PBF - Dar Skorpiona

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 19 lutego 2013, 20:06

Potworna kończyna uderzyła ponad głowami Amoro i Naganoriego dosięgając zaskoczonego tak dalekim i zarazem błyskawicznym atakiem Satoru, przebijając licznymi pazurami jego lekką zbroję. Szczęki bestii zamknęły się na na piersi Hirumy szarpiąc ciałem samuraja wysoko w górę. Wiązania zbroi pękły kilka metrów nad ziemią, uwalniając Hirumę z uchwytu, jednocześnie wyrywając bolesną ranę w piersi Satoru. Satoru upadł niczym szmaciana laleczka tuż za plecami Amoro.
Hida Amoro wściekle ciął miekką wydawałoby się powłokę drugiej owadziej wypustki, która owinęła się wokół naginaty przez moment więżąc jej ostrze.

Bestia raz jeszcze ryknęła złowrogo po raz kolejny opluwając Naganoriego kleistą breją, syczącą i dymiącą w zetknięciu z ciężkim pancerzem samuraja. Twarz Naganoriego zapłonęła żywym ogniem, gdy wydawszy bojowy okrzyk..
namakemono- zapraszam do uzupełnienia opisu. Zakładałem cios, lub cięcie Yari. Niestety ranny, częściowo oślepiony chybiasz celu (masz -4 kostki do rzutów!) mordi- Satoru możejedynie czołgać się, jest na granicy przytomności. Amoro póki co twardo stoi na nogach. Co robisz?

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 19 lutego 2013, 20:16

Żeby to szlag!!!!
Satoru wczuwa się jak nigdy dotąd w swoje położenie, po prostu leży i nic nie robi.
W jego głowie właśnie pojawiają się znajome oblicza dla których jest/był w stanie zrobić wszystko. Jego uśmiechnięta żona i dwójka dzieci radośnie biegających wokół nich.
Pozbawiony świadomości samuraj śni o swojej żonie i dzieciach, o tym, że chyba to ten czas aby już w końcu po tak długiej rozłące w końcu dołączył do swojej rodziny, ale w tym dziwnym stanie jego żona cały czas powtarza iż nie nadszedł jeszcze jego czas! To nie to miejsce i nie tak masz odejść kochanie! Pamiętaj o Nas!!!
MG chcę wykorzystać Pustkę na to aby wstać i wycofać się, do szczeliny.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 19 lutego 2013, 20:41

Wycięgnięta ręka ukochanego synka powoli rozpływała się przed oczami Satoru.

Tato! Pobawmy się w chowanego! Jeszcze raz, jeszcze TEN jeden raz! Proooszę!

Mały chłopiec pobiegł ku przesmykowi, Satoru ze łzą szczęścia w oku niezgrabnie podążył za nim.
Może nie wstać, ale dowlec. Pustka pozwoli ci nie stracić przytomności jeszcze przez chwilę. Masz otwarte, poważne rany.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 19 lutego 2013, 21:10

Rozumiem, że Kazuki z Ieyasu bezpieczni w gardzieli? Jeżeli tak, to Kazuki spróbuje się przecisnąć do wejścia i pomóc oblężonym dobiec do wąskiego przesmyku.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 19 lutego 2013, 21:21

Przeciskając się między skałami grupka samurajów dotarła bezpiecznie do rozszerzającego się na kilka metrów tunelu. Odgłosy walki dobiegające z tyłu zaniepokoiły Kazukiego, lecz Motobu widząc wahanie ogromnego Hidy gestem ręki zaprotestował przeciw cofaniu się po tylną straż.
Co w tej sytuacji robi Kazuki?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 19 lutego 2013, 21:24

Kazuki skinął głową. Zrozumiał, że nie należy sprzeciwiać się dowódcy. Został w tunelu.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 19 lutego 2013, 21:34

Bestia raz jeszcze ryknęła złowrogo po raz kolejny opluwając Naganoriego kleistą breją, syczącą i dymiącą w zetknięciu z ciężkim pancerzem samuraja. Twarz Naganoriego zapłonęła żywym ogniem, gdy wydawszy bojowy okrzyk...

