PBF - Pachnidło

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 09 kwietnia 2015, 08:24

Calvan

Mówcą to ja nie jestem, chodzi mi o wasze dobro, wiele roślin może być trujących na szlaku, albo przypominają jadalne jakie znacie, ale nimi nie są, a spowodują w najlepszym razie sraczkę albo halucynacje. Nikomu nie zabronię, ale uprzedziłem. Rola przewodnika bywa trudna, ale wiem na co się decydowałem. Niektórzy Adepci przeceniają swoje możliwości, mam nadzieję, że do takich nie należycie. Pan Yacus mi o Was powiedział.

Część z was to wojownicy, inni pewnie mają inne przydatne zdolności i wiedzę. Na pewno udowodnicie swoją wartość na szlaku, obyśmy nie mieli do tego za wielu okazji, nim dotrzemy do Throalu. Jak będzie z tą pomocą dla mnie, może chociaż ten tygrys jej udzieli?
Techniczny
Czekam na ew. dalsze rozmowy czy deklaracje. I ruszamy ku Throalowi. Poza miastem nie będzie już tak bezpiecznie.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 09 kwietnia 2015, 13:01

- No ja rozumiem, że się martwisz naszym bezpieczeństwem, ale pocieszę cię - uśmiechnął się Voor'tex. - Jak zapewne zauważyłeś jestem Wietrzniakiem i całe życie spędziłem żyjąc na drzewie i odżywiając się tym, co sam znalazłem. Więc myślę, że sobie poradzę.

Wyszczerzył radośnie zęby i kontynuował:

- Ponadto podobnie jak ty, nie przepadam za miastami i wolę być bliżej natury. Tu żywioły manifestują się w właściwy sobie, swobodny sposób i mogę się wiele o nich nauczyć... Tak, jestem Mistrzem Żywiołów i sądzę, że moje zdolności mogą się wielokrotnie okazać więcej niż przydatne, w czasie naszej wspólnej podróżny. Niechaj więc nie przeraża cię mój niewyparzony język, gdy zechcesz poprosić o pomoc w jakiejś sprawie. Na pewno jej udzielę.

Zatoczył koło wzlatując w górę i wykreślił ósemkę lecąc nad głową Calvana. Później obniżył lot zawisając z boku, przy jego koniu:

- A gdybyś czasem znalazł jakieś rośliny halucynogenne, daj koniecznie znać! - zawołał, jakby tknięty nową myślą. - Niektóre są bardzo... hmmm... Obiecujące. Poszerzają horyzonty. Mam nadzieję, że wiesz o czym mówię? - mrugnął i już go nie było, odleciał bowiem równie nagle, ku towarzyszom na tyłach karawany.
Po kilku dniach w dziczy włosy Voor'texa zrobią się rude z kilkoma zielonymi pasmami, jego oczy zaś staną się jasno-zielone.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 09 kwietnia 2015, 19:37

Orkowi niezbyt chętnie chciało się opuszczać miasto. Ostatnimi czasy długo bywał w lasach i dzikich ostępach. Ale mus to mus. Podróż wydawała się ciągnąć jak ciasto na makaron, więc Kharag zaoferował Niebieskookiemu swoje towarzystwo i udział w zwiadzie. Zostawił więc swój niemalże cały ekwipunek (nawet swoje ulubione oszczepy) i po chwili wysunął się na przód kolumny, by po chwili zniknąć w krzakach wraz z Brzytwą.
Udaję się na zwiad.
Czy mam wrażenie, że przedostatni wpis (post #118) jest niemal żywcem skopiowany ze scenariusza wraz z informacjami, które Gracze nie powinni byli wiedzieć?

