PBF - Drapieżna ekstaza

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 28 września 2013, 19:42

A możliwe, że ten oprych maczał paluchy w zaginięciu trzech ludzi naczelnika Makary ze Stołpianki, a to jakby wasza jurysdykcja, panie kapitanie.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 września 2013, 20:27

- Jeszczo nie znaju, szczo junaków jego zbiry w łyki wzjęli, no nado skazat, szczo takowa historyja możliwa jest.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 września 2013, 22:48

23 dzień Martusu 602 OR, Cherov na Dronie

Kapitan przyjrzał się uważnie młodzieńcom, taksując ich bacznie wzrokiem i ważąc w myślach zasłyszane słowa.

- Macie jakowyś zatarg z prawem? - zapytał w końcu - Ściga was jaki sędzia albo łowca nagród?

- Gdzie tam, panie kapitanie! - żachnął się Nazarko - W Tverkatce żeśmy się pogryźli troszkę z takim jednym hersztem kajazowej bratki, strasznie wrednym sukinkotem. Zawziął się na nas, nie wiedzieć po prawdzie czemu, może przez to, żeśmy mogli go ze służby u tego kajaza wygryźć. Czepia się i grozi, żyć spokojnie nie da. Poradzicie coś z tym uczynić?

Grodin skinął ostrożnie głową, nałożył na nią zdjętą wcześniej czapkę, wstał z drewnianego krzesła.

- Róbcie swoje, a ja zajmę się swoim - powiedział zdecydowanym tonem - Gdzie mam szukać tej bratki?
Jak się dowiedziałem z niedawnej lektury powieści "Rzeźnik z Khardovu" Dana Wellsa, bandy najemnych zbirów zaciągane na służbę kajazów zwane są bratkami, stąd właśnie użyta w fabularce nazwa. Tak czy owak, kapitan zgodził się zająć Tyszką, tak więc przynajmniej na chwilę spada Wam z głowy jeden problem!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 października 2013, 22:55

Aby popchnąć akcję do przodu, potrzebne mi są jednoznaczne deklaracje. Po pierwsze, kapitan Grodin potrzebuje informacji, gdzie powinien szukać Waszych prześladowców oraz pozyskać przynajmniej pobieżny ich opis. Po drugie, co zamierzacie zrobić w następnej kolejności? Rozsądek podpowiada, by wrócić do "Dzika" i przyczaić się tam w oczekiwaniu na wezwanie do alchemika. Nie wiadomo, kiedy w mieście pojawią się pomagierzy Ryna wlokący na saniach kopnika, ale jeśli się sprężą, mogą wrócić jeszcze przed wieczorem (zależy, ilu ich się do puszczy wybrało).

Jeśli zostaniecie wezwani, co zamierzacie ze sobą zabrać? Jakie ewentualnie środki ostrożności zamierzacie przedsięwziąć, by nie dać się alchemikowi zaskoczyć i czy faktycznie będziecie próbowali wkupić się w jego łaski?

Czekam niecierpliwie na odpowiedzi!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 października 2013, 23:02

Po mojemu zbiry kajaza, mogą mieć oko na "Dzika" panie kapitanie, ale pewności nie ma.
Co do Chaleria to możemy mu obiecać kolejne kopniki, wszak jednego dostarczyliśmy. Powiemy mu, że zdobyliśmy znajomych w tamtych stronach.
Kapitanowi opisuję wygląd Tyszki, czy jak się tam zwał ten sługa kajaza. Mówię ilu ostatnio miał ludzi i staram się ich opisać na ile potrafię.
Ostatnio zmieniony 03 października 2013, 12:24 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 października 2013, 23:06

A gdzie zamierzacie się zatrzymać do wieczora? (ewentualnie przenocować). Alchemik będzie Was szukał w "Dziku", ale przecież wcale nie musicie tam wynająć pokoju, wszak w Cherovie jest mnóstwo innych karczm, a "Dzik" może Wam posłużyć jedynie za miejsce spotkania.

Czekam na Waszą odpowiedź, bo kopnik już pewnie w drodze!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 października 2013, 23:17

Kuzyni przenocujmy w jakiejś innej karczmie, ale w sumie Dzik też nie byłby zły na nocleg.
Czekam na opinie Ivasha i Vołkha. Jak ludzie kapitana będą mieli oko na Dzika, może warto by tam nocować. Ale to nas zdekonspiruje, w razie zadymy.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 października 2013, 23:52

- Kapitanie. Melduję posłusznje, że bratkowie owi, Dzjika mogą obserwowat, a przypominam sobie, że dzjewka karczmena skazała, że u jakowegos Kleosa sję stołowali sobacze syny i za naszych serdecznych druhów sję podawali. Tfu, blat ich! - Volkh splunął na ziemię poddenerwowany.

