PBF - Pokusa Nieskończoności
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
w kwestii Astrid: mama zaczęła się dziwnie zachowywać i krzyczeć i łapać się za brzuch i z ust leciała jej dziwna zielona maź.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czyli istnieje szansa, że Astrid ciągle żyje (może to była trucizna mająca ją oszołomić, uśpić) - w takim przypadku będę nalegał na jak najszybsze spacyfikowanie Akolitów. Pamiętajmy też, że oni mogą nam mieć za złe, że pokrzyżowaliśmy im plany niwecząc zlecenie - po co zostawiać za plecami nowego przeciwnika, lepiej wykorzystać atut zaskoczenia i wykończyć ich błyskawicznie!
-
Nanatar
- Reactions:
- Posty: 641
- Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 155 times
- Been thanked: 116 times
-Spocznij Otisie przy palenisku, bo cały dygoczesz i w ogólnym roztrzęsieniu mógłbyś zrobić coś, czego żałowałbyś.
Młody do biblioteki i ma tam grzecznie siedzieć, bo wymienimy służbę na mniej pobłażliwą. A my powinniśmy się cicho naradzić tak żeby goście nie słyszeli.
Młody do biblioteki i ma tam grzecznie siedzieć, bo wymienimy służbę na mniej pobłażliwą. A my powinniśmy się cicho naradzić tak żeby goście nie słyszeli.
Pomysł z eliminacją konkurencji kuszący, warto by wiedzieć przed eksterminacją jakie wpływy można przejąć. [Czy obstawiają jakieś lokale, przemyt, prostytutki, nielegalne walki.] Bezpośrednia konfrontacja wydaje się ryzykowna i słusznym byłoby użycie fortelu. Można im zasugerować że zlecenie jest więcej warte i ktoś chce ich oskubać, lub że wplątali się w aferę Tan'ów i są na nich wyroki. Zamieszać w szeregach, wywabiać po dwóch. Zgadzam się że Otis jest słabym ogniwem.
Przede wszystkim uważam jednak że należy pomóc młodemu i nie dla zysku, ale dlatego że powinno się pomagać. Wierzę że jego matka Astrid żyje i że możemy jej pomóc. Dla słuszności i Chwały.
Wierzę, że w tej naglącej misji, giętki język będzie równie potrzebny jak ostra stal, ale jeśli przypadnie mi rola niani przyjmę ją godnie.
Przede wszystkim uważam jednak że należy pomóc młodemu i nie dla zysku, ale dlatego że powinno się pomagać. Wierzę że jego matka Astrid żyje i że możemy jej pomóc. Dla słuszności i Chwały.
Wierzę, że w tej naglącej misji, giętki język będzie równie potrzebny jak ostra stal, ale jeśli przypadnie mi rola niani przyjmę ją godnie.
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
No dobra, jedziemy z tym koksem, bo granie w technicznym nie jest tym co lubię najbardziej.
Surelion obrócił się i podszedł do szafek, gdzie zwykły się znajdować nader skromne zapasy żywności gromadzone tam na czarną godzinę przez co bardziej przedsiębiorczych kultystów, którzy troszczyli się o wszelkie przyziemne elementy niezbędne były do zwykłej egzystencji. Mistrz spokojnie wyjął stamtąd kilka glinianych naczyń, starych i mocno zużytych, takich jakie zwykło się spotykać w biedniejszych częściach Ostrogaru. Gdy podszedł do stołu w ruchach zdradzała pewna dystyngowana godność właściwa komuś wysoko urodzonemu, wyniosłemu i odległemu za razem. Postawił dwie poszczerbione miski w miejscu na stole nie pobrudzonym krwią i zaczął je powoli napełniać zawartością jednego z glinianych dzbanów. Mniejszą porcję postawił przed przy swym boku i gestem zachęcił chłopca by ten zasiadł koło niego i skosztował. Niespiesznie napełniał drugą miskę strawą i śledząc uważnie każdy ruch tej czynności cicho powiedział.- Widzisz Otisie, chciano cię oszukać. Wiesz dlaczego wysłano zwykłych akolitów? Ponieważ można się ich później łatwo pozbyć. Wy nigdy nie mieliście dostać tych pieniędzy z nagrody. Wiem to bo widzę rzeczy zakryte, takimi jakie są naprawdę. - aksamitny spokojny głos mistrza ciągnął dalej z dziwną pewnością - Ten chłopiec jest wyjątkowy. Jest wart znaczne więcej niż owa rzekoma nagroda. - Spojrzał na Erica jakby z ojcowską satysfakcją. - Jego matka, która niestety prawdopodobnie chłopcze zginęła, też to wiedziała. - Położył dłoń na chłopcu który przymierzał się do miski lecz skamieniał na dźwięk tych słów. - Jedz, jedz nie przejmuj się jeszcze. Jeśli nie, moi towarzysze ją znajdą i przyprowadzą. Jeśli jednak stanie się najgorsze cóż zrobisz? Dokąd pójdziesz Ericu? Czy uwierzysz że mogę ci pomóc? Czy uwierzysz mi? Jeśli uwierzysz we mnie wezmę cię w opiekę, będę ci tarczą i ostoją. Uwierzysz? - zapytał spoglądając chłopcu w oczy.
Zwrócił swój wzrok w kierunku Otisa, oczy miał dziwne jakby przeszywał wzrokiem w głąb, jakby patrzył nie w półorka ale w samą jego duszę.
- A ty? Mówiłeś że zawsze ekscytowało cię balansowanie na i poza granicą prawa pałacowego. Czy zechcesz zaryzykować raz jeszcze? Chciałbym móc ci pokazać, że to jest prawda co mówię. Musisz mi jednak pomóc. Pozostań tutaj albowiem boję się o twoją głowę przyjacielu, a my w tyj czasie wybadamy teren i zbierzemy dowody. Poszukamy tez twoich towarzysz jeśli żyją. Tymczasem zostawię tu również chłopca byś nie myślał, że chcę cię oszukać. Czy może nie wierzysz mi i wolisz by poszli sami moi towarzysze a ja mam zostać z tobą?
