Strona 72 z 95

: 01 grudnia 2014, 20:20
autor: Keth
Pustkowia Mojave, w drodze do Nowego Vegas

Kir rozważał na samym początku podróż poboczem I-95, ale bardzo szybko zrezygnował z tego pomysłu. Wszystko wskazywało na to, że pomimo ciężkich strat Kajdaniarze wciąż utrzymywali na autostradzie swoje czujki, w szczególności w okolicach zjazdu do Jean.

Kir nie zamierzał się na nich napatoczyć ani tym bardziej wdawać się w wymianę ognia. Nie obawiał się konfrontacji, ale jego misja wymagała zachowania szczególnej dyskrecji, a wojowanie z patrolami zbiegłych więźniów tylko utrudniłoby mu zadanie.

Opuściwszy późnym popołudniem Primm, mężczyzna zapuścił się na porośnięte rzadką roślinnością wzgórza na południe od międzystanowej 95. Szybko straciwszy z oczu charakterystyczne nitki autostrady, wyznaczył za pomocą kompasu kierunek wiodący z grubsza ku Nowego Vegas.

Na Pustkowiach Mojave można było kupić i sprzedać wszystko, ale w wielu kręgach za najcenniejszy towar uchodziły informacje. Na granicy z RNK działo się wiele, nie tylko na Przyczółku Mojave. Rezydujące na Stripie Rodziny, przede wszystkim Gomorra, ale i Białe Rękawiczki, chętnie płaciły za świeże wieści, a nie były bynajmniej jedynymi stronami w układzie sił Nowego Vegas, które zwykł odwiedzać Kir.
Trochę za mocno popchnąłem czas w poście Kira, mężczyzna wyszedł z Primm w południe, podróż zaczął jeszcze za dnia (istotne przy wzięciu pod uwagę celu jego wędrówki).

: 02 grudnia 2014, 09:16
autor: Kargan
Primm, kasyno "Vikki & Vance"

- Sue - dziewczyna uśmiechnęła się lekko - Mam na imię Sue. I dzięki za troskę, ale mam gdzie spać. Jeśli chcesz pomóc to wytłumacz mi gdzie mieszka ta Samantha.

Anderson stanowczo nie zamierzała płacić za pokój w hotelu. W końcu pracowała teraz dla RNK więc uczciwie było korzystać z ich bazy noclegowej.

a jeśli o pracy mowa to przed pójściem spać Sue chciałaby jeszcze odwiedzić Samanthę i zamienić z nią może kilka słów.
Nie wiem czy odrywać Jim'a od jego rozrywek...dam mu chyba tylko znać gdzie idę - jak już w końcu ten barman wyduka z siebie jakiś adres :D

: 02 grudnia 2014, 09:49
autor: Araven
Nash dałbyś radę nam skołować w Sloan jakiś generator od górników? My tu mamy swoje sprawy, nie bardzo możemy się tym zająć. Trzeba załatwić Kajdaniarzy.

: 02 grudnia 2014, 12:39
autor: 8art
- no właśnie Nash, może jakbyś tam był to byś w naszym imieniu skołowował jeden. My naprawdę musimy zająć się kajdaniarzami. Rozpierdolę ich granatami jak tych tutaj chujków. Będzie po prostu ręka, głowa mózg na ścianie! - gadał rozentuzjazmowany Simpson, ale zaraz przyszła chwila refleksyjnej zadumy: - Może tam znajdziemy jakiś sprzęcik zajebiaszczy... Muszę chyba uważać z tymi granatami... Szkoda byłoby tyle dobra rozpieprzyć...

: 02 grudnia 2014, 22:15
autor: Keth
Primm, domek kurierów

Nash Johnson oderwał się od futryny drzwi i przeszedł przez pierwsze pomieszczenie siadając na nieco rozchybotanym stołku.

- Musieliście naprawdę mocno oberwać w głowy, że nie wiecie, co się wokół dzieje - prychnął staruszek - Do Sloan nikt z nas się nie zapuszcza, dopóki w okolicy kręcą się Kajdaniarze. Przed wybuchem buntu w więzieniu Republika wysyłała tam skazańców, żeby pracowali w kamieniołomach, ale teraz ci ze Sloan pewnie są w takim samym kłopocie jak my w Primm.