Obawiał się jeszcze jednego. A co jeśli Szetka jakoweś pisma pokaże ręką kajazową spisane, lub nawet lista gończe. I choć szansa na to była bardzo niewielka, niemal tak cienka jak zupki jakie jedli podczas podróży na południe, to w głowie Willimowa cały czas wzrastał strach, jaki widział w zaszczutych zwierzętach na jakie polowali. A jesliby obawy młodego junak okazały się prawdą, wtedy za kossytami nie tylko paru bratków by się rozglądało, ale i cała Gwardyja Zimowa. Srogie byłyby to termina.
Dzik może być pod obserwacją zarówno ludzi Szetki, jak i Chaleria. Lepiej przespać się gdzieś na neutralnym miejscu, a jutro tylko spotkać się w Dziku. Generalnie od obserwacji Dzika zacząłbym szukanie Tyszki, gdybym był kapitanem Grodinem

Rany... Jaki Volkh zrobił się paranoidalny...:o
Oczywoscie Volkhowi chodzi o Tyszke a nie Szetke:D
Ostatnio zmieniony 03 października 2013, 12:32 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 03 października 2013, 11:47

Dajcie żyć biednemu Szetce, to przecież dziadek od innowacyjnych strzał ze Stołpianki. Ten drab co nas ściga to Tyszka.
Idźmy spać do "Dzika", niech kapitan już obstawę szykuje. Im szybciej załatwimy sprawę tyszkową tym lepiej.

Tyszka i jego draby dobrze się wryły w pamięć Ivasa. Od Tyszki dostał w ryj, a to poprawia pamięć. Jego drabom przyjrzał się przez okno, gdy schodzili się pod "Dzika". Dokładnie ich opisuje kapitanowi.

Co do zabezpieczenia przed zakusami Chalaria, to nadal jestem przy rozdzieleniu się. Tylko Ivash z Ivanem wejdą do środka. Volkh w razie co musi czekać z odwodami.

Co do zjednania Chalaria, to jak najbardziej. Ten pomysł ze stałymi dostawami kopników jest świetny, tylko może od wiosny, bo teraz wytępione pod Stołpianką.

Cóż, jeżeli Tyszka miał na nas listy gończe, to już by ich użył. Przynajmniej Ivash chce w to wierzyć.

W drodze do "Dzika" Ivash sfinalizuje interes ze strzałami.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 października 2013, 22:15

23 dzień Martusu 602 OR, pod "Dzikiem"

Chociaż trzej młodzieńcy przekroczyli zaśnieżony próg karczmy z duszami na ramionach, nie dostrzegli w jadalnej izbie ani śladu niepożądanych gęb: w środku nie było i zbirów Chaleria i równie złowieszczych pomagierów Tyszki. Gromadka posilających się ludzi mieszczańskiego stanu nie zwróciła na przybyszów większej uwagi, zaszczycając ich ledwie przelotnymi spojrzeniami i wracając szybko do swoich półmisków i swoich rozmów.

Gospodarz stał za barem oddając się skrupulatnemu rachowaniu słupków cyfr w opasłej księdze rozłożonej na drewnianym kontuarze, ale zaniechał swej pracy na widok nowych gości. Wciąż rozglądając się wokół siebie niepewnie trzej młodzi Kossyci podeszli żwawym krokiem do właściciela, chowającego księgę do jednej z szuflad kontuaru.

- A byłem już pewien, że ślad po was przepadł - oznajmił przyjaznym, choć nieco podejrzliwym tonem mężczyzna - Dzięki wam za szczodrość, bom naszedł wasze dutki w składziku, ale czy trza było tak pierzchać bez pożegnania?

- Jakoś tak się zrobiło nieciekawie - wzruszył ramionami Karakov - Ale skoro nas dobrze wspominacie, to pewnie nie będziecie mieli nic przeciwko, byśmy tutaj przenocowali?

- Jeśli nie ściga was jakaś dzika zgraja mająca sobie za nic prawo, czemu nie? - uśmiechnął się nieco szerzej gospodarz - Chcecie ten sam pokój, co wcześniej? I naszykować wam co do jedzenia?
W znajomej karczmie jakoś tak przyjemniej, zwłaszcza jeśli jesteście tam mile widziani (opłaciło się zostawienie pieniędzy na zapleczu). Ani śladu niepożądanych intruzów, więc możecie się chyba czuć względnie bezpiecznie. Teoretycznie możecie czekać w nieskończoność na pojawienie się posłańca od alchemika, ale pamiętajcie, że umówiliście się wczesnym wieczorem z Makarą i jego kompanami. Zamierzacie wybrać się po nich wspólnie (pod miejską bramę) czy rozdzielicie siły? I chcecie im zaproponować wspólny nocleg w "Dziku"?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 04 października 2013, 07:16

