Strona 80 z 126

: 20 lutego 2013, 14:01
autor: 8art
- Khajit zamknie drzwi. Hastur pomoże? Po co ganiać chodzące kości? - Pisnął Barr'teh wyczuwając jakby podobną chęć u Hastura.

: 21 lutego 2013, 21:07
autor: Procjon
Idę powoli, wypatrując czego się da i uważając na Neveirsa. Jeżeli zrobi coś zagrażającego mi lub Trondowi, bez wahania wypchnę go poza obszar działania amuletu i podpalę.

Niestety nie będzie mnie od jutra do sobotniego popołudnia.

: 22 lutego 2013, 19:08
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Widok poruszających się raptownie draugrów uświadomił Hasturowi w ułamku sekundy, że ochronna aura amuletu przemieściła się dość daleko w głąb komory, by nie obejmować już dłużej najmitów tkwiących przed progiem grobowca. Poszczękując ciężkimi pancerzami i unosząc z przerażającą lekkością swe dwuręczne topory, nieumarli strażnicy krypty skoczyli na spotkanie objawionych znienacka intruzów, pulsujących widoczną jedynie przez martwiaki aurą życia, której nic już nie maskowało.

- Kurwa maśś! - zasyczał Ahraveen, który zrozumiał natychmiast to samo, co sam Hastur. Nie czekając ani chwili, wiedziony bardziej instynktem niż przemyślanym impulsem, redgardzki wojownik rzucił się ku otwartym szeroko wrotom łapiąc za jedno ich skrzydło w zamiarze jak najszybszego zatrzaśnięcia wejścia.

Oba skrzydła kamiennych wrót otwierały się w stronę korytarza, co rokowało pewne szanse na utrzymanie draugrów po ich przeciwnej stronie - ciągnięcie drzwi na pewno wymagało większego wysiłku od napierania na nie w wyrazie oporu przed otwierającymi.

Khajiit nie raz już dowiódł, że potrafi czytać w myślach swych ludzkich towarzyszy. Pojmując w mig intencje Hastura rzucił się na drugie skrzydło, naparł na nie całym swym futrzastym ciałem.

Ciężkie kamienne drzwi zatrzasnęły się z donośnym hukiem, niczym wieko opadające znienacka na marmurową trumnę. Hastur i Barr'teh wymienili między sobą porozumiewawcze spojrzenia, w tej samej jednak chwili uderzone z przeciwnej strony wrota zatrzęsły się wyczuwalnie i otworzyły odrobinę, pchane żylastymi mięśniami sześciu nieumarłych strażników.

Wparci podeszwami w posadzkę, Redgard i kocur zaczęli się mimowolnie przesuwać w tył, odpychani wraz ze skrzydłami wrót pod nieustępliwym naporem ożywieńców.
Hastur i Barr'teh próbując utrzymać zatrzaśnięte drzwi, ale napór draugrów jest zbyt silny...

: 22 lutego 2013, 19:18
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Głuchy huk zatrzaśniętych pośpiesznie wrót wywołał u trzech ukrytych pod aurą amuletu mężczyzn lodowaty dreszcz i ciarki. Poszczękujący żelazem draugrowie uderzyli w drzwi chwilę później, chaotyczną kupą poruszających się zaskakująco żwawo zmumifikowanych ciał.

- Szybcy są, bardzo szybcy - wyszeptał nieznacznie pobladły Neviers, spoglądając niespokojnie na rzucających się na wrota nieumarłych - To nie ci sami, których rzezaliśmy w katakumbach.

- Co chcesz przez to rzec? - stęknął z nutą paniki w głosie Trond - Że niby czemu nie ci sami?

- Główna komora - wyjaśnił ściszonym tonem Sivariael, cofając się w górę kamiennych schodów i ciągnąc za rękawy obu towarzyszy, wpatrzonych szeroko otwartymi oczami w napierających na kamienne wrota draugrów - Głównej komory czasami strzegli wyjątkowo potężni wojownicy. Ich ciała poddawano dodatkowym rytuałom, traktowano innymi zaklęciami. Neviers chciał powiedzieć, że oni mogą być znacznie groźniejsi od tych, cośmy ich zniszczyli wcześniej.

- Tak właśnie chciałem rzec - kiwnął głową Breton - Zabierajmy się stąd i to szybko. Tamtym nijak nie pomożemy, a tylko sobie biedy napytamy, jeśli amulet przestanie tu działać.
Zakładam, że czujka szybko oddala się od drzwi w drugą stronę!

: 22 lutego 2013, 19:29
autor: Araven
Pomagam trzymać wrota, jak to nie pomoże sięgam po topór i tarczę. Do walki się szykując.