...odrzucił yari by wyszarpnąć katanę zatkniętą za obi. Nie zważając na niebezpieczeństwo oznaczające niemal pewną śmierć, rzucił się na potwora. Trzymając miecz oburącz ciął na wszystkie strony, blokował niemiłosiernie silne ciosy wroga, rąbał i dźgał, pozornie nie zwracając uwagi na kierunek i cel, w rzeczywistości przywołując wszystkie doskonale znane, przez lata ćwiczone techniki szkoły kenjutsu. W owej chwili, z imieniem bogini Amaterasu na ustach, celem życia bushi stało się ubicie ohydnej bestii.
Wydaje mi się, że katana będzie poręczniejsza i skuteczniejsza niż yari w tym przypadku czyli w dystansie bezpośrednim. Jeśli wyjdę ze starcia cało, to pamiętam o podniesieniu włóczni, nie jest to rzecz, której chciałbym się tak beztrosko pozbyć.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 19 lutego 2013, 21:36

-Synku mój ukochany, radości i słońce mojego życia! Nie mogę Cię zawieść! Nie wyjaśniłem jeszcze tego! Wybacz MI nie znalazłem dotąd wyjścia!!! Przepraszam skarbie!!!

Satoru nadludzkim wysiłkiem stara się wstać i dotrzeć do szczeliny.
Wątek tech:
Jeśli są potrzebne kolejne PKT PUSTKI to je wykorzystuje! Aby dotrzeć do szczeliny! Moje życie to coś więcej niż tylko śmierć w zapomnianej krainie!
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 20 lutego 2013, 00:29

Amoro silnym szarpnięciem odciął owadzią wypustkę uwalniając wreszcie naginatę. Naganori z imieniem Amaterasu na ustach nacierał w rozpaczliwej szarży, lecz jego zmęczone kroki szybko gubiły wyuczony rytm walki a impet natarcia załamał się po kilku cięciach, które w mniemaniu samuraja winny były powalić bestię. Świński ryj potwora rozwarł się do absurdalnych rozmiarów ukazując potrójne rzędy krótkich, zakrzywionych kłów, gdy długi, jaszczurowaty język oplątał tułów Naganoriego więżąc jego ręce. Amoro wyskoczył w górę sprawnym cięciem odcinając naprężony jęzor od ciała demona. Plugawa posoka zbroczyła obu samurajów, zaś zaparty Naganori, usiłujący przeciwstawić się wciągnięciu do paszczy poleciał kilka metrów do tyłu, niespodziewanie uwolniony z uchwytu. Amoro ponownie uderzył celując wprost między oczy atakującej bestii, łamiąc utkwione we łbie ohydy ostrze swej broni. Naganori leżąc dobył wakizashi, by uwolnić się z mięsistej masy.
Pozbawiona łupu, rozsierdzona bestia zaryczała tak głośno, że z pobliskich skał posypały się pomniejsze kamyki. Potwór uniósł się na tylne nogi opadając swą masą wprost na dzierżącego złamane drzewce naginaty Amoro, przygniatając go swą masą w obrzydliwym dźwięku łamanych kości i rozgniatanych na papkę tkanek. Uwolniwszy się wreszcie z pętli Naganori dostrzegł jedynie krwawy ślad, po którym potwór ruszył powoli w jego kierunku. Odpychając się nogami od ziemi Naganori dostrzegł powłóczące nogami zombie, które właśnie wychynęły po prawej stronie nadciągającej ku niemu bestii..

***

Pośród przeraźliwej kakofonii dźwięków dochodzących z wylotu gardzieli Hiruma Motobu z niewzruszonym obliczem wyjął zza obi mały, jedwabny woreczek. Po czym wręczając go Hirumie Ieyasu wskazał na kilka otworów w kamiennej ścianie przesmyku.

Rozpal ogień i posyp płomień tym oto proszkiem, a następnie umieść źródło ognia tak daleko, jak sięgniesz we wnętrzu któregoś otworu. -rzekł Motobu ledwie słyszalnym głosem.
Cokolwiek się potem stanie, bez rozkazu nie dobywajcie broni -zwrócił się do wszystkich, nie wyłączając swego yojimbo.
Araven- jako zwiadowca Hiruma masz zestaw do rozpalania ognia. Dodać należy, że nie byle jaki zestaw, gdyż zdarza się że w Krainach Cienia żywioły nie są posłuszne woli człowieka. Dwa kamienie, które ci do tego służą są wykonywane przez shugenja z Klanu Jednorożca, którzy strzegą sekretu ich wyrobu.
Stan zdrowia-
W najlepszej kondycji jest Kazuki, oraz Shingen.
Hiruma Ieyasu, Shintaro, Shizue- lekko ranni.
Hiruma Motobu- ciężko ranny.
Naganori i Satoru- na granicy śmierci.
Amoro- martwy.
Ostatnio zmieniony 20 lutego 2013, 00:36 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 20 lutego 2013, 06:59

Bardzo bym nie chciał w ten sposób kończyć przygody, mam nadzieję, że jeszcze nie nadszedł moment śmierci Naganoriego, ale nie wypuszczę katany z dłoni, pókim żyw i przytomny. Nie ustąpię pola bestii i nie splamię honoru!

