Strona 74 z 126

: 10 lutego 2013, 21:37
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Kiedy tylko dunmer podniósł się na nogi odzyskawszy dość sił, by podjąć dalszą wędrówkę, a Trond opatrzył swe własne rany z zaskakującą dla wszystkim pomocą Neviersa, gromadka najemników ruszyła ostrożnym krokiem poprzez rozjaśniane mdłą poświatą łuczyw podziemia, z paranoiczną wręcz podejrzliwością wypatrując najmniejszego śladu obecności w pobliżu innych draugrów.

Labirynt grobowcowych wnęk i zakamarków przeszedł po dłuższej chwili w kolejny ciemny korytarz, opadający pod niewielkim kątem w dół i zagłębiający się jeszcze dalej w ziejące chłodem trzewia góry.

Nikt nie pozwalał sobie tym razem nawet na szepty, a sunący przodem khajiit wytrzeszczał co sił swe okrągłe ślepia i węszył nieustannie, tnąc powietrze wysuniętymi drapieżnie pazurami.

To on pierwszy usłyszał coś, co w instynktowny sposób zmusiło go do zjeżenia sierści i uniesienia giętkiego ogona.

- Co jest? - pozwolił sobie na niemal bezgłośny szept Hastur, przywierając ramię w ramię do kocura - Co słyszałeś?

Barr'teh nic nie odrzekł, przyłożył w zamian jedną łapę do pyszczka, drugą zaś wskazał na strzygące bacznie uszy. Redgard zrozumiał w ułamku chwili znaczenie tego gestu, wytężył własny słuch przymykając dla wzmocnienia efektu oczy.

Po króciutkiej chwili również do niego dotarł odgłos ludzkiego głosu, wyraźnie męskiego i wyraźnie wibrującego przerażeniem.
Głos jest tak odległy i stłumiony, że nie potraficie zrozumieć znaczenia słów, ale wyraźnie wyczuwacie trwogę dźwięczącą w okrzykach nieznajomego...

: 10 lutego 2013, 21:48
autor: Procjon
Doradzam podejść po cichu, powoli i z napiętym łukiem. Jeżeli to nasi rozbójnicy, to co może doprowadzić ich do takiego stanu? Ciekawe czy Keth dopracował zasady walki wielostronnej, może się teraz przydać :)
A tak swoją drogą: czy ta ich broń lub zbroje są coś warte pod kątem naukowym?

: 10 lutego 2013, 21:57
autor: namakemono
Nie piszę, że broń w gotowości, jest w niej od dłuższego czasu.
Przywieram do ściany i to samo doradzam pozostałym.
I na paluszkach zbliżajmy się do głosów, póki nie staną się rozpoznawalne.
Jak będziemy wiedzieć coś więcej, to będziemy myśleć jak zareagować.

: 10 lutego 2013, 22:06
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Skradający się na podobieństwo zjaw awanturnicy przemykali poprzez ciemne korytarze szukając mogących ich przesłonić plam mroku i przez cały czas nadstawiając bacznie swych uszu. Podziemny tunel zakręcał kilkakrotnie, w kilku miejscach odchodziły też od niego niewielkie odnogi zakończone ślepymi ścianami.

Głos stawał się coraz wyraźniejszy i towarzyszący Barr'tehowi na szpicy Hastur zaczynał już rozróżniać zrozumiałe słowa.

- Zostaw mnie! Niechaj cię piekło pochłonie!

Krzyczący ochrypłym głosem mężczyzna musiał się znajdować w stanie głębokiego przerażenia, a przynajmniej tyle wywnioskował z brzmienia jego okrzyków Hastur. Redgard wymienił porozumiewawcze spojrzenie z Neviersem, Breton odpowiedział mu wzruszeniem ramionami chowając swój miecz i sięgając w zamian po tkwiący w sajdaku łuk.

- Idę w zakład, że jest gdzieś za tym załomem - wyszeptał bretoński obieżyświat wskazując grotem nasadzonej na cięciwę strzały niedaleki zakręt tunelu.
Krzykacz jest już naprawdę blisko...

: 10 lutego 2013, 22:16
autor: Procjon
- Na pewno dobrze zrobiliśmy wchodząc tu? - zapytał siebie samego szeptem elf - Cholera, na co mi to było. Trzeba było zostać w Białej Grani...

: 10 lutego 2013, 22:17
autor: namakemono
Słyszałem "zostaw" a nie "zostawcie", więc możemy przyjąć, że mamy jednego zatrwożonego ludzia i jednego nieokreślonego napastnika. Ja bym zaryzykował wychylenie się za załom. Wiecie jak mówi przysłowie: "i Herkules dupa kiedy ludzi kupa!" Zerknijmy o co tam chodzi. Hastur oczywiście na ochotnika.

