PBF - Oddech ciemności
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Stryker, po zerwanych przez Fionę zaręczynach czuł się jako świeżo upieczony kawaler, toteż łypał na lewo i prawo oczyma za kobiecymi kształtami. Ale cóż z tego, skoro sikorki były albo w towarzystwie z jakim nie chciał się dziś bić, albo za brzydkie. Zresztą czego mógł się spodziewać:
- Jaki lokal, takie dziewczyny... - pomyślał zrezygnowany. Chyba już wiedział, czemu tawerna nazywała się "Śnieżna Panna". Tutejsze panny zmrażały serca mężczyzn...Pomysł udania się "w miasto" w nadzieji na znalezienie lepszych panien od tych, które mogły zaoferować podwoje "panny" też nie był dobrym pomysłem. Mieli ruszyć jutro z rana w niewiadomo jak daleką podróż i Trzeci trzeźwo ocenił, że lepiej będzie się przespać niż marnować czas snując się po górniczym miasteczku, którego zamtuzy słynęły w całym Cygnarze z najbrzydszych i najbardziej zafrancowanych pracownic.
Nie pozostawało nic innego jak jeszcze popytać bywalców o Turnie i iść spać.
- Jaki lokal, takie dziewczyny... - pomyślał zrezygnowany. Chyba już wiedział, czemu tawerna nazywała się "Śnieżna Panna". Tutejsze panny zmrażały serca mężczyzn...Pomysł udania się "w miasto" w nadzieji na znalezienie lepszych panien od tych, które mogły zaoferować podwoje "panny" też nie był dobrym pomysłem. Mieli ruszyć jutro z rana w niewiadomo jak daleką podróż i Trzeci trzeźwo ocenił, że lepiej będzie się przespać niż marnować czas snując się po górniczym miasteczku, którego zamtuzy słynęły w całym Cygnarze z najbrzydszych i najbardziej zafrancowanych pracownic.
Nie pozostawało nic innego jak jeszcze popytać bywalców o Turnie i iść spać.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Rogan Vain rozsiadł się przy stole Grzmocicieli stawiając przed sobą trzy piwa. Jego ubranie czuć było zapachem koni od których właśnie wrócił.
- Dobrze, że konie nie połamały nóg, bo musielibyśmy je zastrzelić. Nie lubią one dymiących i tryskających parą kup żelastwa - powiedział pociągając z pierwszego kufla.
- O drogę zapytajmy w Divinium tutaj będzie trzeba długo rozpytywać i niepotrzebnie pobudzać wyobraźnie tubylców. Jakoś nie lubię tej mieściny. Zbyt często nas tu spotykają przykrości. Posądzenia o morderstwo, próba odebrania mienia, a teraz napad parozłomu.
- Dobrze, że konie nie połamały nóg, bo musielibyśmy je zastrzelić. Nie lubią one dymiących i tryskających parą kup żelastwa - powiedział pociągając z pierwszego kufla.
- O drogę zapytajmy w Divinium tutaj będzie trzeba długo rozpytywać i niepotrzebnie pobudzać wyobraźnie tubylców. Jakoś nie lubię tej mieściny. Zbyt często nas tu spotykają przykrości. Posądzenia o morderstwo, próba odebrania mienia, a teraz napad parozłomu.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 Katesh 608 OR, Langmere
Podpytany przez Reynarda karczmarz nie wiedział, czym była Turnia Sandholma, jednakże wciśnięta w dłoń złota korona z miejsca zaskarbiła Bannisterowi jego wielką przychylność. Nim były sierżant dokończył jedzenie, chudy jak szczapa właściciel "Śnieżnej Panny" zjawił się ponownie przy stoliku wiodąc ze sobą jakiegoś cuchnącego zjełczałym tłuszczem trapera.
- To Stary Prescott - przedstawił swego towarzysza karczmarz - Całe życie spędził na pogórzu Wyrmwallu i zna wszystkie jego zakamarki.
- Podobno chcecie jechać do Turni Sandholma? - brodaty traper, naznaczony na dodatek bliznami po przebytej dawno temu ospie, usiadł na ławie obok Strykera klepiąc go na powitanie po kolanie prawdziwie niedźwiedzią łapą - Jeśli chcecie zaoszczędzić na czasie, a nie błądzić w dziczy, mogę was tam zaprowadzić najkrótszą drogą.
Podpytany przez Reynarda karczmarz nie wiedział, czym była Turnia Sandholma, jednakże wciśnięta w dłoń złota korona z miejsca zaskarbiła Bannisterowi jego wielką przychylność. Nim były sierżant dokończył jedzenie, chudy jak szczapa właściciel "Śnieżnej Panny" zjawił się ponownie przy stoliku wiodąc ze sobą jakiegoś cuchnącego zjełczałym tłuszczem trapera.
