Plebania, niedziela 28 lutego 2016
Widok z okien jadalni proboszcza pozwalał na obserwację Kruczego Wzgórza, chociaż akuratnie przy posępnym domostwie Bukowskiego nic się nie działo. Pracujący tam od wczoraj wieczora śledczy z prokuratury w Kołobrzegu przenieśli się w międzyczasie na plażę, skupili swą uwagę na wyrzuconych przez morze zwłokach. Ordycz popatrzył na czerniejący w oddali budynek, a potem puścił odciągniętą w bok firanę i wrócił do okupowanego przez pozostałych mężczyzn stołu.
W powietrzu unosił się zapach świeżo zaparzonej kawy i tostów, przyrządzonych chwilę wcześniej przez samego księdza. Talerzyki z jedzeniem współdzieliły przestrzeń na stole z laptopem Ordycza i wydrukami z analizatora krwi doktora Kruka.
- Stopień rozkładu zwłok jest zadziwiający - oznajmił reporter, wpatrzony w przekopiowane na dysk laptopa zdjęcia ciała z plaży - Muszę zapytać raz jeszcze, tak na wszelki wypadek. Jesteście pewni, że to właściciel tamtego domu?
- Tak - odparł zdecydowanym tonem posterunkowy, a proboszcz przytaknął mu ruchem głowy.
- Skoro tak, nie potrafię tego wyjaśnić, a pan? - spojrzenie Ordycza pobiegło w kierunku siedzącego ze skonsternowaną miną lekarza.
- Musiałbym wpierw przeprowadzić dodatkowe badania - zastrzegł natychmiast Wiktor - Udało mi się pobrać próbkę krwi z ciała, ale ona sama w sobie nie wyjaśni tak daleko posuniętego rozkładu. Może to sprawka jakiegoś chemicznego związku? Może prąd zniósł topielca w strefę skażoną wojennymi gazami bojowymi? Na pewno pan słyszał, że po czterdziestym piątym sowieci zatopili na Bałtyku ogromne ilości poniemieckiej broni chemicznej. Mam nadzieję, że to tylko czcze domniemania, bo jeśli to prawda, zagrożona będzie cała okolica.
- Skażenie chemiczne może tłumaczyć tę dziwaczną sprawę ze znikającymi psami - Ordycz pomachał z ożywieniem trzymanym w palcach ołówkiem - Zwierzęta podobno wyczuwają takie rzeczy. Które dały radę, uciekły, a pozostałe padły z przerażenia. Cholera, to zaczyna się układać w pewną logiczną całość!
- Nie powinniśmy przekazać ostrzeżenia odpowiednim służbom? - Marcin nie ukrywał swego zaniepokojenia, doskonale świadomy konsekwencji skażenia wybrzeża wokół Dźwirzyna starą bronią chemiczną - Wszyscy możemy znajdować się w ogromnym niebezpieczeństwie!
- Zanim zaczniemy wydzwaniać do MONu, chciałbym zauważyć coś jeszcze - wtrącił pośpiesznie reporter, któremu wcale nie uśmiechało się szybkie wchodzenie w interakcję z preferującymi zbyt dużą dyskrecję organami władzy - Hitlerowska broń chemiczna, jeśli w ogóle taka opcja jest wiarygodna, w niczym nie tłumaczy zajść w domu Bukowskiego. Ktoś go tam najpewniej napadł, przecież polała się krew! O co chodzi? Czemu tak patrzycie?
Ułożyłem fragment konwersacji na bazie wpisu Jarlaxle - jego BG wciąż nie wie, że w domu imigranta rozlano kilkanaście litrów rybiej krwi! Czekam niecierpliwie na uwagi i spostrzeżenia pozostałej trójki graczy, na ich podstawie przygotuję kolejną fabularkę. By podkręcić nieco atmosferę proponuję też następujący układ: kto ostatni napisze, ten pierwszy zginie! Może być? /EVILS/