- Nie da się tam przekraść bez napatoczenia na Kajdaniarzy? - zapytał rozczarowany chudzielec siadając na innym krześle i opierając się plecami o blaszaną ścianę domku.

- Pewnie, że można, ale pustkowiami, od strony Goodsprings - wzruszył ramionami Nash - Pełno tam paskudztwa, skorpiony i gekony, jadowite węże. Taki generator to kupa żelastwa, nie da się go unieść na plecach, zwłaszcza po wzgórzach. Lepiej chyba będzie jak zaczekacie na atak na Jean, potem na drogach na pewno zrobi się bezpiecznie.

Simpson westchnął w odpowiedzi, potrząsnął ze smutkiem głową.

- Myślałem, że podepniemy radiokomunikator tutaj - powiedział zerkając wymownie na Flanagana - Można by urządzić tutaj sztab, kwaterę główną czy coś podobnego.

- Macie radiokomunikator? - w wyblakłych oczach Nasha pojawił się jakiś dziwny błysk - Wojskowy? Sprawny?

[center]Obrazek[/center]
Na obrazku powyżej raz jeszcze zaprezentowałem Wam przytulny blaszany domek, który od tej pory należy do pary kurierów Mojave Express!

: 02 grudnia 2014, 22:21
autor: Araven
Pewnie, że mamy radiokomunikator, Chudy skołował. Poza tym, ze zajebiście rzuca granatami, to ma smykałkę do załatwiania sprzętu.

: 02 grudnia 2014, 22:29
autor: Keth
Primm, ulice miasteczka

Sue machnęła Jimowi dłonią dając rozbawionemu mężczyźnie do zrozumienia, że na chwilę wychodzi, po czym wyminęła grupkę przekraczających próg kasyna wojskowych stając w ciepłych promieniach popołudniowego słońca.

Dwaj dziwni kurierzy ME zniknęli gdzieś bez śladu, zabrani na jakieś rozmowy przez jednego z członków miejscowej rady miejskiej. Sue nie zdążyła poznać nikogo ze znaczących przedstawicieli lokalnej populacji poza zastępcą Beagle'em, który w międzyczasie dosiadł się do stolika zajmowanego przez Doe i innych pokerowych graczy.

Dziewczyna przeciągnęła się leniwie, mimowolnie dając się objąć we władanie poczuciu bezpieczeństwa i przyjemnej błogości. Nawykła do surowych praw pustyni, odnalazła w Primm namiastkę spokoju, której już dawno nie zaznała.

Odpowiednio poinstruowana przez Ricka, Sue przeszła wzdłuż osmalonego frontonu hotelu zmierzając ku skupisko niewielkich domów stanowiących kwartał mieszkalny miasteczka. Bez trudu odnalazła opisany przez barmana domek. Odgłos stanowczego pukania do drzwi wywabił na prób niemłodą kobietę o schowanych pod chustą włosach, noszącą sprane dżinsy i bluzkę z krótkimi rękawami.

- My się znamy? - zapytała ostrożnie Samantha Ferguson, przybierając taką pozę, by odpowiednio wyeksponować wiszącą na pasie kaburę pistoletu - Zgubiłaś się, słonko?

[center]Obrazek[/center]
Na obrazku możecie zobaczyć, gdzie mieszka na co dzień większość obywateli Primm...

: 03 grudnia 2014, 21:26
autor: Keth
Primm, domek kurierów

Wieść o sprzęcie komunikacyjnym będącym w posiadaniu kurierów wprawiła Nasha Johnsona w stan dziwnego podekscytowania. Staruszek podniósł się z zdumiewającą żwawością z krzesła, po czym opuścił domek zapewniając swych nowych współobywateli, że zaraz wróci.

- Chyba się czegoś nie wystraszył? - zaniepokoił się natychmiast chudzielec - Chyba nie chce nas stąd wypierdolić, bo za dużo prądu potrzebujemy? Co myślisz, John?

