PBF - Modre Dziedzictwo

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 18 marca 2018, 08:41

[center]Brodata Puszcza, 30 Łżykwiat (Vajni), 360 rok Ery Silniri;[/center]

Vagar był zmęczony. Ale mimo tego próbował nie zasnąć mając w pamięci ostatnie wydarzenia. Bogowie byli okrutni. Wrogowie atakowali nawet we śnie. Zmęczenie wzięło jednak górę i strażnik zasnął.

Obudziły go bębny. Ich pierwotny rytm zafascynował Strażnika, który ruszył do lasu w stronę słyszanych odgłosów. Czuł, że musi za nimi iść, wszystko inne było nieistotne.

Po chwili wojownik usłyszał krzyki Rodana i odgłosy jego lutni. Frywolna melodia zakłóciła nieco pierwotny i dziki efekt wywołany przez leśne bębny, zdezorientowany Vagar przystanął. Zaczął analizować czy aby znowu nie śni. Mieli być cicho a tu było głośno jak na jakimś wielkim jarmarku. Dla poprawienia sobie samopoczucia połozył dłoń na rękojeści miecza.
Ostatnio zmieniony 18 marca 2018, 11:15 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 marca 2018, 10:49

[center]Brodata Puszcza, 30 Łżykwiat[/center]
Widząc oddalającego się chwiejnym krokiem Vagara guślarz pojął w jednej chwili, w jak ogromnym niebezpieczeństwie znalazł się jego druh. Wspomnienia opowieści o puszczańskich orgiach w środku nocy zdjęły Vilenę lodowatym dreszczem, ale i napełniły zarazem szaleńczą determinacją.

Złapawszy za opróżniony wcześniej z zupy metalowy sagan, Kallan podkradł się od tyłu do wciąż zdezorientowanego wojownika, a potem wsadził mu naczynie na głowę zakrywając czaszkę zaskoczonego przyjaciela aż po szyję.

Potem zaś walnął w sagan kilkakrotnie i z całej siły drewnianą warzechą wyśpiewując jednocześnie absurdalne rymy pchnięte na język roztrzęsionymi i napiętymi jak postronki nerwami.

[center]Dałbym Rodanowiu małżów z mojej miski,
coby jeno ściszyć jego rzewne piski,
Lepiej by pomacał kiego cycka,
niźli na lutni ciągle bzyckał!
[/center]
Plotąc trzy po trzy w desperackim zamiarze hałasowania za wszelką cenę, Pieśniarz Astralu grzmotnął warzechą raz jeszcze w sagan, a potem odskoczył od słaniającego się na nogach druha.
Jeśli mój plan się powiedzie, Vagar pewnie ogłuchnie do końca nocy (albo i dłużej)! Mam też nadzieję, że zdążę czmychnąć na bezpieczną odległość, zanim porażony traumą wojownik ciachnie mnie z automatu mieczem (sagan na jego głowie powinien mi ułatwić sprawę)!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 18 marca 2018, 11:19

[center]Brodata Puszcza, 30 Łżykwiat[/center]

- Ciemność widzę ciemność, cholera ale w biały dzień?

To jakaś mroczna magia...

Vagar wyciąga miecz:

- No chodź tu tchórzu, kimkolwiek jesteś, wypruje Ci flaki.

- Zaraz co ja mam na łbie?
Ostatnio zmieniony 18 marca 2018, 13:56 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 18 marca 2018, 14:38

[center]Brodata Puszcza, 30 Łżykwiat (Vajni), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Zduszone chichoty reszty drużyny dość szybko otrzeźwiły Vagara, podpowiadając mu, iż stał się ofiarą jakiegoś niewybrednego żartu. Macając głowę, odkrył, iż ciemność, którą uznał za skutek mrocznego zaklęcia w rzeczywistości pochodzi... z wnętrza garnka! W uszach wciąż mu jeszcze dzwoniło od grzmotnięcia, jakim musiał uraczyć go któryś z towarzyszy. I Vagar zaczął zastanawiać się, na dupie którego z żartownisiów powinien wypróbować płaz swego miecza.