Napełniona strawą miska zwisła w wyciągniętej ręce Sureliona.
Kiedy do każdego mówię, spoglądam za pomocą "widzenia niewidzialności". Może coś wypatrzę, zwłaszcza na ciele chłopca. Jeśli nie to cóż, przynajmniej będzie wyglądało klimatycznie i nieco niepokojąco. Kiedy odtykam chłopca staram się wyczuć magię, może w jego ciele płynie jej więcej niż w innych.
Ostatnio zmieniony 01 września 2017, 06:41 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Tajemna świątynia Sureliona, sala przy wejściu 32 orakt-ran
Młodzieniec wyraźnie dobrze czuł się w towarzystwie Elszara, kiedy ten zwracał na niego uwagę. Widać było, że z jego serca płynie dobroć skierowana w stronę dzieci, których bard nie mógł mieć. Obecność Erica wypełniała pustkę w sercu byłego wilka morskiego. Jego szczęśliwy grymas znikał za każdym razem kiedy oczami spoglądał na Otisa siedzącego przy palenisku ogrzewając przy wielkich kaflach swoje dłonie. Widok dwóch mieszańców jednego wstrętniejszego od drugiego wyraźnie nie cieszył oczu młodego tana. Kiedy oczy Olfa spotkały się z oczami chłopaka ten wybuchł odrzucając rękę Kielicha z swojego ramienia.
- Nie smakuje mi ta papka! Warknął młody ostentacyjnie rzucając łyżką w miskę swą małą niezgrabną rączką, przez swe kalectwo nawet jej nie kosztując. Naburmuszył się i skrzyżował kikut z ręką na piersi. - Chce do mamy! Teraz, już! Natychmiast! W gniewie aż prawie wywrócił się na krześle tak mocno zaczął wymachiwać nogami.
Kielich magii jednak chłodno analizował doznanie dotyku ciała chłopca. Było w nim coś związanego z pierwotnym strachem, w umyśle Nieskalanego Błędem pojawił się obraz okręgu wypełnionego ciemną materią, przy krawędzi okręgu kotłowały się niezliczone kolce skierowane do środka. Zdumiony obrazem Surlielon wnikliwie wpatrywał się myślą w okrąg aż przeraził go bardzo jasny strumień światła, który w ułamku sekundy rozgałęział się we wszystkie strony wypełniając jego myśli, snop jasnej energii zalał umysł półboga, a wszystkie myśli zostały przytłumione przez potworny grzmot! Młodzieniec emanował mocno peemami.
- Moja mama, żyje na pewno jest już z wujem i mnie szukają! Swoim krzykiem zwrócił uwagę wszystkich zebranych, łącznie z Rolphem, który oparty o ścianę wybudził się z lekkiej drzemki.
- Widzisz Otisie, kontynuował swoją rozmowę z akolitą Ketras przerwaną przez krzyk młodzieńca. To nie jest tak jak myślisz. Myślałem, że już umarłeś a wtedy twoje buty nie byłby Ci już potrzebne. Nie mniej do mnie żalu, widzisz muszę dbać o finanse pewnie tak samo jak ty u Akolitów? Dyplomatycznie skupił ponownie na sobie uwagę mieszańca mag.
- Jesteś bardzo blisko mojego przyjaciela wyraźnie skłonny do sympatii Otis kontynuował rozmowę z Ketrasem, powiem Ci coś tylko nikomu nie piśnij o tym dobrze. Bystre oczy wyznawcy tak dumnego z świadomie prowadzonej rozmowy i blefu którym operował, rozszerzyły się, ledwo zdążył opanować się prze zagryzaniem wargi nadziei poznania ukrytej wiedzy, ciemnego sekretu akolity bądź jego gangu. Bacznie słuchał cichego szeptu nożownika przyjmując chłodne oblicze zawiesił wzrok gdzieś w oddali.
Młodzieniec wyraźnie dobrze czuł się w towarzystwie Elszara, kiedy ten zwracał na niego uwagę. Widać było, że z jego serca płynie dobroć skierowana w stronę dzieci, których bard nie mógł mieć. Obecność Erica wypełniała pustkę w sercu byłego wilka morskiego. Jego szczęśliwy grymas znikał za każdym razem kiedy oczami spoglądał na Otisa siedzącego przy palenisku ogrzewając przy wielkich kaflach swoje dłonie. Widok dwóch mieszańców jednego wstrętniejszego od drugiego wyraźnie nie cieszył oczu młodego tana. Kiedy oczy Olfa spotkały się z oczami chłopaka ten wybuchł odrzucając rękę Kielicha z swojego ramienia.
- Nie smakuje mi ta papka! Warknął młody ostentacyjnie rzucając łyżką w miskę swą małą niezgrabną rączką, przez swe kalectwo nawet jej nie kosztując. Naburmuszył się i skrzyżował kikut z ręką na piersi. - Chce do mamy! Teraz, już! Natychmiast! W gniewie aż prawie wywrócił się na krześle tak mocno zaczął wymachiwać nogami.
Kielich magii jednak chłodno analizował doznanie dotyku ciała chłopca. Było w nim coś związanego z pierwotnym strachem, w umyśle Nieskalanego Błędem pojawił się obraz okręgu wypełnionego ciemną materią, przy krawędzi okręgu kotłowały się niezliczone kolce skierowane do środka. Zdumiony obrazem Surlielon wnikliwie wpatrywał się myślą w okrąg aż przeraził go bardzo jasny strumień światła, który w ułamku sekundy rozgałęział się we wszystkie strony wypełniając jego myśli, snop jasnej energii zalał umysł półboga, a wszystkie myśli zostały przytłumione przez potworny grzmot! Młodzieniec emanował mocno peemami.
- Moja mama, żyje na pewno jest już z wujem i mnie szukają! Swoim krzykiem zwrócił uwagę wszystkich zebranych, łącznie z Rolphem, który oparty o ścianę wybudził się z lekkiej drzemki.