Ivash sam pójdzie po Makarę i jego ludzi. To dobry moment żeby sprzedać strzały Szetki. Śpijmy wszyscy razem w "Dziku", w kupie bezpieczniej. Później trzeba będzie zrobić taką imprezę, żeby zrobiło się o nas głośno.
Ostatnio zmieniony 04 października 2013, 08:29 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 04 października 2013, 11:06

Może pójdźmy jednak we trzech? Dla bezpieczeństwa.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 października 2013, 18:05

23 dzień Martusu 602 OR, pod "Dzikiem"

Zaprowadzeni do znanego już sobie pokoiku na piętrze, młodzieńcy rzucili podróżne sakwy na podłogę przy łóżkach i wyciągnęli się na posłaniach z jęknięciami nieskrywanej błogości, starając się nie zamoczyć koców resztkami stopionego śniegu zalegającymi na podeszwach butów.

- Stworzycielu słodki, jakże mi tego brakowało - stęknął Nazarko podkładając sobie dłonie pod głowę - Toć to prawdziwie największy dar Menotha zesłany pierwszym ludziom: cztery ściany z kamienia, a w środku łóżko.

- Jeno nie zasypiaj od razu, bo jeszcze nie czas ku temu - odparł Ivan siadając pośród skrzypienia desek na łóżku i wbijając w krewniaków ostre spojrzenie - Ciągle żeśmy w opałach i Praworządca jeden wie, czy kapitan sobie poradzi z tym kurwim synem Tyszką. Trza mieć oczy dookoła głowy, póki nie rzeknę inakszej.

- Już ty nie bądź taki lękliwy - prychnął pozornie sardonicznie Ivash, ale słowa Karakova zapaliły w jego oczach iskierki niepokoju - Dobra, bo ćmica szybko nadejdzie. Co tera czynimy? Przecie trza po Makarę skoczyć, nie? Ja tam mogę sam iść, teraz jużem taki w Cherovie obyty, że bez pomocy pod bramę trafię...

- Tego się właśnie lękam - prychnął Volkh - Tej twojej wielkiej pewności siebie, którą żeś miał sposobność objawić w drodze przez puszczę, omal nas nie zwodząc na jakoweś okropniste bezdroża.
Raz dwa, chłopaki - kto idzie po Makarę?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 07 października 2013, 18:11

Ivash idzie. Zabiera strzały dla kupca.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 października 2013, 18:25

23 dzień Martusu 602 OR, na ulicach Cherovu

Owinięty płaszczem i wciśnięty w futrzany kołnierz, Ivash bacznie rozglądał się wokół siebie w poszukiwaniu jakiegoś rzemieślniczego kramu bądź sklepiku, gdzie mógłby sprzedać otrzymane od Szetki trójgraniaste strzały, ale późna pora i coraz sroższy mróz skutecznie wypłoszyły z ulic przechodniów zamykając jednocześnie szczelnie podwoje domostw.

- Co za miętkie mieszczańskie obiboki! - prychnął z nieskrywaną złością myśliwy, kiedy jakiś osaczony na rogu uliczki przechodzień zaproponował mu szukanie szczęścia poranną porą na podmiejskim targowisku, a potem pomknął żwawym krokiem do ciepłej zapewne kamienicy. Ivash bynajmniej nie poczuł się tą odpowiedzią uszczęśliwiony, lecz chociaż chodził mu po głowie pomysł jak najszybszego odwiedzenia pewnego skirańskiego handlarza bronią w odległym o kilkanaście ulic kwartale miasta, przez wzgląd na późną porą nie miał na to po prostu czasu.

Lada chwila miały zapaść ciemności srogiej zimowej nocy.

Złość na twarzy Kossyty zniknęła w jednej chwili, kiedy jego spojrzenie padło na gromadkę przestępujących z nogi na nogę pod wielkim zegarem znajomków. Trzej Khardowie ze Stołpianki nie byli wcale sami i widok towarzyszących im ludzi wprawił serce Nazarka w wielkie uniesienie.

- Maksim, Uri, Dogan! - zakrzyknął wysoki o pół głowy od pozostałych myśliwy, stając między nimi i poklepując zaginionych w jakże niepokojących okolicznościach znajomków po plecach - Gdzieście się pałętali, łapserdaki jedne! A myśmy oczy za wami wypłakiwali!

- Ta, a już na pewno ty - roześmiał się Maksim - Już to widzę.
Zapewne ku wielkiej uldzie BG, odnalazły się Wasze zguby: trójka chłopaków ze Stołpianki! Tym samym gromadka sojuszników znacząco się powiększyła!

ODPOWIEDZ