Od MG
Nie wszystko ok z tym wpisem nic tajnego tam nie ma.
Ostatnio zmieniony 09 kwietnia 2015, 21:47 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Rikandur
Reactions:
Posty: 392
Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
Has thanked: 36 times
Been thanked: 3 times

Post autor: Rikandur » 09 kwietnia 2015, 23:55

[Bgur]
Widząc jak Arinya się złości na człowieka, troll tylko popatrzył na przewodnika ... znacząco gdy ten zaproponował mu separację od pryncypała. Taka głupota nie potrzebowała odpowiedzi. Troll przemieścił się by maszerować niedaleko Mistrza Perfum i uśmiechnął się zębato do krasnoluda. Przypominając sobie jedną z wielu docinek krasnoludy lubiły opowiadać innym.
"Jak chcesz dotrzymać słowa, nie polegaj na innych. Jak tam zbroja, mistrzu Yacusie?"
Bo on w końcu obiecał chronić Yacusa, więc będzie go chronił.
Bgur zostaje przy Yacusie, maszerując obok ... jak sobie wyobrażam, wozu/transportu krasnoluda. Rozglądając się dyskretnie, jakby szli przez strefę zasadzek. Jak coś mu się nie spodoba, na przykład miejsce dobre na zasadzkę zauważy, to "dyskretnie" machając łapą zwróci na to uwagę elfki lub Dariona.
W ramach przygotowań do wyprawy, kupił duży ... rozmiaru Wietrzniaka, woreczek twardych cukierków. Jak Vor'tex się budzi to mu jeden daje do śniadania.

Jak Yacus się nad lekkim pancerzem zastanawiał, troll go gorąco namawiał by ten się opancerzył. Skonsultował z Arinyą lub Darionem na temat dyskretnego ale wygodnego pancerza lekkiego.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 kwietnia 2015, 09:05

Książę Neden

Jedyny następca króla Varulusa III jest młodym, przystojnym krasnoludem o czarnej brodzie i sprężystej sylwetce. W czarnych oczach zdaje się zawsze płonąc figlarny płomień, rusza się pewnie i zdecydowanie, mówi dobitnie i głośno. Niestety, pozorna pewność siebie to tylko fasada - Książę lęka się w rzeczywistości o swoje kompetencje. Porwany w czasie Powstania Śmierci, Neden poddany był serii straszliwych rytuałów, które uczynić go miały marionetką w rękach Theran. Choc został odbity, a zaklęcia zdjęto, wydarzenie to zaciążyło na jego psychice. Po dziś dzień Książę bez przerwy wystawia się na próbę, ryzykując życie by dowieść samemu sobie własnej wartości. Jest znakomitym wojownikiem i kapitanem we flocie Throalu, i choć na za sobą niejeden bohaterski czyn, wciąż więcej czasu poświęca kolejnym morderczym zadaniom, niż obowiązkom następcy tronu.
________________________________________


[W stepie szerokim]

Yacus założył kolczugę rodową, po nagabywaniach Bgura.

[Przewodnik do Was]

- Widzę, że jako Adepci zawsze więcej lepiej i lekceważycie zwykłych Dawców Imion, ale będzie jak chcecie. Czekaja nas 2 tygodnie przez step i pustkowia nim dotrzemy do Throalu.


Droga do Throalu prowadzi w większości przez porośnięty suchą, żółtą trawa step, poprzecinany miejscami przez głębokie jary. Tu i ówdzie przeprawić się trzeba przez skały - potężne zręby żółtego i czerwonego piaskowca, brnąc po wąskich ścieżkach nad zapierającymi dech w piersiach przepaściami. Szczęśliwie, przewodnik doskonale zna drogę i świetnie radzi sobie w każdych warunkach, bez wahania wybierając ścieżki i miejsca na popas.

Drugiego dnia docieracie do źródła wody, ale tam obozują jacyś nomadzi, konni orkowie i ludzie. Władca Zwierząt ich wyśledził z tygrysem. około 30 wojowników z rodzinami, kilka namiotów, są w nich ich rodziny.

________________________________________
Techniczny
Można kupić przed wyruszeniem, poniższe mikstury. Macie po około 500 sztuk srebra każdy.
Mikstura zdrowienia 50 sztuk srebra, czyli 5 sztuk złota dodaje 8 stopni do testu zdrowia, ale trzeba mieć własny test zdrowienia, każdy z was ma 2 lub więcej na dzień.

