Strona 80 z 95

: 30 stycznia 2015, 11:40
autor: _stone_
- Jezuu....przydałby się jakiś pastor, bo chyba .......potrzebuje ostatniego namaszczenia.......

: 30 stycznia 2015, 19:50
autor: namakemono
Mistrzu, proszę skierować kroki Gottschalka do kasyna. Pastor dopiero co przyjechał, jeszcze nie czuje się w mieście na tyle swobodnie, by służyć niezbędną pomocą przybyłym. Na razie polezie na Hayesem, może on da pastorowi jakieś zajęcie, a jeśli nie, to zawsze istnieje szansa na nawiązanie jakiejś nowej znajomość lub spotkania znajomej osoby. Kasyno to dobre miejsce.

: 02 lutego 2015, 20:41
autor: Keth
Primm, kasyno

Porucznik Hayes siedział na zapleczu kasyna w towarzystwie najbardziej znaczących obywateli miasteczka. Była wśród nich rzecz jasna Samantha Ferguson, zastępca szeryfa Beagle i Fred McKinley, a także kilka nieznanych Sue osób.

Republikański oficer pochylał się nad blatem czworokątnego stolika, ściśle zaś rzecz biorąc, nad wojskową mapą zachodniej części Nevady wydrukowaną na metalizowanej folii. Słuchający go osadnicy spoglądali na przemian na Kalifornijczyka i na mapę, studiując ją z wyraźnym skupieniem.

- Jesteśmy, poruczniku - oznajmił Duncan Moore wskazując dłonią na Sue - Jej koleżka jest bardzo chory, nie mógł przyjść.

Hayes skinął w odpowiedzi głową, najwyraźniej nie zauważając pełnych rozbawienia uśmieszków, które zagościły znienacka na twarzach niektórych miejscowych.

- Jak już mówiłem, potrzebne nam wszelkie informacje na temat podejścia do Jean - Kalifornijczyk powrócił do swego wywodu - Chciałbym dołączyć do każdej drużyny zwiadu przynajmniej jednego ochotnika z Primm. Wy znacie ten teren z doświadczenia, my tylko z map. Wasza pomoc jest bezcenna. Mogę na nią liczyć?

- Oczywiście - odpowiedział niemal natychmiast Duncan Moore; dość szybko, by prawie wszyscy przeoczyli czające się w jego zachowaniu wątpliwości - Ile oddziałów chcecie wysłać?

- Myślałem o czterech drużynach - odpowiedział Hayes wyciągając z kieszeni mundurowej bluzy czarny flamaster - Chcę obejrzeć peryferia Jean z wszystkich stron i podejść do więzienia tak blisko jak to tylko możliwe, ale bez wikłania się w wymianę ognia.

Oficer zaczął coś kreślić na mapie czubkiem flamastra, przykuwając uwagę wszystkich osadników.

- Kiedy ruszacie? - spytała czująca pewną ekscytację Anderson, trzymająca się w pewnym oddaleniu od stolika.

- Jak najszybciej - zamiast porucznika odpowiedział stojący opodal Hayesa mężczyzna w podróżnym odzieniu, straszący wyjątkowo szpetnymi poparzeniami od słońca na każdym skrawku odsłoniętej skóry - Najdalej za godzinę, żeby wrócić do miasteczka przed zmierzchem.
Miejscowi zaczęli dyskutować z Hayesem nad doborem najlepszej trasy zwiadu. Czy Sue i David (oraz Jim, rzecz jasna) przyłączą się do wypadu?

: 02 lutego 2015, 20:41
autor: Keth
[center]
Wstawka fabularna #3 dla Nevera...
[/center]

: 02 lutego 2015, 21:21
autor: Keth
Nipton, ratusz miasta

Sierżant zwiadowców prychnął w odpowiedzi i odwrócił się ostentacyjnie plecami do swoich nowych znajomych, wyciągając z kieszeni spodni paczkę papierosów. John wzruszył ramionami na widok tak lekceważącego zachowania podoficera, ale nie zamierzał mitrężyć czasu na niepotrzebne kłótnie. Wyciągnąwszy zza paska spodni Berettę odbezpieczył pistolet i wspiął się po brudnych od zakrzepłej krwi schodach ratusza.