- Widzisz Otisie, kontynuował swoją rozmowę z akolitą Ketras przerwaną przez krzyk młodzieńca. To nie jest tak jak myślisz. Myślałem, że już umarłeś a wtedy twoje buty nie byłby Ci już potrzebne. Nie mniej do mnie żalu, widzisz muszę dbać o finanse pewnie tak samo jak ty u Akolitów? Dyplomatycznie skupił ponownie na sobie uwagę mieszańca mag.
- Jesteś bardzo blisko mojego przyjaciela wyraźnie skłonny do sympatii Otis kontynuował rozmowę z Ketrasem, powiem Ci coś tylko nikomu nie piśnij o tym dobrze. Bystre oczy wyznawcy tak dumnego z świadomie prowadzonej rozmowy i blefu którym operował, rozszerzyły się, ledwo zdążył opanować się prze zagryzaniem wargi nadziei poznania ukrytej wiedzy, ciemnego sekretu akolity bądź jego gangu. Bacznie słuchał cichego szeptu nożownika przyjmując chłodne oblicze zawiesił wzrok gdzieś w oddali.
Spoiler!
Spoiler!
Ostatnio zmieniony 04 września 2017, 16:40 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
Nanatar
- Reactions:
- Posty: 641
- Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 155 times
- Been thanked: 116 times
-Wydaje mi się Ericu że nie rozumiesz powagi sytuacji. Traktujemy Cię jak dorosłego i tego samego wymagamy od Ciebie. Cała Twa przyszłość zależy teraz od Twojego Gospodarza. Odtrąciłeś strawę, która nie tylko jest Ci teraz potrzebna, ale jest symbolem przymierza. Uczyniłeś to przez złość i chwilowy kaprys, przypominam że Tan jest godny, myśli nim sprawi. Dorośnij zatem na naszych oczach, zaklinam Cię. Chcesz pomóc bliskim, zdaj się na mistrza.
Stanowczo, ale odrobinę ciepło, spojrzę mu w oczy.
-Mistrzu, myślę że czym prędzej powinniśmy udać się do szynku "Ruiny", rozejrzeć w pobliżu, spróbować odbić matkę chłopaka, może być tam pięciu oponentów, ale liczę że część jeszcze szuka chłopaka po okolicy. Znamy imiona trzech, możemy wypytać Otisa o resztę, możemy tez udać ludzi, którzy odbierają kobietę. Chciałbym wziąć udział w wycieczce, ale...-spojrzę na młodziana- i potrzebuję się doprowadzić do porządku. Aaa i będzie padać do wieczora i pewnie do rana.
Stanowczo, ale odrobinę ciepło, spojrzę mu w oczy.
-Mistrzu, myślę że czym prędzej powinniśmy udać się do szynku "Ruiny", rozejrzeć w pobliżu, spróbować odbić matkę chłopaka, może być tam pięciu oponentów, ale liczę że część jeszcze szuka chłopaka po okolicy. Znamy imiona trzech, możemy wypytać Otisa o resztę, możemy tez udać ludzi, którzy odbierają kobietę. Chciałbym wziąć udział w wycieczce, ale...-spojrzę na młodziana- i potrzebuję się doprowadzić do porządku. Aaa i będzie padać do wieczora i pewnie do rana.
Można się też udać do wuja Mrufona, ale po tym co słyszałem od Sureliona, nie mam bardzo ochoty. Nie wiem co to za typ, to też można by sprawdzić.
Odbijanie Astrid wydaje się ryzykowne, ale w jakiś sposób mnie nakręca. Pytanie co możemy zrobić, jak już nawet dowiemy się, ilu zbirów jest w kryjówce i czy jest z nimi dama. Oczywiście czym większa wycieczka pójdzie, tym mamy większe szanse.
Odbijanie Astrid wydaje się ryzykowne, ale w jakiś sposób mnie nakręca. Pytanie co możemy zrobić, jak już nawet dowiemy się, ilu zbirów jest w kryjówce i czy jest z nimi dama. Oczywiście czym większa wycieczka pójdzie, tym mamy większe szanse.
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Słowa rozwydrzonego chłopca nie uraziły Sureliona. Wiedział, że chłopiec nie miał ojca ani nie zaznał uczucia jakie mógł dać szorstka ojcowska miłość,. Karcąca z jednej strony a z drugiej wskazująca drogę.
- Nie bądź niewdzięczny chłopcze wszak obaj jesteście tu dzięki nam. Pójdziemy poszukać twej matki i twoich towarzyszy Otisie. Poczekajcie tu na zatem na nas. Rolpie zadbaj proszę o gości, możesz też napalić w piecu kiedy wrócimy wszyscy będziemy potrzebować odrobiny ciepła.
- Nie bądź niewdzięczny chłopcze wszak obaj jesteście tu dzięki nam. Pójdziemy poszukać twej matki i twoich towarzyszy Otisie. Poczekajcie tu na zatem na nas. Rolpie zadbaj proszę o gości, możesz też napalić w piecu kiedy wrócimy wszyscy będziemy potrzebować odrobiny ciepła.
Czy mam przebudować mojego poprzedniego posta w kwestii Otisem tutaj? Zależy mi na odpowiedzi tego cwaniaka, bo nie ukrywam że już bym wyszedł z kryjówki wraz z innymi a ich zostawił z Ungo. Popchnijmy tę historię o krok do przodu. W pierwszej kolejności poszukajmy tej czarodziejki, jej przedmiotów oraz ludzi Otisa w okolicy. Potem zdecydujemy co z Ruiną.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Nanatar
- Reactions:
- Posty: 641
- Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 155 times
- Been thanked: 116 times
Trochę archeologii uprawiałem dziś:
1. Tancerze Cienia-organizacja szpiegowska (prawdopodobnie oni przekazali zlecenie porwania Akolitom)
2. Akolici-zbóje którzy przyjęli zlecenie porwania Erica i Astrid.
Argus- przyjął zlecenie, odczytał je i schował dokument (co dokładnie było tam napisane?), myślę że to szef.
Vir-pozostał ze złapaną czarodziejką
Or-pozostał ze złapaną czarodziejką
Joshe-szukał chłopaka z Otisem
Otis-jest u nas, szukał chłopaka
MR. no name-szósty zbój nie poznaliśmy jego imienia, nie pojawił się w opowieści Otisa, to pewnie jakiś osiłek, prywatna obstawa Argusa
Sześciu prowadziło akcje, w ich siedzibie może być ich więcej.
