: 04 lipca 2017, 22:05
Kwatera Eco w Kroczu; 25 orakt-ran
Przestraszone hałasem koty skoczyły zwinnie w różne strony, by natychmiast powrócić i otoczyć ciasnym kręgiem złorzeczącego wściekle Otlafa. Półork pozbierał się szybko z podłogi, stanął na szczątkach wiklinowego fotela i pochwycił jedną ze świec pochylając jej chybotliwy płomień nad pudełkiem.
- Co to jest? - wymamrotał struchlały Ortin.
- Głowy - odparł ze szczerym zainteresowaniem Eco - Wypreparowane głowy, gotowane w alchemicznym roztworze po odcięciu.
Ślepak przyklęknął na jedno kolano, obejrzał pełnym niesmaku wzrokiem trzy niewielkie kuliste obiekty leżące na szkarłatnym suknie wyścielającym dno pudełko. Jego spojrzenie spoczęło na trzech głowach wielkości męskiej pięści, o zaszytych czarną nicią ustach i oczach. Jedna z nich musiała należeć do elfa, co dało się poznać po wciąż zaostrzonych uszach. Spomiędzy zaszytych warg drugiej sterczały okazałe orkowe kły, trzecia zaś miała toporne rysy krasnoludzkiego oblicza.
- Ciekaw jestem, gdzie się podziała reszta ciał? - spytał retorycznie gwardzista, wsadzając do pudełka palec i trącając nim jedną z makabrycznych zdobyczy. W tej samej chwili przyczajone czujnie koty skoczyły jednocześnie na rękę właściciela, rywalizując z zatrważającą zaciekłością o smakowity łup.
Przestraszone hałasem koty skoczyły zwinnie w różne strony, by natychmiast powrócić i otoczyć ciasnym kręgiem złorzeczącego wściekle Otlafa. Półork pozbierał się szybko z podłogi, stanął na szczątkach wiklinowego fotela i pochwycił jedną ze świec pochylając jej chybotliwy płomień nad pudełkiem.
- Co to jest? - wymamrotał struchlały Ortin.
- Głowy - odparł ze szczerym zainteresowaniem Eco - Wypreparowane głowy, gotowane w alchemicznym roztworze po odcięciu.
Ślepak przyklęknął na jedno kolano, obejrzał pełnym niesmaku wzrokiem trzy niewielkie kuliste obiekty leżące na szkarłatnym suknie wyścielającym dno pudełko. Jego spojrzenie spoczęło na trzech głowach wielkości męskiej pięści, o zaszytych czarną nicią ustach i oczach. Jedna z nich musiała należeć do elfa, co dało się poznać po wciąż zaostrzonych uszach. Spomiędzy zaszytych warg drugiej sterczały okazałe orkowe kły, trzecia zaś miała toporne rysy krasnoludzkiego oblicza.
- Ciekaw jestem, gdzie się podziała reszta ciał? - spytał retorycznie gwardzista, wsadzając do pudełka palec i trącając nim jedną z makabrycznych zdobyczy. W tej samej chwili przyczajone czujnie koty skoczyły jednocześnie na rękę właściciela, rywalizując z zatrważającą zaciekłością o smakowity łup.
I trzeba się było bać? 