PBF - Ścigając samego siebie

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 25 stycznia 2015, 19:32

- Dobrze słyszeć, że mieszkańcy Goodspring jakoś sobie radzą. Obaj jednak wiemy, poruczniku, że póki choć jeden Kajdaniarz pląta się po okolicy, póty o prawdziwym bezpieczeństwie mowy być nie może. Republikańskie wojsko robi doskonałą robotę oczyszczając ziemię z tych robaków. Niezmiernie się cieszę, że i ja mogę mieć swój choćby i niewielki wkład w to boże dzieło. Nie mogę się doczekać dnia szturmu na Jean, och ileż bym dał, by być tam z wami i w imię boże wysyłać te bestie do piekła. Jednego po drugim aż do skutku. Po cóż innego Najwyższy tutaj by me kroki kierował, jeśli nie do walki z tym pomiotem? Poruczniku Hayes, czy jest coś, do czego mógłbym się tu przydać?
Nocleg w obozie, jak najbardziej.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 stycznia 2015, 23:40

Przyczółek Mojave

Słońce powoli wznosiło się ponad skalisty masyw Przyczółka, wieszcząc nadejście kolejnego skwarnego i męczącego dnia. Drapiąc się pod pachami Simpson stanął między zabudowaniami granicznego przejścia, wciągając w nozdrza odór spalenizny bijący od palenisk, na których podróżni nie mający szczęścia w negocjacjach z Nashem zaczynali przygotowywać śniadanie.

Trzydziestka starannie wybranych przez wzgląd na zamożność osadników już zgromadziła się przy dwóch ciężarówkach w barwach piaskowego kamuflażu, otoczona przez grupkę pomagających im załadować bagaże żołnierzy. Chudzielec zwrócił uwagę na fakt, że niemal wszyscy byli mężczyznami, wszyscy zaś bez wyjątku mieli broń. Nadzorujący selekcję chętnych Jackson bardzo nalegał na to, by pierwszym transportem nie pojechały matki z dziećmi i osoby podeszłe wiekiem, wciąż obawiając się czyhających na konwoje potencjalnych niebezpieczeństw. Wybrani do wyjazdu sprawiali wrażenie ludzi potrafiących o siebie zadbać.

- Dobrze, że wstaliście - oznajmił zmierzający w stronę chudzielca Nash. Staruszek sprawiał wrażenie szczerze podekscytowanego rozpoczęciem kolejnego etapu misji i wcale nie zamierzał tego ukrywać - Zaraz jedziemy.

- Przez połowę drogi pojedziemy z wami, stary - oznajmił Bart kończąc drapanie pod pachami i biorąc się dla odmiany za krocze - Przetrząśniemy Nipton i dojedziemy waszym śladem. Będzie świetnie, zobaczysz. Już zarobiliśmy kupę kasy.
Ile chcecie urwać z tych 335 dolarów dochodu dla siebie?

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 26 stycznia 2015, 17:09

Primm, kwartał miejski
Cóż...poziom spoufalenia będzie zależał od naszych rozmówców :) Wszystko zależy czego będą od nas oczekiwać.
Ja zamierzam przekazać im fakty i przedstawić moją ocenę sytuacji (masakry, problemów z bandytami w więzieniu itd.) Wolność i niezależność jest fajna
gdy czasy są spokojne a w około są sami przyjaźnie nastawieni sąsiedzi...sytuacja w jakiej teraz znajdują się mieszkańcy miasteczka wydaje się jednoznacznie
wskazywać, że przydałby się im sojusznik. Dysponujący znaczącą siłą militarną. Zobaczymy co powiedzą na to sami mieszkańcy :)
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 26 stycznia 2015, 17:13

Słuchaj Nash, trzeba się jakoś rozliczyć, jaki podział proponujesz i dlaczego nasz udział jest taki mały? Znaczy jak ustalaliśmy, utarg Twój a dla nas procent od zysków w Primm
Ostatnio zmieniony 26 stycznia 2015, 18:09 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 26 stycznia 2015, 17:30