Siedzibę mają w Szczurzym przesmyku [Co to za miejsce Dungeon Master?], napad miał miejsce w "wężowym przesmyku", a przekazania ma dokonać Argus w szynku Ruiny, (trzeci pokój po lewej), podkreślam sam i dopiero zejść do towarzyszy i podzielić kasę.
Przypuszczam że ten cały Argus chce najzwyczajniej oszukać swoich towarzyszy, pomaga mu pewnie młodszy, głupszy brat Argus mocarz.
jak te miejsca mają się do siebie i naszej siedziby?
Wcześniej Ketras sugerował żeby może spróbować najpierw porozmawiać z Argusem, w ostateczności posuwając się do siłowego rozwiązania, wydaje się interesujące, ale bardzo ryzykowne.
Na temat Murfona wiem na pewno mniej niż Surelion.
Możemy:
1.Obserwować karczmę Ruiny,
2. obserwować szczurzy przesmyk i
3. spróbować dowiedzieć się więcej o Murfonie.
Do zadania 1) i 3) wystarczy po jednej osobie, szczurzy przesmyk to poważniejsza sprawa, gdzie potrzebni są wszyscy.
1. Tancerze Cienia-organizacja szpiegowska (prawdopodobnie oni przekazali zlecenie porwania Akolitom)
2. Akolici-zbóje którzy przyjęli zlecenie porwania Erica i Astrid.
Argus- przyjął zlecenie, odczytał je i schował dokument (co dokładnie było tam napisane?), myślę że to szef.
Vir-pozostał ze złapaną czarodziejką
Or-pozostał ze złapaną czarodziejką
Joshe-szukał chłopaka z Otisem
Otis-jest u nas, szukał chłopaka
MR. no name-szósty zbój nie poznaliśmy jego imienia, nie pojawił się w opowieści Otisa, to pewnie jakiś osiłek, prywatna obstawa Argusa
Sześciu prowadziło akcje, w ich siedzibie może być ich więcej.
Siedzibę mają w Szczurzym przesmyku [Co to za miejsce Dungeon Master?], napad miał miejsce w "wężowym przesmyku", a przekazania ma dokonać Argus w szynku Ruiny, (trzeci pokój po lewej), podkreślam sam i dopiero zejść do towarzyszy i podzielić kasę.
Przypuszczam że ten cały Argus chce najzwyczajniej oszukać swoich towarzyszy, pomaga mu pewnie młodszy, głupszy brat Argus mocarz.
jak te miejsca mają się do siebie i naszej siedziby?
Wcześniej Ketras sugerował żeby może spróbować najpierw porozmawiać z Argusem, w ostateczności posuwając się do siłowego rozwiązania, wydaje się interesujące, ale bardzo ryzykowne.
Na temat Murfona wiem na pewno mniej niż Surelion.
Możemy:
1.Obserwować karczmę Ruiny,
2. obserwować szczurzy przesmyk i
3. spróbować dowiedzieć się więcej o Murfonie.
Do zadania 1) i 3) wystarczy po jednej osobie, szczurzy przesmyk to poważniejsza sprawa, gdzie potrzebni są wszyscy.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran
Ketras starał się dzielić uwagę pomiędzy konwersacje swych współwyznawców oraz mowę ciała Boga Bogów, rozmyślając jednocześnie nad zasłyszanymi od Otisa informacjami. Potężne zaklęcie Sureliona wciąż trwało i wszystko wskazywało na to, że niedoszły morderca naprawdę stał się wiernym przybocznym Kielicha. Tak doniosły przykład boskiej potęgi Sureliona napawał olfa wielką radością i zarazem pozwalał żywić nadzieję, że banda Akolitów w obliczu takiej potęgi nie miała najmniejszych szans.
- Otisie, najpewniej nasz mistrz będzie musiał podjąć z twymi druhami negocjacje - powiedział ujmując osłabionego ranami mieszańca pod ramię - Jako osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo mistrza chcę dowiedzieć się, czego powinniśmy się obawiać. Sam mi przyznałeś, że twoi przyjaciele, ba, również twoi bracia przecież, są bardzo niebezpieczni. Nie wolno nam uczynić niczego, co by naraziło na szwank zdrowie i życie Kielicha.
Półork zmierzył Ketrasa życzliwym spojrzeniem, budząc w olfie odruchową chęć ku temu, by dać Otisowi w gębę.
- Wierzę, że jesteś biegły w liczeniu na palcach - ciągnął przyjaznym tonem mag - Rzeknij zatem proszę, ilu Akolitów liczy twój gang, kto mu przewodzi i jak się zwie. Przede wszystkim jednak opowiedz coś więcej o czarnoksiężnikach, którzy was wspierają swymi zaklęciami.
Ketras starał się dzielić uwagę pomiędzy konwersacje swych współwyznawców oraz mowę ciała Boga Bogów, rozmyślając jednocześnie nad zasłyszanymi od Otisa informacjami. Potężne zaklęcie Sureliona wciąż trwało i wszystko wskazywało na to, że niedoszły morderca naprawdę stał się wiernym przybocznym Kielicha. Tak doniosły przykład boskiej potęgi Sureliona napawał olfa wielką radością i zarazem pozwalał żywić nadzieję, że banda Akolitów w obliczu takiej potęgi nie miała najmniejszych szans.
- Otisie, najpewniej nasz mistrz będzie musiał podjąć z twymi druhami negocjacje - powiedział ujmując osłabionego ranami mieszańca pod ramię - Jako osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo mistrza chcę dowiedzieć się, czego powinniśmy się obawiać. Sam mi przyznałeś, że twoi przyjaciele, ba, również twoi bracia przecież, są bardzo niebezpieczni. Nie wolno nam uczynić niczego, co by naraziło na szwank zdrowie i życie Kielicha.
Półork zmierzył Ketrasa życzliwym spojrzeniem, budząc w olfie odruchową chęć ku temu, by dać Otisowi w gębę.
