Strona 8 z 16

: 11 kwietnia 2016, 13:08
autor: Jarlaxle
Stowarzyszenie nie zając ;)
Jeśli trzeba, to robię zwrot na ręcznym i z piskiem opon jadę na plażę.

Zakładam, że proboszcz nie protestuje i też chce się tam znaleźć. Jeśli jednak będzie nalegał na powrót na plebanię, to go tam odwiozę.

: 11 kwietnia 2016, 18:34
autor: Keth
Sosnowa Aleja, niedziela 28 lutego 2016

Prowadzony przez zdenerwowanego nie na żarty proboszcza, Ordycz pomknął samochodem poprzez podmiejskie uliczki objeżdżając łagodnym łukiem centrum miasteczka. Kilkakrotnie zmuszony był hamować ze względu na przechodzących przez pasy pieszych, parę razy wyprzedzał wolniejsze pojazdy dopuszczając się bez skrupułów wykroczeń drogowych.

Wiedział, że prowadzi grę z czasem, bo jeśli nie zdąży na miejsce odnalezienia zwłok przed policją, straci szansę na niepowtarzalne zdjęcia.

- Teraz w lewo! - krzyknął ksiądz zapierając się stopami o podłogę wozu. Ordycz zakręcił ostro kierownicą, zmienił bieg przyśpieszając środkiem wąskiej spacerowej alejki zmierzającej ku brzegowi Bałtyku.

Wyasfaltowana droga kończyła się w pewnej chwili, przechodziła w ubitą ścieżkę zbyt wąską dla samochodu. Ordycz zjechał gwałtownie na pobocze, zgasił silnik i wyskoczył z wozu truchtając w ślad za gnającym ścieżką duchownym.

Przed sobą ujrzał niewysokie wzniesienie porośnięte karłowatymi drzewkami, górujące ponad wąskim pasem wilgotnego piasku. Stalowoszare fale biły w brzeg, syczały przeistaczając się w znikającą szybko pianę. Gdzieś w górze dał się słyszeć skrzek mewy, rozpaczliwie osamotniony w pustce krajobrazu.

Na plaży była grupka ludzi, otaczająca szerokim kręgiem jakiś leżący na piasku kształt. Ordycz zaczął zbiegać w dół wzniesienia razem z księdzem, próbując nie poślizgnąć się i nie zwichnąć sobie przypadkiem w tak ważnej chwili nogi.
Dotarliście na miejsce! Nie widać jeszcze żadnego radiowozu, żadnych mundurowych!

: 11 kwietnia 2016, 19:27
autor: Jarlaxle
Przed wyjazdem w Wrocławia Opelek był na warsztacie i spisywał się doskonale. Ordycz wycisnął z auta ile mógł. "Mechanik ma u mnie sześciopak" pomyślał.

Gdy dobiegli na miejsce Jarl zaczął pstrykać fotki jak szalony.
- To on? - zapytał proboszcza.
Po ilości krwi w domu na wzgórzu spodziewał się zobaczyć białe jak papier i suche jak wiór zwłoki.

- Mam nadzieję, że cwaniaki z CBŚ będą mieć własny aparat, bo skończą mi się karty - mruknął do siebie.
Hulaj dusza, piekła nie ma! :D
Pstrykam, tą samą metodą co w domu.

Nie podchodzę bezpośrednio do zwłok, używam zooma. Chyba, że gapie już zadeptali okolice, wówczas nie mam skrupułów.

: 11 kwietnia 2016, 20:02
autor: Keth
Sosnowa Aleja, niedziela 28 lutego 2016

Gromadka pobladłych nienaturalnie ludzi rozstąpiła się na widok znanego w miejscowości proboszcza, to zaś pozwoliło Ordyczowi zająć odpowiednią pozycję na flance duchownego. Wymieniwszy z zastanymi na miejscu świadkami skinięcia głowy dziennikarz odnotował w pamięci obecność posterunkowego Mazura i doktora Kruka. Obaj stali najbliżej owiniętego pasmami wodorostów człekokształtnego obiektu leżącego w najwyższym punkcie, do którego docierały morskie fale.