: 10 lutego 2013, 22:25
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Wysunąwszy głowę zza załomu korytarza Hastur wstrzymał na chwilę oddech, dostrzegając coś, co wcześniej omylnie wziął za padającą z jakiegoś większego źródła oświetlenia poświatę.

Nie była to poświata rzucana przez łuczywa, tylko blade światło dzienne sączące się do środka rozległej pieczary przez szerokie pęknięcie w jej sklepieniu. Tunel dzielący załom od pieczary liczył sobie dobre trzydzieści kroków, toteż wytężający wzrok Redgard wciąż nie potrafił dojrzeć żadnych szczegółów podziemnej groty.

Na dodatek wrzeszczący to głośniej, to ciszej nieznajomy znajdował się gdzieś w głębi pieczary.

- Musimy być przy zewnętrznej ścianie góry - wyszeptał Hastur nie odwracając głowy w stronę towarzyszy - Najpewniej przy stromym stoku na północnym krańcu. Ta poświata to światło słoneczne.
By zyskać lepsze pole widzenia, musicie się podkraść do wylotu tunelu...

: 10 lutego 2013, 22:29
autor: Procjon
- Najdzielniejsi przodem - powiedział elf do Bretona, uśmiechając się krzywo. - Będę cię ubezpieczał. - powiedział krzywiąc się jeszcze bardziej i napinając łuk.

: 10 lutego 2013, 22:32
autor: namakemono
Cóż, i tak musimy zbadać co tam się dzieje. Nie zostawimy za plecami potencjalnego wroga. Hastur skinieniem poprosi Kotołaka o towarzyszenie i mam nadzieję razem podkradną się bliżej, żeby dokładnie wybadać sytuację.

: 10 lutego 2013, 23:08
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Hastur wstrzymał oddech, a potem poruszając się na czubkach palców ruszył w głąb korytarzyka zmierzając ku jego wylotowi. Znajdując się opodal końca tunelu, coraz wyraźniej dostrzegając szarą fakturę skalnych ścian pieczary oświetloną blaskiem dnia sączącym się z jaśniejących wysoko w górze pęknięć w sklepieniu groty, Redgard zaczął szukać spojrzeniem źródła wyraźnych już wrzasków.

Wnętrze jaskini wygładzone było rękami prastarych budowniczych, jej ściany nosiły ślady szlifowania, gdzieniegdzie też ozdobione były płaskorzeźbami. Bez wątpienia wiele wieków temu ktoś natrafił na to miejsce drążąc fundamenty Czarnygłazu i czym prędzej zaadoptował je dla potrzeb starożytnego kurhanu.

Usiana złomkami skał oderwanych od sklepienia, posadzka groty sprawiała wrażenie zaniedbanej i częściowo zniszczonej, ale Hastur natychmiast zwrócił uwagę na coś innego niż kawałki gruzu, coś zdecydowanie nie pasującego do wnętrza prastarego grobowca.

Były to zwoje gęstych pajęczyn, zwieszające się ze ścian, pokrywające zakurzonym grubym kobiercem kamienne stoły i cokoły, tworzące ogromne kurtyny sięgające wysoko w górę pomieszczenia i nie sprawiające w najmniejszym stopniu wrażenia dzieła zwyczajnych pająków.

Redgard podkradł się jeszcze wolniej do wylotu korytarza, przylgnął plecami do jednej ze ścian. Jego wyczulone nozdrza pochwyciły charakterystyczny zapach futra Barr'teha, zdradzający bliską obecność druha i podnoszący Hastura na duchu.

- Pomocy! Niech się ktoś zlituje! - wrzaski nieznajomego mężczyzny przeszły w końcu w histeryczny szloch. Hastur wysunął bardzo powoli swą głowę, kierując wzrok w kierunku, z którego dobiegł go dźwięk ludzkiego łkania.

Opleciony pajęczym kokonem mężczyzna jawił się Redgardowi niewyraźnym kształtem zawieszonym kilka stóp nad kamienną posadzką, majaczącym człowieczymi zarysami pod grubą warstwą lepkich białych nici. Baczne spojrzenie Hastura natychmiast dostrzegło kilka podobnych kokonów, wiszących u sklepienia pieczary, ale w przeciwieństwie do szlochającego nieszczęśnika nie przejawiających najmniejszego śladu życia.
Pieczara sprawia nad wyraz złowieszcze wrażenie, chociaż jej głównego mieszkańca jeszcze nigdzie nie widać...