Kallan przytomnie odsunął się na kilka kroków, oczekując słusznej zemsty ze strony Vagara. I choć twarz Vilena jak zwykle nie wyrażała emocji, jego oczy rzucały jasne iskry a włosy falowały radośnie. Widząc cała sytuację Rodan zaśpiewał:

[center]Vagarze, Vagarze, co robisz w tym garze?
Szukaszże tam zupy wczorajszej, czy wrażeń?
[/center]
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 18 marca 2018, 15:10

[center]Brodata Puszcza, 30 Łżykwiat (Vajni), 360 rok Ery Silniri;[/center]

Szybka reakcja czarownicy na całe szczęście wyrwała jej przyjaciela spod zgubnego, acz raczącego wpływu zaklęcia. W tejże jednak samej chwili oblał ją zimny strach, gdyż pozostali przyjaciele zdążyli zerwać się ze swych posłań i choć zaznajomiony z działaniem magij Kallan oparł się wpływu natarczywego rytmu bębnów, Vagar począł bez zastanowienia biec w kierunku, z któregoż niepokojący dźwięk dochodził. Całeż szczęście jej druhowie zareagowali momentalnie i nagle, ku ogólnej radości młodych potomków Modrego Kamu, Vagar wylądował nagle z metalowym garnkiem na głowie. Wiedźma wybuchła równie nagłym, acz delikatnym śmiechem. Czuła się znów jak podczas wspólnych zabaw nad rzeczką ich ukochanej wioski, czy podczas figli i żartów, które tylko stroili podczas żmudnej drogi do oddalonej od ich domów szkoły.

- Vagarze, do twarzy ci w tym garnuszku, lecz mam nadzieję, ze bydzie to hełm cnego woja, co nie odstąpi nawet prze najgorszym z wroga!

Nętka roześmiała się ponownie... nież z samego Vagara, li raczej z radości związanej z humorystycznym obrotem całej sprawy. Pomniała jednak na oddalone o kilkaż kilometrów bębny i uspokoiła się troszkę. W swych myślach zwróciła się do drogiego sobie chowańca, któryż był związany z nią magiczną umową:

- Iglicie... czy jest ci wiadomym, co jest przyczyną magicznego bębnienia?
Nętka może sama nie wie, co jest przyczyną tego magicnzego bębnienia, lecz spyta się o to swego chowańca.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 marca 2018, 21:58

[center]Brodata Puszcza, 30 Łżykwiat[/center]
Atak z użyciem warzechy na Vagara sprawdził się wybornie, co ogromnie poprawiło wystraszonemu Kallanowi humor. Widząc, że przyjaciele przestali ulegać bezgranicznie dalekim rytmom muzyki, Pieśniarz Astralu poruszył w nienaturalny dla ludzi sposób splotami swoich grubych elastycznych włosów. Dwa przyozdobione wstążeczkami warkocze podniosły się w górę i jednocześnie wcisnęły do otworów słuchowych Vileny.

Chwilowo uwolniony przed dzikim zewem bębnów, guślarz przywołał druhów do ogniska, dorzucił do niego kilka kawałków chrustu budząc do życia płomienie.
Skoro już wszyscy jako tako zadbaliśmy o swe bezpieczeństwo, proponuję przesiedzieć do rana tuż przy ogniu!

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 22 marca 2018, 13:41

[center]Brodata Puszcza, 30 Łżykwiat (Vajni), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Spoiler!
- Duchy Puszczy odprawiają swe święto - odpowiedział mentalnie biały nietoperz - Celebrują pełnię księżyca. Ich magia jest silna tej nocy.
Przez moment, dokazując na polanie, czuli się tak, jakby na powrót stali się dziećmi, które nie znały ani ciężaru Dziedzictwa Olfenu, ani goryczy rozłąki z bliskimi. Mroczne wspomnienie dymu, bijącego w niebo znad chat Modrego Kamu i lęk przed pościgiem Sług Ciemności prysły niczym fale rozbijające się o brzeg młodości. I zniknął także cień, osnuwający ich myśli, spłoszony śmiechem szczerym i radosnym.

