Strona 9 z 17

: 03 listopada 2014, 12:19
autor: koszal
Musicie zrozumieć, że w matrix'ie każdy może być agentem.

Każdy, kto nie jest wolny jest potencjalnym wrogiem.

P.S. Od dawna się czuję, jakbym grał w szachy z gołębiem. Nieważne, czy jestem dobry. Gołąb i tak poprzewraca figury, osra całą szachownicę i będzie się dumnie puszył jakby wygrał.

: 03 listopada 2014, 12:20
autor: Petryfikator
Miałem się nie odzywać, ale postanowił pomówić mnie autor... Więc wyzwanie przyjęte. Nie będę już krytykować jak obiecałem, od razu odwołam się do pana pomówień.
1) Nie jestem związany z wydawnictwami RPG czy Fantasy. Zajmuje się IT, jeżeli pan nie wymyślił nowego konkurencyjnego dla javy języka oprogramowania, nie stanowi pan dla mnie zagrożenia.
2) Wystarczy przeczytać próbki, przeczytać zawartość mima, przeczytać czarne ksiażki, grać w kc a potem przeczytać http://gadzetomania.pl/2013/02/15/krysz ... y-rpg-cz-1 . Wszystko układa się w całość.

Humor w powieści jest jej integralną częścią
Jaki humor? Ludzie nie śmieją się z humoru ale z poziomu powieści. Kończe.

Niech pana 80 osobowa ekipa przestanie szukać "agentów konkurencji", a zajmie się nie wiem... poprawą języka powieści, składem i błędami.

Pytanie
Jeżeli przeczytam, swierdze że jest jeszcze gorsze niż myślałem to pan przyjmie krytykę? Czy po prostu będę agentem konkurencji?

: 03 listopada 2014, 12:20
autor: AS Autor KC
8art napisał(a):

Tak wiemy panie Arturze...

.
Niestety nie znasz życia do końca kolego. Wpisz sobie marketing szeptany w Google lub chociażby przejrzyj dzisiejszy artykuł we Wprost.

Zamykam temat

: 03 listopada 2014, 12:24
autor: Adannyel
W tym przypadku zadziałał marketing krzyczany. Mamy krzyki przerażenia, rozpaczy i gromkie okrzyki wesołości.