Simpson deklarował wcześniej, że dochód z Przyczółka to dla Nasha, a my chcemy procent z tego co wydadza uchodzcy w Primm, chyba, że coś zmieniło i nie doczytałem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 stycznia 2015, 21:13

W drodze z Przyczółka Mojave

Złożony z sześciu wojskowych pojazdów konwój zjechał w dół górskiego masywu zapuszczając się pomiędzy skaliste pustkowia Nevady. Kolumnę otwierał wyposażony w wieżyczkę z Browningiem dżip, w ślad za nim sunęła ciężko opancerzona półciężarówka służąca do przewozu oddziałów w strefie frontowej. Siedzący w niej żołnierze mieli zapięte kuloodporne kamizelki i nałożone na głowy hełmy, a trzymane przez nich M16 gotowe były w każdej chwili do użycia. Niedawny atak Legionu na Nipton dobitnie uświadomił wszystkim, że żądni krwi wysłannicy Cezara czaili się tuż za linią horyzontu.

Dwie następne ciężarówki załadowane były ściskającymi swój dobytek podróżnymi, równie ostrożnymi i równie skrzętnie pilnującymi swej broni. Szyk zamykał drugi dżip, wiozący prócz kierowcy i strzelca niezmiernie zadowolonego ze swej wyprawy do bazy Nasha Johnsona.

John i Bart siedzieli w opancerzonej półciężarówce, z jakiegoś niezrozumiałego powodu konsekwentnie przez żołnierzy ignorowani. Ich kalifornijscy towarzysze podróży należeli do oddziału, który dopiero co z Nipton wrócił, na dodatek z pustymi rękami. Flanagan wywnioskował ze strzępków nieudanej rozmowy, że członkowie doborowej drużyny uważali ponowny wyjazd do zniszczonego miasteczka za zły pomysł - podobno zaś jeszcze gorzej przyjęli sugestię, jakoby dwaj kurierzy ME mieli większe od nich doświadczenie w tropieniu zbiegłych skazańców.

Na wysokości skrzyżowania z drogą wiodącą do Nipton konwój zatrzymał się na krótką chwilę, po czym półciężarówka odłączyła się od reszty zmierzając na południowy wschód. Chudzielec pomachał ręką oddalającym się w stronę Primm pojazdom, niknącym w rosnącej chmurze pyłu wyrzucanego w powietrze przez grube opony, usiadł z przeciągłym westchnięciem na metalowej ławeczce pod tylną ścianą szoferki.

Półciężarówka podskakiwała na wyboistej drodze, pojękiwała zmaltretowanymi resorami prażona lejącym się z góry słonecznym żarem.
Dwaj kurierzy zmierzają do Nipton...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 stycznia 2015, 22:24

Nipton

Pustynne miasteczko dogasało, już tylko kilka źródeł pożaru zasnuwało skwarne przestworza wstęgami gryzącego czarnego dymu. Padlinożerne kretoszczury pouciekały na widok zbliżającego się z głośnym warkotem pojazdu, powciskały się w różne zakamarki zrujnowanych domostw prychając ze złością. Wiszące na prowizorycznych krzyżach ludzkie szczątki zaczynały się powoli rozkładać w gorącym klimacie, nadęte od gromadzących się w środku gnilnych gazów.

Pancerka zatrzymała się na ulicy przed miejskim ratuszem, jej silnik strzelił kilka razy i zgasł. Poirytowany towarzyszącym podróży hałasem Bart uśmiechnął się z lubością i wyskoczył z pojazdu rozprostowując zdrętwiałe nogi.

- Nic, a nic się tu nie zmieniło - rzucił w stronę Johna, na wszelki wypadek wyciągając zza paska spodni Berettę. Odciągnięty zamek broni zaszczękał metalicznie.