Dźwięk bębnów niósł się w głuszy przez ponad godzinę. A przez cały ten czas Rodan dzielnie konkurował z nim, wydziwiając na lutni najróżniejsze przyśpiewki, za które pewnikiem matka zmyłaby mu głowę. W końcu wszakże czarodziejskie tętnienie ucichło i bard mógł odłożyć instrument, w momencie, w którym wyczerpał już prawie całą swą wenę dotyczącą tego, co można robić na sianie w stodole. W ciszy, jaka zapadła, młodzi bohaterowie zasiedli przy ogniu. Ich jasne spojrzenia skrzyżowały się nad płomieniami. I w tym momencie wiedzieli, że choć przyszło im przeżyć dziś chwile grozy i mroku, wszak mają w sobie także siłę, jaka pozwoliła im przetrwać. A była to siła młodości, czystego serca i przyjaźni szczerej, którą z powodzeniem mogli przeciwstawić zakusom jałowej Ciemności. Pokrzepieni tą myślą, udali się na spoczynek. A sen, tą razą, przyniósł im wytchnienie, którego potrzebowali.


[center]***[/center]
[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri;[/center]
[center]Podkład: Ancient Forest[/center]
Zebrali się o poranku, kiej umilkł hutek*, a rozśpiewała się boguwola**. Nętka narobiła prędko podpłomyków, które zjedli z serem i dzikim czosnkiem, a popili wodą źródlaną. Gdy skończyli śniadać, czarownica złożyła najładniejszy z placków na ołtarzu Naji, wraz z zebranym naprędce bukiecikiem kwiatów. Zmówiła krótką modlitwę, dziękując Bogini Ziemi za spokojną noc i sen pokrzepiający. Kallan napełnił manierki wodą ze strumienia, Vagar zaś począł pakować klamoty. Rodan siedział na jednym z kamieni, pochylając się nad otrzymaną od ojca mapą i próbując wyrozumieć, kaj iść należy. Amasis zaś, jak to Amasis, pałętał się pod nogami to Kallana, to Vagara nie robiąc nic istotnego zgoła, co wszakże było w zwyczaju jego ludu. Nie myślał więc tego zmieniać.

Słońce, niewidoczne spod okapów zieloności, nie zdążyło wszakże przekroczyć grzbietów Gór Końca, jak ruszyli dalej, pomni, iż pomiot Ciemności może kroczyć ich śladami. Z lekkim ukłuciem żalu pozostawiali czarodziejską polanę, wiedząc, że nieprędko przyjdzie im znaleźć miejsce równie bezpieczne. Wszakże to, iż przetrwali pierwszą noc, sami, w Brodatej Puszczy, napełniło ich serca odwagą i wiarą w powodzenie wyprawy. Krocząc cicho, po kobiercach mchów, rozścielonych między potężnymi pniami wierzbuków***, dębów i gądrów*** zanurzali się coraz głębiej w zielone odmęty czarodziejskiego lasu. Tu wszak nie było nijakiej ściegny, czy drogowskazu. Jeno pasma mgieł porannych, wijące się między chojorami. Jeno śpiew ptaków, smukłe cienie uciekających łani i nadzieja, że wybrali dobry kierunek, a Bogowie nie dadzą im zgubić się w tym zielonym bezdrożu.
[center]Obrazek[/center]
Spoiler!
Test Kryptografii = nie zdany. Na razie za wiele nie rozumiesz z tej mapy, którą dostałeś.
Wiesz jednak, że należy kierować się na wschód, w stronę gór. No i tyle mniej więcej jesteś w stanie zrobić, choć nie wiesz, co poczniecie jak już dotrzecie do tych gór.