Dmij wichrze, wrzej toni! Mam-li umierać, umrę z mieczem w dłoni!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 20 lutego 2013, 09:32

Hiruma Iyeasu, sięgnął po swój zestaw do rozpalania ognia, dwa kamienie przygotowane przez shugenja z Klanu Jednorożca. Rozpalam ogień i posypuję płomień proszkiem od Motobo, a następnie umieszczam źródło ognia tak daleko, jak sięgnę we wnętrzu któregoś otworu.
Znaczy postępuje dokładnie wg wskazań Motobo. Następnie staram się opatrzyć rany potrzebującym, na ile umiem.
Ostatnio zmieniony 20 lutego 2013, 10:47 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 20 lutego 2013, 10:22

MG Kto gra Amoro? Czy był to BN czy ktoś z drużyny? Za dużo jest tych Hida i Hiruma i powoli zaczyna mi się wszystko mieszać! Czy nie można by w nawiasie po graczu dopisać nick z forum?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 20 lutego 2013, 15:26

Delikatny, zielonkawy płomień kapryśnie pląsał na rozpalonych, suchych witkach. Kilka chwil po tym, jak Hiruma Ieyasu dodał iskrzący się, tajemniczy proszek o zapachu suszonej wiśni, umieszczając wszystko głeboko w otworze ściennym z wielu drobniejszych, niewidocznych wczesniej otworów, usytuowanych tuż przy ziemi zaczął przesączać się intensywny, zielony dym. Ryczenie bestii stawało się coraz odleglejsze i jakby obce, a skalne ściany zdawały się poruszać.
To musi być jakiś rodzaj silnych ziół mącących trzeźwość mych myśli. - rozbrzmiało w umyśle Hirumy Ieyasu, lecz na reakcję było zbyt późno, powoli wbrew sobie, uginając się pod ciężarem włąsnego ciała Ieyasu spojrzał po towarzyszach, którzy błyskawicznie ulegali obezwładniającej mocy ziela. Nim stracił przytomność, rozjerzał się raz jeszcze po towarzyszach.. leniwie kładąc się, lub przysiadając na ziemi byli przy nim Hida Ieyasu, taisa Motobu, Shizue, Kazuki oraz Shintaro...
Naganori, Amoro oraz Satoru wciąż nie nadchodzili... Shingen? Shingen przecież... był tu razem z.. nimi... przed chwilą... ale teraz... czy to ważne...?
Powieki Ieyasu opadły jako ostatnie. Jak przez mgłe wydawało mu się jeszcze, że widzi odsuwającą się, skalną ścianę..

[center]***
[/center]

Ciężko dysząc Satoru czołgał się w stronę przesmyku. Dopadłszy wreszcie gardzieli wciągnął się do środka rzucając pożegnalne spojrzenie ku poległym druhom. Nie był już w stanie pomóc Amoro, czy Naganoriemu, lecz nie miał prawa umrzeć, nie upewniwszy się, że prowadzona przezeń ekspedycja jest bezpieczna. Nadto, a może przede wszystkim nie spełnił jeszcze zobowiązania wobec niespokojnych duchów swych najbliższych. Nie wahał się przed taką ofiarą- Naganori, Amoro doskonale rozumieli powinności wojownika- ginęli godną śmiercią.
Coś pochwyciło go, wciągajac w tunel, lecz był nazbyt słaby, by stawić opór i uległ silnemu ramieniu. Potężnej budowy samuraj przeskoczył jednym susem ponad Satoru i pobiegł w milczeniu ku Naganoriemu konającemu pod kopytem bestii, która drażniła się ze swą ofiarą odmawiając jej prawa do szybkiej śmierci.