Mikstura leczenia 200 sztuk srebra, jak wyżej ale nie wymaga użycia własnego testu zdrowia.
Ostatnio zmieniony 12 kwietnia 2015, 21:02 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 12 kwietnia 2015, 10:58

Darion westchnął ciężko półleżąc na siodle konia. Wpatrywał się w czyste błękitne niebo i szybujące wysoko drapieżne ptaki. Ledwo co udało mu się wrócić do cywilizacji, a już musiał ją opuszczać.

Gwizdnął cicho na konia, który delikatnie przyśpieszył kroku wracając na swoją pozycję na końcu karawany. Brudaska, kasztanowa klaczka towarzyszył Darionowi od kilku lat i przyzwyczaiła się do nietypowego jeźdźca, który wolał leżeć na jej grzbiecie opierając się o wysokie sakwy umieszczone za siodłem. Wspomnieć należy, że za siadłem w stylu wojskowej kulbaki, może i dostosowanej na długie podróże i wygodnej dla konia, ale diabelnie niewygodnej dla jeźdźca. Kilka lat spędzonych w stepie spowodowało, że zamiast notorycznie stosowanych na obtarcia i odparzenia maści "trubadur" opanował leżąc tryb jazdy z zarzuconymi skrzyżowanymi nogami na szyi konia.
Człowiek westchnął po raz kolejny, często robił to na pokaz zgrywając rozpieszczonego barda, i trącił struny lutni.

- Patrzcie mili moi jak w przestworzach ptaki szybują. Cóż to za wolność. Jaka swoboda. My natomiast przez morze traw wędrujemy... - palce zatańczyły na strunach.

[center]Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,
Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi,
Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
Omijam koralowe ostrowy burzanu.[/center]



- Hmm za poważnie, spróbujmy inaczej
- Darion zagrał ponownie.

[center]Hej, hej, hej sokoły
Omijajcie góry, lasy, pola, doły
Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku,
Mój stepowy skowroneczku.
[/center]

- To już lepiej. Ale można i tak - Tym razem rozległ się basowy głos oraz ostre i proste nuty. Podczas śpiewu Darion patrzył przez zmrużone oczy na przewodnika, czekając jego reakcji.

[center]
W stepie szerokim, którego okiem
Nawet sokolim nie zmierzysz
Wstań, unieś głowę, wsłuchaj się w słowa
Pieśni o Calvanie rycerzu
[/center]

[center]Choć mały ciałem, rębacz wspaniały
Wyrósł nad pierwsze szermierze
I wieki całe będą śpiewały
Pieśni o małym rycerzu [/center]

[center]
Ty, któryś w boju i ty, coś w znoju
I ty, co uczysz i mierzysz
Wstań, unieś głowę, wsłuchaj się w słowa
Pieśni o Calvanie rycerzu
[/center]
Darion nudzi się jak bóbr na pustyni więc umila sobie podróż śpiewaniem. Stara się zabawiać towarzyszy. OD czasu do czasu z nudów ruszy na zwiad wraz z orkiem.
Kupuje 3 eliksiry zdrowienia i jeden leczący.
Gdy na horyzoncie pojawiają się nomadzi Darion się ożywi i ruszy (wraz z innymi) spotkać się z nimi.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 12 kwietnia 2015, 11:37

Władca zwierząt wrócił do poruszającej się - jego skromnym zdaniem - za wolno karawany, i wskazując za siebie kciukiem wskazał kierunek nomadów. Ci z pewnością zdołali już wypatrzeć zbliżający się pochód, więc Kharag uznał, że nie ma potrzeby krycia się.

- Gdyby chcieli nas zaatakować, już by to zrobili. Zatem proponuję podjechać, przywitać się, uzupełnić zapasy i wymienić wieściami. Co wy na to, mości super-ważny-Niebieskooki? - zwrócił się do mężczyzny, uśmiechając się szyderczo.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 12 kwietnia 2015, 16:46

[Arinya]

Przewodnik zrobił na elfce kiepskie wrażenie, jakby myślał że jego fach jest najważniejszą sprawą pod chmurami. Biedak musiał pracować za dużo razy z głupcami - pomyślała. Widząc obóz nomadów postanowiła się tam udać. Zeskoczyła z wozu i odezwała się do Dariona:

- Idziemy razem? - uśmiechnęła się przyjacielsko.
Kupuję 1 miksturę leczącą i 4 zdrowienia.

