?v=i24gRoFe0zc[/center]
Dwaj wojownicy wnieśli rannego Wylkołka do izby, w której leżały zwłoki bandytów. Krew, wyciekająca z ran rozlewała się ciemną, bezkształtną plamą, wsiąkając w wytarte deski podłogi. Na środku pomieszczenia stał krzywy stół. Pniak sosny zastępował jedną z jego nóg, pozwalając zdezelowanemu meblowi nadal pełnić swą funkcję. Na blacie stały dwie flaszki, pusty talerz i hełm półpełny, oraz trzy szerokie ogarki świec łojowych. Żadna z nich nie świeciła się, zimny wiatr, wiejący z otwartego okna musiał zgasić wszystkie płomyki. Dookoła stołu ktoś ustawił kilka kolejnych pniaków, pod ścianą zaś widać było prowizoryczne legowiska, sklecone z rzuconych na ziemię koców i kozich skór. Niedaleko stołu, leżał wielki, płaski głaz, na którym ktoś wyskrobał prosty znak runiczny. Był to Symbol Domowego Ogniska. Nie świecił się już, atoli kamień był jeszcze ciepły, prawie gorący. Wpadający przez okno wiatr niósł płatki śniegu, które topniały osiadając na podłodze i wciąż ciepłych ciałach banitów...
[center]***[/center]
Czarownica czym prędzej zabrała się za opatrywanie ran Tańczącego, śpiewając pieśni, okadzając jego ciało magicznymi ziołami i kreśląc nad nim dziwaczne symbole. Uderzała przy tym w niewielki bębenek, zaś jej głos wznosił się i opadał niczym fale oceanu. Wkrótce Wylkołek poczuł ciepło, emanujące z jej dłoni i ból w zmaltretowanym ciele zmniejszył się znacznie.
Norlaug: Test Medycyny Ezoterycznej (Inu + Medycyna Ezoteryczna):
34 + 6 = 40. Rzut: 32. Test zdany, bez przebić. Udaje ci się opatrzyć rany Tańczącego.
Tańczący po Czarnej Spirali: działania uzdrowicielki sprawiają, iż odzyskujesz 3 punkty Żywotności i przechodzisz na rany średnie. Możesz się już poruszać o własnych silach, a ból zmniejszył się choć nadal jest odczuwalny.
Zioła, których użyła czarownica pozwolą Ci odzyskać za godzinę kolejne 4 punkty Żywotności.
[center]***[/center]
Olaf przeszukał bandytów, kładąc na koślawym stole jeden pręt runiczny, pierścień z ametystem, pierścionek srebrny, kostki do gry, i dziwaczny talizman zrobiony z kostek małych zwierzątek. Obok położył broń zmarłych: topór, maczugę, włócznię i kilka oszczepów, dziwny, pokryty runami miecz krótki, trzy noże oraz ogromną i bardzo ciężką kuszę, o niezwykle skomplikowanym mechanizmie. Mimo usilnych starań nie znalazł jednak przy poległych niczego, co wyglądałoby na klucz.
Olaf: odzyskasz tylko jedną strzałę z wystrzelonych. Dwie złamały się a jedna gdzieś zagubiła.
[center]***[/center]
Kyariel w tym czasie zapalił świece. Ich płomienie tańczyły niepewnie na wietrze, spowijając izbę w migotliwy tanieć świateł i cieni. Alfr zbliżył się do posłań, z niesmakiem spoglądając na kiepsko wyprawione, kozie skóry. Nagle coś przykuło jego uwagę, uklęknął więc i odchylił jeden z poplamionych koców.
Spoiler!
Twój rzut na Obserwację (Per+Obserwacja):
33 + 4 -10 (za to, iż przedmiot jest ukryty) = 27 . Rzut:06. Test zdany z dwoma przebiciami.
Prawie od razu zauważasz, że pod kocami ukryta jest niewielka skrzynka z drewna, obwiązana sznurkiem. Nie wiesz co w niej jest, ale na razie widzisz ją tylko ty.
[center]***[/center]
Vidgar wrócił po chwili do izby, czując, że zaczyna ogarniać go słabość. Magiczne rany dawały o sobie znać, wypełniając jego żyły chłodem zimowej nocy i młody wojownik był wdzięczny za możliwość chwilowego wytchnienia. Z westchnieniem siadł na jednym z pieńków, opierając się o stół.
Spoiler!
Twój rzut na Obserwację (Per + Obserwacja):
27 + 2 -10 (za rany) = 19 . Rzut:12. Test zdany.
Wchodząc do izby zauważysz, że Kyariel coś znalazł w tych kocach.