Test określania drogi (Per + przetrwanie)
= zdane z jednym przebiciem. Jesteś w stanie iść na wschód, choć fakt, że nie widzisz słońca bardzo Ci utrudnia określenie kierunku.
Jeśli ktoś z was chce coś zrobić w trakcie drogi, to warto napisać to teraz.
* gwar. hutek - kukułka, śpiewa około 4 nad ranem, gdy jest jeszcze ciemno.
** gwar. boguwola - wilga, śpiewa około 5 nad ranem, a więc wtedy, gdy wschodzi słońce.
*** wierzbuki i gądry - gatunki potęznych drzew, rosnących tylko w Brodatej Puszczy.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 24 marca 2018, 12:14

[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri;[/center]

Słysząc w myślach odpowiedź małego nietoperza, Nętka cieszyła się, że frywolne pieśni Rodana skutecznie zagłuszają przyzywający rytm z głębi lasu. Pamiętała bowiem snute przez starszyznę opowieści. Słowa, które mroziły krew w żyłach zasłuchanych młodych Modrego Kamu. Przetoż do dziś zapadła jej w pamięć historja, w którejż wędrowcy z obcych stron weszli niebacznie do świętego zagajnika, będącego li miejscem wszelakich driadij. Wiele nocy minęło a słuch o podróżnych zaginął. Tylko nieliczni powtarzali jakoby po lesie, podczas głębokiej nocy, rozniosły się czyjeś przeraźliwe krzyki, by zaraz umilknąć w ciszy głębokiej puszczy. Zbierając się do snu, Nętka wspominała zasłyszaną opowieść. Mimo, iż zdawało się, że są w tym miejscu bezpieczni, a dźwięk bębnów zdawał się nie stanowić zagrożenia, kilka razy rozejrzała się dookoła, aby upewnić się, że czar istotnie nie działa na jej przyjaciół.

[center]***[/center]
Wyruszyli z pierwszymi promieniami słońca osiadającymi na gęstym poszyciu ponad nimi. Zagłębiając się w zieleń Brodatej Puszczy, Nętka zaczęła obserwować swe otoczenie. Szukała bowiem li to ziół przydatnych, li ducha, który byłby skłonny im pomóc za wyświadczoną mu przysługę.
Wiedźma po drodze będzie chciała nazbierać w miarę możliwości ziół, ale nie chce oddalać się nagle od grupy, tylko zrobić to przy okazji. Rozejrzy się także z Widzeniem Duchów, z zamiarem znalezienia ducha-pomocnika, który mógłby wesprzeć nas podczas dalszej wędrówki i mogących się przydarzyć walk. Spróbuje z nim porozmawiać i poprosić o pomoc w zamian za to, o co duch poprosi (jeśli będzie to dla czarownicy wykonalne z racji tego, że musimy podążać dalej, aby Gwiazda Olfenu znalazła się w bezpiecznym miejscu).

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 24 marca 2018, 16:48

[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri;[/center]

Vagar szedł z innymi, rozważał to co go spotkało. Widział w tym swoje słabości. Zbyt łatwo ulegał magicznym omamom i iluzjom. Musiał to zmienić, wzmocnić swój umysł i wewnętrzna dyscyplinę. Musiał żyć by walczyć i wziąć pomstę na wrogach. Nie zaś dać się omamić Driadom czy innym takim istotom.

- Dobrze coście mi ten garnek na łeb nałożyli bo pewnikiem już bym do Was od onych Driad nie wrócił, dzięki Wam składam.
Czujny jestem, zasadzek i zagrożenia wypatrując.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 marca 2018, 22:37

[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia),[/center]
Objuczony sakwami, uważnie stawiający obute w sandały stopy na miękkim kobiercu traw i mchu, Kallan Pieśniarz Astralu nie potrafił zdusić w sobie zachwytu dla majestatycznego groźnego piękna Brodatej Puszczy. Ogromne drzewa wyrastały wysoko ponad głowę Vileny, ich splecione ze sobą gałęzie tworzyły ciemnozielony dach sprowadzający do dolnych partii wiekowego lasu tajemniczy półmrok. Wysoko w górze niosły się melodyjne trele ptasich mieszkańców kniei, przerywane co jakiś czas trzaskiem zarośli tratowanych przez spłoszone obecnością intruzów jelenie.