: 11 lutego 2013, 04:59
autor: namakemono
Hasturowi natychmiast zjeżyły się włosy na karku. Spodziewał się niebezpieczeństwa, ale jakoś nie spodziewał się spotkania z gigantycznych rozmiarów pająkiem. Strach przed pajęczakami był od zawsze zapisany w ludzkich genach a geny redgardzkie nie stanowiły wyjątku. Instynktownie ściskając mocniej broń w ręku, ciemnoskóry wojownik zaczął nerwowo rozglądać się wkoło wypatrując wielonogiego niebezpieczeństwa.
Mam nadzieję, że skubany wylazł na zewnątrz, starcie z monstrualnym pająkiem jest jedną z ostatnich rzeczy, na jakie mam ochotę. Rozglądam się dokładnie dookoła ze szczególnym uwzględnieniem "sufitu" jaskini. Jeśli dostrzeżemy najmniejsze oznaki obecności głównego lokatora to W NOGI! Jeśli natomiast tegoż w pobliżu nie widać, przypatruję się kokonowi. Znam człowieka? Czy wygląda na w miarę nienaruszonego, czy okazuje objawy ukąszenia nienaturalnym kolorem skóry lub czymś innym?

: 11 lutego 2013, 09:45
autor: Araven
Mam narychtowany łuk, wypatruję pająka.

: 11 lutego 2013, 09:55
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Nabrawszy odwagi Hastur wyślizgnął się z tunelu i podkradł ku najbliższemu kamiennemu cokołowi, cały czas kręcąc na wszystkie strony głową i bacznie wypatrując śladu monstrualnego mieszkańca pieczary. Przeczucie podpowiadało wojownikowi, że stwór będzie się krył w górze, gdzieś w tworzących przejście na zewnątrz szerokich szczelinach w skale.

Wpadającej do środka słonecznej poświaty nie przesłonił nawet na chwilę żaden cień.

Hastur ścisnął mocniej rękojeść swego miecza, po czym podniósł się z kucek śląc porozumiewawcze spojrzenie w stronę przyczajonego opodal khajiita. Kotołak oblizał w odpowiedzi wąsy, okazując w ten sposób pewne zdenerwowanie. W głębi prowadzącego od katakumb korytarza majaczyły sylwetki reszty grupy, ukrytej bezpiecznie w półmroku ciasnego tunelu.

Redgard przysunął się bliżej wiszącego w pajęczynie człowieka, ten zaś najwyraźniej coś usłyszał, bo zaczął wierzgać nieporadnie nogami i wymachiwać oplecionymi lepką wydzieliną rękami. Oplatający go kokon okazał się zbyt odporny na desperackie wysiłki mężczyzny, zakołysał się tylko nieznacznie, a potem zaczął powoli obracać wokół własnej osi.

- Jest tam kto?! - zakrzyknęła ofiara pająka - Na Marę, jest tam kto?! Pomóżcie mi!

Hastur nic nie odrzekł w pierwszej chwili, próbując przebić spojrzeniem białą zasłonę spowijającą nieznajomego. Chociaż nie miał całkowitej pewności, wydawało mu się, że w kokonie tkwi rodowity Nord, a przynajmniej ktoś mówiący z norskim akcentem. Po plecach wojownika przebiegł zimny dreszcz, kiedy dotarło do niego, że w pozostałych kokonach również znajdują się ludzkie kształty, złowieszczo nieruchome.

- Wyciągnij mnie stąd, zanim to coś wróci!
Gospodarza nadal nie widać. Więzień w sieci wydaje się jedyną żywą ofiarą pająka, co więcej - szacując po liczbie kokonów można dojść do wniosku, że to nikt inny jak banda Arnulfa!

: 11 lutego 2013, 09:58
autor: Procjon
- Pająki? O ile mi wiadomo, żyją w koloniach liczących kilka-kilkanaście młodych i jedną matkę. Poza tym, ich sieci są łatwopalne. Dobra, uwolnimy cię, ale pomożesz nam. Dodatkowa para rąk dzierżąca broń jest zawsze w cenie. - ostatnie dwa zdania Altmera były skierowane do schwytanego w sieć nieszczęśnika.
Jestem za pomocą mu, ale ostrożnie, z strzałą na cięciwie. Pająki nie takie znowu straszne, Najwyżej zużyję dzisiaj trochę więcej many :)

: 11 lutego 2013, 10:04
autor: namakemono
Jeśli to członek bandy Arnulfa, to ja nie mam nic przeciw pozostawieniu go na pastwę pająka. Ewentualnie mogę zaoferować cios łaski. Nie mam zamiaru mieć koło siebie zbója. Nie mam zamiaru stale uważać na plecy. Niech szybko opowie co mu się przytrafiło i czy ktoś uszedł z życiem. Potem obiecuję, że nie zostawię go żywego na pożarcie pająkowi. O uwalnianiu nie ma mowy. Chyba, że ma coś do zaoferowania, coś, co wzbudzi nasze zaufanie. Coś, co odwiedzie mnie od poderżnięcia mu gardła. Byle szybko, bo nadmiaru czasu nie mamy.