Użycie Medycyny Ezoterycznej na Tańczącym zabiera pół godziny. Jeśli coś jeszcze chcecie czynić w tym czasie, dajcie mi znać. Zakładam, że zapalacie świece na stole, aby cokolwiek widzieć w tej izbie.
Zanotowałem fakt, iż gdy Norlaug skończy opatrywać Tańczącego, weźmie się za Vidgara.
Run na kamieniu jest bardzo popularnym zaklęciem, które tworzy symbol, świecący i dający tyle ciepła co zwykłe ognisko. Dlatego wszyscy rozpoznacie go bez żadnych rzutów.
Banici jako osoby wyjęci spod prawa, nie są chronieni w żaden sposób i można bez żadnych konsekwencji zabić ich oraz wszystkich, którzy im pomagają. Nie otrzymuje się za to co prawda nagrody pieniężnej, ale zgładzenie szczególnie groźnego banity może przynieść rozgłos w okolicy.
Zapalał świece jeszcze lekko drżącymi z emocji dłońmi. A jednak!- pomyślał- udało się nam! Wcześniej wizja walki zdawała się nie do końca realna, niczym sen. A potem...no potem się zaczęło i każdy przekonał się na własnej skórze o tym, że co się dzieje- dzieje się naprawdę. Sam nie doznał żadnego uszczerbku na zdrowiu, nic, ani jednego zadraśnięcia. Wiedział, że to zwłaszcza dzięki iście bohaterskiej obronie obu wojowników. No i nie można zapomnieć o postawie Wylkołka, któremu najbardziej się dostało. Z lekkim niepokojem zerkał na niego i na Norlaug, która swoimi czarami starała się mu pomóc. I jak zobaczył za chwilę te czary zdawały się działać. -A jednak- teraz to słowo w jego umyśle wyrażało zdziwnienie zmieszane z nutą podziwu- widać wiedźmy także coś potrafią.
Cały czas czuł ogień buzujący w nim. Po części za sprawą walki, a po części jako pozostałości po wzywanej mocy żywiołu. Był jeszcze trzeci powód, a mianowicie rozpalała go nadzieja i wiara w powodzenie ich dalszych przedsięwzięć. Czuł, że mogą wszystko i że stawią czoło wszelkim przeszkodom na swojej drodze. Skoro poszlo im tak łatwo z tymi pokurczami...
[center]***[/center]
Zdumieniom i wybuchom entuzjazmu nie było jeszcze końca, bo przeszukując brudne skóry, które służyły tamtym do spania, natknął się na niewielkie drewniane pudełko.
-Patrzcie na to!- zakrzyknął do reszty, -Może tu jest klucz, którego szukamy!
Po zapaleniu świec leczę sobie punkt energii za pomocą Medytacji Ognia. Zajmuje mi to pół godziny.
OD MG: zajmuje ci to 5 minut a nie pół godziny.
: 09 października 2015, 23:04
autor: Sigil
[center]Ersor, 14 mroliść (vajni), 360 rok Ery Silniri.[/center]
Alfr podniósł drewnianą skrzynkę i postawił ją na stole. Obaj wojownicy zbliżyli się, ciekawi, co jest w środku. Kyariel rozciął sznur i otworzył wieko. Oczom zebranych ukazały się skryte w środku przedmioty. Znajdowały się tam trzy skórzane mieszki, dwa metalowe, podłużne przedmioty wyglądające na różdżki, oraz dwa drewniane pręty z wyrytymi na nich runami. Olaf sięgnął po jeden z mieszków i zważył go w dłoni. Był ciężki, a w środku pobrzękiwały monety. Wyglądało na to, że pudełko stanowiło skarbiec szajki.
- Poczekaj - odezwał się Mag - lepiej, bym wpierw obejrzał te przedmioty. Spróbuję ustalić, czy są magiczne.
[center][/center]
Wszyscy: W szkatułce znajdziecie:
[olist=1]mieszek ze srebrem: 15 D i 3 O.
Mieszek pełen dziwnych, jasnych kryształów
Mieszek z pięcioma grotami srebrnymi
Różdżkę magiczną
Dwa pręty runiczne
I dziwny, podłużny przedmiot z zielonkawego metalu, na którym są półkoliste wgłębienia.[/olist]
Kyariel: Testy identyfikacji przedmiotów (Int + Teoria Magii) są tajne, z uwagi na to, by gracze nie wiedzieli co i na ile udało się zidentyfikować. Podaję jednak działania przedmiotów, ustalone przez maga (zakładam, że dzieli się informacjami z resztą drużyny).