Zaiste, wędrujący z pewną trwogą przez zielone królestwo natury guślarz czuł się w tym miejscu prawdziwym intruzem, bacznie obserwowanym przez niezliczone ukryte w gęstwie oczka i ślepka. Vilena miał nieodparte wrażenie, że niektóre z tych natrętnych spojrzeń nie były słane przez zwierzęta, lecz coś znacznie mądrzejszego. Nie bez powodu Brodata Puszcza jawiła się w rozlicznych opowieściach miejscem niezwykłym i matecznikiem istot, które wolały się trzymać z dala od cywilizowanych okolic.

Wspierając się na swoim kosturze i głaszcząc co jakiś czas dla uspokojenia palcami grzbiet niesionej w torbie księgi babki, Kallan próbował zdusić w sercu poczucie narastającej tęsknoty za utraconą rodziną i domem, do którego najpewniej nigdy już nie miał powrócić.

[center]Obrazek[/center]
W trakcie marszu Kallan będzie chciał powiększyć zapas ziół. Poproszę Mistrza o rzucenie zaklęcia Odnalezienie zioła (dwukrotnie, dla żywnika oraz dzwonka leśnego). Oprócz tych konkretnych ziół guślarz będzie próbował wypatrzeć wszelkie inne przydatne mu rośliny (chętnie czosnek, dla przykładu). Dodatkowo poproszę o zebranie trzech, czterech garści nasion zdatnych do ewentualnego wykorzystania w zaklęciu Oślepiające nasionka.

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 27 marca 2018, 20:39

[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia),[/center]

Rodan obracał w rękach mapę, kompletnie nie wiedząc gdzie jest na niej północ. Cmokał, przeżuwając co jakieś czas źdźbło trawy, które zerwał niecałe kilka minut temu. No nie... dlaczego dali mi mapę z kilkoma czarnymi kreskami namalowanymi na skórze i to bez wskazania gdzie są kierunki świata?!? Przecież to się kupy i dupy nie trzyma... - denerwował się w myślach. Zwinął pergamin, a następnie podniósł wzrok skupiając uwagę na błękitnym niebie, szukając pozycji słońca. Nieba jednak nie znalazł, jedynie gęstwinę konarów i liści. Szedł powoli, aby nie potknąć się o jakiś korzeń lub insze tałatajstwo. Obserwował i analizował, aby przynajmniej dowiedzieć się gdzie jest wschód. Wszakże mieli kierować się w stronę gór.

Dobra... tu jest słońce. Jego promienie wpadają w koronę drzew z lewej, więc tam jest wschód - myślał nad oceną kierunków świata.

- Słuchajcie... Jak na razie idziemy w dobrym kierunku, ale ja mapy jaką otrzymaliśmy nie rozumiem. Znaczy, no tego... - zaplątał się w słowach Rodan, a na jego twarzy pojawił się grymas irytacji. - Psia mać! Ta skóra na której ją namalowano... Odnoszę wrażenie, że ten który ją tworzył za często maczał wargi w samogonie. Kura grzebiąc w ziemi zostawia wyraźniejsze ślady. Ehhh... - powiedział zrezygnowanym głosem, pozwalając aby frustracja ustąpiła. Wskazał ręką w stronę gór i odezwał się do towarzyszy:

- Jak dojdziemy do gór to może się okazać, że nie będziemy w stanie ich przekroczyć bez zrozumienia tej mapy. Proponuję za jakiś czas zrobić niewielki postój, aby chwilę zregenerować siły, zebrać zioła i wspólnie przysiąść nad tymi bazgrołami. Nętka może wysłać nietoperza wieczorem, aby rozejrzał się po okolicy w poszukiwaniu charakterystycznych miejsc, które można znaleźć na mapie. Amasis może wejść na wyższe drzewo i rozejrzeć się za dnia. To powinno nam mocno pomóc - powiedział dumnym głosem.