- Wierzę, że jesteś biegły w liczeniu na palcach - ciągnął przyjaznym tonem mag - Rzeknij zatem proszę, ilu Akolitów liczy twój gang, kto mu przewodzi i jak się zwie. Przede wszystkim jednak opowiedz coś więcej o czarnoksiężnikach, którzy was wspierają swymi zaklęciami.
Jak w temacie, ponawiam prośbę o zbiór informacji o Akolitach.
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran
Ogień w piecu trzaskał coraz bardziej kiedy to Ralph dorzucał przez otwarte żelazne wieczko pieca gruby kawał sosny. Panująca aura na zewnątrz nie polepszała temperatury panującej wewnątrz świątyni. Z każdym mocniejszym powiewem wiatry do środka pomieszczenia poprzez zabite okno wdzierał się chłodny powiew morskiego powietrza.
Pod wejściem w głąb browaru Undo z Jarehem szeptali coś na ucho tuż po tym jak Mistrz zlecił mu zadanie. Krasnolud wylewnie bił pięścią swą drugą otwartą dłoń, wydając za każdym razem głośny plask.
Ślepak siedział z wyciągniętymi nogami w stronę pieca ogrzewając swoje stopy nasłuchiwał prawym uchem wszystkich dogłosów, skrzypnięć i melodii wystukiwanej przez kropel, targanej przez wiatrem.
- Słuchaj no przyjacielu, wycedził przez zęby Olf. Musimy wiedzieć jak najwięcej o twoich braciach. - Ilu was tam jest? He? Bystre oczy maga świdrowały postać mieszańca.
- W Ostrogarze jest nas tuzin. Tyle, że nasz Wódź Turdur wraz z trzema innymi braćmi wyjechał na święcenia do Tagary dobry tydzień temu. W kaplicy w Szczurzym Przesmyku zostaliśmy my, wyciągnął swoje długie zielone paluchy i zaczął składać je po każdy imieniu, demonstrując swój geniusz arytmetyczny.
- Argus zaczał - najstarszy, ja i Vir, Or, Gutt zacisnął całą dłoń co wywołało falę szaleńczej chęci mordu na twarzy najwyższego fanatyka.
- Gadaj, jeszcze o jednym pozostały, złowrogo wycedził przez żeby Olf, zaciskając w pięści amulet, tak aż zbielały mu kostki. Uspokoił się doppiero wtedy, kiedy Kielich Wiedzy położył mu na ramieniu swoją ciepłą dłoń.
- Otisie, mój przyjacielu, pogodne oblicze półboga wyraźnie odwróciło uwagę mieszańca od reszty zgromadzonych, powiedz kim jest brat, którego imienia nie wyjawiłeś? Półork walczył ze sobą ale nadnaturalna więź z półbogiem nie pozwoliła by narazić jego najlepszego przyjaciela na krzywdę
- nazywa się Kurd i jest wyświęcony. Na czas wyjazdu Turgura pilnuje spraw w okolicy przesmyku, a szczególnie w Śluzie Salamandry. Pzrerwał, ciasza trwała kilka uderzeń serca i wyraźnie zaciekawiony tą więdzą Olf przewrócił oczami, następnie z zrezygnowaniem ciągnął za jezyk akolitę syknięciem którym z pewnością pochwaliłby się Saar - gadaaj ....
- Kurd jest zły. Uważajcie na niego ponieważ jest okropny, a z oczy patrzy mu dziwną zimną energią. Otisz ponownie przerwał wypowiedź, oczy wyraźnie zeszkliły się temu młodemu nieszczęśnikowi. - Naraziłem się mu kiedyś, pamiętam gdy tylko wszedłem do jego gabinetu, rzuciła mną jakaś dziwna siła, a później ból przeszył mnie jakby wiele gwoździ wbijało się w ciało, nie czyniąc żadnej rany! Potwornie mnie bolało i nic nie mogłem zrobić, torturował mnie myślą ...., ale najgorsze jest to, dodał po chwili, że Kurd tylko patrzył! Twarz akolity wyraźnie zbladła, a oddech stał się płytki i szybki.
- A teraz powiedz, wtrącił się bard, wyrywajac z ataku paniki wcześniej opanowanego akolitę. - Czy chcesz dalej narażać się dla gównianych pieniędzy na niewyobrażalny ból i krzywdę którą sprawili Ci twoi bracia? Tak, nie tylko Kurd, ale Turdur i każdy z innych kiedy pozwolił tak Cię krzywdzić, są temu winni. Im na tobie nie zależy, kiedy przestaniesz być przydatny pozbędą się Ciebie. Elszar rysował ręką każde swoje słowo w powietrzu, bacznie modulował glos w taki sposób aby mieć pewność, że akolita rozumiał każdy jego tok myślenia. - Odejdź od nich, przyjmij łaskę Najwyższego, uwierz w nowe jutro i razem z nami .... twoimi przyjaciółmi ... obalmy takich jak Ci, od których krzywdy doznałeś. Wystarczy, że zgodzisz się z słowami Kielicha Magii.
- Przyjacielu zostanę tu i zaryzykuje, odezwał się po dłuższej chwili Otis.
Czy to ze względu na wysublimowaną nazwę burdelu w Chłopskim Kroczu czy też z innych powodów Milcar zerwał się na równe nogi i przybliżył się do zgromadzonych wokół stołu. - Ktoś idzie, zdążył powiedzieć, kiedy to do wnętrza pomieszczenia dostał się z korytarza ze schodami zgrzyt odsuwanych tajnych drzwi.
Ogień w piecu trzaskał coraz bardziej kiedy to Ralph dorzucał przez otwarte żelazne wieczko pieca gruby kawał sosny. Panująca aura na zewnątrz nie polepszała temperatury panującej wewnątrz świątyni. Z każdym mocniejszym powiewem wiatry do środka pomieszczenia poprzez zabite okno wdzierał się chłodny powiew morskiego powietrza.
