Strona 75 z 126

: 11 lutego 2013, 10:09
autor: Araven
To chyba zbiry Arnulfa, ciekawe cy ten ich specjalissta od grobowców tez dał ssię złapać pająkom. Moze ich zosstawmy?

: 11 lutego 2013, 10:11
autor: namakemono
Posłuchajmy co ma do powiedzenia, tylko niech nie marnuje naszego czasu.

: 11 lutego 2013, 10:22
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Słyszący dźwięczny głos altmera człowiek zaszamotał się jeszcze silniej mocniej w sieci, przez co jego kokon zaczął szybciej wirować.

- Wielkiej Dziewiątce niechaj będą dzięki za zmiłowanie! - krzyknął, chociaż wciąż nie widział swego wybawcy. Na dźwięk tych słów Hastur uśmiechnął się mimowolnie utrwalony w przekonaniu, że ofiara pająka była rodowitym Nordem, albowiem więzień jawnie obnosił się z kultem Talosa, tak powszechnym właśnie na północy kontynentu.

- Szybko, szybko! Pośpiesz się! Ten potwór w każdej chwili może wrócić!

- Nie tak szybko! - odezwał się zdecydowanym tonem Hastur, robiąc kilka kroków w stronę uwięzionego w sieci człowieka - Wpierw gadaj, coś za jeden i kim są ci inni w kokonach. Ktoś z was uszedł z życiem z tej pułapki?

- Góral jestem, prawy człek, pasterz! - wyrzucił z siebie mężczyzna, przestając się rzucać w sieci i ściszając głos - Z druhami tu zakamarki przetrząsałem, na prośbę jednego takiego, co z Markartu przybył, a nas najął do opieki nad nimi w kurhanie. Ten kurwi pająk spadł na nas z góry jak istny smok, iście niby ta bestia, co to podobno napadła na Helgen. Mnie opadł ostatniego i pewnikiem tylko dzięki temu żyję, bo choć mnie żądłem dźgnął i boli niewysłowienie, to chyba już dość trucizny w odwłoku nie stykło, by mnie potruć tak jak moich kompanów nieszczęsnych.
Poproszę o pakiet konkretnych pytań, wówczas łatwiej mi będzie pisać odpowiedzi ;)

: 11 lutego 2013, 10:26
autor: namakemono
- Co ich dopadło (jeden pająk czy wiele)?
- Czy komuś udało się uciec?
- Czy komuś udało się zabić lub zranić pająka? (zabić - jeśli był więcej niż jeden)
- Czy znaleźli to, po co przyszli?
- Jeśli tak, to co to jest? (wiemy, ale nie zaszkodzi sprawdzić wiarygiodności)
- Czy ma pojęcie co zwierza zwabiło?
- Czy natknęli się na bestię przypadkiem czy bestia zapolowała na nich?
Tyle na początek.

: 11 lutego 2013, 10:54
autor: mordimer00
Llorvas wypatruje zagrożenia ze strzałą nałożoną na cięciwę. Dodatkowo obserwuje Nieversa aby nam numeru nie wyciął. Dunmerowi powoli wracała pamięć i ten szyderczy uśmieszek Bretona, ale nic co się odwlecze, to nie uciecze. Póki co są ważniejsze sprawy.

: 11 lutego 2013, 12:33
autor: 8art
Watek techniczny

Barr'teh skupia sie na wygladaniu pajaka. Chyba nie chcemy skonczyc jak ten Nord.

: 11 lutego 2013, 12:41
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Nie wypuszczając miecza z dłoni i nie tracąc nawet na chwilę czujności Hastur podszedł jeszcze bliżej zwiniętego w sieć człowieka.

- Ile ich tutaj jest, tych bestii? - zapytał Redgard, próbując przejrzeć wzrokiem ciemność zalegającą w zakamarkach wielkiej pieczary.

- Jeden, wielgaśny, prawdziwe monstrum! - ofiara pająka znów podniosła swój głos, ulegając najwyraźniej przerażającym wspomnieniom z niedawnego pojmania przez drapieżnika - Pewnie stara samica!

- I nikt z was nie uciekł?

- Wszystkich dopadła, wszystkich! Strzykała jadem, co palił skórę i wyżerał oczy, a jak już obaliła którego na posadzkę, to żądłem dźgała, co jad z niego kapał. Prawie żem zdołał wyjścia dopaść, ale mnie ucapiła odnóżami

- A zraniliście ją przynajmniej? Próbowaliście się bronić? - w głosie Hastura, bezwzględnego w przypadku łotrów i rzezimieszków, dźwięczała nuta oczywistej odrazy i pogardy - Czy czmychaliście jak zające?

- Próbowaliśmy ją rąbać, mieczami siec - zarzekał się uwięziony w pajęczynie Nord - Posoką bryzgała tam, gdzie ją ostrza sięgnęły, ale zawzięta była niemożebnie. Pewnikiem teraz w jakąś dziurę wlazła, coby odpocząć, plugawa potwora!

- A co ją na was napuściło, co? Przypadek czy głodna była?

- To coś tu chyba mieszka, to jej leże - odparł z nutą niezdecydowania pajęczy więzień - Widzieliście te szczeliny w sklepieniu. Widzi mi się, że ona tu kiedyś wlazła i się zadomowiła, a przez dziury na dwór wyłaziła, polować na północnych zboczach. Póki żarcie samo do niej nie przyszło, na bogów!

- Znaleźliście to, co szukaliście? - Hastur zmienił nieoczekiwanie temat, mając już dość słuchania o morderczych zakusach wielkiego pajęczaka.