: 22 lutego 2013, 20:13
autor: namakemono
Kto nie pomaga przy zamykaniu wrót, niech podpala draugrów zaklęciami! Może to choć na chwilę odwróci ich uwagę lub osłabi na tyle, że uda się zatrzasnąć drzwi. Jeśli nie da się magicznie, to przez szczelinę między wrotami można spróbować wrzucić podpalone... cokolwiek! Szmaty, chrust jakiś, cokolwiek co jest pod ręką lub nogą, byle suche i łatwopalne. Jeśli się przedrą, marnie widzę nasze szanse. Skoro są silniejsi i zwinniejsi to i pewnie szybsi.

: 22 lutego 2013, 20:18
autor: 8art
- Glupie czlowieki nie stoja tylko trzymaja drzwi! Zaraz chodzace kosci tu wejda! - pisknal khajit, nieco zdumiony postawa reszty druzyny pozostalej poza krypta.

: 23 lutego 2013, 05:54
autor: mordimer00
Llorvas podpala draugów, strzałami z pajęczynami albo czym tam ma dostępnego w tej chwili.
-Kicia przecie nie stoję i nie iskam się!

: 26 lutego 2013, 10:39
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Głuchy łoskot uderzających w kamienne wrota ożywieńców budził w czujce zrozumiały dreszcz przerażenia, ale dodający skrzydeł strach szybko pchnął elfa i towarzyszących mu ludzi w górę schodów, ku tylnej części rozległej komory. Obejrzawszy się raz i drugi ponad ramieniem trzej mężczyźni przedostali się na górny poziom komory, mijając rzędy kamiennych sarkofagów pokrytych grubą warstwą kurzu i skalnego pyłu. Blask zapalonych zaklęciem pochodni powiódł ich szybko ku tylnej ścianie pomieszczenia i ku kamiennym drzwiom podobnym do tych, pod którymi walczyli teraz o życie pozostali awanturnicy.

Odgłosy zmagań w wejściu do grobowca wciąż niosły się echem po komorze, ale znajdujący się po jej przeciwnej stronie poszukiwacze skarbów nie widzieli już ani swych druhów ani napierających na nich nieumarłych.

- Co teraz?! - syknął przez zaciśnięte zęby Neviers, oglądając się co chwila nerwowo na ściskany w dłoni Sivariaela amulet - Otwieramy? O co ja pytam, otwieramy!

Nie czekając na reakcję towarzyszy Breton ujął odlane z brązu uchwyty na kamiennych wrotach i pociągnął ze z całej sił do siebie. Obracając się bez najmniejszego odgłosu na prastarych zawiasach, skrzydła wrót stanęły otworem, a wówczas spoglądający ponad ich progiem intruzi stracili na chwilę oddech zapominając zupełnie o nie godnej pozazdroszczenia sytuacji całej drużyny i o własnych osobach.

Za kamiennymi wrotami drugiej komory spodziewali się wielu rzeczy, ale na pewno nie tego, co ujrzały ich otwarte szeroko oczy.
Mam nadzieję, że atmosfera nieco podskoczyła...

: 26 lutego 2013, 11:33
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Hastur, Barr'teh i Ahraveen zapierali się z całych sił o kamienną posadzkę wrót, dociskając skrzydła do siebie w szaleńczej walce o odgrodzenie się od martwiaków grubą warstwą kamienia.

- Llorvas, pomóż! - miauknął zjeżony khajiit, okręcając się w miejscu i opierając o wrota grzbietem. Napór draugrów nie słabł nawet na chwilę budząc coraz gorsze przeczucia w najemnikach: w przeciwieństwie do nich samych, istot śmiertelnych i podatnych na zmęczenie, nieumarli nie znali pojęcia znużenia i mogli próbować otworzyć drzwi przez całą wieczność.

- Wciąż wiedzą, że tu jesteśmy! - krzyknął coraz bardziej spocony Redgard, idąc w ślady kocura i wpierając się w drzwi grzbietem - Wyczuwają nas przez wrota!

- Wcześśniej sskrywał nass amulet - wysyczał argonianin, poruszając rytmicznie skrzelami i wytrzeszczając z całych sił swe żółtawe ślepia.

- Co uczynimy, jeśli się przedrą? - wyrzucił z siebie stojący z zapaloną strzałą w dłoni dunmer - Każdy za siebie i ociekamy do wyjścia czy walczymy tu do końca?