: 03 listopada 2014, 12:27
autor: ghasta
Hejterem nie jestem, ale może powinienem zostać...
AS Autor KC napisał(a):
Widzę że przedstawiciel marketingu szeptanego odezwał się w pełni.
Nie czytał książki, a daje wam opinie na dwie strony.
Skąd zna tak dobrze informacje o mnie i powiązaniach z inną firmą wam znaną - domyślcie się koledzy dla kogo pracuje, lub kogo faworyzuje.
Widzę, ze niektórzy są podatni z Was na marketing szeptany. Rozwalił mi on akcję, na PP, ale nie słuchaliście.
Arturze - akcję na PP położyły zaprezentowane fragmenty, a nie tajemniczy szeptany marketing. Oraz to, że ludzie spodziewali się RPG, a nie sagi.
Co do powieści:
1. Od początku zapowiadałem, że będzie ona (powieść) szokowała pomysłami. To co dzisiaj jest absurdalne, niedługo będzie poddane wnikliwej analizie. W przyszłości jak do tego dojdą mapy, to będą rzeczy standardowe w high fantasy. Od początku mówiłem, że nie będę powielał pomysłów innych. W SoK znajdziecie świeżość w spojrzeniu na fantasy.
Przykro to pisać, ale na razie książka szokuje pod względem niewprawnego używania języka pisanego. Jeśli to ma być ta świeżość to ja wole nieświeżego Dukaja. Mapy i rysunki w książkach to żadna nowość, zaś analizować książkę będą na studiach przyszli korektorzy.
2. Humor w powieści jest jej integralną częścią. Cieszę się, że ci co ją czytali śmieją się i to zarówno z pomysłów, sytuacji, czy dzwoneczków. Chcę abyśmy my Polacy się uśmiechali. Ja sam pękałem ze śmiechu, ponownie czytając niektóre fragmenty-sytuacje w których znaleźli się bohaterowie.
Z wpisów wynika, że w 90% wypadków humor powoduje ... niewprawne używanie języka polskiego. Takie zdanie jak Wywijały maczugami nabijanymi kolcami lub wielkimi młotami. jest tego świetnym przykładem, już nie wspominając o Dopiero teraz tan Kemot zorientował się, że właściwie jest nagi, a jego obie, długie męskości równie wzniośle jak on "wiwatują" odzyskanie ramion.. Proszę...
3. Styl jest taki jaki jest. Trzeba jego zaakceptować, albo nie czytać w ogóle. Niekiedy suspens będzie raził, ale trzymam się jego konsekwentnie. Ten kto wykaże dobrą wolę będzie czytał książkę z przyjemnością.
Takie stwierdzenie to typowe zadufanie w sobie. Książka napisana została okropnym stylem, poziomem kwalifikującym się gdzieś na połowę gimnazjum. Takich książek nie czyta się z przyjemnością...
4. Rozmach KC. Ile razy mam powtarzać, że to co znaliście do tej pory o KC to było 1-5% wszystkiego co wymyśliłem. Ponad 25 lat temu na długo przed MiM-em było to 3700 stron - w tym świat. Niektórzy widzieli te materiały - sterta na 1,5 metra wysoka. Teraz rozmach KC macie przed sobą. A to dopiero początek...
Arturze - my to rozumiemy! Tyle że ważna jest FORMA podania TREŚCI. Aktualnie forma podania tej treści jest porażająco zła.
5. Krytyka? Jaka? Przez tych co nie czytali całości? Opierają się na fragmentach wyjętych z kontekstu lub na podszeptach najemników? Taka krytyka dla mnie nie istnieje. Tylko się uśmiecham. Słowa pewnej czytelniczki, która po raz pierwszy napisała na tym forum, telefoniczne rozmowy z Czegojem czy na priv z byłym hejterem - to jest dla mnie radość i coś co biorę pod uwagę.
To chyba w całości określa Twoje podejście - na krytykę jesteś odporny. I jeszcze ci nieszczęśni najemnicy, podszeptywacze, tajemnicza konkurencja.
Co z tego, że Czegoj przeczytał i napisał co myśli, co z tego że Adannyl też przeczytał i także napisał recenzję. Pewnie w momencie gdy pisali posty, ktoś się pod nich podszył i podmienił treść, zamienił wyrazy świetne na absurdalne, dobry na zły itp.
6. I ostatnia rzecz to co mówili testerzy jednym głosem.
Pierwszy raz czyta się tę książkę dla akcji. Trudno się jej wyrwać - obiecuję.
Drugi raz przeczytacie by zrozumieć świat, bo wiele informacji o niektórych rzeczach jest rozrzucona w wielu rozdziałach. Nie sposób wiedzieć o czymś wszystko, jeżeli nie dotarło się do większych opisów.
Trzeci raz będziecie czytali dla intryg, tajemnic, zagadek czy wątków. Rozszyfrowanie tego to sedno 13 tomów. Nie radze tym się zajmować za pierwszym razem. Zbyt dużo tego włożyłem.
Właśnie ktoś czyta książkę dla akcji. Bodaj Garnek czy ktoś tam. I akcji to tam jest masa. Ale chyba nie o taką popularność chodziło.
Musicie zrozumieć to nie jest zwykła powieść.
Ta powieść to Twoje marzenie, a nie nasze. Nie staraj się też udowodnić ludziom, że to, co Ty uważasz za szczyt umiejętności pisarskich - Twoich umiejętności - jest szczytem w ogóle.