- To Greg Bukowski? - zapytał proboszcz Marek podnosząc jednocześnie do nosa prawą dłoń. Ordycz w pierwszej chwili nie zrozumiał znaczenia tego gestu, ale zaraz omal nie upuścił aparatu czując potworny fetor zgnilizny.

- Tak, na pewno on - potwierdził biały jak śnieg policjant, sam również ściskający nos palcami - Ale wygląda potwornie... jakby utonął całe tygodnie temu... to niemożliwe...

- Na pewno niemożliwe! - przytaknął stojący obok lekarza siwowłosy mężczyzna o pociętej głębokimi zmarszczkami twarzy - Brat zawoził mu polecony dwa dni temu. Amerykan był w domu, bo bratu otworzył i potwierdzenie podpisał. To nie może być on!

- To on! - powtórzył z dziwną desperacją w głosie Mazur, oglądając się na pozostałych świadków. Ordycz nie przestawał robić zdjęć, ale fotografował tak dyskretnie jak tylko pozwalały na to okoliczności.

Nabrzmiałe zwłoki wydawały się niknąć pod całunem zielonkawych wodorostów, oplatających je niczym ciasno dopasowany płaszcz. Sina skóra miała upiorny odcień charakterystyczny dla topielców przebywających przez wiele dni pod powierzchnią wody.

- Pan Mazur ma rację - odezwał się wstrząśnięty na wskroś proboszcz - To Bukowski, poznaję go. Chryste miłosierny, Matko Święta, zlitujcie się nad nami. Jakże straszną umarł śmiercią!
Topielec na plaży to ewidentnie zaginiony poprzedniego wieczoru Greg Bukowski, potwierdza to kilku rozpoznających go gapiów. Na miejscu zdarzenia znajdują się wszyscy członkowie grupy: posterunkowy, lekarz, duchowny i reporter śledczy. Co teraz? Co robicie? Co Wam przychodzi w tych okolicznościach na myśl? :o

: 11 kwietnia 2016, 20:43
autor: Jarlaxle
Jarla zdziwił widok jedynego aktywnego funkcjonariusza lokalnego posterunku policji w cywilu, ale nie zadawał pytań. Wykonał dwie serie zdjęć i oddalił się na moment by zaczerpnąć świeżego powietrza.

Gdy wrócił rzekł ściszonym głosem - Widziałem już starsze zwłoki i nie były tak rozłożone. Słona woda powinna działać nawet na korzyść... Nie potrafię tego wytłumaczyć. No i to zasinienie. Jeśli krew w domu należała do denata to sądząc po jego kolorze musiał by mieć jej w sobie ze 20 litrów...

Zerknął na pozostałych. Widząc ich zmęczone, blade twarze i błędne spojrzenia zastanawiał się jak sam teraz wygląda. Przez moment chciał pstryknąć selfie i zobaczyć, ale porzucił ten groteskowy pomysł.

- Patolog z pewnością nie udostępni nam wyników badań. Obawiam się, że to nie ostatnie makabryczne i zagadkowe zdarzenie... A swoją drogą jak to się stało, że przybyliśmy tu przed "nimi"? - zrobił nadętą minę sugerując, że ma na myśli prokuratora i jego ekipę.

: 11 kwietnia 2016, 23:55
autor: Fobetor
Sosnowa Aleja, niedziela 28 lutego 2016
Policjant obrócił się do wszystkich tu zebranych. Zabierając ich parę metrów dalej od ciała.
- Musimy pogadać. Ta sprawa przerasta każdego z nas osobna. Dzieją się tu dziwne rzeczy. Pora poskładać elementy układanki które wspólnie zdobyliśmy na własną rękę, co więcej ułożyć plan.

- Wiem, że w parafii dużo się opowiada. Wiem, że pan Ordycz przybył tu po materiał i dużo węszy. Wątpię by jeśli to co tu znajdziemy będzie pasowało do poważnej gazety. Sprawa jest nietuzinkowa. Mimo to może uda się panu zrobić zdjęcie życia. Kto wie.