Idę do nomadów. Może da im się coś podwędzić wartościowego, albo podsłuchać o czymś ciekawym.
Ostatnio zmieniony 12 kwietnia 2015, 16:54 przez lightstorm, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 12 kwietnia 2015, 17:41

[center]Los go okrutny, straszliwie olał,
Adeptem go nie uczynił.
Nasz dzielny Calvan, wciąż nad tym bolał,
Fortunę i Pasje winił.
[/center]

[center]Więc zacny rycerz step zwiedzał rudy,
Wierząc w swój talent i chcenie.
Choć nie miał mocy, miał flaszkę wódy,
Co niosła mu pocieszenie!
[/center]

Przyłączył się Wietrzniak do piosenki Dariona. Wsciekła mina Przewodnika sprawiła mu tyle radości, że ledwo był w stanie ośpiewać wymyślone naprędce zwrotki do końca, bez wybuchania śmiechem. Mógłby jeszcze rozwinąć myśl zawartą w utworze (i naprawdę miał ochotę uczynić z niego prawdziwy epos), lecz zauważanie przez Kharaga grupy nomadów skutecznie zmieniło pole jego zainteresowań.

- Okoliczna osada nomadów kursuje co trzy miesiące - powiedział, siląc się na poważny ton. - Obliczając jej kurs względem słońca i najważniejszych gwiazdozbiorów można obliczyć ile w kolejnym roku będą kosztowały buraki. Niezwykle pragnę zglebić to zagadnienie, aby napisać o tym trzynastotomową pracę. Chodźmy więc tam czym prędzej! Jednakże zachowajmy przy tym minimum ostrożności, gdyż jak powiada stare brasawskie przysłowie:

[center]Każdy nomad na stepie,
Czasami biedę klepie.
Łacno wtedy napada,
Na kupca, lub sąsiada,
By żyło mu się lepiej!
[/center]
W mieście kupuję 1 Miksturę Leczenia i 4 Mikstury Zdrowienia.
Ostatnio zmieniony 12 kwietnia 2015, 20:37 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 12 kwietnia 2015, 20:36

Aha, racja! Też kupuje 1 miksturę leczenia. I mam nadzieję, że moje oszczepy są zatrute... Tzn że udało mi się kupić tą trującą maść!
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Rikandur
Reactions:
Posty: 392
Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
Has thanked: 36 times
Been thanked: 3 times

Post autor: Rikandur » 12 kwietnia 2015, 22:44

[Bgur, Powietrzny Łupieżca]

"Drakkar wolę."
Było jedyna opinią jaką ponury troll wyraził na temat drogi, samemu będąc przerośniętym cieniem Yacusa maszerującym obok wozu. Jak Arinya wybrała się na zakupy, pomachał do niej wielkim łapskiem i dał jej swoją sakiewkę prosząc o niezbędne rzeczy.
"A ... nie psoć dzisiaj, jak się nomadzi obrażą to naszych kości w stepie nikt nie znajdzie. Darion już zwariował, bo śpiewa więcej od maluszka."
Jedną miksturę leczenia, 3 zdrowienia i zapasy podróżne tzw. żelazne racje. Zostawia targowanie się elfce bo wie że ona lepiej sobie poradzi, Bgur wydaje cały zapas srebra. Nigdy nie wiadomo.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 kwietnia 2015, 07:44

Pieśń Dariona oraz występ Wietrzniaka, wzbudziły uznanie.
Nomadzi wyglądają jednak na mocno podenerwowanych i nieufnych, jak się do nich zbliżacie kładą dłonie na rękojeściach szabel, i styliskach toporów, wyraźnie was taksują wzrokiem, macie 15 mułów i tyluż krasnoludów, oraz Wy sami, tyle, że oni obozują wokół jedynego tu źródła wody.
Spoiler!
Dla Arinyi[/b]]Udało Ci się ukraść kindżał wodza, koczownicy cenią zdolności złodziejskie, o ile złodziej nie dał się złapać. Jesli mu go oddasz zdobędziesz jego szacunek. Robisz to?
Techniczny
Kto i jak się do nich zwraca, Arinya proszona o zapoznanie się ze spoilerem tylko dla niej.
Zakupy porobione macie i mikstury i truciznę na oszczepy (ork).
Ostatnio zmieniony 13 kwietnia 2015, 15:06 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 13 kwietnia 2015, 23:48