- Ubezpieczaj mnie, tylko mi przypadkiem nie wywal w plecy - rzucił pod adresem ściskającego nerwowo śrutówkę chudzielca. Stanowiący oręż Simpsona Remington budził we Flanaganie dreszcz lęku, bo John zdążył już poznać impulsywną naturę Barta i jego skłonność do robienia bardzo ryzykownych rzeczy.

Znalezienie się w bezpośrednim sąsiedztwie wystrzelonych przypadkowo ze strzelby śrucin należało do tych właśnie doznań, których John szczerze wolałby sobie zaoszczędzić.

Kurierzy pozostawili Boxcara na parterze ratusza, zamykając go w środku z zapasem wody i środkami znieczulającymi ból. Celujący w ciemne zakamarki ratusza John odnalazł bez trudu truchła wypatroszonych przez siebie psów, ale Boxcara nie znalazł.

- A ten to kto? - zapytał chudzielec, kiedy blondyn przystanął nad ciałem leżącego na wznak mężczyzny, podziurawionego kilkunastoma kulami, które wykreśliły krwawy ścieg na jego szyi, ramionach i twarzy. Twarz ucierpiała w tym przypadku najbardziej zmieniając się w pozbawioną rysów miazgę.

- Jackson mówił, że zwiadowcy załatwili jakiegoś gościa, który do nich strzelał - odpowiedział John - Założysz się, że to on?

- Spoko, mogę się założyć, że to on - zarechotał Bart - Co wygrałem?

- W nagrodę możesz mu pobrać organy - prychnął Flanagan - Myślę, że to jeden z tych trzech gości, którzy szli do Nipton. Chyba Mick, ten, który się kleił do Sue.

- A to skurwysyn! - zdenerwował się nie na żarty Simpson, który już zdążył zapomnieć o oburzających propozycjach namolnego amanta - Ma szczęście, że Kalifornijczycy go kropnęli, ze mną nie miałby tak lekko.
Znaleźliście obcego trupa, ale Boxcara na razie nigdzie ani śladu...

: 03 lutego 2015, 06:39
autor: namakemono
Pastor o niczym innym nie marzy. Oczywiście, że się przyłączy.

: 03 lutego 2015, 15:19
autor: Kargan
Sue jest "zawodowym" zwiadowcą - nie przegapi więc okazji do spaceru :)

: 03 lutego 2015, 21:42
autor: 8art
Chudzielec pokręcił się wokół, co chwila obgryzając nerowo paznokcie:

- Patrz Flanagan, skoro zwiadowcy odstrzelili tego chujka, bez manier, to Boxara już tu nie było, a to oznacza, że albo coś go wpierdoliło, albo ktoś go stąd zdążył zabrać, zanim trafili tu ten jebany amant i zwiadowcy. - Simpson wykazał się daleko posuniętą dedukcją, której nawet sierżant RNK przytaknął bez słowa:

- Kurwa, weź no się rozejrzyj. Był ranny, powinny jakieś ślady krwi zostać albo cuś. Jedno jest pewne. Żywota gościu tu nie dokończył.
Rozejrzymy się trochę po okolicy. Jak Boxara nie ma to trudno. Grunt to zabrać jakieś dobra i generator.

: 03 lutego 2015, 21:55
autor: Araven
Ja myślę Chudy, ze dwóch z trójki jaką spotkaliśmy zabrało stąd Boxara, a ten trzeci został tu by zobaczyć czy ktoś po niego nie wróci. Myślał, ze to my tu wrócimy i pewnie chciał nas kropnąć z dystansu, ale trafił na komandosów z RNK. Ok, dobrze gadasz Chudy rozejrzymy się, a potem szabrujemy.
Rozejrzę się po okolicy, może Ci z RNK coś przeoczyli.