[olist=1]Topór - jakiś artefakt, nie wiesz jak działa, ale na pewno jest bardzo potężny.
Hełm - +5 do S.W.
Talizman z kostek - nie masz pojęcia co to.
Krótki Miecz Runiczny - Run Elektry
Pręt runiczny znaleziony przy czarowniku - Pocisk z Ziemi P1 Mi. 4
Pierścień z ametystem - magiczny, ale nie masz pojęcia jak działa;
Dwa pręty runiczne ze skrzynki - Uzdrawianie 6/3/2
Różdżka - w jakiś sposób wspomaga czary bojowe ze szkoły Władania Energią.
Kryształy - są magiczne ale nie wiesz jak działają.
Dziwny, zielony przedmiot - jest magiczny, ale nie wiesz co to.
Reszta znalezionych dóbr jest niemagiczna.[/olist]
[center]***[/center]
Norlaug założyła rannemu Wylkołkowi opatrunek z ziół na ranę przy łopatce i zaprosiła Vidgara na rozłożony płaszcz, który chwilowo stał polowym lazaretem. Tańczący odszedł na bok, czując się już lepiej, młody wojownik zaś zdjął płaszcz i kaftan pozwalając, by czarownica zajęła się jego obrażeniami. Norlaug wyrysowała mu na skórze niebieską glinką dziwne, spiralne symbole i zaczęła nucić uzdrowicielską pieśń do wtóru gry na bębenku. Wkrótce Einherjer poczuł, jak rytmiczna, hipnotyzująca melodia wypełnia jego umysł i ciało, oddalając ból i wypędzając z żył słabość i chłód.
Norlaug: Test Medycyny Ezoterycznej (Inu + Medycyna Ezoteryczna):
34 + 6 = 40. Rzut: 26. Test zdany, z jednym przebiciem. Udaje ci się opatrzyć rany Vidgara.
Proszę, odpisz sobie 2 dawki żywnika, jako wykorzystane.
Vidgar: działania uzdrowicielki sprawiają, iż odzyskujesz 5 punktów Żywotności i jesteś już jedynie lekko ranny. Oparzenie na boku częściowo zregenerowało się, a nieprzyjemne uczucie po porażeniu elektrycznością minęło. Odczuwasz co prawda nieco bólu przy gwałtownych ruchach, ale jest on na tyle słaby, że Ci nie przeszkadza w działaniu.
Zioła, których użyła czarownica pozwolą Ci odzyskać za godzinę kolejny 1 punkt Żywotności.
Wszyscy: leczenie Vidgara zajmuje kolejne pół godziny. W tym czasie Kyariel obejrzy i ustali co wie o znalezionych przedmiotach, Olaf zaś odciągnie trupy gdzieś na bok. Kiedy Norlaug skończy będzie około 2 w nocy.
: 11 października 2015, 17:56
autor: Dobro
- Fiu, fiu... ciekawy mieczyk. Czy ktoś poza mną ma na niego chrapkę? - zapytał Olaf, ważąc broń w dłoni. Zrobił nim młynek dla próby. - Ciekawe... Ogólie nie lubie okradać, ale tym to się pewnie nie przyda. To jak, ktoś go chce, czy mogę go sobie zabrać? - dodał z przebiegłym uśmieszkiem, opierając się o ścianę.
Proponuję odpocząć i jutro rano wyruszyć do kurhanu. Na wszelki wypadek ustalmy warty: Olaf może iść pierwszy. Poza mieczem nic innego mnie nie interesuje ze zdobycznych rzeczy.
: 12 października 2015, 21:21
autor: TatTvamAsi
Po opatrzeniu rannego wojownika, czarownica również przypatrzyła się z zaciekawieniem odnalezionym przedmiotom. Szczególnie przypadł jej do gustu talizman wykonany z kości i lśniące chłodnym blaskiem minerały.
- Hmm, ten wisior z kości wygląda naprawdę imponująco. Szkoda, że nie jest nam wiadome zgoła nic o jego działaniu. Zdaje mi się za to całkiem możliwe, że ten osobliwy, zielonkawy przedmiot stanowi klucz do grobowca. Również uważam, że dobrze byłoby odpocząć przed pójściem do kurhanu. -wiedźma z chęcią przystała na propozycję młodego zwiadowcy. Tym bardziej, że chciała odpowiednio przygotować się na czekające ich okoliczności. - Jednakże nie możemy pozostać tutaj na noc. Póki jest pełnia, trzeba nam udać się do kurhanu. W przeciwnym razie nie spotkamy ducha osławionego wojownika.