Republikańscy żołnierze wysypali się z półciężarówki ubezpieczając się wzajemnie, z przyciśniętą do ramion bronią i z posępnymi minami. Dowodzący nimi sierżant był wyjątkowo młodym człowiekiem, ostrzyżonym na zupełnie nieregulaminowego irokeza i przejawiającym dziwną niechęć do noszenia hełmu. Rozejrzawszy się po ulicy podoficer strzelił palcami i żołnierze rozluźnili się nieznacznie.

Bardzo nieznacznie.

- Ośmiu ustawia perymetr, dwójkami - rzucił sierżant, zerkając z ukosa na parę kurierów - Reszta przy mnie. Nie będziemy specjalistom wchodzić w drogę.

Dźwięczący w głosie mężczyzny sarkazm ciął niczym ostrze noża, chociaż Flanagan wysiadł z pancerki z kamienną twarzą nie dając po sobie poznać żadnych emocji.
Dojechaliście na miejsce, jest wczesne przedpołudnie. Miasteczko to spalona trupiarnia, wciąż wywiera straszne wrażenie, przybyło w nim też padlinożerców. Bart i John, co teraz robicie?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 stycznia 2015, 22:40

Primm, kwartał RNK

Pastor zasiedział się z porucznikiem Hayesem do późnej nocy, nie potrafiąc odmówić gościnnemu gospodarzowi wspólnego wypicia niewielkiej butelki koniaku, którą Hayes chował na specjalną okazję. Opowieści żołnierza przeplatane z wspomnieniami czasów spędzonych przez obu mężczyzn w RNK ciągnęły się przez wiele godzin. Zmęczony i rozleniwiony sporą dawką szlachetnego trunku pastor zasnął w jednej chwili, ledwie tylko przyłożył głowę do sennika na jednej z dwóch pryczy znajdujących się w namiocie dowódcy garnizonu RNK w Primm.

Porucznik wstał wcześniej, jak na dowódcę bazy przystało, ale wymknął się z namiotu dość cicho, by przypadkiem nie zbudzić swego gościa. Gottschalk wyspał się zatem porządnie, powracając do świata na jawie dopiero wtedy, kiedy w powietrzu zaczął się nieść głęboki warkot nakładających się na siebie dźwiękami samochodowych silników. Towarzyszące im pokrzykiwania okazały się zbyt głośne, by drzemiący kaznodzieja mógł je dalej ignorować.

Pocierając twarz i pojękując cicho, David usiadł na pryczy i westchnął ciężko obiecując sobie nieco większą wstrzemięźliwość w spożywaniu napojów alkoholowych. Nałożywszy buty pastor wyszedł powolnym krokiem przed pełniący rolę oficerskiej sypialni namiot Hayesa i obrzucił bacznym wzrokiem wojskowe obozowisko.

Oślepiająca słoneczna kula wisiała ponad pustynnym krajobrazem Nevady, nagrzewając skaliste wzgórza rozciągające się wokół Primm. Gottschalk uznał w myślach, że jest wczesne przedpołudnie, chociaż po stracie w zasadzce na autostradzie zegarka nie potrafił jednoznacznie określić aktualnej godziny.

Wspomnienie tragicznej w skutkach zasadzki zwarzyło kaznodziei na chwilę dobry humor, ale myśli Davida popędziły niemal natychmiast ku gromadzie noszących cywilne ubrania ludzi wysiadających z przybyłych właśnie do Primm wojskowych ciężarówek.

Pamiętny opowieści porucznika Hayesa, Gottschalk pojął od razu, że do miasteczka przybyli pierwsi kalifornijscy osadnicy, mężczyźni i kobiety zdecydowani podjąć trudy życia na pograniczu RNK.
Hayesa chwilowo nigdzie nie widać. Jeśli David zechce, może powitać właśnie przybyłych do Primm cywilów. Inne opcje to leniuchowanie w wojskowym obozie albo udanie się do sektora rdzennej ludności.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 stycznia 2015, 23:04

Primm, domek kurierów

Sue obudziła się nie pamiętając ani jednego szczegółu z końcówki długiej i obfitującej w mocne trunki kolacji u Samanthy Ferguson. Ktoś okazał się dość troskliwy, by przetransportować ją do blaszanego domostwa kurierów, a zarazem dość przezorny, aby nie próbować zdejmować z dziewczyny żadnego elementu jej odzieży. Siadając na pojękującym sprężynami łóżku Sue złapała głowę w obie ręce i ścisnęła skronie próbując sobie przypomnieć wszystkie detale spotkania z miejscową radą miejską.