- Pan Bułakowski był na pewno w domu? Patrząc na pogodę i wasze zeznania to tak - spojrzał na Proboszcza i dziennikarza. - Wierze wam. Wiem też, że wydarzyło się tam coś bardzo dziwnego. Psy pouciekały z tego miasteczka. Nie zauważyłem jak dotąd żadnego żywego zwierzaka. Tylko martwe ze strachu w klatkach.

- To są fakty panowie. Szczury pierwsze spierdalają przed utonięciem statku. Tak nakazuje instynkt przetrwania. To nie jest koniec dziwactw. Pomożecie mi bo ja zostaję się tym zając?

- Proszę księdza nie można wzbudzać paniki. To delikatna sprawa, która może wiele kosztować. Ja muszę się tym zająć jednak nie mogę was prosić o takie ryzyko. Więc musicie zadać sobie to pytanie i to teraz.

- Czy wasz instynkt przetrwania jest silniejszy? Uszanuję to. Możecie wyjechać. Jednak jeśli chcecie zostać i dowiedzieć się co się stało to musimy współpracować i wymieniać się informacjami, musimy sobie zaufać. To jak?

Niech każdy się teraz wypowie. Wchodzi w to czy nie :P Wydaje mi się że warto poświęcić tej scenie więcej uwagi. Więc piszmy to co chcemy powiedzieć i to jak reaguje nasza postać. Porozmawiajmy wreszcie.

: 12 kwietnia 2016, 19:00
autor: Centurion
To niesamowite że ręka zła dosięga ludzi nawet w tak odległych miejscach jak Dźwirzyno. Lekarz nie znał Grega Bukowskiego ale odczuwał lekką sympatię względem nieboszczyka. Żył podobnie jak on, w osamotnieniu i jak najdalej od ludzi. Może gdyby żył to napiliby się dobrego alkoholu i porozmawiali o życiu oraz świecie?

- Jestem gotów wesprzeć was całą swoją wiedzą jaką posiadam. Uważam, że skoro weszliśmy w to wszyscy razem to powinniśmy wspólnie to zakończyć. - wypowiedział spokojnie doktor Kruk przyglądając się w między czasie ciału leżącemu na plaży.

- Panie Mazur, czy miałby pan coś przeciwko, gdybym rzucił moim lekarskim okiem na truposza? - zapytał się policjanta licząc na pozytywną odpowiedź.
Chciałbym zająć się oględzinami zwłok, używając przy tym rękawiczek i starając się nie ruszać ich z miejsca. Dopóki nie pojawią się większe szychy, czyli prokurator i ekipa, to zajmę się oglądaniem trupa i najbliższego 0,5 metra od miejsca, w którym leży. Może znajdę tam jakieś organiczne elementy, typu włosy/paznokcie/krew na piachu. Jeśli tak to pragnąłbym je w jakiś sposób zabezpieczyć i zbadać po powrocie do laboratorium. W przypadku usłyszenia syren policyjnych lub dostrzeżenia "ekipy prawa" zaniecham dalszych prac przy zwłokach. :)

: 12 kwietnia 2016, 20:31
autor: Fobetor
Mazur uśmiechnął się lekko. Spojrzał w stronę lekarza który jeszcze nigdy go nie zawiódł

- Proszę się pośpieszyć. Trzeba będzie mu poprać próbkę krwi. Postaram się też tak zamanipulować papierkową robotą żeby to panu przydzielono sekcje zwłok. Trzeba będzie też sprawdzić o której zmarły zwierzęta w lecznicy. Podejrzewam, że wszystkie umarły mniej więcej w tym samym momencie. Pytanie tylko czy to w czasie śmierci Bukowskiego czy też po a może wcześniej zaistniały jakieś warunki które spowodowały ich śmierć, która jest równie zagadkowa jak ta tutaj.

Spojrzał w stronę pozostałej dwójki z wyczekującym spojrzeniem.