Od razu po oględzinach magicznych przedmiotów, w ciepłym blasku pojedynczej świecy, zaczęła z najwyższą pieczołowitością przygotowywać maść mającą złagodzić ból naciągniętych mięśni, będący wynikiem całkowitego braku umiejętności jeździeckich.
Za raz po otrzymaniu odpowiedniej konsystencji maści, skierowała się tymi słowy do Olafa:
- Proszę, użyj tego. Wygląda nieciekawie, ale winno pomóc na obolałe mięśnie.
Wiedźma przyrządza maść na naciągnięte mięśnie dla siebie i Olafa. Przed wyruszeniem w dalszą podróż przykuca przed chatą pośród śniegu i medytuje, aby zregenerować energię.
OD MG: Test Zielarstwa (Inu + Zielarstwo)
34 + 8 = 42. Rzut: 21. Test zdany z dwoma przebiciami. Udało Ci się przygotować dwie dawki maści, dla siebie i Olafa. Zastosowanie ich sprawi, że za godzinę zniknie wam to 1 obrażenie, będące efektem naciągniętych mięśni.
: 12 października 2015, 21:53
autor: Frater_Terry
Tańczący po Czarnej Spirali zdążył się poczuć znacznie lepiej, po interwencji czarownicy. Brakowało mu jeszcze trochę, do odzyskania pełni sił, ale nie miał powodu by narzekać. Jedynie fakt, że nie udało mu się wgryźć w szyję tego przeklętego banity, psuł mu trochę humor. Jednak wiedział, że to przez tę przeklętą magię, za którą się schował. Magia nigdy nie wróżyła nic dobrego.
No chyba że były to pręty runiczne leczenia. Takie jak te odebrane tym nieszczęsnym rabusiom. I czekające aż ktoś z jego nowych towarzyszy zgłosi chęć stania się ich nowym właścicielem.
Miał świadomość tego, że w każdym kolejnym starciu z jakim przyjdzie im się zmierzyć, najprawdopodobniej to właśnie on będzie najbardziej ranny. Nie posiadał oręża by parować ciosy. Ni dostatecznej zwinności by tanecznie ich unikać. Ale posiadał dość masy i siły by stanąć na drodze każdemu, kto spróbuje zranić słabszych członków drużyny. A to oznaczało dużo przelanej krwi i niestety nie zawsze będzie to krew wroga.
Podszedł lekko kulejąc do zebranych dóbr i obwąchał interesujące go przedmioty, nim się w końcu odezwał.
- Jeśli to nikomu nie przeszkadza, chciałbym te lecznicze patyczki. Coś mi mówi, że będę ich potrzebował. - wymruczał, starając się by jego głos nie przypominał zbyt mocno warczenia.
Czekając na zgodę zebranych, odszedł trochę na bok i usiadł, dając odpocząć ranionej łapie.
- I jeszcze... Też chciałbym jeszcze odpocząć. Chociaż z godzinę, jeśli to nie za dużo.
: 13 października 2015, 14:39
autor: Hel
- Czy wyście poszaleli?!- spytał się całej trójki ze zdumieniem i z pewnym niedowierzaniem Alfr.
- Choć nie tyczy się to w tym momencie Ciebie, Tańczący... - dodał po chwili - Póki co nie udało mi się ustalić właściwości wszystkich znalezionych fantów, a Wy zaraz nieomal się na nie rzucicie. A co jeśli któryś z nich byłby na przykład przeklęty? Zastanówcie się następnym razem zanim coś zrobicie, choć na szczęście nikt z Was nie był na tyle narwany i nieostrożny by sięgnąć po nie, ale wydaje mi się, że niewiele brakowało, a powstrzymywało Was przed tym jedynie to, że ktoś może mieć chrapkę na ten sam przedmiot co Wy. Dajcie mi je sprawdzić dokładniej, chyba, że aż tak lubicie ryzyko i jeszcze Wam za mało wrażeń... Ale akurat co do miecza runicznego nie widzę przeciwwskazań byś go wziął, Olafie... chyba, że jesteś z żywiołu Ducha - wtedy nie polecam. A! I jeszcze popieram Norlaug, że trzeba iść jeszcze tej nocy, gdy tarcza księżyca jest w pełni, jutro może być za późno. Ale na godzinę odpoczynku możemy sobie pozwolić.
Używam Skanowania Przedmiotu do zbadania właściwości topora, amuletu z kości, kryształów, pierścienia z ametystem, różdżki od mocy Elektry i zielonego przedmiotu. Potem odmedytowuję zużyte na to 6 pkt. energii patrząc w ogień świec.