Przez chwilę wydawało jej się, że uczynnym uczestnikiem imprezy był Jim Doe, ale jej towarzysz leżał na łóżku tuż obok chrapiąc gromko i sprawiając wrażenie całkowicie niezdolnego do zrobienia choćby jednego kroku. Czując ukłucie irracjonalnego niepokoju Anderson wstała z łóżka i podeszła do metalowego regału dostawionego do najbliższej ściany.

Jej Springfield leżał na najwyższej półce, obok zaś spoczywał nabity pistolet. Dziewczyna obejrzała dokładnie broń i odetchnęła z ulgą stwierdzając, że nikt przy niej nie manipulował. Kucając przy swoim plecaku wyciągnęła z niego plastikową butelkę pełną destylowanej wody i pozbywszy się nakrętki wypiła duszkiem połowę zawartości naczynia. Blask słonecznego dnia wnikał do wnętrza budowli poprzez wąziutkie szczeliny w arkuszach blachy, dotykając złocistymi nitkami nóg Sue.

Wrażenie upiornego bólu rozsadzającego czaszkę kobiety nieco zelżało, zniknął też nieprzyjemny posmak w ustach. Siadając na podłodze Sue oparła się plecami o podwójne małżeńskie łoże i przymknęła nieco oczy chcąc zdrzemnąć się na krótką chwilę.

Nie było jej to pisane, bo niemal natychmiast do uszu kobiety dobiegł odgłos zdecydowanego pukania w zewnętrze drzwi.
Tak popiliście, że nie pamiętacie za bardzo tego, co działo się na kolacji u Samanthy. Ktoś przyprowadził Was do domku kurierów i życzliwie złożył do snu, odkładając na półki Wasz ekwipunek i broń. A teraz ktoś wali bezceremonialnie w drzwi nie dając spokojnie pospać. Co robicie?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 28 stycznia 2015, 10:23

Spokojnie sierżancie, nie twierdziliśmy, ze nie znacie się na swojej robocie, ale sami chcieliśmy się tu rozejrzeć.

Dawaj Chudy idziemy do miejsca gdzie go zostawiliśmy i spróbujemy znaleźć jakieś wskazówki.


Poszukamy śladów Chudy, ale upłynęło sporo czasu, pewnie ta 3 najemników co ich spotkaliśmy go zabrała.


Przeszukujemy pomieszczenie gdzie zostawiliśmy tego kajdaniarza, potem szukamy jakichś śladów na zewnątrz. Broń w pogotowiu i pełna czujność.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 stycznia 2015, 10:47

- No jasne. Idziemy po niego Flanagan. Nie mam zamiaru być tu dłużej niż to konieczne. - Simpson zakrył twarz zwilżoną w wodzie szmatą, która tylko w wyobraźni chudzielca zmniejszała fetor wydawany przez dziesiątki pozostawionych na pastwę słońca i padlinożerców zwłok. Potem dodał szeptem do Johna:

- Ale wiesz... Najpierw generator musimy znaleźć i jakieś inne dobra. Tyle miejsca na ciężarówce...
Kierujemy się w stronę, gdzie znaleźliśmy i zostawiliśmy Boxara, ale Simpson łapczywym wzrokiem poszukuje fantów, jakie można wyszabrować.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 stycznia 2015, 12:41

Primm, domek kurierów

Nieznajomy próbujący zrujnować Sue poranek wcale się nie zraził brakiem zaproszenia do wejścia. Po kilku dalszych uprzejmych uderzeniach w drzwi po prostu wszedł do środka, rozglądając się bacznie wokół siebie.

- Było otwarte - oznajmił Duncan Moore, kiedy jego wzrok napotkał oczy siedzącej wciąż na podłodze dziewczyny - Dobrze się czujesz?