- Myślę, że to łóżko jest zajebiste - odpowiedział wyciągnięty wygodnie na materacu Flanagan - Gorąco tylko i będzie jeszcze cieplej w bardziej upalne dni, ale wentylatory też da się wykombinować. Tylko, że tutaj jest miejsca dla nas dwóch, nikogo więcej. Co robimy z Sue i Jimem?

- Bo ja wiem? - Bart wzruszył ramionami w odpowiedzi - Jim może spać na dworze, w tym wraku samochodu. Szkło się wymiecie, dostanie jakiś koc i po sprawie. Ale Sue nie wypada tak traktować, zachowuj się jak mężczyzna, a nie frajer. Niech śpi między nami, jak wcześniej wymyśliłem.

John usiadł pośród jęku nadwerężonych sprężyn, spojrzał badawczo na swego towarzysza.

- A nie wybierasz się przypadkiem do Goodsprings? - zapytał niby od niechcenia - Nie chciałeś kombinować czegoś z Sunny?

- Prostak jesteś - odparł z wyższością w głosie Simpson - Mylisz przygodny seks z miłością, a to nie to samo.
Nash pognał gdzieś jak oparzony, ale chyba zaraz wróci...

: 03 grudnia 2014, 21:48
autor: Keth
Primm, kasyno "Vikki & Vance"

Zaciągający się tytoniowym dymem Jim Doe spojrzał z kamienną miną na swe karty, potem zaś omiótł wzrokiem trzech uczestniczących w rozgrywce osadników z Primm.
Wybaczcie, że nie opiszę w fabularny sposób partyjki pokera, ale niestety zupełnie nie łapię zasad tej karcianki. Pytanie do Stone'a - czy chce na poważnie grać na pieniądze i jaką kwotę jest zdecydowany przegrać w razie złej passy, zanim się wycofa?

: 04 grudnia 2014, 12:21
autor: Kargan
Primm, ulice miasteczka

- Mam nadzieję, że trafiłam pod właściwy adres - Sue uśmiechnęła się delikatnie nie dając po sobie poznać jak podziała na nią zwrot "słonko" -
Nazywam się Sue Anderson i chciałam chwilę porozmawiać z Samanth'ą Ferguson, o której słyszałam, że jest ważną i poważaną w lokalnej społeczności osobą.

Drobny komplement nie powinien zaszkodzić, zwłaszcza jeśli miał chociaż częściowe odzwierciedlenie w rzeczywistości a tak własnie wynikało z rozmowy z barmanem.
Pani Ferguson nie wyglądała na osobę łasą na pochlebstwa, ale szczere uznanie i szacunek kobiety okazane innej kobiecie powinno pomóc przełamać nieufność.
A przynajmniej w kiedyś pomagało...tych kilka myśli przebiegło przez głowę Sue obserwującej uważnie stojącą w drzwiach kobietę.

- Czy to pani jest Samanth'ą Ferguson ? - spytała Sue czekając na reakcję kobiety

: 04 grudnia 2014, 20:46
autor: Keth
Primm, domek kurierów

Nash Johnson wrócił po kilku minutach, przyprowadzając ze sobą przedwcześnie posiwiałego mężczyznę w czapce z daszkiem, noszącego dżinsowy kombinezon i przewieszoną przez ramię strzelbę. Obaj kurierzy widzieli go wcześniej przelotnie, podczas pierwszego spotkania z mieszkańcami Primm w oblężonym kasynie.

- Chłopaki, to Duncan Moore - przedstawił swego towarzysza Nash - Razem pilnujemy porządku w miasteczku. Powiedziałem mu, że macie komunikator. Tak się świetnie składa...

- To wasz prywatny sprzęt? - zapytał Duncan, nie bawiąc się w ceregiele i wodząc spojrzeniem po wnętrzu blaszanego domku - Mogę go obejrzeć?
Facet sprawia wrażenie bardzo bezpośredniego. Dla przypomnienia, to jeden z członków rady miejskiej Primm.

: 04 grudnia 2014, 23:13
autor: Araven
No czemu nie, obejrzeć można. Kto wie może nawet Chudy panu go pożyczy, w zależności w jakim celu.