: 12 kwietnia 2016, 21:41
autor: Knurion
- Pan Mazur ma rację - odezwał się wstrząśnięty na wskroś proboszcz - To Bukowski, poznaję go. Chryste miłosierny, Matko Święta, zlitujcie się nad nami. Jakże straszną umarł śmiercią!

Trupio blady proboszcz podszedł jeszcze bliżej w nadziei, że dostrzeże coś czego nie dostrzegli inni a co pozwoli rozwikłać zagadkową śmierć Bukowskiego. Wnet do nosa wdarła się fala potwornego nieopisanego smrodu. Marek natychmiast oddalił się aby w spokoju wymiotować żółcią.
Po dłuższej chwili, proboszcz Marek z umęczonym wyrazem twarzy, skierował się w kierunku grupki mieszkańców.

- Moi drodzy widzicie, że Bukowski zmarł w okropnych okolicznościach. Dzieją się dziwne rzeczy w naszej wsi. Gdybyście widzieli coś dziwnego, naprawdę dziwnego to proszę dzwońcie do pana Mazura lub do mnie.
Proszę teraz udajcie się do domu i pozwólcie w spokoju pracować specjalistom. Pomódlcie się za dusze biednego Bukowskiego.

- Panie Mazur ma pan rację. Sprawa jest bardzo dziwna. Można by rzecz potworna. Dzieje się coś złego w naszej wiosce! Te wszystkie wydarzenia muszą się w jakiś sposób łączyć. Pan Ordycz - proboszcz skinął głową w kierunku dziennikarza- wpadł na pewien trop być może znajdziemy tam wskazówki odnośnie zdewastowanych grobów oraz czegoś więcej. Wiem ,że może to brzmieć dziwnie ale mam wrażenie ,że zdewastowane groby wiążą się w jakiś sposób z tymi wszystkimi wydarzeniami choć jeszcze nie wiadomo jak.

- Czy może Pan podzielić się z nami informacjami co udało się Panu ustalić ? Chętnie pomogę.

: 13 kwietnia 2016, 17:49
autor: Keth
Sosnowa Aleja, niedziela 28 lutego 2016

- Policja już tu jedzie - powiedział Mazur oglądając się w stronę gapiów - Kobieta, która znalazła ciało zadzwoniła pod numer alarmowy. Lada chwila powinni tu być, razem ze śledczymi z prokuratury.

- A co z tymi badającymi dom Bukowskiego? - spytał Ordycz - Już wyjechali?

- Właśnie oni wracają. Zrobili sobie przerwę i wyskoczyli do Trzebiatowa na obiad.

Dzienikarz schował aparat do przewieszonej przez ramię torby, uśmiechnął się bez cienia wesołości widząc jak instruowani przez proboszcza świadkowie wycofują się nieco, ale bynajmniej nie zamierzają odejść z miejsca zbrodni. Igrzyska śmierci zawsze wygrywały z innymi atrakcjami.

Trup wyglądał odrażająco. Wzdęty, ociekający wodą, straszył nabrzmiałym językiem wystającym z otwartych szeroko ust. Przyglądając mu się bacznie Ordycz musiał przyjąć za najprawdopodobniejszą wersję utonięcie. Ciało zasłonięte było ubraniem, a dokładne oględziny utrudniał płaszcz wodorostów, ale na pierwszy rzut oka mężczyzna nie dostrzegł na zwłokach żadnych śladów okaleczeń.

- Wygląda na bardzo podeszłego wiekiem - zauważył marszcząc jednocześnie nos, bo od ciała bił pewien nieprzyjemny odór - Ile mógł mieć lat? Siedemdziesiąt pięć? Osiemdziesiąt?

- Myślę, że trochę nad osiemdziesiątkę - powiedział proboszcz Marek - Ale był bardzo sprawny fizycznie... i umysłowo też, aż za bardzo.

Kąśliwa nuta w głowie duchownego dała Ordyczowi do myślenia, poświadczała bowiem o istnieniu jakiejś zadry pomiędzy księdzem i topielcem.