Pod wejściem w głąb browaru Undo z Jarehem szeptali coś na ucho tuż po tym jak Mistrz zlecił mu zadanie. Krasnolud wylewnie bił pięścią swą drugą otwartą dłoń, wydając za każdym razem głośny plask.
Ślepak siedział z wyciągniętymi nogami w stronę pieca ogrzewając swoje stopy nasłuchiwał prawym uchem wszystkich dogłosów, skrzypnięć i melodii wystukiwanej przez kropel, targanej przez wiatrem.
- Słuchaj no przyjacielu, wycedził przez zęby Olf. Musimy wiedzieć jak najwięcej o twoich braciach. - Ilu was tam jest? He? Bystre oczy maga świdrowały postać mieszańca.
- W Ostrogarze jest nas tuzin. Tyle, że nasz Wódź Turdur wraz z trzema innymi braćmi wyjechał na święcenia do Tagary dobry tydzień temu. W kaplicy w Szczurzym Przesmyku zostaliśmy my, wyciągnął swoje długie zielone paluchy i zaczął składać je po każdy imieniu, demonstrując swój geniusz arytmetyczny.
- Argus zaczał - najstarszy, ja i Vir, Or, Gutt zacisnął całą dłoń co wywołało falę szaleńczej chęci mordu na twarzy najwyższego fanatyka.
- Gadaj, jeszcze o jednym pozostały, złowrogo wycedził przez żeby Olf, zaciskając w pięści amulet, tak aż zbielały mu kostki. Uspokoił się doppiero wtedy, kiedy Kielich Wiedzy położył mu na ramieniu swoją ciepłą dłoń.
- Otisie, mój przyjacielu, pogodne oblicze półboga wyraźnie odwróciło uwagę mieszańca od reszty zgromadzonych, powiedz kim jest brat, którego imienia nie wyjawiłeś? Półork walczył ze sobą ale nadnaturalna więź z półbogiem nie pozwoliła by narazić jego najlepszego przyjaciela na krzywdę
- nazywa się Kurd i jest wyświęcony. Na czas wyjazdu Turgura pilnuje spraw w okolicy przesmyku, a szczególnie w Śluzie Salamandry. Pzrerwał, ciasza trwała kilka uderzeń serca i wyraźnie zaciekawiony tą więdzą Olf przewrócił oczami, następnie z zrezygnowaniem ciągnął za jezyk akolitę syknięciem którym z pewnością pochwaliłby się Saar - gadaaj ....
- Kurd jest zły. Uważajcie na niego ponieważ jest okropny, a z oczy patrzy mu dziwną zimną energią. Otisz ponownie przerwał wypowiedź, oczy wyraźnie zeszkliły się temu młodemu nieszczęśnikowi. - Naraziłem się mu kiedyś, pamiętam gdy tylko wszedłem do jego gabinetu, rzuciła mną jakaś dziwna siła, a później ból przeszył mnie jakby wiele gwoździ wbijało się w ciało, nie czyniąc żadnej rany! Potwornie mnie bolało i nic nie mogłem zrobić, torturował mnie myślą ...., ale najgorsze jest to, dodał po chwili, że Kurd tylko patrzył! Twarz akolity wyraźnie zbladła, a oddech stał się płytki i szybki.
- A teraz powiedz, wtrącił się bard, wyrywajac z ataku paniki wcześniej opanowanego akolitę. - Czy chcesz dalej narażać się dla gównianych pieniędzy na niewyobrażalny ból i krzywdę którą sprawili Ci twoi bracia? Tak, nie tylko Kurd, ale Turdur i każdy z innych kiedy pozwolił tak Cię krzywdzić, są temu winni. Im na tobie nie zależy, kiedy przestaniesz być przydatny pozbędą się Ciebie. Elszar rysował ręką każde swoje słowo w powietrzu, bacznie modulował glos w taki sposób aby mieć pewność, że akolita rozumiał każdy jego tok myślenia. - Odejdź od nich, przyjmij łaskę Najwyższego, uwierz w nowe jutro i razem z nami .... twoimi przyjaciółmi ... obalmy takich jak Ci, od których krzywdy doznałeś. Wystarczy, że zgodzisz się z słowami Kielicha Magii.
- Przyjacielu zostanę tu i zaryzykuje, odezwał się po dłuższej chwili Otis.
Czy to ze względu na wysublimowaną nazwę burdelu w Chłopskim Kroczu czy też z innych powodów Milcar zerwał się na równe nogi i przybliżył się do zgromadzonych wokół stołu. - Ktoś idzie, zdążył powiedzieć, kiedy to do wnętrza pomieszczenia dostał się z korytarza ze schodami zgrzyt odsuwanych tajnych drzwi.
Brawo, przeżyliście wstęp. Kostki były łaskawe. Aktywni gracze za pokonanie Otisa: czyli Ketras, Surelion, Patyk, Elszar, Milcar otrzymujecie 25 PD! Dodatkowo Surielon za nadefektywne rzucenie czaru oraz ustabilizowanie Otisa kolejne 10PD! Elszar szczęściarzu przeżyłeś przystawienie, tułaczkę po browarze, nie zmiażdżył Cię żaden kamień w zamian za bajeczny opis kilku pomieszczeń czeka Cię nagroda, a za grę przyznaję dodatkowo 10 PD! Undo, niestety zostanie z Roplhem w świątyni i zajmie się jej naprawą- brak PD. Koszał, który poinformował o braku czasu na późniejszą grę w tej przygodzie zostawia Patyka w siedzibie.
kolejna scena wkrótce, teraz krótkie zatrzymanie nad przepaścią. Jeżeli chcecie jeszcze coś wyjaśnić, bądź dopytać zapraszam do wątku technicznego!
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran
Ketras zamyślił się głęboko rozważając słowa mieszańca, po czym zacisnął usta w wąską kreskę. Odczekawszy, aż reszta kompanów zakończy konwersację z Otisem, klasnął w ręce zwracając natychmiast uwagę niedawnego jeszcze więźnia.