[Arinya]

Arinya poruszała się bezszelestnie między namiotami, nie dając się wykryć. Wszyscy nomadzi byli bowiem zainteresowani karawaną i nie zwracali szczególnej uwagi na to, co dzieje się pod ich nosem. Miękkie podeszwy butów, odpowiednio dopasowana szata i lata treningu... To wystarczyło, by zakraść się do namiotu samego wodza omijając strażników. Gdy znalazła się w środku jej bystre elfickie oczy skupiły się na najbardziej wartościowych przedmiotach. Od razu go rozpoznała... Kindżał leżał samotnie, jakby czekał na nowego właściciela. Trzy kroki i jeden pewny ruch ręki. Miała go... był piękny i posiadał dużą wartość. Lubiła piękne rzeczy... Lubiła dotykać je i cieszyć się ich widokiem. Tym bardziej iż przy odrobinie szczęścia i zręczności można praktycznie zdobyć wszystko, co stworzył ten świat oraz zamieszkujące go istoty. Najpiękniejszymi przedmiotami były oczywiście te, które były zakazane...

Postanowiła wyjść z namiotu i zlokalizować samego wodza. Nie było to trudne zadanie, albowiem śniady człowiek około czterdziestu lat, był jedynym którego wszyscy dookoła słuchali i nikt nie podważał jego rozkazów. Postanowiła spotkać się z wodzem. Poczekała, aż człowiek znajdzie się w bardziej ustronnym miejscu. Wtedy odezwała się, znienacka, okryta płaszczem cieni:

- Jako wódz nomadów posiadasz dostęp do wody, a ja posiadam coś co należy do ciebie... Twój kindżał za wodę i pokój między naszymi grupami? - delikatny kobiecy głos zadał pytanie.

Wódz natychmiast spojrzał w stronę Arinyi widząc słabo zarysowaną sylwetkę elfiej postaci. W jej dłoni ujrzał ostrze, które bardzo dobrze znał.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 kwietnia 2015, 08:50

[Tarik wódz nomadów]

Kilku nomadów sięgnęło po broń, wódz ich powstrzymał.
Witaj, jestem Tarik, wybacz moim ludziom, wykradniecie tej broni z naszego obozu w ciągu dnia, świadczy o twym wielkim talencie pani.

- My tylko tu obozujemy, woda należy do wszystkich, jak na krasnoludzką karawanę kupiecką to nie jesteście zbyt liczni, zachowujemy ostrożność bo mamy swoje powody...

- Ty i Twoi towarzysze jesteście naszymi gośćmi, o ile nie uchybicie prawu gościnności, nie ma między nami żadnej zwady, dziękuję za puginał.


Tarik

Obrazek
Dzieci nie mogą oderwać wzroku od Voor`texa i Bgura a także od Brzytwy. Biegają zwłaszcza za latającym wietrzniakiem. Krasnoludy napoiły muły, i napełniły bukłaki. Jest południe, nomadzi za godzinę stąd ruszą w swoją stronę. Możecie z nimi pogadać jak chcecie. Za kilka godzin staniecie na nocleg, ale raczej w innym miejscu, chyba, ze chcecie tu zostać? Ale Yacusowi się spieszy, co zrozumiałe.
Ostatnio zmieniony 14 kwietnia 2015, 08:57 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 14 kwietnia 2015, 09:45

Kharag przeczesał zaplątane w warkocze kruczoczarne włosy, uspokoił Brzytwę i podszedł do pierwszego lepszego nomada, wyglądającego mu na tropiciela lub innego zwiadowcę.

- Jakie wieści z drogi? Czy mamy czego się obawiać?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

ODPOWIEDZ