- Już tu są - Mazur spojrzał ponad ramieniem reportera na wzniesienie nad plażą, z którego zbiegało kilku mężczyzn, niektórych w policyjnych mundurach, innych po cywilnemu - Zaraz będziecie musieli opuścić plażę, takie procedury. I tak ktoś nas na pewno opieprzy, że rozdeptujemy ślady.
Policja już jest! Przyjmijcie, że zaraz zostaniecie usunięci z miejsca odkrycia zwłok. Posterunkowy może spróbować zostać na plaży powołując się na swoją odznakę, chociaż teoretycznie znajduje się na urlopie. Co do omówienia sprawy w spokojniejszym miejscu, możecie odpowiednio zadekować się w gabinecie doktora Kruka, na plebanii proboszcza, w domu Mazura bądź w centrum miasteczka w egipskim fast-foodzie. Co wybieracie? Zapomniałem dodać, że lekarz pobrał z ciała próbkę krwi, zanim pojawili się gliniarze.

: 13 kwietnia 2016, 22:03
autor: Keth
Panowie, mam dla Was pewną propozycję. Sytuacja wymaga płynnej wymiany zdań, podzielenia się wiedzą oraz wyciągnięciu pierwszych wniosków. Takie operacje są bardzo trudne w trybie fabularnym - dlatego proponuję przejść do trybu technicznego, aby przedyskutować obecny stan rzeczy (umówmy się, że to takie wyjście na papieroska w przerwie w sesji).

Tak więc poproszę Was o podsumowanie dotychczas pozyskanych informacji, podzielenie się hipotezami i propozycjami dalszego działania.

: 14 kwietnia 2016, 10:34
autor: Knurion
Panowie zapraszam na plebanie aby omówić to czego wszyscy jesteśmy świadkami.

: 14 kwietnia 2016, 18:00
autor: Keth
Chłopaki, nie krępujcie się, tylko piszcie (tryb techniczny nie gryzie). Czego dowiedzieliście się do tej pory, jakich informacji potrzebujecie, jakie hipotezy nasuwają się Wam na myśl. Jako Mistrz Gry chciałby wiedzieć, co podejrzewają Wasi bohaterowie i czego się obawiają. Po zapoznaniu się z opiniami całej czwórki napiszę samodzielnie obszerniejszą wstawkę fabularną opisującą sekretną naradę w mrocznym salonie domu parafialnego!

: 14 kwietnia 2016, 19:49
autor: Jarlaxle
Ordycz nie wie, że krew w domu nie była ludzka. Jeśli się o tym dowie być może zmieni to jego pogląd na sprawę.

Zdziwił go stan zwłok. Nie tylko stopień rozkładu, ale też brak widocznych ran.

Jest przekonany, że te sprawy (cmentarz i wzgórze) są powiązane. Historia ze znikającymi psami, falą "samobójstw" u weterynarza oraz "zwierzęcą ciszą" na cmentarzu utwierdza go w tym przekonaniu.

Wstępnie podejrzewa działanie jakiejś sekty. Kąśliwa uwaga proboszcza o denacie pozwoliła mu domniemywać, że staruszek mógł być daleko od Kościoła ale blisko takiej właśnie grupy. Może zagroził grupie dekonspiracją i się go pozbyli?

Dopuszcza też działanie jakiś form magii... Chyba, że zachowanie zwierząt da się wyjaśnić skażeniem chemicznym lub radioaktywnym, choć nigdy nie słyszał o takich skutkach.

Obawia się, że artykuł, który tu powstanie nie będzie się nadawał nawet do SE. Raczej do "Wróżbita Maciej radzi" czy innej "branżowej" prasy.