- Wszystko w porządku - odburknęła Sue, starając się za wszelką cenę ukryć swe niezadowolenie z faktu, że ktoś obcy miał sposobność ujrzeć ją w tak kiepskim stanie - Właśnie wstawałam. Coś się stało?

- Przyszedł porucznik Hayes, jest w kasynie - oświadczył Moore uśmiechając się jednocześnie kącikami ust w bardzo wieloznaczny sposób - Poprosił o spotkanie z radą, bo podobno przyszły jakieś nowe rozkazy z Przyczółka. Chyba chodzi o Jean. Pytał o was, więc przyszedłem dać znać. Ale Jim raczej nie da się rady pozbierać, co?

Doe nawet nie drgnął, śpiąc twardo i wydając z siebie odgłosy chrapania tak przeraźliwe, że dźwięk ten przepłoszyłby zapewne najbardziej walecznego kretoszczura.
Czy Sue chce się wybrać na spotkanie z radą i Hayesem w kasynie? Nie wiem, kiedy zaloguje się Stone, więc na tę chwilę pozostawiam jego postać w spoczynku, ale zawsze będzie mógł dołączyć do zebrania później!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 stycznia 2015, 12:48

Primm, kwartał RNK

Wciąż nieco ospały, kaznodzieja podrapał się po głowie i dociągnął obluzowany pas spodni. Obserwowani przez niego cywilni przybysze zeskakiwali jeden po drugim z ciężarówek, pomagając sobie nawzajem w rozładunku bagażu. Nadzorujący całą procedurę kapral Diaz zgromadził wokół siebie pierwszą grupkę przybyszów, tłumacząc im coś skrupulatnie i pokazując co chwila rękami w różne strony Primm.

- Czeka pan na porucznika, pastorze? - przy namiocie zatrzymał się przechodzący obok żołnierz, niosący w obu rękach pełne kanistry paliwa - Poszedł do kasyna, na jakieś zebranie z miejscowymi. Pewnie chodzi o przyjęcie tych przyjezdnych.

Nie czekając na odpowiedź szeregowiec potruchtał dalej, niosąc kanistry w kierunku przybyłego z Przyczółka dżipa.
Prawdopodobnie Namakemono przeoczył dedykowanego sobie posta na wcześniejszej stronie, dlatego pozwolę sobie powtórzyć pytanie co do dalszych planów Gottschalka. Idzie przywitać się z przybyłymi do Primm cywilami, idzie do miasta czy może pozostaje w roli biernego obserwatora? ;)

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 28 stycznia 2015, 20:09

Nie przeoczyłem tylko jeszcze nie miałem czasu przeczytać postów a tym bardziej jakoś rozsądnie odpowiedzieć. Dlatego proszę wybierz najwygodniejszą opcję, ewentualnie niech pastor gdzieś się poszwęda samopas. Dzisiaj już mnie nie będzie, postaram się nadrobić zaległości jutro rano.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 29 stycznia 2015, 09:17

Primm, domek kurierów

Sue jęknęła cicho i zaczęła podnosić się z podłogi. Usiłując zachować kamienną twarz pomimo pulsującego w skroniach bólu obrzuciła Jim'a przelotnym spojrzeniem

- Nieeee - mruknęła - myślę, że Jim powinien jeszcze pospać. Strasznie się wczoraj napracował

Z ust dziewczyny wyrwało się krótkie parsknięcie gdy przypomniała sobie nagle jak wczoraj Jim przechwalał się ile to on potrafi wypić. Przechwalał. To dobre słowo.
Sue przeciągnęła się lekko po czym podeszła do półki i sięgnęła po swój pistolet i zaczęła mocować kaburę na udzie. Dopinając rzepy zauważyła zdziwione spojrzenie
Duncana i wzruszyła lekko ramionami.

- Bez broni czuję się naga - uśmiechnęła się przelotnie - i nic na to nie poradzę. Chodźmy.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

ODPOWIEDZ