- Nie, ale ten Markartczyk gadał, że to już niedaleko, gdzieś za tamtymi arkadami w tyle - odparł Nord próbując wskazać coś uwięzioną w pajęczynie ręką. Hastur podążył wzrokiem we wskazanym kierunku i dojrzał w bladym dziennym świetle łukowate przejście wycięte w przeciwnej ścianie pieczary, wiodące z powrotem w głąb trzewi góry.

- A co to niby jest, ten wasz skarb? Gadaj, jeśli nie chcesz żywcem skończyć w paszczy tego potwora?

- Ten z Markartu powiadał, że to kamienna tablica jakaś, bardzo stara, w języku takowym napisana, co to nikt już go nie potrafi odczytać! Czy tyle wystarczy? Wypuśćcie mnie stąd, szybko!
Mam nadzieję, że odpowiedzi okazały się wyczerpujące...

: 11 lutego 2013, 13:01
autor: namakemono
Wyczerpujące, dziękuję.
Jeszcze tylko chciałbym wiedzieć w którą stronę polazła pajęczyca: wgłąb korytarzy czy gdzieś przy wyjściu się czai. I jeśli chodzi o mnie, to by było tyle.
Teraz pozostała decyzja: zostawiamy zbója czy podrzynamy gardło. Bo wolno go nie puszczę, to pewne. A potem chyba ruszamy ostrożnie na dalsze poszukiwania pamiętając, że ogień może być bardziej przydatny niż żelazo.

: 11 lutego 2013, 13:02
autor: Araven
Słysząc o kamiennej tabliczce, oczy jaszczura zapłonęły, wszak i mag jarla owej tabliczki pożąda. Ciekawe kim jest ów Martarktczyk.
Trzeba mu przyszłe męki sskrócić, będzie trawiony na zywca... Moze ty Bretonie byś to ucynił?

: 11 lutego 2013, 13:12
autor: namakemono
Ja to zrobię. Bez zbędnego okrucieństwa. Ja się upieram przy takim rozwiązaniu - zrobię to więc własnymi rękami.

: 11 lutego 2013, 13:16
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Neviers dosłyszał pytanie Ahraveena, ale tylko wzruszył w odpowiedzi ramionami, wskakując na jeden z kamiennych cokołów i próbując odciąć ostrzem swego miecza zawieszonego powyżej w pajęczynie człowieka, nie przejawiającego najmniejszego śladu życia.

- Jam do takiego zabijania nienawykły - odparł Breton - Zapytaj swego druha dunmera. Tamten bronić się nie umie, nigdzie nie ucieknie. Cosik mi się zdawa, że to dla dunmera wymarzony przeciwnik, nie dość trudny w starciu... chyba nie dość trudny...

Nie kończąc swej złośliwej wypowiedzi obieżyświat przeciął lepkie nici i człekokształtny kokon spadł z głuchym łoskotem na cokół omal nie strącając Bretona przy okazji na posadzkę. Odskoczywszy zwinnie Neviers zaczął rozcinając czubkiem miecza pajęczynę, zainteresowany osobą uwięzionego w środku martwego człowieka.

- Gdzie polazł teraz ten pająk? - zapytał w międzyczasie Hastur, nie zwracający większej uwagi na słowne utarczki kompanów i mający tylko skrytą nadzieję, że uwięziony w sieci zbój nie usłyszał przedwcześnie słów zdradzających żywione wobec niego zamiary przybyszów - W głąb korytarzy czy gdzie przy wyjściu się czai?

- To jest zbyt wielkie, coby się wcisnąć w korytarze - odpowiedział więzień - Pewnikiem na dwór czmychnęło przez dziury w sklepieniu. Wypuśćcie mnie, zanim wróci.

Hastur skinął niemo głową, postąpił jeszcze krok do zawieszonego w kokonie człowieka, a potem znienacka wraził w pajęczynę ostrze swego miecza, pewnym i zdecydowanym sztychem. Uwięziony w sieci człowiek najpewniej nawet nie dostrzegł tego uderzenia. Umarł w jednej chwili, bez zbędnych męczarni, bez długich katuszy, zapewne w sposób dalece spokojniejszy od losu, który zgotował niektórym ze swych ofiar na górskim szlaku.
Przesłuchanie zakończone wedle życzenia. Co teraz?

: 11 lutego 2013, 13:30
autor: Araven
Trza nam rusyć w głab góry, za owym Markartczykiem co płytki ssuka. Nie ma tu co sstać po próżnicy.

: 11 lutego 2013, 15:47
autor: namakemono
Pająk ponoć ranny, to może rzeczywiście liże rany, ale całkiem możliwe, że inne okazy (może potomstwo) gdzieś tam się kryją. Ogień w pogotowiu!
Co do Markartczyka to szkoda, że nie zapytałem kto on zacz. Ale trudno, stało się. Natomiast ja zrozumiałem, że z ich drużyny nikt nie uciekł, jedynie ten przed chwilą dobity ocalał. Zatem możliwe, że drogę mamy wolną a wioski już nie będzie nękać banda Arnulfa. Jedyny ocalały wskazał z grubsza miejsce poszukiwać, dobre i to.
Nie traćmy czasu, pajęczyca może gotowa uznać, że jednak warto na nas zapolować.

: 11 lutego 2013, 20:22
autor: Procjon
Podobno Markartczyk miał jakiś przedmiot, który powstrzymał przebudzenie draugrów? Muszę go koniecznie znaleźć, ale to w drodze powrotnej. Pamiętaj, MG!

: 11 lutego 2013, 21:59
autor: 8art
Watek techniczny

Ruszajmy stad. Jak mowi namakemono, Sheloba moze jednak zmienic zdanie. W kotolakach pewno nie gustuje ale ludzi to ma troche w tych kokonach.