- Choć twoja szczerość budzi mą ogromną wdzięczność, mam wrażenie, że coś przed nami ukrywasz albo wcale nie jesteś tak biegły w liczeniu jak próbujesz udawać - oznajmił surowym tonem mag - Tuzin to dwie łapy skakuna! Znaczy się, dwa razy po sześć. A tyś wymienił jeno sześć imion, z twoim włącznie. Kim są zatem ci dwaj, których istnienie chytrze chciałeś zataić, co?
Skonsternowany Otis wzdrygnął się mimowolnie i wlepił w Ketrasa zaskoczone spojrzenie. Olf nie dał mu dojść do słowa, przybierając jeszcze bardziej surową minę.
- Niech zgadnę, bo chodzi mi coś po głowie od kiedy żeś wspomniał o tym wyświęconym Kurdzie. Nie jest to przypadkiem czarnoksiężnik, który ma dwóch bliźniaczo podobnych braci, co? A nie nazywają się oni przypadkiem Pers i Meks? Gadaj, a prawdziwie, bez zwodzenia, to oni? Kurd, Pers i Meks?
Ketras zamyślił się głęboko rozważając słowa mieszańca, po czym zacisnął usta w wąską kreskę. Odczekawszy, aż reszta kompanów zakończy konwersację z Otisem, klasnął w ręce zwracając natychmiast uwagę niedawnego jeszcze więźnia.
- Choć twoja szczerość budzi mą ogromną wdzięczność, mam wrażenie, że coś przed nami ukrywasz albo wcale nie jesteś tak biegły w liczeniu jak próbujesz udawać - oznajmił surowym tonem mag - Tuzin to dwie łapy skakuna! Znaczy się, dwa razy po sześć. A tyś wymienił jeno sześć imion, z twoim włącznie. Kim są zatem ci dwaj, których istnienie chytrze chciałeś zataić, co?
Skonsternowany Otis wzdrygnął się mimowolnie i wlepił w Ketrasa zaskoczone spojrzenie. Olf nie dał mu dojść do słowa, przybierając jeszcze bardziej surową minę.
- Niech zgadnę, bo chodzi mi coś po głowie od kiedy żeś wspomniał o tym wyświęconym Kurdzie. Nie jest to przypadkiem czarnoksiężnik, który ma dwóch bliźniaczo podobnych braci, co? A nie nazywają się oni przypadkiem Pers i Meks? Gadaj, a prawdziwie, bez zwodzenia, to oni? Kurd, Pers i Meks?
I niech nie próbuje ściemniać, że nie wie, bo podał tylko sześć z ośmiu imion Akolitów obecnych w Ostrogarze!
-
Nanatar
- Reactions:
- Posty: 641
- Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 155 times
- Been thanked: 116 times
Ciężko się od niego wydobywa informacje, teraz zapomniał o Joshe i nie wspomniał jeszcze o jednym. Za to dowiedzieliśmy się o Kurdzie i Turdurze+trzech. Oczywiście nie można do końca mu wierzyć.
Które to są tajemne drzwi i korytarz ze schodami?
-Mów szybko, to o co Pan pytał. Teraz jesteś jednym z nas i proszę byś o tym pamiętał. Które to są tajemne drzwi i korytarz ze schodami?
Jeśli Mistrz nie będzie oponował, ukryjemy młodego w bibliotece, lub za spiżowymi drzwiami z jednym z wiernych. W zależności skąd dochodzi odgłos. Miecz i sieć chciałbym mieć w zasięgu ręki, w ręku mandolina.
Jak już odpowie olfowi to niech też skryje się pod swymi łachmanami. Pytająco popatrzę na Sureliona, On tez musi słyszeć że ktoś nadchodzi.
-
dretch
- Reactions:
- Posty: 661
- Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 7 times
Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran
Mieszaniec zerknął nerwowo na swoją zaciśnięta pieść i na każdy z swoich palców później ponownie na Oltafa z wyrazem dziwnej nuty porozumienia.
- Tak masz racę, ciągle się mylę o Joshe powiedziałem wcześniej, a dwunastym bratem jest Morth nasz kwatermistrz.
Wiem, że interesują was moi towarzysze, ale oni nie będą negocjować z niezapowiedzianymi gośćmi rzucił jeszcze na koniec Otis patrząc na zdyszanego strażnika Eco na końcu schodów.
Młody człowiek opierał rękę na jednym z kolan a w drugiej miał zwinięty pergamin. Rzucił nerwowo na wszystkich zebranych po czym złowieszczo przeklną - Mamy problem.
Eco nie był człowiekiem, który szybko popadał w paranoje, ale ostatnie chwile jakie spędził przed wyprawa z Fleituhem lekko go odmieniły. Podszedł do Surielona i rozwinął przednim pergamin tak aby tylko Mistrz mógł zerknąć, oczywiście ciekawski Olf nie mógł przepuścić poznania takiej wiedzy i również zaglądał przez ramie Najwyższego.
Kiedy wajemniczeni skończyli oglądać zawartość pergaminu spojrzeli na siebie zdradzajać intensywny wysiłek umysłu próbójącego wyjść korzystnie na tej całej sytuacji.
Mieszaniec zerknął nerwowo na swoją zaciśnięta pieść i na każdy z swoich palców później ponownie na Oltafa z wyrazem dziwnej nuty porozumienia.
- Tak masz racę, ciągle się mylę o Joshe powiedziałem wcześniej, a dwunastym bratem jest Morth nasz kwatermistrz.
Wiem, że interesują was moi towarzysze, ale oni nie będą negocjować z niezapowiedzianymi gośćmi rzucił jeszcze na koniec Otis patrząc na zdyszanego strażnika Eco na końcu schodów.
Młody człowiek opierał rękę na jednym z kolan a w drugiej miał zwinięty pergamin. Rzucił nerwowo na wszystkich zebranych po czym złowieszczo przeklną - Mamy problem.
Eco nie był człowiekiem, który szybko popadał w paranoje, ale ostatnie chwile jakie spędził przed wyprawa z Fleituhem lekko go odmieniły. Podszedł do Surielona i rozwinął przednim pergamin tak aby tylko Mistrz mógł zerknąć, oczywiście ciekawski Olf nie mógł przepuścić poznania takiej wiedzy i również zaglądał przez ramie Najwyższego.