- Bez waszego wsparcia, możemy błąkać się tutaj całymi dniami... A i może tygodniami - dodał po chwili, nieco zmartwiony.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 27 marca 2018, 22:30

[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia),[/center]


Droga dłużyła się nieco, choć odrobinę urozmaicało ją kotu obserwowanie zmagań barda z mapą w przerwach między skokami z jednej gałęzi drzewa na kolejną. Naprawdę uroczo się irytował, jednak propozycja, by rozejrzeć się z większej wysokości bardzo felidae pasowała. Zawołał zatem:

- Nie ma sprawy, zaczekaj chwilę Rodanie!

po czym zauważył najwyższe dostępne drzewo i kilkoma sprawnymi susami dotarł do niego rozpoczynając swą wspinaczkę. Po kilku chwilach przedzierania się przez coraz to wątlejsze gałązki muskające tu i ówdzie szare futro Amasis wyjrzał ponad korony napawając się pięknym widokiem przez moment i wdychając świeże powietrze. Potem rozejrzał się po okolicy i wszystkich widocznych z tego miejsca charakterystycznych punktach, po czym zaczął drogę w dół.

Było co prawda kilka momentów, w których zwiadowca miał ochotę zatrzymać się i zacząć miauczeć, by ktoś mu pomógł, ale perspektywa wstydu przed drużyną skutecznie go od tego pomysłu odwiodła. Powróciwszy wskoczył Rodanowi na ramię i spoglądając na mapę zapytał:

- To co właściwie powinienem był stąd wypatrzeć?
Amasis wspina się na drzewo i zapamiętuje wszystkie istotne punkty charakterystyczne w okolicy, po czym w porozumieniu z Rodanem umieszcza je na mapie mając nadzieję, iż ułatwi to nawigację w sposób wystarczający.
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 28 marca 2018, 15:55

[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Zatrzymali się wszyscy na chwilę, czekając, aż kocur zwiad poczyni. Takoż jego ogon zniknął po chwili w gęstwinie liści, co rozsnuwały się nad ich głowami, niczym sklepienie jakiejś ogromnej świątyni. Amasis wspinał się dziarsko, znajdując pewne oparcie na potężnych, omszałych konarach. Jego stalowe pazury z łatwością zagłębiały się w pobrużdżoną korę. Wreszcie spomiędzy listowia błysnęło światło słoneczne. Stuha zwolnił czując, jak gałąź po której idzie zaczyna robić się coraz cieńsza, uginając niebezpiecznie. Kocim zwyczajem przypadło do niej, pełznąc na brzuchu. Tuż przed nim zerwała się do lotu spłoszona sójka, czyniąc przy tym straszliwy hałas. Amasis nie zważał jednak na nią. Jeszcze kilka ostrożnych ruchów, i udało mu się wystawić łepek ponad korony drzew. Stulił uszy, czując jak zimny wiatr mierzwi mu futro i rozejrzał się. Wszak wszędy wokoło, gdzie tylko mógł okiem sięgnąć, rozciągała się puszcza, niczym prastare a niezgłębione morze. Ptaki polatywały nad tą tonią, co rusz nurkując w zieloność i wynurzając się z niej ponownie. Liściaste odmęty nie posiadały jednak ni brzegów, ni wysp, o które można by wzrok zaczepić. Jeno kolejne fale wzgórz, wznoszących się i opadających łagodnie pod czystym, wiosennym niebem.

[center]Obrazek[/center]
Felidae zmarszczył pyszczek, szukając czegokolwiek, co mogłoby pomóc ustalić kierunek zanurzonym w drzewnym labiryncie przyjaciołom. Wysilił wzrok, spoglądając na wschód. Hen, tam, majaczyła siwy, a postrzępiona ściana Gór Końca - podobna odległemu brzegowi, którego rozbitek nie widzi jeszcze, lecz o którym marzy.


[center]***[/center]
Czekając, aż Amasis powróci wszyscy zajęli się na chwilę swoimi sprawami. Rodan usiadł ciężko na korzeniu, uparcie próbując zrozumieć coś z trzymanej w rękach mapy. Trawka w jego ustach poruszała się w górę i w dół, gdy młody bard mamrotał pod cosik pod nosem. Zali, czy były to konkluzyje, czy kolejne inwektywy, Bogowie raczyli wiedzieć. Vagar usiadł obok, żołnierskim zwyczajem korzystając z każdej chwili wytchnienia. Jego czujny wzrok wciąż jednak krążył wśród okrytych cieniem, wielgachnych pni, wypatrując zagrożenia. Guślarz krążył wkoło, tam i sam, nosem ryjąc prawie w ściółce leśnej. Co jakiś czas zrywał z ziemi jakowegoś chwasta i kręcił nad nim głową w zadumie.