: 03 listopada 2014, 12:33
autor: Petryfikator
Pytanie brzmi "Po co? Komu KC zagrażają tak bardzo, że musi tak niszczyć Kc podkładając fałszywe fragmenty, fałszywe trailery, fałszywe ballady i fałszywą ksiażkę by zniszczyć autora i KC?"... E czekajcie, one są prawdziwe. Nie serio, tak z nazwy, imienia i nazwiska? Komu na tym zależy? Łatwiej mi wymienic ludzi którym zależy na efekcje odwrotnym.

Chamski trolling teraz... Taki styl prezentuje Macierewicz, ta sama partia to pan zna. Jacyś agenci jakiegoś nie określonego wroga, jakiś spisek, domniemane wydawnictwo...

Odpuszczam to nie ma sensu, chyba że zrobię tego Vbloga:)

Edit:
Krytyka tych co nie czytali całości... nie możesz krytykować niczego dopuki nie poznasz 26 półtomów.

Edit 2
Półfiordy? O co chodzi?
Edit 3

Półgórka, to pagórek więc bez jaj...
Edit 4
W temacie założonym przez twórcę z tego co rozumie nie można krytykować... Rozumie że tylko pieśni pochwalne na cześć wielkości dzieła?

: 03 listopada 2014, 12:47
autor: koszal
Jestem agentem. Wolę materiały z mimów.

Jako wieloletni fan KC proszę o zebranie swoich materiałów i wepchnięcie się z nimi do szuflady. Chętnie pomogę przy dociskaniu.

Czuję się zarazem współodpowiedzialny i żałuję, że przez lata namawiałem owego prastarego smoka do przebudzenia. Nie chcę już złotej edycji.
Orędownicy ZEKC nie wiem jak u Was, ale mnie nie stać na wieloletnią terapię jaką okupiłbym zetknięcie z czymś takim.

Cena zbliżona, a o ileż milsze w odbiorze:
Obrazek

: 03 listopada 2014, 13:18
autor: 8art
Marketing szeptany to panu Arturze uratował sprzedaż, bo jakby na fb nie targali łacha z pańskiej polszczyzny, to nie wiem czy byłoby tak kolorowo.

A tekścikami o konkurencji to też strzelam półżartem, jakby pan nie wiedział, (albo jakby to ująć meszką KC, nieuadany rzucik na INT się zaliczyło), bo chyba nikt poza panem nie wierzy w te brednie.

: 03 listopada 2014, 13:26
autor: Uchtenhagen
Autor postanowił, że w myśl maksymy "De mortuis aut bene, aut nihil" o Sadze mówić powinno się w samych superlatywach.

: 03 listopada 2014, 15:21
autor: Suriel
Nie macie nic ciekawszego do roboty tylko bić pianę która nic nie zmieni. Karawana idzie dalej...

: 03 listopada 2014, 15:22
autor: Dobro
Ja tam się już dobrze bawię. Lol kontent pełną parą, do tego autor szukający spisków i speców od marketingu szeptanego, wszelkie wytłumaczenia niejasności z pierwszej części sagi znajdują się porozrzucane w innych częściach... Ludzie kupują, by się pośmiać, autor sprzedaje i hajs się zgadza - wszystko ok.

A tak na poważnie.

Petryfikator (pewnie ukradłeś nazwę z jakieś stwora z Archipelagu Meduz) dobrze wypunktował. Czytałem też parę starych MiMów. Inny styl. Widać, że tam sztab ludzi pracował nad formą i warsztatem, nad trzymaniem poziomu, który dało się czytać bez mrużenia obu oczu (i półoczu).
6. I ostatnia rzecz to co mówili testerzy jednym głosem.
Pierwszy raz czyta się tę książkę dla akcji. Trudno się jej wyrwać - obiecuję.
Drugi raz przeczytacie by zrozumieć świat, bo wiele informacji o niektórych rzeczach jest rozrzucona w wielu rozdziałach. Nie sposób wiedzieć o czymś wszystko, jeżeli nie dotarło się do większych opisów.
Trzeci raz będziecie czytali dla intryg, tajemnic, zagadek czy wątków. Rozszyfrowanie tego to sedno 13 tomów. Nie radze tym się zajmować za pierwszym razem. Zbyt dużo tego włożyłem.
To jest majstersztyk. No po prostu nie mam słów. Uczczę to minutą ciszy.