Do ustalenia i wyjaśnienia ma następujące sprawy:
- symbole na nagrobkach (miecze i rybki)
- ewentualni spadkobiercy pruskich rodów
- co to za nordycko brzmiąca książka
- sprawdzić czy denat miał konta biblioteczne i jakiej literatury poszukiwał

: 15 kwietnia 2016, 17:36
autor: Keth
Plebania, niedziela 28 lutego 2016

Widok z okien jadalni proboszcza pozwalał na obserwację Kruczego Wzgórza, chociaż akuratnie przy posępnym domostwie Bukowskiego nic się nie działo. Pracujący tam od wczoraj wieczora śledczy z prokuratury w Kołobrzegu przenieśli się w międzyczasie na plażę, skupili swą uwagę na wyrzuconych przez morze zwłokach. Ordycz popatrzył na czerniejący w oddali budynek, a potem puścił odciągniętą w bok firanę i wrócił do okupowanego przez pozostałych mężczyzn stołu.

W powietrzu unosił się zapach świeżo zaparzonej kawy i tostów, przyrządzonych chwilę wcześniej przez samego księdza. Talerzyki z jedzeniem współdzieliły przestrzeń na stole z laptopem Ordycza i wydrukami z analizatora krwi doktora Kruka.

- Stopień rozkładu zwłok jest zadziwiający - oznajmił reporter, wpatrzony w przekopiowane na dysk laptopa zdjęcia ciała z plaży - Muszę zapytać raz jeszcze, tak na wszelki wypadek. Jesteście pewni, że to właściciel tamtego domu?

- Tak - odparł zdecydowanym tonem posterunkowy, a proboszcz przytaknął mu ruchem głowy.

- Skoro tak, nie potrafię tego wyjaśnić, a pan? - spojrzenie Ordycza pobiegło w kierunku siedzącego ze skonsternowaną miną lekarza.

- Musiałbym wpierw przeprowadzić dodatkowe badania - zastrzegł natychmiast Wiktor - Udało mi się pobrać próbkę krwi z ciała, ale ona sama w sobie nie wyjaśni tak daleko posuniętego rozkładu. Może to sprawka jakiegoś chemicznego związku? Może prąd zniósł topielca w strefę skażoną wojennymi gazami bojowymi? Na pewno pan słyszał, że po czterdziestym piątym sowieci zatopili na Bałtyku ogromne ilości poniemieckiej broni chemicznej. Mam nadzieję, że to tylko czcze domniemania, bo jeśli to prawda, zagrożona będzie cała okolica.

- Skażenie chemiczne może tłumaczyć tę dziwaczną sprawę ze znikającymi psami - Ordycz pomachał z ożywieniem trzymanym w palcach ołówkiem - Zwierzęta podobno wyczuwają takie rzeczy. Które dały radę, uciekły, a pozostałe padły z przerażenia. Cholera, to zaczyna się układać w pewną logiczną całość!

- Nie powinniśmy przekazać ostrzeżenia odpowiednim służbom? - Marcin nie ukrywał swego zaniepokojenia, doskonale świadomy konsekwencji skażenia wybrzeża wokół Dźwirzyna starą bronią chemiczną - Wszyscy możemy znajdować się w ogromnym niebezpieczeństwie!

- Zanim zaczniemy wydzwaniać do MONu, chciałbym zauważyć coś jeszcze - wtrącił pośpiesznie reporter, któremu wcale nie uśmiechało się szybkie wchodzenie w interakcję z preferującymi zbyt dużą dyskrecję organami władzy - Hitlerowska broń chemiczna, jeśli w ogóle taka opcja jest wiarygodna, w niczym nie tłumaczy zajść w domu Bukowskiego. Ktoś go tam najpewniej napadł, przecież polała się krew! O co chodzi? Czemu tak patrzycie?
Ułożyłem fragment konwersacji na bazie wpisu Jarlaxle - jego BG wciąż nie wie, że w domu imigranta rozlano kilkanaście litrów rybiej krwi! Czekam niecierpliwie na uwagi i spostrzeżenia pozostałej trójki graczy, na ich podstawie przygotuję kolejną fabularkę. By podkręcić nieco atmosferę proponuję też następujący układ: kto ostatni napisze, ten pierwszy zginie! Może być? /EVILS/