Nętka wymamrotała słowa babcinego zaklęcia trącą dłońmi powieki i oto świat wokół niej stał się jeszcze bardziej cudny a zaczarowany. Wzrok czarownicy sięgnął bowiem poza zasłonę, co skrywała obecność duchów przed niewtajemniczonymi w arkana Sztuki. Utra rozejrzała się wokół siebie, odkrywając, iż nic nie jest takie, jakie było wprzódy. Potężne, brodate pnie zdały się jej tera przeźroczyste, kiejby woda w stawie. Wewnątrz nich zaś dziewka ujrzała szmaragdowe sylwetki drzewic. Długie zielone włosy opadały na ich ciała, a ciemne oczy w milczeniu wpatrywały się w wędrowców. Twarze niektórych driad były pobrużdżone jako kora tych drzew, które zamieszkiwały, zdradzając ich wiek starodawny. Inne zdawały się spać, niepomne tego, co dzieje się wokoło. Jeszcze inne zaś śpiewały cicho, w sobie tylko znanej mowie.

[center]Obrazek[/center]
- Eeee... Yyy... - wystękała na ten widok Utra - A dyć witam ja was, duchy wielce szanowne... Eee... My tu, tego... no... Pozdrawiamy wos, jako żywo... - odkryła, że nie bardzo wie, jak ubrać w słowa pytania kłębiące się w jej głowie.

Jedna i istot zamieszkująca wewnątrz rozłożystego wierzbuka skupiła na wiedźmie swe przepastne wejrzenie, jasne mądrością nie znaną śmiertelnikom.

[center]Obrazek[/center]
- Posłuchaj dziecko - wyszeptała, a Nętce zdało się, iż to szepczą do niej same liście, zlewającym się szmerem tysięcznych głosów - srogie na cię bowiem spadły terminy. Cień kroczy po waszych śladach. Przeklęte słowa i cierniste zaklęcia przebudziły Ciemność w Brodatej Puszczy. Strzeżcie się. Wiele stworów wypełźnie spod korzeni tej, nocy by rozlać wasze soki i połamać gałęzie... Pomnijcie me słowa i strzeżcie się...

Szmer liści umilkł, a Nętka stała oniemiała, przygnieciona mocą dziwnego ostrzeżenia i niezdolna do sklecenia kolejnego pytania. Wpatrywała się ino w ducha szeroko otwartymi oczyma, przyciskając dłoń do ust, w wyrazie niemej zgrozy.

Trwałoby to pewnikiem i do samego wieczora, szczęściem powrócił Amasis, z właściwą sobie gracją przerywając leśną ciszę.
Amasis: Z góry nie widać żadnych punktów orientacyjnych, oprócz pasma gór na wschodzie. Niemniej teraz przynajmniej dokładnie znasz kierunek, w którym musicie iść.

Kallan: -2 Energii za rzucone czary.

Nętka: -2 Energii za zaklęcia: Widzenie Duchów i Mowa Duchów.
Wyjaśnienie dla TTA: prosiłem, o napisanie mi początku dialogu z duchem, ty zaś wysłałaś mi jakieś mętne informacje, plus deklaracje na przyszłość. Poprosiłem o poprawienie tego i nie doczekałem się, dlatego Twoje wypowiedzi wyglądają jak wyglądają i najwyraźniej Nętka zapomniała języka w gębie. Cóż, trudno, MG nie będzie pisał dialogów za graczy! Proszę tego nie oczekiwać ode mnie.
Spoiler!
Test zielarstwa = zdany z trzema przebiciami!. Jeśli jednak idzie o efekty czarów, to będą one niewielkie lub żadne:

Dzwonek leśny - zbiera się go w miesiącach: drzewokwieciec - zbierzeń (czerwiec - sierpień), a więc nie u schyłku wiosny. Po rzuceniu czaru znajdziesz oczywiście roślinę, wszakże kiełkuje ona dopiero i nie ma kwiatów.