: 03 lutego 2015, 22:37
autor: Keth
Dla przypomnienia, Boxcar nie krwawił, bo on miał nogi w kolana połamane, a nie odcięte. Przeszukaliście ratusz nie znajdując żadnego śladu po zaginionym Kajdaniarzu. Trup Micka okazał się pozbawiony jakichkolwiek wartościowych łupów (najpewniej obrabowali go wcześniej żołnierze RNK). Co do generatora prądu, znaleźliście jeden, a co... tylko jest cholernie duży i ciężki i będzie go trudno wcisnąć do załadowanej żołnierzami półciężarówki.

...najpierw zaś trzeba będzie przekonać do tego pomysłu dowodzącego patrolem sierżanta... który z Was spróbuje?

: 03 lutego 2015, 23:01
autor: 8art
Jak nie Simpson, to kto?Dziś już nic nie napiszę, ale postaram się jak najszybciej coś skrobnąć

: 04 lutego 2015, 11:41
autor: Araven
Simpson zagadasz z sierżantem ?, jest na nas wkurzony, trzeba to załatwić delikatnie jakoś, procent mu jakiś obiecać. Ew. ja mogę spróbować.
Link do oficjalnej strony systemu, jest tam coś o powiązaniach w ramach drużyny. Narzędzie dla MG takie: http://polter.pl/Integrator-Ekipy-%E2%8 ... ess-w71887

: 04 lutego 2015, 21:21
autor: Keth
Nipton, dom przy głównej ulicy

Znaleziony w jednym z ocalałych z pożaru domostw stary spalinowy generator prądu wyglądał na całkowicie sprawny, przynajmniej w opinii mającego jakoby doświadczenie w takich sprawach chudzielca. John nie potrafił powiedzieć o generatorach prądu zbyt wiele, toteż poprzestał na stwierdzeniu, że w baku urządzenia nie było ani kropli paliwa.

- Nie martw się o ropę - oznajmił pewnym siebie tonem Bart, starający się na próbę podnieść generator. Oczy chudzielca z miejsca zrobiły się dużo większe, a z jego ust dobiegło zduszone jęknięcie.

- Nie ma kurwa szans, żebym to sam zatargał do wozu - powiedział ocierając jednocześnie z czoła pierwsze krople potu - We dwóch chyba też nie damy rady. Trzeba będzie zmusić wojskowych, żeby do nas podjechali, pod same drzwi.

- Życzę powodzenia w gadce z sierżantem - Flanagan podszedł do wybitego okna z zamiarem rzucenia okiem na pilnujących półciężarówki Kalifornijczyków - Tylko go nie próbuj wkurwiać, bo cię odstrzeli, a potem mnie... czekaj, coś się dzieje!

Słysząc ostatnie słowa przyjaciela Simpson złapał w prawą rękę strzelbę opierając ją kolbą o biodro, w lewą zaś dłoń pochwycił wyciągnięty zza paska spodni pistolet.

- Co się dzieje?! Legion? Kajdaniarze?

Flanagan syknął w odpowiedzi próbując uciszyć spanikowanego towarzysza. Jego oczy śledziły każdy ruch stojącego przy półciężarówce człowieka we flanelowej koszuli i w kapeluszu z rondem, flankowanego w mały dyskretny sposób przez uzbrojonych w M16 żołnierzy. Nieznajomy rozmawiał z dowodzącym drużyną sierżantem, najwyraźniej mu coś tłumacząc.
Pojawił się jakiś obcy! Chcecie się dołączyć do rozmowy?

: 04 lutego 2015, 21:30
autor: 8art
- Ty no kurwa weź no nie strasz ludzi. - spanikowany chudzielec odetchnął z ulgą, widząc, że jakiś ziomek tylko gada ze zwiadowcami: - już chciałem pacyfikować miasteczko. Chodźmy tam, zobaczymy co chce. Może to jakiś ocalały?

Wątek techniczny

Jak już będziemy tam i o ile MG nie ma w zanadrzu jakiejś torpedy, która zburzy sielsko makabryczny spokój w Nipton, to Simpson będzie nakłaniał do pomocy przy generatorze.

: 04 lutego 2015, 21:56
autor: Araven
Też idę i obczajam tego obcego, może to jeden z tych co nas obrobili, już ja im odpłacę kiedyś.