Dla przypomnienia:
Hida Ieyasu -maciej78
Hiruma Satoru- mordimer00
Hida Kazuki- dobro
Hida Naganori- namakemono
damianxaron być może wreszcie dołączy, lecz nie postacią Amoro, który właśnie bohatersko poległ osłaniając Wasze tyły.
NPC- na ten moment towarzyszą Wam taisa Hiruma Motobu, jego yojimbo- Shizue, oraz Hida Shingen i Hida Shintaro.
Ostatnio zmieniony 20 lutego 2013, 15:44 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 20 lutego 2013, 15:59

Prawdopodobnie 12 dzień miesiąca Księżyca, godzina nieznana kilka dni drogi na północ od Haikyo no Hiruma

Hida Ieyasu śnił o Joshi no Sekku. Święto Dziewcząt nazywane też Świętem Brzoskwini (Momo Sekku), jako że brzoskwinia symbolizuje dziewczęcą urodę, odwagę i nadejście wiosny minęło ledwie 10 dni temu. W tym dniu dziewczęta w odświętnych kimonach odwiedzają domy swych przyjaciół. W tym dniu w każdym domu mocowane są półki, na których ustawia się lalki (hina ningyo) przedstawiające Cesarza, Cesarzową, oraz cały dwór w strojach dworskich. Rodziny zbierają się, by świętować przy specjalnym posiłku składającego się z ryżowych ciastek (hishimoshi), oraz ryżu zmieszanego z sake (shirozake). Oto we śnie śmiał się i radował, wesoło rozprawiał o przyrodzie z Kachiko z rodu Kaiu, która wraz z ojcem odwiedziła ziemie jego wuja, by korzystając z okazji rozpocząć rozmowy o posagu Kachiko, jaki wnieść miała do domu jego stryjecznego brata- Hidy Shintaro. Lekki wietrzyk smagał delikatnie oblicze Kachiko, gdy siedząc na molo pląsała stopami w stawie.. pląsanie nasilało się, a pachnący wczesną wiosną wietrzyk zmienił się nagle w ohydny, nie dający się znieść fetor! Oblicze Kachiko zniekształciło się w odbicu mętniejącej wody. Ieyasu zerwał się gwałtownie jęcząc głośno, gdy poranione ciało przypomniało mu o bólu. Brodząca przed nim postać przystanęła, wsparta na kiju wpatrując się w oczy Hidy.


Obrazek
Hida Ieyasu (maciej78)- ocknąłeś się pierwszy. Tuż obok Ciebie leżą Twoi towarzysze- Hiruma Satoru, Hida Kazuki, Hida Naganori, taisa Hiruma Motobu, Hiruma Shizue, Hida Shingen i Hida Shintaro. Wszyscy leżą w sięgającej kostek, zielonkawo zabarwionej wodzie, będącej prawdopodobnie jakimś podziemnym strumieniem. Jest jednak dość ciepła. Rozglądając się uważnie dostrzegasz, że szczurak chodzący w tę i z powrotem, łypiący na Ciebie i innych nerwowym wzrokiem nie jest jedynym Nezumi tutaj. Wiele par żółtych ślepi przygląda się Wam z ciemności. Głębiej w poświacie tej dziwnej jaskini dostrzegasz też tunel i padający u jego wylotu na ścianę cień sylwetką przypominający samuraja.

Budzisz innych? Atakujesz Nezumi? Co robisz?

*Nezumi- szczuroludzie. Jedynie Klan Kraba utrzymuje z nimi nieoficjalne kontakty, żyją w Krainach Cienia. Przez inne Klany, a także sporą część Krabów uznawane za równych istotom Fu Lenga, czyli za pomiot.
Ostatnio zmieniony 20 lutego 2013, 21:50 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 21 lutego 2013, 06:41

Wielki Krab dźwignął się ciężko opierając się na tetsubo by nie nadwyrężać zranionej nogi.Nie czyniąc gwałtownych ruchów i gestami starając sie dać istocie do zrozumienia że nie ma wrogich zamiarów,Ieyasu pokuśtykał w stronę najbliższego zwiadowcy z rodu Hiruma,Satoru.
-Satoru-san,wstawajcie-powiedział szeptem.Jego wybór był oczywisty-skoro Hiruma są zwiadowcami w Krainach Cienia,zapewne potrafią porozumieć się z tymi stworzeniami o których do tej pory tylko słyszał.Z drugiej strony,gdyby istota chciała im wyrządzić jakakolwiek krzywde,zapewne by się nie obudzili...chyba że...chyba że...
...wielki Hida odwrócił się w stronę stwora

ODPOWIEDZ