Żywnik - choć zbiera się go od trawienia (maja) to rośnie przede wszystkim na wybrzeżu i nizinach, a nie w puszczach. Więc nie znajdziesz go.

Znajdziesz jednak następujące zioła: babkę lancetowatą (9 dawek), glistnik jaskółcze ziele (8 dawek), werbenę (1 dawkę).
Spoiler!
Test zielarstwa = nie zdany! Na razie nic ciekawego nie znajdujesz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 31 marca 2018, 12:20

[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri;[/center]

Pod wpływem zaklęcia świat ducha stał się dla młodziutkiej wiedźmy jeszcze bardziej rzeczywisty, swymi barwami przyćmiewając płaszczyznę świata materialnego. Na widok szlachetnych drzewic, w których wejrzeniach odbijała się mądrość setek, jeśliż nie tysięcy lat, czarownica oniemiała. Tyleż miała pytań, które w ich sytuacji były wielce istotne, że sama nie wiedziała od czego zacząć. Zdołała li wydusić siebie niezgrabne powitanie, gdy jedna z zamieszkujących drzewa istot, zwróciła na nią swą uwagę, ostrzegając przez ciemnością, któraż im wszystkim zagraża.

I wiedźma stała li tak dobrą chwilę, wpatrując się głęboko w oczy drzewnej pani, czując oszołomienie pod wpływem rozmowy z duchem i narastającą grozę. Słońce stało jeszcze wysoko na niebie, lecz nim się obejrzeć będą musieli zrobić postój na kolejną noc nim dotrą do pasma gór. Nętka przygryzła z nerwów wargi, a jej umysł zdał się kłębowiskiem karmionych strachem wyobrażeń tego, co tylko mogą napotkać na swej drodze. Pomna jednak na babcie porady jak postępować w obliczu duchów, a takeż na ich sytuację i nadchodzące zagrożenie, zdołała się w końcu odezwać:

- Eech... a bodaj Zielna Pani nas broniła! Niech darzy się wam tutej duchy szanowne za ostrzeżenie wprzódy. Czy ino jest kędy miejsce jakie w drodze do gór, coby schronienie nam dało przed siłami ciemnemi? A dyć może istota, któraż równie co my przeciwna bytom z ciemności zrodzonym? A zali pani drzewno... któredy iść w stronę gór i przejścia przez nie?

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 31 marca 2018, 13:54

[center]Brodata Puszcza, 31 Łżykwiat (Ignia), 360 rok Ery Silniri;[/center]
- W puszczy jest wiele duchów - zaszumiał w odpowiedzi chojor prastary - Jedne z nich służą Światłu, inne Ciemności, jeszcze inne znajdują drogę wśród cieni... Nie znam odpowiedzi na twe pytania, dziecko. Lecz wiele oczu obserwuje wasze kroki. Jedne patrzą na was z przestrachem, inne z podejrzliwością, jeszcze inne czekają, by swój głód nasycić... Są jednak i tacy, którzy wspomagają śmiertelników, jeśli ci szanują nasze królestwo... Czy jednak zechcą wam pomóc, nie wiem...

- W drodze pomóc takoż ci nie mogę, bowiem nie znam niczego dalej, niż tam, gdzie pada mój cień. A jednak my, drzewice, wiemy o wielu sprawach, bowiem przekazujemy sobie wieści nieustannie. Tak też wiem, iż za wami podążają istoty Ciemności. Ich konie nie są do końca końmi. Ich kopyta ranią ziemię... Ci, którzy ich dosiadają noszą okrutna broń. Mrok ich otacza i ciernie... Moje siostry nie chcą w nie patrzeć, bowiem to sprawia im ból... Nic więcej nie potrafię ci powiedzieć teraz... Nic więcej teraz... - duch przymknął oczy i zdawało się, iż ostatnia część rozmowy wyczerpała część jego energii.
Proszę pamiętać, że słowa drzewicy słyszy i rozumie tylko Nętka. Dla wszystkich innych czarownica szeleści i mamrocze coś niezrozumiale do drzewa.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

ODPOWIEDZ