: 03 listopada 2014, 15:33
autor: Petryfikator
Słownik języka polskiego
petryfikacja
1. utrwalenie (się) czegoś w określonej formie niepodatnej na zmiany
2. proces przemiany w kamień»
3. wzmacnianie i uszczelnianie gruntu budowlanego przez wstrzykiwanie jakiegoś utwardzacza
Czyli petryfikator = utwardzacz:D (taka meduza tyle że facet:P) Mało ambitne, ale jak ma się mało wyobraźni to tak jest:)
W niektórych kręgach, osoba która funduje betonowe buty, było w jakimś starym komiksie.

: 03 listopada 2014, 19:30
autor: Suriel
No to zaczynamy po przerwie. Zamiast bić pianę na krytykę, która chybia celu, ponieważ nie czytaliśmy SoKu oraz nie ma sensu bo powieść już wyszła, proponuję się zastanowić nad sobą samym. I odpowiedzieć sobie na pytanie czy boli mnie sukces powieści ze względu na poziomo czy ze względu na moje własne oczekiwania i nadzieje.

: 03 listopada 2014, 20:37
autor: Przemo
1. Sukces sagi mnie nie boli. Jeśli Autor jest zadowolony z takiej recepcji Jego książki, to dobrze.
2. Z argumentem, że jeśli nie oglądałem "Mody na sukces" regularnie, w całości wszystkich odcinków, to nie mam prawa wypowiadać się na ten temat nie dyskutuję.
Podobnie jak nie mogliby mówić ci, którzy w trakcie kręcenia serialu zwyczajnie umarliby ze starości. Pozostaje oglądać, (zatem zaakceptować), a opinię wyrazić dopiero na samym końcu. Inni wypowiadać się nie powinni.
Zatem nikt przed końcem cyklu wypowiadać się nie powinien. Dla mnie ta argumentacja jest oczywista, a z tak oczywistą argumentacją dyskutować nie mam zamiaru.
3. Nie czytam książek dla akcji, dla intryg, dla przygód.
Czytam je głównie dla przyjemności i coś w tych książkach zwraca moją uwagę: np. akcja, np. intrygi, np. przygody; w różnej konfiguracji, nasyceniu.
Nie wiem dlaczego mam obrywać od Autora, że jeśli oczekuję przy tym poprawnej polszczyzny, to jestem agentem wrogiego wywiadu.
To trochę wygląda tak:
- najszybszy samochód świata! Patrzcie, ma 600 km na liczniku.
- Panie, ale on nie ma kół!
- Kto cię nasłał?
3. Czego chcę teraz?
Chcę ankiety na stronie KC, gdzie zostaną wymienieni kandydaci na red. naczelnego KC RPG. Nazwiska tych, którzy wnieśli tu najwięcej i którzy nie będą bali się wziąć steru w swoje ręce. Zrekonstruować system pod silnym przywództwem, bo na Autora nie ma co liczyć. I należy to powiedzieć głośno. Ujednolicić Orchię w oparciu o MiM i część tych rzeczy, które tu są. Resztę poszerzyć.
Wyłonić jednego spośród Was i dać mu mandat zaufania.
Moim zdaniem to jedyne poważne wyjście z tej niepoważnej sytuacji :)

: 03 listopada 2014, 21:01
autor: Suriel
AS napisał: "Niestety nie znasz życia do końca kolego"

Panie Arturze, z całym szacunkiem ale Pan również nie. W myśl logiki powstałej wokół SoK, jak przeżyjemy nasze życie i umrzemy to dopiero wtedy będziemy mogli się o nim wypowiadać, wcześniej nie.

Nikt nie zna życia tak naprawdę.