- Do marnego końca! - wycedził przez zęby Hastur, czując potężne uderzenia żelaznych ciał wymierzane w przeciwną stronę wrót - Czuję, że im nie podołamy! Chodź tu i pomóż nam, bo nas inaczej zaraz odepchną!
Sprawy nie mają się za ciekawie, bo chociaż udało Wam się zatrzasnąć wrota, nie mają one żadnych skobli ani zamków - kiedy tylko od nich odstąpicie, draugrowie natychmiast je otworzą. W tej sytuacji pozostaje Wam albo rzucić się w jednej chwili na złamanie karku w stronę katakumb albo próbować aż do końca powstrzymywać napór na drzwi czekając na powrót czujki albo też otworzyć wrota i stoczyć bez wątpienia epicki bój! Czekam na deklaracje!

: 26 lutego 2013, 11:43
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Za oszlifowanym gładko progiem przejścia nie rozciągała się następna cmentarna komnata, tylko naturalna jaskinia wypełniona szumem płynącej wartko wody. Wypełniający jej zakamarki słoneczny blask zdawał się padać gdzieś od strony niewidocznego jeszcze sklepienia, ukazując oczom zdumionych mężczyzn przerzucony nad głębokim strumieniem kamienny mostek i rozciągający się po jego przeciwnej stronie starożytny podest.

- Co to takiego? - wyszeptał nabożnym tonem Trond, w swym oczarowaniu zupełnie zapominając o doskwierającym wciąż bólu - Co to za miejsce?

Wzrok młodego kowala zatrzymał się na wielkiej bryle kamienia uformowanej na podobieństwo świątynnego ołtarza, górującej ponad podestem i pokrytej płaskorzeźbami, których młodzieniec nie potrafił z powodu zbyt dużej odległości rozpoznać.

- Serce kurhanu - wyszeptał przejawiający równie głęboką powagę Neviers - Miejsce odprawiania modłów i składania ofiar. Ale tak sobie tego nigdy nie wyobrażałem.

Od strony cmentarnej komory wciąż dobiegał metaliczny łoskot, ale w grocie panowała cisza wypełniona jedynie pluskiem i ciurkaniem wody opadającej dwiema kaskadami spod sklepienia pieczary po obu stronach podestu.


Obrazek
Poproszę o pilne deklaracje dalszych poczynań czujki!

: 26 lutego 2013, 14:05
autor: Procjon
Powoli podchodzimy, oczy otwarte tak szeroko jak się da, ręce gotowe do rzucania czarów (lub, w wypadku Tronda, do strzelania z łuku).

MG wrócił! C:V

: 26 lutego 2013, 14:29
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Stąpając krok za krokiem mężczyźni zagłębili się w pieczarę, wodząc wzrokiem po jej zakątkach w poszukiwaniu śladu niebezpieczeństwa. Spadająca z kaskad woda rwała wąskim skalistym korytem wyżłobionym w podłożu jaskini, pieniła się z szumem na ostrych krawędziach skał. Idący przodem Sivariael pierwszy przeszedł po mostku, dokładając wszelkich starań, by się przypadkiem na wilgotnych kamieniach nie poślizgnąć.

- Mam ci ja nadzieję, że ten ołtarz z tyłu to nie ów smoczy kamień, którego szuka mag z Białej Grani - syknął Neviers kiwając głową w kierunku podwyższenia - Jeśli się zawiodę, pojęcia nie mam jak to stąd wytargamy.

- Teraz lepiej cichaj - odburknął Trond, który ściskał zbielałymi palcami stylisko topora - Patrzaj na boki, coby nas tu co nie zaszło, choćby i ten pająk przebrzydły od bandy Arnulfa.

- Nikogo tu nie ma - odpowiedział niepewnie altmer, stawiając stopę na pierwszym stopniu wiodących ku ołtarzowi schodów i kolejny raz z rzędu oglądając się ponad ramieniem w stronę cmentarnej komory - Chyba, że gdzieś ukryte draugry, ale sami widzicie, że amulet nas chroni.

- Tyle, że nie wiadomo jak długo - przypomniał oschłym tonem Breton - Dalej, Siva, żwawo do przodu, bo czas nie jest po naszej stronie.


Obrazek
Myślę, że ilustracja pozwala dobrze zorientować się w otoczeniu. Dzienne światło wpada do środka przez otwór w sklepieniu jaskini. Wy stoicie na schodkach po prawej stronie, przed sobą macie ołtarz. Zero ruchu, żadnego widocznego zagrożenia, tylko gdzieś z tyłu dobiegają odgłosy walki o przednie wrota grobowca.

: 26 lutego 2013, 14:32
autor: Procjon
Chyba ciekawość badacza Sivariaela zaczyna przeważać nad ostrożnością... Oglądam wszystko uważnie, bacząc, by nie dotknąć czegoś magicznego co mogłoby zdezaktywować amulet.

: 26 lutego 2013, 14:39
autor: 8art
Watek techniczny

Kto nie trzyma wrot niech wali czarami przez szczeline!