- To Stary Prescott - przedstawił swego towarzysza karczmarz - Całe życie spędził na pogórzu Wyrmwallu i zna wszystkie jego zakamarki.
- Podobno chcecie jechać do Turni Sandholma? - brodaty traper, naznaczony na dodatek bliznami po przebytej dawno temu ospie, usiadł na ławie obok Strykera klepiąc go na powitanie po kolanie prawdziwie niedźwiedzią łapą - Jeśli chcecie zaoszczędzić na czasie, a nie błądzić w dziczy, mogę was tam zaprowadzić najkrótszą drogą.
Wydanie dodatkowej korony na karczmarza chyba się opłaciło - czyżby nowy przewodnik?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 Katesh 608 OR, "Śnieżna Panna" w Langmere
Stary Prescott odwrócił głowę w stronę Thane, mrugnął do alchemika w znaczący sposób, który w zamierzeniu trapera miał mieć zapewne wydźwięk przyjacielski, a który w opinii Yarosa wyglądał obleśnie.
- Nie jest to zbyt uczęszczane miejsce - oznajmił kandydat na przewodnika - Droga daleka, wiedzie aż za Divinium, trza się wspinać w góry wzdłuż Norricku, takiej rzeczki, co wpada do Murkhamu. Bardzo dawno nikt się tam nie kręcił, to ścieżki pozarastały i łatwo je przeoczyć. Ale jakiś czas temu rozbili się tam poszukiwacze złota, coś szukają, głuptaki. Jak pamięcią wstecz sięgam, nigdy tam złota nie było.
- Gdybyśmy tam mieli razem ruszyć, czego oczekujesz za pomoc? - powtórzył pytanie alchemik, taksując trapera badawczym wzrokiem.
- A na jaką wdzięczność mógłby liczyć stary człowiek? - Prescott uśmiechnął się szeroko, porażając oczy rozmówców widokiem wyjątkowo zepsutych zębów.
Stary Prescott odwrócił głowę w stronę Thane, mrugnął do alchemika w znaczący sposób, który w zamierzeniu trapera miał mieć zapewne wydźwięk przyjacielski, a który w opinii Yarosa wyglądał obleśnie.
- Nie jest to zbyt uczęszczane miejsce - oznajmił kandydat na przewodnika - Droga daleka, wiedzie aż za Divinium, trza się wspinać w góry wzdłuż Norricku, takiej rzeczki, co wpada do Murkhamu. Bardzo dawno nikt się tam nie kręcił, to ścieżki pozarastały i łatwo je przeoczyć. Ale jakiś czas temu rozbili się tam poszukiwacze złota, coś szukają, głuptaki. Jak pamięcią wstecz sięgam, nigdy tam złota nie było.
- Gdybyśmy tam mieli razem ruszyć, czego oczekujesz za pomoc? - powtórzył pytanie alchemik, taksując trapera badawczym wzrokiem.
- A na jaką wdzięczność mógłby liczyć stary człowiek? - Prescott uśmiechnął się szeroko, porażając oczy rozmówców widokiem wyjątkowo zepsutych zębów.
Przewodnik jest otwarty na propozycje...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 Katesh 608 OR, "Śnieżna Panna" w Langmere
Stary Prescott ucapił Yarosa za rękę, zanim nieskory do wylewności alchemik zdążył ją cofnąć, zaczął potrząsać dłonią Thane z jeszcze szerszym uśmiechem na twarzy.
- Za taki pieniądz choćbym na grzbiecie miał was nieść - zarechotał odstręczający traper - Wyruszamy przy jutrzence?
- Skoro świt - skinął głową alchemik - Masz konia?
- Mam ci ja, pięknego konia do gór nawykłego - potwierdził Prescott - Będzie wam trudno za nim nadążyć.
- To się jutro okaże - Thane kiwnął raz jeszcze głową, wkładając w ten gest dość stanowczości, by nawet człowiek pokroju Prescotta pojął, że rozmowa dobiegła końca. Chichocząc do siebie samego, traper podniósł się z ławy i wymieniwszy uścisk dłoni z gospodarzem przesiadł się do barowego kontuaru zamawiając piwo.
Stary Prescott ucapił Yarosa za rękę, zanim nieskory do wylewności alchemik zdążył ją cofnąć, zaczął potrząsać dłonią Thane z jeszcze szerszym uśmiechem na twarzy.
- Za taki pieniądz choćbym na grzbiecie miał was nieść - zarechotał odstręczający traper - Wyruszamy przy jutrzence?
- Skoro świt - skinął głową alchemik - Masz konia?