: 04 grudnia 2014, 23:17
autor: 8art
- I tak i nie... - bez ceregieli odparł Simpson: - Jak byliśmy na przyczółku to żem kurde rzekł do miejscowego komendanta o problemach z radiem w Primm. Tak typa zagadałem, że kolo wyskoczył z radiostacji jak dziwka z majtek. Jako, że wszystko jest już sprawne tu na miejscu, to jako chwilowo pracujący dla Kalifornijczyków wolni strzelcy, zostało nam wypozyczone. Dodam, że nie bez mojej osobistej interwencji. Wiedziałem, że się kurwa przyda. Ma się kurwa łęb nie od parady, nie Flangan?

Chudzielec dumny jak paw rozsiadł się na wyrku, oczekująć najsłuszniej mu się należących pochwał i zachwytów. Widząc, że nikt nie przejawia chęci do uznania wyższości intelektualnej Simpsona nad resztą cywilizacji, westchnął tylko i dodał:

- Jasne panie Moore, proszę sobie oblukać... Radio jak radio...

: 05 grudnia 2014, 09:43
autor: _stone_
Połowa kasy do gry (150) o ile pamiętam. Ale gram powoli, żeby był czas pogadać z szeryfem. Może postawić jakiś alkohol i naumyślnie przegrać coś pod szeryfa. Wiadomo gracz z dobrą passą lekko wypity, może być dobrym źródłem informacji np. na temat układów w mieście i np słabych punktów kajdaniarzy.

: 06 grudnia 2014, 10:11
autor: Keth
Primm, domek kurierów

Duncan Moore obejrzał raz jeszcze wnętrze domostwa, zbity z tropu zachęcającymi słowami chudzielca.

- To gdzie macie to radio? - spytał w końcu, nie potrafiąc nigdzie dostrzec urządzenia.

- W obozie wojskowych, po drugiej stronie miasta - odrzekł Bart drapiąc się jednocześnie pod pachą - Trzymamy tam swoje graty, bo nie wiedzieliśmy, gdzie będziemy dzisiaj nocowali. Chcesz się ze mną przejść?

- Lepiej nie - pokręcił głową Moore - Kalifornijczycy nie lubią jak się kręcimy po tamtej stronie Primm, nie ufają nam do końca. Ani my im. Przynieś radio tutaj, przyjacielu, przecież i tak już się wprowadziliście.

Kiedy Simpson opuścił domek, Duncan przeniósł spojrzenie na siedzącego na krawędzi łóżka Johna.

- Nie będę owijał w bawełnę - powiedział mężczyzna - Od jakiegoś czasu przymierzamy się do zbudowania systemu łączności w okolicznych osadach. Chcemy zainstalować nadajniki w Primm, Goodsprings i Novac. Chcieliśmy też w Nipton, ale po tej zbrodni to już nieaktualne. Przykład Nipton jest bardzo dobrym potwierdzeniem słuszności tego pomysłu.

- System wczesnego ostrzegania? - zapytał Flanagan.

- Między innymi - skinął głową Nash Johnson - Nasze plany sięgają dalej. Chcemy zacieśnić współpracę między osadami, taką koalicją handlowo-wojskową. Bez łączności to się nie sprawdzi.

- Macie więcej komunikatorów? Albo inni już je mają? - John zrozumiał w lot intencje rady Primm.

- Doktor Mitchell z Goodsprings miał kiedyś jeden, ale podobno się zepsuł - wzruszył ramionami Duncan - Potrzebujemy co najmniej trzech urządzeń oraz części zamiennych. Nash mówi, że macie jakiś układ z RNK. Może dalibyście radę coś wykombinować?
Komunikator oczywiście nadaje się dla celów cywilnych, wystarczy nadawać na innej częstotliwości jak ta ustalona do komunikacji z Przyczółkiem. Z drugiej strony, transmisje takie najpewniej mogą być w łatwy sposób monitorowane. No i pytanie, czy w ogóle chcecie udostępnić sprzęt ekipie z Primm?