Poszybował niemal pod nogi Davida ale schylił się i podniósł go szybciej Ahmed. David zdrętwiał bowiem na moment kiedy poczuł przyjemną wibrację w kieszeni marynarki gdzie schował komórkę, świadczącą o tym że jednak nie padął do końca. Szybko zaczął grzebać w kieszeni wyciągając ją do światła. Pracowała bardzo dziwnie. Na wyświetlaczu odczytał, że właśnie dostał MMSa lecz mimo, że numer się wyświetlił nic mu nie mówił, wcisnął odbierz...
Tymczasem Ahmed z Baartem otworzyli portfel, w środku był niemała suma pieniędzy, karty płatnicze w kolorze złota i dokumenty tożsamości, wysypały się również wizytówki, wszystko na nazwisko deJong...
W tle słychać było stek meksykańskich przekleństw wyrzucanych nieprzerwanie przez szalejącego Ervina.
MMS otworzył się z oporem, wyświetlając pornograficzne zdjęcie, jednak bez pokazywania twarzy pozującej kobiety. Było kolejne, nieco ostrzejsze i kolejne... David chciał zamknąć komórkę i ten bardzo nie smaczny lub omyłkowo wysłany MMS ale nie był wstanie. Komórka odmawiała posłuszeństwa i kiedy już miał ją zamknąć otworzyła się kaskada coraz mocniejszych zdjęć, na których szybko zaczął rozpoznawać coraz bardziej znajome kształty.
- Mary Ann - wyszeptał sparaliżowany przez chwilę przerażeniem David. Zdjęcia przeszły gwałtownie w brutalny BDSM, na których coraz bardziej dominował szkarłat krwi dziewczyny. Na dole zaczął migać napis: [center]Zaprowadź MNIE do NIEJ!!! [/center]
Nagle przypomniało mu się uczcie które miał przed chwilą, że będzie bardzo źle jeśli stąd wyjdą...
DeJong pokręcił przeczącą głową jakby chciał przekonać rzeczywistość, siebie i Ahmeda, że to przecież wszystko nie prawda. Przecież miał swój portfel w kieszeni. Pamiętał dokładnie, że natrafił na niego ręką kiedy wkładał tam kluczyki od samochodu. Patrząc w chłodne oczy Ahmeda które obserwowały każdy jego ruch powoli wsunął rękę w pod poły marynarki... Poczuł twardość skórzanego portfel i lekką ulgę. Natychmiast wyjął i rozłożył portfel ze swojej kieszeni. We wnętrzu był karty płatnicze nieistotne szpargały oraz dowód rejestracyjny Renault Fluance, jeszcze nieco wilgotny od krwi. Wszędzie figurowało nazwisko Bernard de Var.
- Poprzedni kierownik budowy - szepnął z rosnącym przerażeniem Ahmed cofając się o krok od Baarta.
Po pomieszczeniu niczym zwierzę ciskał się Ervin niszcząc i klnąc w coraz większej furii...
[center]Zaprowadź MNIE do NIEJ!!! [/center] waliło po oczach czerwienią. David próbował wyłączyć te cholerne wyskakujące okna. Czuł, że zbliża się do obejrzenia finału, którego treść łatwo było przewidzieć. Były już ekstremalnie brutalne, nie chciał ich widzieć. Nie chciał JEJ widzieć w takim stanie ani też tego co JEJ robią. Wyłącznik komórki nie funkcjonował, wciskał więc jak oszalały pozostałe jakie tylko były ale nic to nie dawało. Kiedy już był gotów roztrzaskać ją o ziemię, nagle zupełnym przypadkiem nacisnął jedyny przycisk jaki zafunkcjonował. Zielony z napisem "połącz z nadawcą"...
...dryń!... dryń!... - rozległo się w tym samym momencie ze stacjonarnego teflonu na biurku, przez który jeszcze przed chwilą rozmawiał Ervin. Tym razem jednak słyszeli go wszyscy w pomieszczeniu...
Usłyszał go również Sthaler, któremu chyba już tylko jeszcze tylko tego brakowało. Złapał się w jednym momencie obiema rękami za głowę, po czym rzucił się do telefonu i porywając go w górę z całej siły cisnął nim o ścianę rozbijając na drobne kawałki.
"Połączenie zostało przerwane" zasygnalizowała komórka i był to jej ostatni komunikat zanim zgasła bezpowrotnie.