- Mam ci ja, pięknego konia do gór nawykłego - potwierdził Prescott - Będzie wam trudno za nim nadążyć.
- To się jutro okaże - Thane kiwnął raz jeszcze głową, wkładając w ten gest dość stanowczości, by nawet człowiek pokroju Prescotta pojął, że rozmowa dobiegła końca. Chichocząc do siebie samego, traper podniósł się z ławy i wymieniwszy uścisk dłoni z gospodarzem przesiadł się do barowego kontuaru zamawiając piwo.
Przewodnik tym samym najęty!
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Stryker mając nauczkę z niedawnej wyprawy, z której ledwo uszedł z życiem, wolał nie ufać przewodnikowi. Ich ostatni przewodnik, Fenwick, okazał się cholernym thamaryckim bandziorem. A Presscotowi z oczu nie patrzyło lepiej. Dlatego też ucieszył się z inicjatywy Vaina, który zaprosił najmitę. Nim Prescott podszedl do stolika rzekł tylko cicho:
- Widzi mi się, że trzeba będzie mieć oko na niego. I jeszcze poszukiwacze złota. Coś mi się zdaje, że to tacy poszukiwacze złota jak z mojego ojczulka przekupka bazarowa. Złota to oni szukają, jeno pewnie tego co do innych należy.
- Widzi mi się, że trzeba będzie mieć oko na niego. I jeszcze poszukiwacze złota. Coś mi się zdaje, że to tacy poszukiwacze złota jak z mojego ojczulka przekupka bazarowa. Złota to oni szukają, jeno pewnie tego co do innych należy.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
28 Katesh 608 OR, "Śnieżna Panna" w Langmere
Stary Prescott okazał się okropnym kompanem: opowiadał wulgarne żarty, przechwalał się swymi przygodami z czasów młodości, chlał piwo na potęgę i donośnie bekał - tym samym wzbudził nieskrywany podziw Vaina i Strykera, którzy okupowali wraz z nim parter karczmy do późnych godzin nocnych. Thane nie przepadał za podobnymi rozrywkami, nadto zaś zdawał sobie sprawę z tego, że następnego dnia przyjdzie mu wyruszyć w dzicz pozbawioną nawet namiastek luksusu dostępnych w Langmere.
Alchemik położył się spać zaraz po posiłku, pozostawiając gadatliwego przewodnika w rękach tych Grzmocicieli, którzy najwyraźniej wcale nie czuli się zmęczeni.
Stary Prescott okazał się okropnym kompanem: opowiadał wulgarne żarty, przechwalał się swymi przygodami z czasów młodości, chlał piwo na potęgę i donośnie bekał - tym samym wzbudził nieskrywany podziw Vaina i Strykera, którzy okupowali wraz z nim parter karczmy do późnych godzin nocnych. Thane nie przepadał za podobnymi rozrywkami, nadto zaś zdawał sobie sprawę z tego, że następnego dnia przyjdzie mu wyruszyć w dzicz pozbawioną nawet namiastek luksusu dostępnych w Langmere.
Alchemik położył się spać zaraz po posiłku, pozostawiając gadatliwego przewodnika w rękach tych Grzmocicieli, którzy najwyraźniej wcale nie czuli się zmęczeni.
Vain i Stryker, odpiszcie sobie z sakiewek jeszcze po jednej koronie, a nazajutrz kac pewnie rozsadzi Wam głowy, ale wyrobiliście sobie na temat Prescotta pozytywną opinię - jakkolwiek to człek ekstrawagancki, na pewno nie przejawia względem Was złych zamiarów!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
29 Katesh 608 OR, Langmere
Chociaż stary przewodnik pił niemal przez całą noc, zgodnie z danym słowem o świcie czekał już w siodle przed karczmą, kołysząc się na grzbiecie konia, który na podobieństwo swego pana mógłby zgarnąć bez dogrywki nagrodę w konkursie na końskiego łachmytę roku.
- Utrzymacie się w siodłach? - zapytał z wyczuwalnym przekąsem Yaros Thane, kiedy jego oczom ukazali się wyjątkowo mizernie wyglądający Rogan i Trzeci.
- Nie pierwszyzna to dla nas - odburknął Morridańczyk, cmokając na swego konia w bezskutecznej próbie zmuszenia zwierzęcia do podejścia pod werandę i skrócenia tym samym swemu panu mordęgi kilkunastu następnych kroków.
- To wsiadajcie, bo dnia szkoda - alchemik wspiął się zwinnie na swego wierzchowca, poprawił przywiązane do siodła podróżne sakwy - Są wszyscy? Byliście o Bancrofta? Trzyma się jakoś?