Kiedy wajemniczeni skończyli oglądać zawartość pergaminu spojrzeli na siebie zdradzajać intensywny wysiłek umysłu próbójącego wyjść korzystnie na tej całej sytuacji.
Spoiler!
Spokojnie do siedziby wszedł Eco, na razie tylko on bez swoich ziomków strażników ...
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071
**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353
--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Tajemna świątynia Sureliona, 32 orakt-ran
Wieści Eco wywołały u olfa falę błogości uderzającą do głowy i rozlewającą się przyjemnym ciepłem po całym ciele. Dwieście sztuk złota za chłopca z rąk tana Mrufona oznaczało doraźną korzyść finansową i na dodatek zapewne długoterminowe względy u wyjątkowo znacznej w stolicy persony. Ketras podejrzewał, że niedościgniony w swym majestatycznym intelekcie Surelion miał względem chłopca zupełnie inne plany, mieszaniec nie byłby jednak sobą, gdyby nie spróbował choćby zasugerować mistrzowi swej opinii.
Nim jednak zdążył otworzyć usta, stało się coś, co wszystkim obecnym w podziemiach zmroziło krew w żyłach. W pomieszczeniu rozległ się znienacka głośny dźwięk trących o siebie kamieni, po czym na oczach zadzierających w górę głowy surelian od sklepienia komnaty odpadł masywny kawał gruzu, który grzmotnął z ogłuszającym hukiem w budowany przez Elszara z wielkim zaangażowaniem stół. Mebel pękł z suchym trzaskiem, a dwa leżące na nim kuchenne noże świsnęły w powietrzu wprawione w ruch impetem uderzenia.
Jeden wbił się w drewniany regał na grubość palca od ucha struchlałego Milcarra, przeszywając powietrze jękliwą nutą wprawionego w wibracje metalu. Drugi rozdarł krawędzią ostrza spodnie Eszara w kroku barda, muskając żelazem jego przyrodzenie i wbijając się w ścianę za plecami mężczyzny.
Przez dłuższą chwilę w podzziemiach panowała nieprzenikniona, śmiertelna wręcz cisza. Przerwał ją jako pierwszy Bóg Bogów, spoglądając swymi wielkimi i przepojonymi mistyczną mądrością oczami na barda i Ślepaka.
- Cząstka mej jaźni przebywająca w wyższych stanach świadomości zesłała wam wieloznaczne ostrzeżenie - powiedział Kielich i słysząc bijącą z jego głosu melancholię obaj mężczyźni osunęli się odruchowo na kolana - By zgłębić jej znaczenie, muszę wprawić swe ciało w letarg medytacyjny, wszelako miejcie już teraz na względzie, że żywot wasz zawisł na włosku. Ten znak jawnie dowodzi faktu, że próbujecie oszukać przeznaczenie, które uczyni wszystko, by istnienie materialnego świata pobiegło zaplanowanym wprzódy torem. Rozważcie wszystko, co uczyniliście, czynicie i uczynicie, bym mógł ocalić wasze dusze.
Wsłuchany w powodujące nabożną zgrozę słowa mistrza Ketras oblał się momentalnie lodowatym potem, oblizał spierzchnięte usta radując się jednocześnie w duchu, że żaden z kuchennych noży nie poleciał w jego stronę.
Wieści Eco wywołały u olfa falę błogości uderzającą do głowy i rozlewającą się przyjemnym ciepłem po całym ciele. Dwieście sztuk złota za chłopca z rąk tana Mrufona oznaczało doraźną korzyść finansową i na dodatek zapewne długoterminowe względy u wyjątkowo znacznej w stolicy persony. Ketras podejrzewał, że niedościgniony w swym majestatycznym intelekcie Surelion miał względem chłopca zupełnie inne plany, mieszaniec nie byłby jednak sobą, gdyby nie spróbował choćby zasugerować mistrzowi swej opinii.
Nim jednak zdążył otworzyć usta, stało się coś, co wszystkim obecnym w podziemiach zmroziło krew w żyłach. W pomieszczeniu rozległ się znienacka głośny dźwięk trących o siebie kamieni, po czym na oczach zadzierających w górę głowy surelian od sklepienia komnaty odpadł masywny kawał gruzu, który grzmotnął z ogłuszającym hukiem w budowany przez Elszara z wielkim zaangażowaniem stół. Mebel pękł z suchym trzaskiem, a dwa leżące na nim kuchenne noże świsnęły w powietrzu wprawione w ruch impetem uderzenia.
Jeden wbił się w drewniany regał na grubość palca od ucha struchlałego Milcarra, przeszywając powietrze jękliwą nutą wprawionego w wibracje metalu. Drugi rozdarł krawędzią ostrza spodnie Eszara w kroku barda, muskając żelazem jego przyrodzenie i wbijając się w ścianę za plecami mężczyzny.
Przez dłuższą chwilę w podzziemiach panowała nieprzenikniona, śmiertelna wręcz cisza. Przerwał ją jako pierwszy Bóg Bogów, spoglądając swymi wielkimi i przepojonymi mistyczną mądrością oczami na barda i Ślepaka.
- Cząstka mej jaźni przebywająca w wyższych stanach świadomości zesłała wam wieloznaczne ostrzeżenie - powiedział Kielich i słysząc bijącą z jego głosu melancholię obaj mężczyźni osunęli się odruchowo na kolana - By zgłębić jej znaczenie, muszę wprawić swe ciało w letarg medytacyjny, wszelako miejcie już teraz na względzie, że żywot wasz zawisł na włosku. Ten znak jawnie dowodzi faktu, że próbujecie oszukać przeznaczenie, które uczyni wszystko, by istnienie materialnego świata pobiegło zaplanowanym wprzódy torem. Rozważcie wszystko, co uczyniliście, czynicie i uczynicie, bym mógł ocalić wasze dusze.
Wsłuchany w powodujące nabożną zgrozę słowa mistrza Ketras oblał się momentalnie lodowatym potem, oblizał spierzchnięte usta radując się jednocześnie w duchu, że żaden z kuchennych noży nie poleciał w jego stronę.
...