- Chyba aż tak szybko nie odjedziemy - burknął zbolałym tonem Stryker. Thane obejrzał się w stronę Grzmociciela lekko poirytowany i stężał na widok nadchodzącego środkiem ulicy szeryfa Hartcliffa, w oczywisty sposób zmierzającego ku grupie konnych podróżnych.
Chociaż stary przewodnik pił niemal przez całą noc, zgodnie z danym słowem o świcie czekał już w siodle przed karczmą, kołysząc się na grzbiecie konia, który na podobieństwo swego pana mógłby zgarnąć bez dogrywki nagrodę w konkursie na końskiego łachmytę roku.
- Utrzymacie się w siodłach? - zapytał z wyczuwalnym przekąsem Yaros Thane, kiedy jego oczom ukazali się wyjątkowo mizernie wyglądający Rogan i Trzeci.
- Nie pierwszyzna to dla nas - odburknął Morridańczyk, cmokając na swego konia w bezskutecznej próbie zmuszenia zwierzęcia do podejścia pod werandę i skrócenia tym samym swemu panu mordęgi kilkunastu następnych kroków.
- To wsiadajcie, bo dnia szkoda - alchemik wspiął się zwinnie na swego wierzchowca, poprawił przywiązane do siodła podróżne sakwy - Są wszyscy? Byliście o Bancrofta? Trzyma się jakoś?
- Chyba aż tak szybko nie odjedziemy - burknął zbolałym tonem Stryker. Thane obejrzał się w stronę Grzmociciela lekko poirytowany i stężał na widok nadchodzącego środkiem ulicy szeryfa Hartcliffa, w oczywisty sposób zmierzającego ku grupie konnych podróżnych.
Zapewne małą konwersacja przed opuszczeniem Langmere...
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Dzień dobry panie szeryfie, obywatel Langmere, pan Prescot przewodnikiem naszym zgodził się być, tedy opuszczamy to zacne miejsce.
Liczę, ze jak coś to szeryf nas ostrzeże, przed Prescotem, chyba...
Ostatnio zmieniony 01 sierpnia 2014, 22:45 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
29 Katesh 608 OR, Langmere
Szeryf Hartcliff wzruszył ramionami słysząc oświadczenie Strykera, a przez jego oblicze przemknęło coś, co mogło ujść od biedy za cień uśmiechu.
- A kto twierdzi, że szukam jakowego winowajcy? - odpowiedział stróż prawa - Macie może co na sumieniu, żeście na mój widok tacy nerwowi?
Pytanie musiało mieć charakter retoryczny, bo szeryf nie czekając na odpowiedź przeszedł od razu do meritum.
- Właściciel parobota już siedzi w kozie, bo nie ma z czego zapłacić za szkody. Wzięliśmy machinę w depozyt, dopóki nie przyjedzie sędzia z Clockers Cove. Tak więc nie mam dla was dobrych wieści, jeśliście liczyli na gotówkę za nogę waszego druha.
- Co się zaś tyczy Prescotta, tego starego pryka i opoja, zna on te góry jak własną kieszeń, prawda, Prescott? Miejcie tylko na jedno baczenie: jeśli się za mocno spije, prowadzić was zacznie jego koń, a nie on sam. A koń to stwór nieobliczalny, może was zawieść do Caspii albo i Merciru.
Cuchnący zjełczałym tłuszczem przewodnik zarechotał z wysokości siodła, niezmiernie rozbawiony żartem szeryfa.
Szeryf Hartcliff wzruszył ramionami słysząc oświadczenie Strykera, a przez jego oblicze przemknęło coś, co mogło ujść od biedy za cień uśmiechu.
- A kto twierdzi, że szukam jakowego winowajcy? - odpowiedział stróż prawa - Macie może co na sumieniu, żeście na mój widok tacy nerwowi?
Pytanie musiało mieć charakter retoryczny, bo szeryf nie czekając na odpowiedź przeszedł od razu do meritum.
- Właściciel parobota już siedzi w kozie, bo nie ma z czego zapłacić za szkody. Wzięliśmy machinę w depozyt, dopóki nie przyjedzie sędzia z Clockers Cove. Tak więc nie mam dla was dobrych wieści, jeśliście liczyli na gotówkę za nogę waszego druha.
- Co się zaś tyczy Prescotta, tego starego pryka i opoja, zna on te góry jak własną kieszeń, prawda, Prescott? Miejcie tylko na jedno baczenie: jeśli się za mocno spije, prowadzić was zacznie jego koń, a nie on sam. A koń to stwór nieobliczalny, może was zawieść do Caspii albo i Merciru.
Cuchnący zjełczałym tłuszczem przewodnik zarechotał z wysokości siodła, niezmiernie rozbawiony żartem szeryfa.
Można chyba ruszać w drogę...